Azrael – zwykłe pisanie

Rotacyjne tarcze

Opublikowany w Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, USA, wojsko by Azrael w dniu lipiec 4th, 2008

Konferencja prasowa Donalda Tuska nie zakończyła jeszcze negocjacji definitywnie, ale w znacznym stopniu wyjaśniła pozycje negocjacyjne - czyli to, czego chcieli się dowiedzieć komentatorzy. Tusk do samego końca walczył o jak najlepsze warunki, o czym świadczy rozmowa telefoniczna z Dickiem Cheneyem, trwająca aż 40 minut. Bezskuteczna, jak się okazało, co mnie specjalnie nie dziwi, bo w układzie władzy w Stanach Zjednoczonych, wiceprezydent ma moc decyzyjną i pozycję równą… kamerdynerowi.

Tusk stanął na wysokości zadania i przyjął stanowisko społeczeństwa, które już w prawie 70% odrzuca pomysł tarczy na naszym terytorium, nie uznając go za korzystny, z punktu widzenia naszego bezpieczeństwa. Pożyteczni idioci, zwolennicy tarczy, uważają, że sama instalacja i 1200 amerykańskich żołnierzy w ochronie i obsłudze tarczy zwiększa to bezpieczeństwo - tylko, że nie piszą, czym i jak będą je chronili… jeżeli już, to zapewne karabinkami M16…

Polskim interesem jest, o czym piszę od dawna, bezpieczeństwo Polski, w bezpiecznej Europie. Bezpieczna Europa to zintegrowany kontynent, z ułożonymi relacjami z Rosją, wspólną polityką zagraniczną, i oczywiście - gwarancjami amerykańskimi. Ale musi się to odbywać na zasadzie swoistego indeterminizmu społecznego i politycznego, do którego świadome i demokratyczne społeczeństwa dojrzały.

Padają stwierdzenia, że opinia społeczna powinna być rzetelnie informowana o postępach negocjacji. Nie, negocjacje na temat wrażliwy, a takim jest bezpieczeństwo państwa, powinny być tajne. Natomiast przesłanki polityczne i konsekwencje krótko- i długoterminowe - i owszem, powinny być wyjaśniane. I to uczynił na swojej konferencji premier Donald Tusk, czego wcześniej nie robił jego poprzednik.

Niektórzy piszą o zdradzie polskiego interesu narodowego, o przeciwstawieniu ponoć korzystnego układu Warszawa - Waszyngton układowi zależności, osi Berlin - Warszawa - Moskwa. Tylko jakoś nie potrafią uzasadnić, poza konotacjami historycznymi, że Polska na relacjach z silnymi partnerami może stracić. Ale to jest linia polityczna Prawa i Sprawiedliwości, która ma niewiele wspólnego z realizmem współczesnej polityki.

Polska suwerenność nie zostanie ograniczona, przez związanie się z amerykańską doktryną wojskową. Polscy negocjatorzy nie negocjowali warunków instalacji tarczy, lecz próbowali przekonać Amerykanów, że ich bezpieczeństwo, bezpieczeństwo terytorium USA musi kosztować - a ceną jest podwyższenie wartości bojowej polskiej armii. Niestety, sojusz polsko - amerykański przypomina głuchy telefon - my do nich o środkach, technologiach i nowych systemach Patriot - oni nam są skłonni wypożyczyć wyrzutnie rakiet ma miesiąc co kwartał… i nie jest wcale powiedziane, że uzbrojone.

Ciekawe będą reperkusje wewnętrzne. Plany polityczne ekipy Jarosława Kaczyńskiego zakładały wzmocnienie sojuszu polsko - amerykańskiego, jako elementu rozgrywki z Unia Europejską i przedstawienie tego porozumienia, jako sukcesu polityki zagranicznej Lecha Kaczyńskiego. Wizyta Anny Fotygi miała wzmocnić ten plan - a nie wykluczone, że spowodowała usztywnienie negocjatorów amerykańskich. Być może Lech Kaczyński strzelił sobie tym manewrem w stopy.

Niestety - po raz kolejny, okazuje się, że dla Waszyngtonu Polska jest tylko bantustanem.

Azrael

Czego chcemy od Unii?

Opublikowany w Lech Kaczyński, Państwo, Polityka, Polska, USA, Unia Europejska, demokracja by Azrael w dniu lipiec 4th, 2008

Im dalej od wywiadu Lecha Kaczyńskiego, w którym to zapowiedział, że nie uczyni gestu podpisu ratyfikującego Traktat Lizboński - tym większa mnie ogarnia wściekłość. Nie podpisze, bo broni interesu Irlandczyków, choć się o to wcale nie prosili, nie podpisze,choć go w bólach wynegocjował, nie zbliży pióra do dokumentu, choć jeszcze kilka tygodni temu, kiedy w Polsce gościł Nicolas Sarkozy, składał na jego ręce podziękowanie za współpracę przy negocjacjach. A Francja właśnie zaczyna swoją prezydenturę i taki cios w plecy dla prezydenta Francji nie zostanie zapomniany.
Jednak z zaprzyjaźnionych osób zapytała mnie, czy wiem, dlaczego bracia Kaczyńscy są tak antyeuropejscy i jednocześnie, proamerykańscy. I przyznam się - nie potrafiłem logicznie na to pytanie odpowiedzieć. Po prostu - nie wiem. I nie rozumiem.
Oczywiście - tkwi w tym pewne zauroczenie potęgą USA, z jednej strony, z drugiej strony fobia niemiecka (i rosyjska), na której budowano politykę zagraniczną tak zwanej IV RP,czerpanie wzorców z doktryn okresu międzywojennego - ale to wszystko nie układa się w logiczną całość.
Polacy na Amerykanach przejechali się w ostatnich latach kilkakrotnie, że wspomnę “korzyści” z udziału w wojnie o ropę w Iraku (której nie dostaniemy, jak iintratnych kontraktów na odbudowę kraju), czy nieudanej transakcji wiązanej F -16 z offsetem. Mimo to, ludzie związani z obozem Kaczyńskich, obecnie stacjonujący w Pałacu Namiestnikowskim, dalej usiłują ten kierunek forsować, kosztem naszych interesów z Unią Europejską i NATO.

