Azrael – zwykłe pisanie

Tomistyczny realizm jest walką przeciw wszelkiej samodzielności umysłowej – Kołakowski

Archiwum dla wrzesień 2008

Koniec McCaina

z 19 komentarzami

Polscy komentatorzy amerykańskiej kampanii wyborczej boją się jeszcze napisać i powiedzieć tego, co widać już gołym okiem i co już jest praktycznie nieodwracalne – dziś, na 5 tygodni przed wyborami decyzje już zapadły – następnym prezydentem Stanów Zjednoczonych zostanie czarnoskóry demokrata, ze stanu Illinois – Barack Obama. I to prawdopodobnie zostanie wybrany ogromną, jak na amerykańskie warunki, większością głosów elektorskich.

Okazuje się, że klucze do wygrania amerykańskich wyborów nie leżą, jak by się to jeszcze wydawało miesiąc temu, w Iraku, czy w staraniach o określony krąg wyborców – w tym wypadku, dla Johna McCaina, wyborców konserwatywnych – lecz znajdują się na Wall Street. To krach finansowy – bo to już nie jest kryzys, lecz początek krachu i przewartościowania rynku i zasad funkcjonowania amerykańskiej gospodarki – jest przyczyną porażki republikańskiego kandydata. Można śmiało powiedzieć, że wynik wyborczy jest wykładnią działań administracji George’a W. Busha, a jeszcze bardziej byłego szefa rady gubernatorów FED – Alana Greenspana. To jego polityka monetarna, pompowanie pieniądza, spowodowało nagromadzenie się tendencji spekulacyjnych i nadmiar pieniądza, który znalazł ujście w złych kredytach. Można chyba napisać, że to on jest grabarzem systemu banków inwestycyjnych i hipotecznych.

John McCain miał swoje apogeum w trakcie konwencji Partii Republikańskiej w Minneapolis, na początku września. Tam ukazała się światu jego tajna broń, Sarach Palin, republikańska siła, która miała być przeciwwagą dla czarnego demokraty. Miała zabrać głosy kobiet, konserwatystów i jednocześnie dać białym Amerykanom poczucie, że wszystko jeszcze w USA zależy od nich. Niestety, okazało się, że pani Palin jest nie tylko ignorantką w sprawach międzynarodowych, co wykazały wywiady dla stacji telewizyjnych (słynne już zdania o Putinie, który ma się pochylać nad Alaską, której gubernatorem była Palin), ale również ciągną się za nią afery, małe szwindelki z kasą za “służbowe podróże” do domu, czy po prostu, znany z polskich realiów, nepotyzm. I tak oblicze pani Palin, obleczone w klasyczne, rogowe okulary, zamiast wzbudzać poczucie pewności, stateczności – budzi nerwowe reakcje, nawet wśród republikanów, a sama pani kandydat na wiceprezydenta okazała się gotowym materiałem dla programów satyrycznych, ze słynnym Saturday Night Live, stacji NBC, na czele. Po krótkim zauroczeniu panią senator, na czele określeń jej zdolności jest słowo “ignorancja”, a za nim idą takie określenia, jak mściwość, nepotyzm i kłamstwo. To, co wyglądało na błyskotliwy ruch, nominacja, która miała przechwycić głosy młodych i kobiet, a także zaktywizować głosy tradycjonalistów – okazało się kulą u nogi McCaina.

To jeden z trzech elementów porażki republikańskiego kandydata.

Czytaj resztę wpisu »

Written by Azrael

wrzesień 30, 2008 at 13:17

Prawdziwy przyczynek do historii

z 6 komentarzami

Lech Wałęsa obchodzi dziś 65. rocznicę urodzin, a jednocześnie dziś rozpoczyna się cykl imprez, mających uświetnić otrzymanie przez niego pokojowej nagrody Nobla, w roku 1983.

