Azrael – zwykłe pisanie

Tomistyczny realizm jest walką przeciw wszelkiej samodzielności umysłowej – Kołakowski

Przyczyny porażki Republikanów

z 6 komentarzami

Minął już pewien czas od bezprecedensowego i historycznego zwycięstwa Baracka Obamy, w wyborach amerykańskich 4 listopada. Rozmiary jego sukcesu, liczone nie tylko liczbą głosów elektorskich, oddanych na niego, lecz również sukcesem demokratów w wyborach do Izby Reprezentantów i wyborach częściowych do Senatu, dają mu wielki, konieczny w trudnych czasach dla Ameryki mandat społeczny.

Obama wygrał, bo trafił na scenę polityczną w odpowiednim czasie i z odpowiednim programem. Podobnie jak było swego czasu z Ronaldem Reaganem, czy jeszcze wcześniej, z Johnem F. Kennedym. To oznacza jednak również to, że nie tylko oczekiwania wobec Obamy są wielkie, ale również to, że będzie on ze swoich obietnic skrupulatnie rozliczany.

Barack Obama nie wygrał dla tego, że jest socjalistą, czy nawet muzułmańskim kryptokomunistą, jak chcą go przedstawiać koła skrajnie konserwatywne (także w Polsce), czy dlatego, że murzyńscy rasiści gremialnie na niego głosowali. Wygrał, ponieważ zmienia się Ameryka, a ci, którzy do tej pory stanowili jej siłę, czyli biali, z klasy średniej, przekonali się, że jest on ich przedstawicielem. I nie jest to ktoś nieznany, bez praktyki i bez zaplecza. To człowiek ze sprawną organizacją, a także z ogromnym, chyba po raz pierwszy tak jednoznacznym w historii USA, poparciem establishmentu intelektualnego.

Republikanie przegrali, z wielu powodów. Najważniejszym z nich jest to, że zatrzymali się mentalnie, organizacyjnie i cywilizacyjnie w wieku XX, a Obama jest już w nowym stuleciu. Nie tylko przebieg kampanii o tym świadczy, w której internet odegrał rolę niebagatelną, ale również zrozumienie, jak Ameryka się zmieniła – i jak się zmieni w ciągu następnych dekad.

Obama wygrał, nie dlatego, że jest wyjątkowy, ale dlatego, że Stany Zjednoczone są na początku wielkich zmian. Olbrzymie zmiany demograficzne, jak zachodzą w tym kraju spowodują, że już za około 30 lat biali staną się mniejszością. Biali, którzy byli podstawą, głównie na Południu, elektoratu republikańskiego. To powoduje, że tradycyjna polityka Republikanów, oparta nie na integracji całego społeczeństwa, ale właśnie na wygraniu różnic pomiędzy białymi, a innymi grupami etnicznymi, nie odniosła sukcesu. Polityka resentymentów wobec “innych”, dobrze odbierana na Południu i akceptowana na Północy Stanów Zjednoczonych, nie wytrzymała próby czasu i zmian etnicznych. John McCain wygrał w stanach Południa i w większości tak zwanych stanów biblijnych, ale to było za mało. Próba dyskredytacji Obamy, poprzez głoszenie haseł o jego domniemanym socjalizmie, a także próby skonfliktowania go z nabierającą znaczenia społecznością latynoską, odniosły skutek przeciwny od zamierzonego. Spowodowało to zwiększoną aktywność i mobilizację tej grupy. I zapewne zmniejszenie animozji pomiędzy Latynosami i czarnymi mieszkańcami USA. O tym, że “biały” model polityki Republikanów stracił swoją siłę, świadczy to, że Parta Republikańska nie ma w Senacie ani jednego swojego przedstawiciela ze stanów północno – wschodnich Ameryki. Republikanie stracili poparcie w klasie średniej, tej najbardziej wykształconej. Klasa średnia to już prawie połowa społeczeństwa i ona już nie wszystkie, tak zwane tradycyjne wartości uważa za najważniejsze.

Wiele się mówiło o roli, jaką odegrała Sarah Palin, kandydatka na wiceprezydenta, roli pozytywnej – a później negatywnej. Pomijając przymioty osobiste pani gubernator Alaski, warto zauważyć, że to ono pozbawiła Johna McCaina poparcia wielu wyborców centrowych. Jej background konserwatywny, zaprawiony fundamentalizmem religijnym, spowodował, że wyborcy, dla których otwartość, liberalizm obyczajowy i tolerancja są wartościami naturalnymi, odeszli od kandydata republikańskiego.