(więcej…)

Handel tarczą, a polska suwerenność

Opublikowany w Europa, Państwo, Polityka, Polska, USA, Unia Europejska by Azrael w dniu lipiec 3rd, 2008

Wczoraj po południu nastąpiła kumulacja informacji o negocjacjach polsko – amerykańskich na temat tarczy. Z jednej strony agencja Reuters, wspierana później przez czeską CSK, podała, że według Amerykanów negocjacje się skończyły i strony doszły do porozumienia, minister odpowiedzialny ze strony polskiej, Waszczykowski, potwierdził zakończenie negocjacji w Waszyngtonie, ale tylko od strony technicznej, a rzecznik polskiego MSZ, Paszkowski stwierdził, że nic nie jest zakończone…

I właściwie wszystkie te informacje są prawdziwe. Tylko, co zostało już wielokrotnie udowodnione – nie ma właściwie o czym rozmawiać, bo zarówno od strony technicznej, jak i organizacyjnej tego przedsięwzięcia właściwie jeszcze nie ma.

Wbrew opiniom – tarcza nie zwiększy bezpieczeństwa Polski, uważam tarczę za niebezpieczny pomysł, głównie z powodu tego, że Polska samoistnie i bezkrytycznie wpisuje się w doktrynę obronną USA – i jednocześnie szkodził naszym interesom długoterminowym w ramach NATO, jak i całej organizacji. Utrudnia to też normalizację naszych relacji z Rosją.

(więcej…)

Bezprzedmiotowy prezydent

Opublikowany w Europa, Lech Kaczyński, Polityka, Polska, Unia Europejska by Azrael w dniu lipiec 2nd, 2008

Lech Kaczyński ma lepsze i gorsze okresy. Za najlepszy uważam ten, tuż po wyborach, w 2007 roku, kiedy prezydent się obraził na złe społeczeństwo które odsunęło jego brata od władzy i na okres niemal dwóch tygodni zamilkł. Im więcej Lecha Kaczyńskiego w mediach i na froncie politycznym - tym lepiej dla niego. Podobnie zresztą jest z jego bratem - każde jego wystąpienie, pomijając wrażenia estetyczne - to spadek notowań dla Prawa i Sprawiedliwości.

Decyzje i opinie Lecha Kaczyńskiego, rzadko kiedy są dobrze ocenianie, ostatnio jednak każde jego wystąpienie budziło kontrowersje. Wyjazd Anny Fotygi do USA w sytuacji, kiedy negocjacje wchodzą w fazę krytyczną, obrażanie części opozycji w trakcie wręczania odznaczeń w Pałacu Namiestnikowskim dla działaczy SKS i wydawnictwa podziemnego „NOWA”, wreszcie wypowiedzi na temat Lech Wałęsy, a przy okazji budowanie samemu sobie mitu pierwszoliniowego działacza “Solidarności” - po raz kolejny pokazują, jak małostkowym, ograniczonym i zadufanym człowiekiem jest Kaczyński.

Niestety, jeżeli jednak wyskoki Lecha Kaczyńskiego kosztują nas coraz więcej.
Kaczyński powiedział przedwczoraj, że „sprawa traktatu lizbońskiego jest teraz bezprzedmiotowa” i w związku z tym nie podpisze materiałów ratyfikacyjnych – przypomnijmy – uchwalonych przez parlament. I wczoraj jeszcze uzupełnił swoją wypowiedź o sformułowanie ie, że jego decyzja jest podyktowana solidarnością z ciemiężonymi przez UE Irlandczykami…

Polska faktycznie TL ratyfikowała, a głównym sprawczym tego sukcesu, na szczycie w Brukseli jest właśnie Lech Kaczyński. Jego podpis jest tak naprawdę czystą formalnością z punktu wiedzenia prawa – a z punktu widzenia naszych interesów – powinien być polskim akcentem pokazującym, że sprawy integracji i uczestnictwa w Europie są dla nas priorytetem. Polska decyzja nie ma nic wspólnego z vetem irlandzkim.
Tu oczywiście chodzi o inne sprawy – o to, aby wielki mąż stanu był znów w kręgu zainteresowania Europy, aby głowy państwa znów zechciały do niego zadzwonić i go łaskawie prosić, aby ten bębenek próżności został na nowo podbity. Także, aby Donald Tusk zrozumiał, że ON ma jeszcze coś do powiedzenia – nawet jeżeli nie jest to zbyt zgodne z polskimi interesami.