Nie ma co kryć – rozmach imprez, uwaga obserwatorów i mediów (poza telewizją Andrzeja Urbańskiego, tylko z nazwy już “publiczną”) nie są implikowane tylko zasługami jubilata, lecz są również odpowiedzią części środowisk na atak na niego, rozpoczęty książką duetu Cenckiewicz – Gontarczyk. Dzisiejsze spotkanie na Zamku Królewskim, koncert w Teatrze Wielkim, a także finałowy bal w grudniu, w rocznicę wręczenia nagrody dla Wałęsy, na ręce jego żony, Danuty, ma głębsze znaczenie.

Kilka tygodni temu Jarosław Kaczyński, na tak zwanej konferencji poświęconej 30. rocznicy powołania Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża, powiedział;

“Piszmy swoja historię sami”

Miał na myśli to, że czas zweryfikować zapisy historyczne poszczególnych spraw, faktów, a także ludzi, w myśl jednej z doktryn tak zwanej IV RP – czyli polityki historycznej. Jarosław Kaczyński bardzo by chciał, aby lepiej, słuszniej i “rzetelniej” uwypuklić dokonania innych działaczy tamtego okresu – a głównie brata, Lecha, co to się chyłkiem na pogadanki o komunistycznym prawie pracy skradał ciemnymi nocami…

Dyskusje o tym, czyje autorytety są ważniejsze – te, które stoją dziś obok Lecha Wałęsy, czy te, które skupiły się wokół utopi IV RP – będą trwały

Będą też trwały próby deprecjacji roli poszczególnych środowisk i pojedynczych ludzi, dla konkretnych działań politycznych. Stąd ataki na Jacka Kuronia, przypisywanie mu konszachtów z bezpieką, stad negowanie Okrągłego Stołu. I stąd ciągnięcie za uszy takich ludzi, jak Walentynowicz, Gwiazdowie, Wyszkowski – nie, nie dla oddania im należnego hołdu, lecz dla działań politycznych. Samodzielnie ci ludzie są całkowicie bez znaczenia, nie dlatego, że ktoś – czytaj, “niejaki” Lech Wałęsa, jak się o nim wyraził Jarosław Kaczyński – ich z marginalizował. Oni po prostu są skansenem poglądów, ludźmi bez zdolności do budowania i tworzenia trwałych struktur, bez zdolności przywództwa. Często pada hasło, że właściwie na miejscu Lecha Wałęsy mógł stanąć ktoś inny. Tylko, że to on stał na bramie w Sierpniu i to on wygrał wybory na szefa związku na I Zjeździe “S”.

Lech Wałęsa stał na czele pierwszej, wielkiej “Solidarności”, stanął na czele drugiej, tej, która się dogadała z Wojciechem Jaruzelskim, przy Okrągłym Stole (z pełnym wsparciem DLA OBU STRON Jana Pawła II, o czym się chce dziś zapomnieć). A po środku, w latach osiemdziesiątych był on autorytetem i twarzą opozycji – i nie poszedł na żadne układy z władzą komunistyczną.

Ma Lech Wałęsa za uszami – ma także epizod esbecki, uwikłanie w niejasne kontakty. Ma również dużą dozę megalomanii, którą zresztą każdy ma, kto musiał dokonywać przełomu. Za mało w nim pokory i oddania sprawiedliwości inny, tym bezimiennym działaczom “S”. Prawdą jest, że “Wielka Solidarność” skończyła się 13 grudnia. Nie podniosła się już po 1989 roku. Ale za jej upadek na równi odpowiada Wałęsa, jak Gwiazdowie, Walentynowicz i inni działacze.

Jednak przy tym wszystkim i tak jego wielkość i znaczenie dla Polski przewyższają jego wady – i zalety jego małych, krzykliwych oponentów.

Może się ukazać jeszcze wiele książek, opracowań, IPN może sobie “odkryć” jeszcze dużo “prawd” i “niepodważalnych dokumentów” z teczek SB – to Lechowi Wałęsie nie zaszkodzi. Ta zabawa, która jest nazywana na użytek gawiedzi “odkrywaniem prawdy” – donikąd nie doprowadzi. Mit i pozycja, historyczna pozycja Lecha Wałęsy nie ucierpi, efekty polityczne tych działań będą żadne.