Republikanom zaszkodziły wojny w Iraku i Afganistanie, ale jeszcze większe spustoszenie, niż same działania zbrojne kosztowały ich kłamstwa, jakie administracja George’a W. Busha im serwowała przez lata, oraz obraz Ameryki w Świecie, jak został zbudowany przez neokonserwatystów, pod wpływem których prezydent pozostawał. Można śmiało napisać, że obok samego Busha, drugą kotwicą dla republikańskiego kandydata był Donald Rumsfeld, przez wiele lat sekretarz obrony USA. To “dzięki” niemu Obama jest tak popularny w Europie, to on był twórcą więzienia w Guantanamo, to on jest obarczany winą za amerykańskie tortury w Iraku i więzieniach CIA. Neokonserwatywna polityka, bliska Partii Republikańskiej, to następny punkt dla demokratów. Amerykanie mają już dość podgrzewania atmosfery wiecznego zagrożenia i roli światowego żandarma.

Kryzys, jako taki, bezpośrednio przyczynił się do porażki McCaina. Oczywiście, Barack Obama będzie musiał prowadzić politykę, może nie interwencjonizmu ekonomicznego, ale pewnej ograniczonej ingerencji w świat finansowy i głównych nurtów gospodarki. Szokiem okazało się jednak to, że umiłowana gospodarka neoliberalna elit prawicowych i samoregulacja rynku, okazała się po bliższym przyjrzeniu systemem jak najbardziej regulowanym i sterowanym przez instytucje pozostające pod wpływem i kontrolą państwa – FED, organizacje ratingowe, czy decyzje samej administracji. Mit wolnego rynku kosztował miliony Amerykanów poważne problemy finansowe – ale kapłani z Wall Street, jak się wydaje, wyjdą z tego obronną ręką – za pieniądze amerykańskich podatników. I znów odium tej klęski modelu gospodarki amerykańskiej spadło na Republikanów…
W przypadku tych wyborów po raz pierwszy mniejsze znaczenie miał przy wyborze kandydata jego konkretny program gospodarczy, jego stanowisko wobec podatków, czy spraw socjalnych, a więcej uwagi zwracano na spojrzenie i wizję na gospodarkę, jako całość.

Partia Republikańska, GOP, stoi przed bardzo trudnym zadaniem. Porażka Johna McCaina, który nie był kandydatem zmiany, pomimo, że był raczej politykiem kontry w tej partii i prezentował dużą samodzielność i zdolność do wyciągania wniosków i zmian stanowisk, to problem nie tylko tego kandydata, ale całego modelu działania partii. Porażka nie wynikała ze złej strategii, lecz z powodów fundamentalnego niedostosowania programu partii do realiów zmieniającej się Ameryki.
Działacze partii z pod znaku słonia muszą odsunąć na bok skrajności, takie jak reprezentowała Sarah Palin i neokonserwatyści, musi zbudować zupełnie nowy program i poszerzyć swoją bazę wyborców.

W średniej wielkości państwie Europy istnieje partia, której, po porażce w wyborach parlamentarnych doradzano podobne kroki. Jak dotąd, nie udało się to. Partia ta, skostniała i zachowawcza, nie potrafi przesunąć się do centrum.
Sądzę, że podobnie będzie w Stanach Zjednoczonych. Demokraci zagoszczą w Białym Domu na pewno na dwie kadencje. Może nawet na więcej.

Azrael

Written by Azrael

listopad 14, 2008 @ 14:51

Odpowiedzi: 6

Subscribe to comments with RSS.

  1. Testem dla republikanów będą procesy Busha, które go czekają gdy opuści biały dom – wówczas to może się tak naprawdę okazać, jaka klika rządziła przez tyle lat najpotężniejszym państwem świata. Jeśli rozliczy się administrację Georga Busha łącznie z zarządem FED – dopiero wtedy może rozpaść się skostniały układ polityczny w stanach biblijnych. Tam nawet reformy gospodarcze nie są w stanie obalić supremacji politycznej kościołów i kaznodziei.