Lechowi Kaczyńskiemu roi się, że przejdzie do historii jaki prezydent, który stworzył nową jakość w polityce zagranicznej. Jednak ta jakość, opierająca się o resentymenty antyrosyjskie, o fałszywe diagnozy – prowadzi do budowy zamków na piasku, ja choćby w kwestii konsorcjum energetycznego, niezależnego od wpływów Rosji. To zamiast wzmacniać nasze bezpieczeństwo energetyczne – je w dłuższym okresie osłabi, choćby przez zablokowanie przez Rosję dostępu polskich rafinerii do złóż w Kazachstanie i Azerbejdżanie. Kaczyński powiedział w wywiadzie dla „Dziennika”, że „Trudno być krajem najsłabszym wśród silnych, do tego tak położonym. Dlatego często lepiej być najsilniejszym wśród słabszych”. Jest to myślenie kategoriami IXI wieku, a nie kategoriami integracji europejskiej.

Oczywiście wiemy, że cała ta sprawa ma wymiar wewnętrzny, jest skierowana na nową dyskusję wewnątrz Polski. To kolejna, jedna z wielu, odsłon walki politycznej jego brata, a nie sprawy interesu Polski.

Lech Kaczyński będzie musiał podpisać ratyfikację traktatu, ponieważ jest to tego zobligowany, jak wykonawca woli polskiego parlamentu. Ale po raz kolejny straty wizerunkowe są olbrzymie.

Azrael

Polacy są zmęczeni

Opublikowany w Media, Państwo, Polityka, Polska, Społeczeństwo, demokracja by Azrael w dniu lipiec 1st, 2008

Ten artykuł został wymuszony na mnie. Nie, nie postawiono mi ultimatum, że jakie nie napiszę na konkretny temat, to przestaną mnie czytać i porzucą dla innego blogera, czy, nie daj Panie B., dziennikarza mainstreamu. Moi czytelnicy, grupa elitarna (podlizuję się, co nie?!), stwierdzili, że miałkość dyskusji publicznej, narzuconej przez media, dla których news i afera są główną pożywką, jest dla nich nie do przyjęcia. Uważają, słusznie, że to co od dłuższego czasu jest nam podawane przez publikatory, z prawej, lewej i centrowej strony - nie wypełnia wymagań intelektualnych odbiorców. Że dyskusja publiczna jest po prostu zastępcza w stosunku do potrzeb społecznych, może nie wyrażanych wprost, ale odczuwanych.

I rzeczywiście - kiedy został powołany rząd Donalda Tuska, mieliśmy nadzieję, że dyskusje o sprawach przeszłości i rozliczeń, jakie nam serwowano przez poprzednie dwa lata, zostaną zastąpione dyskusją o przyszłości Polski, jej rozwoju cywilizacyjnym, modernizacji, problemach społecznych. Że rząd Tuska jest intelektualnie przygotowany do tego, bay podjąć się tego rodzaju dyskusji. I że jest gotowy do wyzwań. Nie wzięliśmy pod uwagę, że politycy polscy są przygotowani do SPRAWOWANIA władzy, a nie są przygotowani do formułowania celów, programów i projektów. I wbrew pozorom - nie jest to sytuacja wyjątkowa dla naszego kraju - bo wszędzie politycy, poza wielkim jednostkami, jak kanclerz Adenauer, prezydent de’Gaulle’a premier Margaret Thatcher - nie są predestynowani do wizjonerskich działań. A jak próbują, tak jak to czynił Jarosław Kaczyński - kończy się to farsą polityczną.

(więcej…)

Polityka medalowa

Opublikowany w Lech Kaczyński, Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy by Azrael w dniu czerwiec 30th, 2008


Kolejny działacz dawnej opozycji demokratycznej odmówił przyjęcia odznaczenia z rąk prezydenta, który też przecież z tego środowiska się wywodzi.
Jacek Rakowiecki, dziennikarz i publicysta, obecnie naczelny miesięcznika “Film”, były działacz Studenckiego Komitetu Solidarności, a następnie Niezależnego Zrzeszenia Studentów, odmówił przyjęcia Krzyża Kawalerskiego OOP. W liście adresowanym do prezydenta Rakowicki stwierdził, że ze względu na swoje przekonania polityczne, a szczególnie na sposób potraktowania przez Lecha Kaczyńskiego byłego prezydenta, Lecha Wałęsy, nie może przyjąć odznaczenia.

Kilkanaście dni temu inny działacz opozycyjny (bliski braciom Kaczyńskim), Marek Chimiak, związany z Niezależną Oficyną Wydawniczą NOWA, zadeklarował, że nie przyjmie od prezydenta Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski. Oświadczył, że uważa decyzję o przyznaniu mu medalu za próbą dzielenie działaczy opozycyjnych na lepszych i gorszych.

Zobacz powiekszenie
Fot: AG

JACEK RAKOWIECKI

Kilka miesięcy temu, przy okazji 40. rocznicy obchodów wydarzeń Marca ‘68 mieliśmy również sytuację, kiedy jeden z działaczy, Bogdan Czajkowski, przywódca marcowego strajku na Politechnice Warszawskiej, odmówił, już na uroczystości w Pałacu Namiestnikowskim przyjęcia odznaczenia (choć z innych przyczyn, niż wspomniani działacze - sprzeciwu wobec braku referendum w sprawie ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego). Jednak najszerszym echem odbiło się niezaproszenia na uroczystość jednego z głównych aktorów tamtych wydarzeń, Adama Michnika.
Nieodznaczenie Adama Michnika w związku z rocznicą Marca ‘68 zostało przyjęte bardzo źle. Nie tylko jako afront wobec obecnego redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej”, a w tamtych latach – jednego z głównych bohaterów, którego postać łączy wiele sprawa polskiej opozycji demokratycznej, ale również jako gruby błąd polityczny Kancelarii Prezydenta – i samego Lecha Kaczyńskiego.