Azrael

Written by Azrael

wrzesień 29, 2008 at 18:39

Wożenie obrazu

z 3 komentarzami


Zawsze zadziwia mnie Michał Kamiński, znany też jako “mała dziewczynka”, swoim zdolnościami marketingowymi. Co pomysł – to lepszy.

O balu prezydenckim na 11 listopada już napisano wiele, a jeszcze więcej się pewnie będzie pisać po tym, jak sprawa upadnie, lub nastąpi totalna klapa. Już wiadomo, że ci przywódcy, na których kancelarii prezydenckiej zależy najbardziej – nie pojawią się na balu w Teatrze Wielkim. Nie będzie ani Busha, ani Sarkozy’ego, Miedwiediewa, Barroso, czy kanclerz Merkel. Będzie Juszczenko, który kompromituje demokrację na Ukrainie i Saakaszwili, który co raz bardziej wygląda na agenta amerykańskich wpływów na Kaukazie, a nie niezależnego, światłego demokratę.
Mamy w pamięci słynne orędzie na tle filmów i wklejek (tu akurat Kamiński palców nie maczał – to zasługa Jacka Kurskiego), mamy także na co dzień przepychanki wizerunkowe z rządem Donalda Tuska.

Następny pomysł to runda Lecha Kaczyńskiego po kraju, zwana już rajdem, lub tournée. Pretekstem ma być rocznica odzyskania niepodległości Polski, ale i tak zostanie to odczytane (i nagłośnione przez media), jak zabieg czysto pijarowski. Lech Kaczyński, jak zaznaczył Michał Kamiński, zamierza się spotkać nawet nie z katolikami, choć, jak pamiętamy, dla niego „Katolicki system wartości jest jedynym powszechnie przyjętym systemem wartości w naszym kraju i on nie ma alternatywy”. Nie wiadomo więc, czy ten rajd będzie miał znaczenie ekumeniczne, ewangelizacyjne, czy może jeszcze jakieś inne.

Komentatorzy polityczni i socjologowie nie mają złudzeń – nie chodzi o przekazanie jakichkolwiek sygnałów, lecz jest to zagranie czysto marketingowe, pierwszy sygnał zbliżającej się kampanii prezydenckiej. Ważne jest to, nie co Lech Kaczyński powie, lecz na tle czego i z kim zostanie sfotografowany.
Ludzie lekko starsi oczywiście natychmiast znajdą podobieństwo objazdu kraju przez Lecha Kaczyńskiego do dawnych, starych objazdów „gospodarskich” pewnego górnika. Tylko zamiast pytania o sznurek do snopowiązałek, będą pytania o internet, drogi… A ci, których będzie wizytował najjaśniej panujący, będą pytać, dlaczego bal, a nie na przykład fundusz dla biednych dzieci…

Mnie się objazd Lecha Kaczyńskiego kojarzy z kolei z obwożeniem po kraju obrazów świętych albo relikwii, jak choćby ostatnio szklanej trumny, z lalką Św. Dominika…
Czy nie warto może skopiować tego pomysłu? I taniej by było i ciekawiej – i sądzę, że ta nowa relikwia IV RP mogłaby zostać potem wystawiona w muzeum…

Wyjazdy Lecha Kaczyńskiego będą za to doskonałym polem do działania dla jego przeciwników. Już widzę, jak młodzieżówki PO i lewicy będą śledziły trasę pana prezydenta. Będzie on przyjmowany ciepło, tak jak ostatnio ciepło przyjęto w Wiśle Mariusza Handzlika, dyrektor biura spraw zagranicznych w Kancelarii Prezydenta, który pojawił się w tym mieście z okazji otwarcia nowej skoczni, imienia Adama Małysza. Został tam w trakcie odczytywania listu prezydenta wybuczany i wygwizdany.