    Khair el-Budar

    listopad 14, 2008 at 15:05

  2. Szanowny Azrael !

    Wszystko, co zawarles w swym artykule jest bliskie prawdy i pozwole sobie cos dodac.
    Partia Demokratyczna przez okres obu kadencji G.W.Busha miala czas, by skrystalizowac swoj wizerunek i odbior spoleczny, zgodny z tzw. duchem czasu.Dwie dosc istotnie rozniace sie opcje Hillary Rodham Clinton i Barack Hussein Obama zostaly sfiltrowane przez spoleczenstwo, ktore od samego poczatku kamoanii wyborczej dawalo priorytet demokratowm a z czasem Obamie.Zasadniczym motorem programowym kampanii demokratow byly narastajace klopoty ekonomiczne Stanow Zjednoczonych, ktore dosc zgrabnie i skutecznie propagandowo porzypisowano Bushowi i republikanom ( co nie jest tak do konca prawda). Wykorzystano zmeczenie i niechec spoleczna do Busha, ktory stal sie negatywnym przykladem partii republikanskiej, zrodlem zla, smierci wielu zolnierzy w Iraku i Afganistanie.Gra na nemocjach spolecznych poskutkowala choc prawde powiedziawszy 57 mln amerykanow glosujacych na McCaina ma swoj wymiar.Obama wygral w decydujacych stanach iloscia tzw. wyborcow mandatowych. To nie jest takie znowu przekonywujace zwyciestwo..
    Demokraci, a w szczegolnosci Clintonowie od samego poczatku kampanii sami szczegolnie zaangazowali tzw. afroamerykanski i latynoski elektorat sadzac, ze sympatie z niedalekeij przeszlosci dadza jednak szanse na zwyciestow Hillary Clinton. Stalo sie inaczej. Ogromna mobilizacja wsrod afroamerykanow w roznych srodowiskach i latynosow, bardzo skutecznie opracowany sztabem Obamy jego wizerunek tzw. PR i padl wybor na niego wsrod demokratow.
    Republikanie troche oszczednie chcieli przeprowadzic te kampanie jakby z przeczuciem, ze i tak jej nie wygraja. Choc wiele argumentow programowych republikanow jest bardziej racjonalnych, realistycznych, to sila McCaina juz nie taka i nawet ogromna sympatia wyborcow wzgledem McCaina nie byla dostateczna wartoscia decydujaca o ewentualnym zwyciestwie.Byc moze bledem bylo zaproponowanie Sarah Palin na V-ce Prezydenta, ale ta osoba zostala bardzo blednie odebrana, skrytykowana i oceniona. Sarah Palin ( moja osobista opinia i posiadane informacje ), urazona pewnymi niewybrednymi atakami w jej kierunku juz dzisiaj rozpoczela zmudna droge przygotowawcza do kolejnych wyborow, gdzie bedzie ona z pewnoscia zaskakujacym, bardzo dobrze przygotowanym,przekonywujacym kandydatem republikanow do urzedu Prezydenta USA.Wroze jej ogromny sukces.
    Barack Obama ! Drogi Azraelu – nie wolno przypisywac informacje o Obamie , o jego kontrowersyjnosci ( co jest potwierdzone wieloma faktami ) konserwatystom.To nie tak. Wielu demokratow jednak nie glosowalo na Obame a juz znamiennym jest to ze 12 % afroamerykanow tez nie oddalo swoje glosy na Obame!!!!!!!!.Przypominam liczbe 57 mln amrykanow glosujacych na McCaina. Czas zweryfikuje jednak Obame, a czeka go baaaaardzo trudna droga do ewentualnego sukcesu.Uznaje jego za swojego Prezydenta choc nie glosowalem na niego.Trzeba wynik wyborow uszanowac.Trzeba sobie uswiadomic, ze jakiekolwiek bledy w decyzjach ekonomicznych Obamy w chwili obecnej moga byc tragiczne w skutkach dla ekonomiki Stanow Zjednoczonych.On juz chyba czuje ciezar odpowiedzialnosci, bowiem niemal o 80% spadla ilosc wszelkich oswiadczen lub informacji. Osoby zblizone do Obamy potwierdzaja , iz otrzymali dyrektywe absolutnego milczenia wzgledem mediow az do 20 stycznia 2009.
    wewnatrz partii republikanskiej szykuja sie spore tarcia i zmiany. GWardia starych wyjadaczy bedzie musiala ustapic miejsca mlodemu pokoleniu rapublikanow odcinajacych sie od konserwatyzmu, coraz bardziej do zludzenia upodabniajacych sie do czegos na miare chrzescijanskiej – demokracji. Ten nurt to mlodzi wyksztalceni republikanie z bardzo silnym poczuciem stanu rzeczywistego, realizmu ekonomicznego i politycznego. To oni z ogromna euforia przywitali Sarah Palin po ogloszeniu jej prepozycji na V-ce Prezydenta.
    Jezeli demokraci sa wewnetrznie bardzo silnie podzieleni to wsord republikanow moze nastapic silna mobliziacja i tarnsformacja programowa, co przy potknieciach Obamy i jego administracji moze okazac sie tym, co. w grze w karty nazywamy ATU
    Wracajac do postaci Obamy i informacj z jego przeszlosci, to powtarzam jedno.Na czarne nie mozna mowic ze jest biale, bo taka jest potrzeba chwili. Nie trzeba byc konserwatysta, ultra-nacjonalista, faszysta czy zwolennikiem KU KLUX KLAN by odniesc sie stosownie do kontrowersyjnosci osoby Obamy.
    Specyfika Ameryki i amerykanow jest taka, ze zalozmy Obamie jako Prezydentowi powinie ise przyslowiowa noga. Nie sadzcie, ze afroamerykanie i ci pozostali, ktorzy obecnie na niego glosowali, przy nastepnych wyborach glosowac beda ponownie na niego. NIE ! Glosy swoje oddadza na tego kandydata, ktory wzbudzi wieksze zaufanie, przedstawi wieksze gwarancje dla ezgystowanie w tym cudownym dreamland jaki sa Stany Zjednoczone.
    Obama wygral, bo sprzyjaly jemu okolicznosci i ponad 200 letnie oczekiwanie ciemnoskorych na swojego czlowieka w Bialym Domu. To sie stalo i wszystko wraca w okowy bezwglednosci codziennosci i realiow amerykanskich. Obama otrzymal ogromny mandat zaufamia i bialych wyborcow, a w szczegolnosci mlodego pokolenia – tych ktorzy pierwszy raz w zyciu glosowali.Wykorzystal ogromnie spryzjajace uwarunkowania i sytuacje.Zobaczymy na ile wystarczy jemu doswiadczenia, ntelektu, cierpliwosci i rozsadku.Jest on moim Prezydentem, wiec ( choc nie jest moim wybrancom) zycze mu wielu suckesow, bo jego sukcesy do powrot Ameryki do normalnosci ( Back to nromal), a to dostatnie spokojne, komfortowe zycie. Te wartosci, do ktorych zostalismy tutaj nad Potomakiem przyzwyczajeni