Lech Kaczyński zapowiadał, w ramach polityki historycznej, że będzie prowadził inną, niż jego poprzednicy, politykę przyznawania odznaczeń. I rzeczywiście - na listach odznaczeń znalazły się osoby, którym hołd należał się już dawno. Niestety, Kaczyński nie uniknął sterowania tymi zaszczytami w sposób czysto koniunkturalny.
Lech Kaczyński, jak już wszyscy wiedzą, nie jest prezydentem Polaków, całego społeczeństwa, lecz prezydentem określonej linii politycznej. Nie łączy i nie scala kraju w celu podniesienia jego wartości, lecz wykonując zadania polityczne - dzieli. I to widać również w odniesieniu do swoich znajomych i często przyjaciół z opozycji demokratycznej, gdzie stara się jednych wywyższać, kosztem innych.

Azrael

Czytanki (nie)oszołomów 2008 - 06 - 28

Opublikowany w Czytanki (nie)oszołomów, Polityka, Polska by Azrael w dniu czerwiec 28th, 2008

Dziś w cyklu przybliżania ciekawych artykułów z niezależnej publicystyki, wyjątkowo polecam cały blog. Cały do poczytania. Jest to blog monograficzny, poświęcony sprawom polsko - ukraińskim, tym najtrudniejszym, bo z okresu przed II wojną światową i w jej trakcie. Uważam, że w Polsce panuje, w ramach pewnego układu i w imię poprawności politycznej, zmowa milczenia na ten temat. Od zawsze sceptycznie patrzę na nasze działania i wspieranie Ukrainy - kosztem naszych relacji z Rosją, gdzie Polacy powinni głównie lokować swoje interesy polityczne i gospodarcze.

Oto co autor, Mohort, pisze na swoim blogu;

49% Polaków nie wie nic, 17% “coś słyszało, ale dokładnie nie wie, o co chodzi”, 20% “wie, ale mało” a tylko 14% “wie dużo” o ludobójstwie nacjonalistów ukraińskich w latach II wojny światowej (sondaż OBOP z 2003r.)

W podobnym sondażu nt. zbrodni katyńskiej tylko 6% nie słyszało o Katyniu.

Ten blog powstał z myślą o tych 86 procentach, których wiedza jest niewystarczająca. 65. rocznica “tak zwanych wydarzeń” jest okazją do przybliżenia szerszej publiczności tej zapomnianej przez historyków (do niedawna) tragedii.

Liczby:
Wołyń: 60 tys. ofiar OUN-UPA
Tarnopolskie: 45 tys. ofiar OUN-UPA
Lwowskie: 40 tys. ofiar OUN-UPA
Stanisławowskie: 22 tys. ofiar OUN-UPA
Lubelskie: 15 tys. ofiar OUN-UPA
Polesie: 3 tys. ofiar OUN-UPA
(wg szacunków środowisk kresowych; niektóre liczby zawierają również ofiary ukraińskich formacji w służbie niemieckiej)
40 tys. Ukraińców zabitych przez OUN-UPA (wg dr W. Poliszczuka).
10-20 tys. Ukraińców zabitych w polskich akcjach odwetowych i walkach (wg dr G. Motyki)

Materiały na tym blogu, kontrowersyjne i czasem porażające, jak ten, który dziś publikuję - są zawsze dobrze udokumentowane. Warto przeczytać cały blog.

Jan Engelgard, publicysta konserwatywny, pisze;

[...]banderowsko-melnykowskie lobby[działa] w Polsce. Jest znamienne, że od pewnego czasu lobby to nerwowo reaguje na zamiary uczczenia zbrodni OUN-UPA (w tym roku obchodzimy 65. rocznicę ludobójstwa na Wołyniu). Jedną z metod, jaką to bardzo wpływowe lobby stosuje jest podsycanie polsko-rosyjskiego konfliktu na tle historii, m.in. poprzez ciągłe podgrzewanie sprawy Katynia. Czynny w tym dziele jest np. Bohdan Osadczuk, określany przez “Dziennik” jako “ukraiński historyk i przyjaciel Polski”. On to tak skomentował tekst w “Dzienniku: “Rosjanie nie chcą przyznać się do zbrodni ludobójstwa i koniec”. Ten sam Osadczuk robi wszystko, by nie dopuścić, by w Polsce określano zbrodnie UPA właśnie mianem ludobójstwa, on, były członek OUN (frakcja Melnyka), stypendysta III Rzeszy w Berlinie. Nasilenie akcji rodzin katyńskich przeciwko Rosji w przeddzień obchodów 65. rocznicy zbrodni OUN-UPA jest znamienne. Ukraińscy nacjonaliści widzą, że Polaków bardzo łatwo jest napuścić na Rosję. To żenujące, że różne organizacje katyńskie w Polsce od wielu lat dają się wykorzystywać w politycznej grze, w której polskie ofiary Katynia są tylko pretekstem. To jest jeden z polskich dramatów.