Nie życzę tego Lechowi Kaczyńskiemu – ale zaskoczony nie będę.
Azrael

Written by Azrael

wrzesień 29, 2008 at 11:23

Stowarzyszenie “Polska XXI” nie jest żadną alternatywą

z 9 komentarzami

W polskiej demokracji, która osiągnęła już poziom mediokracji, gdzie to dziennikarze i komentatorzy kreują byty ich znaczenie na polskiej “estradzie politycznej”, warto się przyjrzeć, jaki jest odbiór danych wydarzeń. Jeżeli by tą miarą oceniać sobotnie spotkanie Ruchu Obywatelskiego “Polska XXI” – to znaczenie i perspektywy nowej inicjatywy są raczej mizerne.

Już w kwietniu, kiedy powołano portal internetowy “Polska XXI” zastanawiałem się, po co powstał ten twór, co ma nowego i konstruktywnego wprowadzić na polską scenę polityczną, jakie świeże myśli i rozwiązania się urodzą w tym światłym gronie?

Nazwiska były przednie – Jan Maria Rokita, chodzący w glorii człowieka, który o państwie wie wszystko, jest wizjonerem, intelektualistą, i do tego jeszcze z Krakowa…Kazimierz M Ujazdowski, który jeszcze wprawdzie młody, ale sukcesów i partii, w których były, że ho, ho (doliczyłem się ośmiu, wprawdzie nie tyle, co JMR, ale zawsze…), Rafał Dutkiewicz, ponoć znakomity samorządowiec i administrator, i Rafał Matyja, oryginalny politolog, autor hasła o tak zwanej IV RP, która już, na szczęście, jest już niechlubną historią.

Polskie partie polityczne nie mają zwyczaju korzystania z zaplecza intelektualnego, z programów. Doświadczył tego zresztą sam Jan Maria Rokita, którego ceglaste opracowania nigdy w jego macierzystej partii, Platformie Obywatelskiej nie zostały poddane poważnej dyskusji. Polskim partiom politycznym potrzebni są spin doktorzy, ludzie od wizerunku i marketingu politycznego – a nie myśliciele i wizjonerzy. Tym bardziej więc ugrupowanie samych intelektualistów nie ma wielkiej szansy na sukces “rynkowy”.

Czytaj resztę wpisu »

Written by Azrael

wrzesień 28, 2008 at 15:27

Czytanki (nie)oszołomów 2008 – 09 – 27

z jednym komentarzem

Odejdziemy dziś od polityki.
Jest to sprawa znana – fizycy to w wielu przypadkach ludzie, którzy potrafią być artystami, zajmują się filozowią, są erudytami. Ich spektrum zainteresowań wykracza znacznie poza sferę ich naukowych doświadczeń.
Dziś ciekawt wpis wspomnieniowy, waldemara.m, na temat wyjątkowych spotkań z czasów studenckich. Sam przez pewien czas mieszkałem w akademiku, wyjątkowym, na warszawskich Jelonkach, też miałem kilka niesamowitych spotkań i nocnych dyskusji… może się kiedyś skuszę na wspomnienia…

Miłego weekendu :)

Azrael

—————————————————————————————————-

Czytaj resztę wpisu »

Written by Azrael

wrzesień 27, 2008 at 11:18

Gruba kreska i rozliczenia

z 4 komentarzami

Gruba kreska… chyba najbardziej znane hasło polityczne III RP. Sformułowanie to, wygłoszone w expose premiera Tadeusza Mazowieckiego, w roku 1989, było przedmiotem manipulacji, ataków politycznych i nieporozumień.

W swojej wersji oryginalnej brzmiało ono tak;

“Rząd, który utworzę, nie ponosi odpowiedzialności za hipotekę, którą dziedziczy. Ma ona jednak wpływ na okoliczności, w których przychodzi nam działać. Przeszłość odkreślamy grubą linią. Odpowiadać będziemy jedynie za to, co uczyniliśmy, by wydobyć Polskę z obecnego stanu załamania.”