    Roman Strokosz

    listopad 14, 2008 at 15:54

  3. Witaj Azraelu, ja widze sytuacje dokladnie tak jak ja opisales, Bush jest odskocznia Obamy i Republikanie wlacznie z kolega Strokoszem moga mu za to serdecznie podziekowac. Dopuki Bush jest prezydentem i to w czasie wojny, krytyka jest stosowana z duzym umiarem, ale jak skonczy kadencje nie chcial bym byc w jego skorze. Zasluzyl na solidne baty od wszystkich zainteresowanych. Daje to Obamie przynajmniej na poczatku wiatr w zagle i olbrzymie zaufanie spoleczenstwa, oprocz faszystow reakcjonistow i rasistow i innych jak kol. Strokosz, ktorzy zycza mu, co najmniej skrycie, zeby mu sie noga powinela.
    Obama ma trudne zadanie i jestem przekonany,ze je dobrze wykona. Na pewno nie bedzie latwym prezydentem dla kraju i swiata, ale skutecznym i konsekwentnym. Pozdrawiam

    Josza

    listopad 14, 2008 at 19:01

  4. Josza!
    Twoje rozumowanie jest plytkie i spodziewam sie ze wiadomosci jedynie medialne. To kim ja jestem ? Hm! To wlasciwie moja sprawa prywatna, a jezeli juz Ciebie tak boli ze jestem raista, to masz najwyrazniej mylne pojecie o rasizmie. Mam skrystalizowne pogaldy wyrobione doswiadceniem spostrzezeniami prywatnyumi, spostrzezeniami wyniesionymi z pracy i swiadomie dokonalem wyboru, ktory zdecydowanie nakazuje mi reagowac na cos, co w wielu moemntach przypomina mi propagande PRL-owska,.Chyba dosc pobieznie czytales moj komentarz, w ktorym m.in zyczylem Obamie sukcesow, bo jego sukcesy to ewentualna normalnosc, do ktorej tutaj bylismy latami przyzwyczajeni. Jesli jednak zakusy Obamy wzgledem zmian konstytucyjnych wplywac beda na jakiekolwiek ograniczanie moich praw i swobod ( dla ktorych miedzy innymi wiekszosc emigrantow przybyla do USA) wowczas z pewnoscia nie bede odosobniony w krytyce i negacji jego kadencji na tyle by ewentualna reelekcja nie byla mozliwa. Per analogioa jak w Polsce wzgledem Lecha Kaczynskiego.Proponuje wrocic do tematu nie za rok a za dwa lata.