Zgadzam się z nim w całości. Oto artykuł. Jest drastyczny - ale tak wtedy było…

(więcej…)

Gnom IV RP

Opublikowany w Kaczyzm, Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo by Azrael w dniu czerwiec 27th, 2008

Istocie, której podłość
Osiągnęła szczyty,
Żeby się rozmnażać,
Nie trzeba kobity.

/Roland Topor/

Jarosław Kaczyński wiedział. Domyślał się już wprawdzie przed rokiem ‘80, że Wałęsa jest agentem, ale trzymał twardo buźkę na kłódkę. Potem też ją trzymał. I w trakcie Okrągłego Stołu, kiedy jego brat przechadzał się z Wałęsą pod rękę - też milczał. I kiedy brat siedział przy zastawionym suto stole, razem z Lucyferem - Michnikiem i Rokitą - Kiszczakiem - też zamilczał…

Nie śmiał nic powiedzieć, kiedy Wałęsa stanął do wyborów prezydenckich w roku 1990. I nawet kiedy, jak twierdził wczoraj w porannej audycji radiowej, minister Milczanowski pokazał mu te “porażające” dokumenty (oczywiście oryginały - sic!) - dalej nie puścił pary…

I tak można by mnożyć daty i sytuacje, kiedy Jarosław Kaczyński, przez prawie 30. lat miał szansę na wykazanie się patriotyczną, obywatelską postawą. Jednak nie - on wolał żyć z tą wielką tajemnicą, skrywaną i pielęgnowaną, która musiała go tłamsić, drążyć, niby robak…

I nagle mógł odetchnąć, bo zrozumiał, pod wpływem zapewne impulsu, że może zrzucić to jarzmo, ze swego steranego ciężką pracą dla Narodu karku…

I my, obywatele, mamy w to wierzyć… Dla podniesienia swej wiarygodności Jarosław Kaczyński jest gotów przysiąść na Wielką Księgę. Mam nadzieję, że to chodzi o Pismo Święte, a nie o wybór dzieł Lenina, z którego czerpał mądrości i cytaty jego brat pisząc doktorat…

Już mnie nie interesuje, czy Lech Wałęsa był “Bolkiem”, czy tylko może Lolkiem. Nie ma to dla mnie kompletnie żadnego znaczenia.
Ale każdy powinien sobie postawić to pytanie;

Dlaczego i dla jakich celów trwa atak na niego? Dlaczego tak zależy niektórym grupom politycznym, aby zdezawuować postać byłego prezydenta?
Czy chodzi tu o wyjaśnienie wszystkiego, o prawdę historyczną - czy może jednak o napisanie historii na nowo? Czy książka IPN, wydana bez krytycznej oceny ludzi, którzy byli przez lata towarzyszami Wałęsy, ma wartość historiograficzną, naukową - czy jest tylko publicystycznym atakiem i narzędziem politycznym?

“Określone środowiska”, używając dawnego języka, próbują zanegować nie tylko umowę Okrągłego Stołu, ale również prawie 20 lat polskiej demokracji. Chcą udowodnić, za pomocą zniszczenia tego symbolu “Solidarności”, że III RP był zbudowana przez agentów i dla agentów. Co w związku z tym z polskim parlamentaryzmem, też był on tworem agentury? Polskie uczestnictwo w NATO i Unii Europejskiej to gra agenturalna? Paranoja…

Genetyczni patrioci IV RP próbują zohydzić Polskę i państwo lat demokracji, na pewno najlepszy okres w historii Polski. Jedność Polaków, jak została zbudowana, jest poddawana manipulacji i zawłaszczaniu. Po wyborach 2007 roku myślano, że wszystko to odchodzi w niebyt, że przyszłość jest celem Polaków. Okazuje się, że demony jednak nie rezygnują. I próbują zatruwać społeczeństwo.

Problem jest tylko taki, że nawet jeżeli się okaże, że TW “Bolek” to Wałęsa - to i tak nikt mu nie zabierze Sierpnia ‘80, Okrągłego Stołu, prezydentury, nagrody Nobla i miejsca w historii.

A o gnomach - za lat 50. już nikt nie będzie pamiętał…

Azrael

Trumna lustracyjna

Opublikowany w Lustracja, Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo by Azrael w dniu czerwiec 27th, 2008

Wydawało się, że wieko trumny lustracyjnej zostało już na zawsze domknięte, że standardowe procedury dla urzędników państwowych wyższego szczebla - załatwiają sprawę definitywnie. I również, że ci, którzy lustrację skompromitowali - będą siedzieć cicho i zaprzestaną szarpanie zezwłoka lustracyjnego.
Jednak książka o domniemanej współpracy Lecha Wałęsy, oraz na nowo przypomniana sprawa Lesława Maleszki dała asumpt do otwarcia na nowo tej dyskusji - także w kontekście roli i działania Instytutu Pamięci Narodowej.