Dotyczyło ono tylko tego, że rząd powołany przez Mazowieckiego nie jest kontynuatorem linii państwa komunistycznego… Inne znaczeni tych zdań było takie, że wszyscy, którzy podpisali się pod umową społeczną Okrągłego Stołu, mieli znaleźć w wolnej Polsce możliwość życia i działania.

Słowa Mazowieckiego były później (i są dalej) przedmiotem manipulacji. Zaczął Lech Wałęsa, który na doraźne potrzeby kampanii prezydenckiej, oskarżył premiera Mazowieckiego o niechęć do rozliczeń, dekomunizacji, lustracji i akceptację działania byłych komunistów w sferach polityki i gospodarki.

I do dziś, to sformułowanie niesłusznie, przypisywane jest zwolennikom pobłażania między innymi działaczom służb bezpieczeństwa PRL.

Czytaj resztę wpisu »

Written by Azrael

wrzesień 26, 2008 at 18:35

Sprawiedliwość, czy odwet?

z 26 komentarzami

Nic w Polsce nie może zostać poddane racjonalnej i rzeczowej ocenie, a nawet jeżeli się próbuje to zrobić – to i tak za chwilę wchodzi to w polityczny obieg i staje się elementem rozgrywek politycznych. I tak jest ze sprawą emerytur dla byłych funkcjonariuszy aparatu represji, do których dołączono ostatnio także członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (WRON).

Platforma Obywatelska nie tylko weszła w populistyczne buty PiS, lecz je nawet wypastowała i chwacko w nich maszeruje, pokazując je zwolennikom konkurencyjnej partii – o, patrzcie, na nas też one dobrze leżą!
Wypowiedzi Donalda Tuska o kastracji, i obecne ściganie wszystkich, którzy otarli się o służby bezpieczeństwa PRL, a także podejmowali decyzje na temat wprowadzenia stanu wojennego jest tego przykładem.

Wielu zwolenników radykalnych działań, patrzy na te propozycje z aprobatą. Nareszcie dokona się sprawiedliwość społeczna! Tylko, czym jest sprawiedliwość społeczna? Może w tym przypadku nie mamy do czynienia ze sprawiedliwością społeczną, lecz po prostu ze sprawiedliwością ludową, rozumianą jako biblijne “ząb za ząb”? Czy może jednak warto by rozpatrywać sprawę w kategoriach sprawiedliwości historycznej?

Zwolennicy odebrania przywilejów esbekom idą nie w kierunku zrównania ich uposażeń do rozsądnego poziomu, adekwatnego do wynagrodzeń innych, lecz do zbudowania systemy represji, przy pomocy instrumentów prawa i państwa. I chcą stosować odpowiedzialność zbiorową, en bloc, dla wszystkich. Państwo i prawo ma służyć do realizacji zemsty, a jednocześnie, do realizacji zadania politycznego – odebrania wyborców Prawu i Sprawiedliwości.

Oglądałem wczoraj i słuchałem wczoraj wypowiedzi wicemarszałka Senatu, Zbigniewa Romaszewskiego, który tłumaczył sprawiedliwością społeczną konieczność odebrania emerytur esbekom. I przypomniałem sobie, jak na początku kadencji tego parlamentu tenże Romaszewski żebrał o stanowisko, bo wiążą się z nim większe pieniądze i samochód.

Słuchając jego i innych działaczy opozycyjnych, zastanawiam się, czy przypadkiem nie zapomnieli oni, o co i dlaczego walczyli. I czy nie widzą, że próba użycia państwa i prawa do rewanżu niebezpiecznie zbliża ich do systemu wartości funkcjonariuszy SB.