    Roman Strokosz

    listopad 15, 2008 at 7:55

  5. Romek Strokosz,
    uderz w stol, a nozyce odezwa sie. Nie wrzucilem ciebie do zadnej szuflady, wrecz przeciwnie, napisalem faszysci, reakcjonisci i inni jak ty. Czyli wykluczylem, ze nalezysz do tych ugrupowan. Masz jakies pobudki i afiszujesz sie z nimi na tym blogu i to wszystko. Nie mi osadzac twje nastawienie, oparte na pewno na doswiadczeniach zyciowych. Zyczyles Obamie sukcesow? Skoro jestes praworzadnym obywatelem naturalnie zyczasz demokratycznie wybranemu prezydentowi sukcesow, ale patos twojej wypowiedzi zaprzecza temu. Ty go nie akceptujesz i skrycie chcialbys zeby mu sie noga powinela, zeby wyszlo na twoje, zebyscie wrocili do normalnego, spokojnego, dostatniego zycia nad Potomakiem, do ktorego, jak napisales, jestescie przyzwyczajeni. Nie ma co sie obazac. Sam piszesz, ze krytykujesz i negujesz, i do tego jestes swiadom tego, ze twoja postawa jest bardzo bliska silom skrajnym. Dobrze twoja sprawa, dopuki jestes tego swiadomy i nie dajesz sie w cos wciagnac, absolutnie do zaakceptowania. Pozdrawiam

    Josza

    listopad 15, 2008 at 19:14

  6. “Sarah Palin ( moja osobista opinia i posiadane informacje ), urazona pewnymi niewybrednymi atakami w jej kierunku juz dzisiaj rozpoczela zmudna droge przygotowawcza do kolejnych wyborow, gdzie bedzie ona z pewnoscia zaskakujacym, bardzo dobrze przygotowanym,przekonywujacym kandydatem republikanow do urzedu Prezydenta USA.Wroze jej ogromny sukces.”
    Romek Strokosz-
    Przyszlosc parti Republikanskiej to zdecydownanie nie Sarah Palin. Zgadzam sie “zmudna droge” to ona rozpoczela, ale nie zakonczy jej w Bialym Domu. Przyszlosc tej parti, to gubernator Tim Pawlenty z Minnesoty, gubernator Charlie Crist z Florydy. Ci goscie nawet nie chca dyskutowac na temat wyboru Pani Palin. I watpie by glownei Tim Pawlenty pozwolil Gubernator Palin na odebranie mu szansy na GOP nominacje. I mimo, ze Demokratow lubie, to go tez, bo ciekawy jest, i zawsze jest dobrze miec madra opozycje. Problemem Republikanow jest to, ze reprezentuje waska grupe ludzi, ktorzy nie rozumie obecnej Ameryki. Ameryki imigrantow, rownych wyznan, koloru skory i kobiet, ktore maja lekko dosyc tego, ze ktos inny niz one bedzie decydowal o ich podstawowych prawach. Obama nie zamierza zmieniac konstytucji by kogokolwiek prawa limitowac. Obama mysli co zrobic z przemyslem samochodowym, bezrobociem, sluzba zdrowia i kryzysem ekonomicznym, ktory ma wplyw na caly swiat. Ameryka i dotychczasowe myslenie Amerykanow musi sie zmienic. I zmienia sie, nie wiem jak nad Potomakiem, ale tu nad rzeka Chicago, ludzie nie mysla o bylej Ameryce, ale czy jutro beda mieli prace. Nie ma powrotu. To, ze glosowalo na McCaina iles tam Amerykanow niczego nie dowodzi, bo sobie poogladalam tych ludzi w tele, jego tzw. fanow krzyczacych “Zabic Obame” lub “Joe the Plumber” super. Partia Republikanska moze sie odbudowac, ale tylke wtedy gdy zaakceptuje wszyskich na rowni. Bo podstawa tego kraju miala byc rownosc. Ale zanim dojdzie do kolejnych wyborow, tak naprawde wiekszosc mysli co zrobic by przetrwac kryzys i aby uniknac kolejek do publicznych kuchni aby dostac talerz zupy, fajnie by bylo by Obamie sie udalo, nieprawdaz?

    Wigg

    listopad 17, 2008 at 22:03


Napisz odpowiedź