Już wielokrotnie pisałem, że jestem fundamentalnym przeciwnikiem lustracji i ostatnie wydarzenia - sztucznie i emocjonalnie przez media nagłaśniane - nie przekonują mnie, że lustracja ma sens i oczyści atmosferę.
Lustracja tu i teraz, po 19 latach od przełomu polskiego nie ma sensu, parząc na Polskę z punktu widzenia jej, tak chętnie przytaczanego przez zwolenników, etosu oczyszczenia życia społecznego. To oczyszczenie należy li tylko do historyków (ale nie takich ideologów, jak Cenckiewicz i Gontarczyk), a nie uwikłanych w różne gierki polityków… i jak się okazuje także hierarchów kościelnych. Oczyszczenie powinno nastąpić dawno, a nie teraz. I nie trafiają do mnie argumenty o tym, ze będzie się nam żyło lepiej, sprawiedliwej.
Oczywiście nie oznacza to, że zbrodnie komunizmu nie powinny być osądzone. I że ludzie pokrzywdzenie przez służbę bezpieczeństwa nie powinni mieć prawa dostępu do akt i do uzyskania sprawiedliwości i zadośćuczynienia. Dlatego wyrok sądu katowickiego, osądzający definitywnie sprawców mordu w kopalni “Wujek”, przyjąłem z ulgą.

(więcej…)

To dla Ciebie, Lechu…

Opublikowany w Lech Kaczyński, Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, Rosja, USA by Azrael w dniu czerwiec 26th, 2008

Anna Fotyga, szefowa kancelarii Lecha Kaczyńskiego, udała się z tajemną misją do USA, ratować Polskę…
Tak zapewne sobie to ona wyobraża i zapewne również jej zleceniodawca i pryncypał. Bo Lech dalej myśli, że ma misję zbawienia Polski i zbudowania jej potęgi, od morza (Czarnego) aż po…, no, to się jeszcze okaże.

Fotyga pojechała ponoć ratować polsko - amerykańską umowę na instalację w Polsce tarczy antyrakietowej. Na instalację czegoś, czego tak na prawdę jeszcze fizycznie nie ma, co zostało z wielkim sceptycyzmem przyjęte w Europie, od Brukseli poczynając, na Moskwie kończąc - i do czego już ani administracja amerykańska, ani polski rząd serca nie mają.
Minister kancelarii prezydenckiej pojechała do Stanów Zjednoczonych bez uzgodnień z polskim MSZ i Kancelarią Premiera, co oznacza, zgodnie z polskimi zapisami prawa, w tym zapisami Konstytucji RP, że nie ma żadnego mandatu do zawierania jakichkolwiek porozumień i ustaleń, wiążących dla polskiego rządu. Amerykanie to oczywiście widzą i dlatego ranga urzędników, którzy ją przyjmą, jest na poziomie polskich wiceministrów (Daniel Fried, podsekretarz stanu, asystent Condi Rice, ds. europejsko-eurazjatyckich). Amerykanie doskonale zdają sobie sprawę, że za politykę zagraniczną odpowiada rząd RP.

Na wszelki wypadek, polski MSZ wysłał depeszę, żeby Amerykanom o tym przypomnieć.

(więcej…)

Oznakowałem się

Opublikowany w Internet, Media, Polska, Unia Europejska by Azrael w dniu czerwiec 25th, 2008

Anegdotyczne newsy, jakie do nas dochodziły jeszcze przed przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej, jako choćby te, że istnieje norma na krzywiznę bananów, nie są tak do końca tylko humoreskami. Chęć wpływu i kontroli nad coraz szerszymi sferami życia publicznego obywateli Unii jest widoczna.

Wczoraj dowiedzieliśmy się o tym, że jedna z posłanek estońskich Marianne Mikko, socjalistka i przedstawicielka mediów (tradycyjnych) jest współautorką raportu UE, “O koncentracji i pluralizmie mediów w UE”, którego jedną z konkluzji jest postulat dobrowolnego znakowania blogów, tak, aby odbiorca wiedział, kto za nim stoi i czyje interesy reprezentuje.
Według tłumaczenia pani Mikko, ta inicjatywa ma oddzielić wyraźnie te blogi, które reprezentują formalne grupy interesów, mające na celu promowania swoich przesłań.

Muszę powiedzieć, że jako liberał i człowiek miłujący wolność (i swobodę wypowiedzi) - przyjąłem z początku ten pomysł z wyraźnym sceptycyzmem. Dlaczego i dla jakich celów ktoś chce wiedzieć “kto za mną stoi”? Czy pisanie moje nie broni się samo, czy opinie, choć pod nickiem umieszczane, nie są wiarygodne? Od tego tylko krok do formalnych rejestracji, opłat, kontroli i specjalnych cookies służb specjalnych na moim blogu (choć pewnie google światowe już to załatwia…).

Z drugiej strony jednak blog w ciągu ostatnich kilku lat diametralnie zmienił swoją rolę. Nie jest to już tylko pamiętnik internetowy, ale strona, przy pomocy której załatwia się różnego rodzaju sprawy - w tym “interesy”. Interesy mogą być różne, polityczne, marketingowe, PR, czarny PR, reklama, lobbing… Ten pomysł jest jednak wart rozpatrzenia - i odrzucenia oczywiście.

Unia Europejska bierze się za sprawę dość delikatnie. Nie to co rząd szwedzki, który już wprowadził już regulacje prawne, kontrolujące pocztę i chaty internetowe. Wydaje się jednak, że Unia nie podejmie się tego rodzaju regulacji, bo byłaby to zbyt wysoka cena za chęć regulacji tego, co regulować, nawet w warunkach Chin Ludowych się nie daje.

Dwie uwagi natury bardziej osobistej;

Piszę w sieci bloga od 2 lat, pod swoim nickiem, ale jednocześnie uważam, że odpowiedzialność za słowo i opinie nakłada na mnie obowiązek, aby w wypadkach szczególnych ujawniać swoje dane. Dlatego na przykład na tych polskich portalach, na których prowadzę swoje blogi, ich admini znają moje dane personalne - a nawet twarz. I przyznam się, nikt do tej pory nie zdradził osobom pokątnym mojej tożsamości.

Jednym z powodów mojego prawie całkowitego wycofania się z Salonu 24 było to, że zauważyłem, że portal ten realizuje od dłuższego czasu nie zadania publicystyki niezależnej, lecz linię polityczną i medialną gazety, w której twórca portalu, Igor Janke pisze - czyli “Rzeczpospolitej”. Poza tym właśnie ten portal realizuje zadania polityczne także dla “Gazety Polskiej” oraz “Teologii Politycznej”. Na portalu pisze obecnie kilkunastu “wynajętych” dziennikarzy, którzy pod nickami prowadzą klasyczny lobbing swoich wydawców. Koronnym tego dowodem był sieciowy marketing książki Bronisława Wildsteina, “Dolina nicości”.

Dodatkowo zauważyłem, że Salon24 jest hostingowany na tej samej platformie, co inne wydawnictwa “Presspubliki”… Czy w związku z tym nagłówek “Niezależne forum publicystów” nie jest nadużyciem?!

Azrael

Trzech kumpli

Opublikowany w Media, Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo, demokracja by Azrael w dniu czerwiec 25th, 2008

Obejrzałem oczywiście film autorstwa pp. Stankiewicz i Ferens, po tytułem “Trzech kumpli”. Każdy powinien go obejrzeć, ponieważ jest om rzeczywiście wyjątkowy.

Wstrzymałem się chwilę przed jego oceną, tak aby zobaczyć, jak jest on odbierany przez różne środowiska i jak jest interpretowany. I jak zwykle - “nie rozczarowałem się” - standardy interpretacyjne są dokładnie takie, jakich oczekiwałem.

Film jest znakomity realizatorsko. Kolaż oryginalnych zdjęć, dogrywek, wywiadów z ukrytymi kamerami, wypowiedzi uczestników tamtych czasów - jest zmontowany doskonale, i jednocześnie dynamicznie i dobrze narracyjnie. Ma rację Wildstein - doskonale oddaje atmosferę tamtych czasów, nastrój Krakowa i życie studenckie. Oczywiście - nie o życie żaków w nim chodzi. Siłą filmu jest to, że autorkom udało się dotrzeć po raz pierwszy, do esbeków i ukazać ich wypowiedzi - szczere, otwarte. Po raz pierwszy w tego rodzaju materiale mamy wypowiedzi obydwu stron.

(więcej…)

Małe Guantanamo, a łamanie praw człowieka*

Opublikowany w Państwo, Polityka, Polska, Służby specjalne, Unia Europejska by Azrael w dniu czerwiec 24th, 2008

Otrzymaliśmy kolejną informację, że w Polsce (w stacji polskich służb specjalnych nieopodal lotniska w Szymanach), amerykańska agencja, CIA, przetrzymywała przez wiele miesięcy najgroźniejszych członków grup terrorystycznych związanych z Al- Kaidą. “New York Times” pisze między innymi o Chalid Szejku Mohammedzie i o Abu Zubajdii. Polskę wybrano, ponieważ nasz kraj nie ma związków kulturowych i religijnych z Al- Kaidą, co było gwarancją bezpieczeństwa.
NYT dodaje do tego jeszcze opinię dyrektora tajnych operacji w CIA, Jamesa L.Pavitta, który miał określić Polskę mianem 51. stanu USA…
Oczywiście - polscy politycy i komentatorzy twierdzą, że istnienie tajnych więzień było “wykluczone”. Twardo idą w “zaparte”, pomimo, że już nie tylko określany jako “oszołom” szwajcarski senator, Dick Martin tak twierdzi, ale również raporty komisji Parlamentu Europejskiego mówią wyraźnie, że istnieją przesłanki ku temu, aby twierdzić, że Polska udostępniła swoje terytorium do działań niezgodnych z prawem - także unijnym.

2. maja tego roku telewizja TVN nadała film, o tajnych więzieniach CIA na terenie krajów Unii Europejskiej – także Polski. Film był doskonale zrobiony – logicznie pokazywał metodologię działania systemu wiezień i tak zwanego “Guantanamo Express”, czyli flotylli samolotów CIA, które służyły jako transport więźniów po praktycznie całym Świecie. Nie rozdrabniał się na wiele wątków, lecz poprzez logiczne, precyzyjne pokazywanie wątków i mechanizmów pokazał cały scenariusz nielegalnych działań.

(więcej…)

Prawda może być kłamstwem

Opublikowany w Państwo, Polityka, Polska, Społeczeństwo, demokracja by Azrael w dniu czerwiec 24th, 2008

Ciężar dyskusji na temat książki o Lechu Wałęsie, autorstwa pary Cenckiewicz - Gontarczyk przesuwa się powoli z postaci byłego prezydenta na sprawy szersze - i ważniejsze nawet z punktu widzenia zrozumienia przeszłości.

Zwolennicy pracy twierdzą, że jej autorzy dopełnili staranności naukowej, że pozycja opracowana jest rzetelnie, doświadczenie archiwistyczne autorów, znajomość procedur, jakie panowały w służbach PRL - gwarantują, że informacje tam zawarte są PRAWDZIWE I WIARYGODNE. Ci sami zwolennicy milczeniem pomijają z kolei te informacje, że te materiały są kopiami. Że jak do tej pory nie natrafiono na oryginały dokumentacji (nie mówiąc już o odręcznych notatkach Wałęsy), nie ma również w archiwach mikrofilmów. Dlatego też trwa usilnie poszukiwanie “złotego strzału”, dokumentu, lub oświadczenia samego Lech Wałęsy, które by potwierdziło jego świadomą i gorliwą współpracę z SB. Ostatnio wypłynęła sprawa taśmy, jak miała być nagrana na jednym ze spotkań Wolnych Związków Zawodowych, na którym Lech Wałęsa miał się przyznać do współpracy. Okazuje się, że dowody, czyli stenogram tej taśmy, a także jej depozytariusz, Bogdan Borusewicz - zaprzeczają, że tego rodzaju oświadczenie zostało przez Wałęsę złożone.

(więcej…)

Pytania o prawdę

Opublikowany w Polityka, Polska, Społeczeństwo, demokracja by Azrael w dniu czerwiec 23rd, 2008

Pole dyskusji na temat książki wydanej przez IPN, autorstwa Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka. Czy “SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii” już dawno wykroczyło poza samą postać byłego prezydenta i przywódcy “Solidarności”.

Trzeba sobie to dość wyraźnie powiedzieć - fakt uwikłania Lecha Wałęsy we współpracę z SB w latach ‘70 miał miejsce. Nie wiemy jednak w dalszym ciągu, jakie są tego kulisy, jakie przesłanki - a najprawdopodobniej jakie naciski i szantaż zmusiły Wałęsę do podjęcie współpracy.

Jest również drugi okres działalności Lecha Wałęsy, pośrednio związany ze współpraca z SB - to czas jego prezydentury, kiedy mając dostępo do archiwów byłej SB - usunął on, lub ludzie z nim związani część dokumentów. Było to w okresie, kiedy już trwała walka polityczna w łonie byłych działaczy opozycyjnych. To również wymaga wyjaśnienia, naświetlenia tej sprawy ze strony Lecha Wałęsy.

Słychać już, że na książkę Cenckiewicza i Gontarczyka będzie odpowiedz ze strony środowiska Lecha Wałęsy. Mam nadzieję, że nie będzie to jednak apologia i próba zanegowania tego, co jest bezsporne w książce - czyli materiałów źródłowych.

Lech Wałęsa musi udowodnić, że to, co się działo w latach ‘70 ubiegłego wieku, nie miało negatywnego wpływu na jego działalność w trakcie strajków sierpniowych, w latach ‘80, w trakcie jego prezydentury. Niestety, ten obowiązek spoczywa na nim. Przestrzegałbym również byłego prezydenta we wchodzenie w bezpośrednie polemiki ze swoimi przeciwnikami, szczególnie z tego rodzaju ludźmi, jak Gwiazdowie, czy Wyszkowski. Nic mu to nie przyniesie dobrego.

Sprawa Lecha Wałęsy, jego osobiste przewiny i tryumfy - to jedno. Drugą sprawą, o wiele ważniejszą, jest problem tego, do czego cała ta sprawa ma służyć.

Igor Janke w “Rzeczpospolitej”, w polemice z profesorem Friszke, twierdzi płaczliwie, że on, jako dziecko stanu wojennego, chciałby wiedzieć wszystko, całą prawdę o tym, co w tamtych czasach się działo. Nie piszę tylko, o jaką to prawdę chodzi. Czy o prawdę, spisaną przez uczestników tamtych doświadczeń, z pełnymi świadectwami i niuansami tamtych czasów, czy może o prawdę, spisaną z teczek ubeckich? Bo książka Cenckiewicza i Gontarczyka to raczej jest właśnie ta druga prawda - prawda, gdzie teczki mówią, a autorzy tylko dodają swoją interpretację.

Historia tamtego okresu, jak na razie, na użytek doraźny, polityczny, pisana jest w formie paszkwili - albo hagiografii. Czym innym jest wywiad Lech Kaczyńskiego, jakiego udzielił dla “Rzeczpospolitej”, gdzie mówi o swojej działalności na Wybrzeżu, jak nie próbą budowania nowej legendy opozycyjnej?

Książka IPN podzieliła Polskę na nowo, i to w wielu płaszczyznach. Politycznie jedna strona zarzuca drugiej polityczne wykorzystanie książki i samego Lecha Wałęsy do rozgrywek politycznych. Z drugiej strony zwolennicy spiskowych teorii budują na bazie indywidualnej sprawy byłego przywódcy “Solidarności”, szeroką teorię esbeckiego układu, który jakoby doprowadził do Okrągłego Stołu, następnie się “utrwalił” i ostatecznie opanował III Rzeczpospolitą.

Jest jeszcze wiele spraw cząstkowych, takich, jak choćby rola i miejsce IPN w państwie, opisanie rzetelne i kompletne całej opozycji demokratycznej, roli mediów w całej sprawie tej książki. Są również inne sprawy do wyjaśnienia w historii najnowszej Polski, takie jak śmierć księdza Popiełuszki, śmierć Pyjasa, czy udział agentury w życiu Kościoła Katolickiego. W tym wpływ SB na otoczenie Karola Wojtyły.

Problem samoświadomości Polaków, zrozumienia i prawidłowej oceny minionego półwiecza - jest ważny. Tylko, że dopóki jest to obiektem takich manipulacji i wykorzystywania do działalności politycznej - prawda nigdy nie będzie jedna…

Azrael