Jest całkowicie dla mnie jasne, że proponowane regulacje zostaną zaskarżone do Trybunału Konstytucyjnego, a przy tym próba zakwestionowania praw nabytych skończy się pozwami przed polskimi sądami, a także przesłaniem pozwów przeciwko państwu do Trybunału Sprawiedliwości w Strasburgu.

Zwyczajne prawdy musiał przypomnieć zwolennikom radykalnych działań wobec funkcjonariuszy SB i politykom Jerzy Urban, redaktor naczelny tygodnika “NIE”, który wprost powiedział w programie Moniki Olejnik, że pomysły PO są już nie tylko populistyczne, lecz wprost skierowane do motłochu.

Nie wzrusza mnie postać Wojciecha Jaruzelskiego na sali sądowej – on sobie doskonale da radę i nie potrzebuje współczucia. Nie wzrusza mnie los esbeków – ponieważ oni wiedzieli, w czym i dlaczego uczestniczą. Tak samo jak świadomi działacze opozycji wiedzieli, na jakie ryzyko się decydują.

Nie mogę jednak przejść do porządku dziennego nad faktem, że porozumienia społeczne, takie, jak Okrągły Stół, czy prawne decyzje, jak weryfikacje funkcjonariuszy SB po woku 1989, są w tej chwili kwestionowane.

Azrael

Written by Azrael

wrzesień 26, 2008 at 11:45

PiS – wypalenie

z 7 komentarzami

Czytanie sondaży gazetowych i przykładanie do nich dużego znaczenia – jak pokazuje praktyka wyborcza, nie ma za dużo sensu. Szczególnie, kiedy różnice pomiędzy poszczególnymi jednostkami sondaży są na poziomie 2 – 3%, czyli błędu statystycznego i nie znana jest metodologia badania, ani grupa respondentów poddanych ankietom. Dopiero trend, w czasie, pozwala sobie na wyrobienie opinii o faktycznym stanie badanej sytuacji. Dlatego ze spokojem przyniosłem badanie wczorajsze, które dawało wynik dla Platformy Obywatelskiej na poziomie 58%, a dla PiS – tylko 24%. Również nie dziwi mnie inne badanie, z dnia dzisiejszego, zrealizowane na zamówienie innej gazety, które z kolej daje wynik, odpowiednio 40 do 22 procent, też na korzyść partii Donalda Tuska.

Jednak daje się zauważyć, właśnie obserwując badania w dłuższym okresie czasu, że poparcie dla PO jest mniej więcej dwukrotnie większe, niż dla PiS – oraz, że wyniki różnych biur sondażowych mogą świadczyć o tym, że liczba wyborców nie zdecydowanych jest co raz większa. Ale nie oznacza to tego, że jest to z korzyścią dla PiS. Ta partia już nie ma szans na zwycięstwo. Ta partia i jej elektorat są reliktami politycznymi, które, podobnie, jak klasyczna socjalna lewica, do której dąży Grzegorz Napieralski w swoim programie SLD, tracą na znaczeniu.

Czytaj resztę wpisu »

Written by Azrael

wrzesień 25, 2008 at 12:59

Mały Cwaniak

z 23 komentarzami

Niektórzy próbują porównać Jarosława Kaczyńskiego do Napoleona. Z racji zasług i zdolności, oczywiście – nie wzrostu. Inni – do Józefa Piłsudskiego. Też nie był za wysoki. A jeszcze inni mówią o nim jako o Genialnym Strategu, co z kolei przypomina przydomki Nicolae Ceausescu, takie jak “Słońce Karpat”, czy “Wielki Konstruktor”… i też poskąpiło mu wzrostu.

Jednak po tym co się stało z tak zwanymi “usprawiedliwieniami”, które zostały przedłożone prezydium Sejmu, po znanym opuszczeniu sali sejmowej – każą mi przyznać mu dożywotni tytuł Małego Cwaniaka. I znów nie chodzi o wzrost, lecz o poziom degeneracji moralno – politycznej brata swego brata…

Samo złożenie lewego usprawiedliwienia to jedno. Ale tłumaczenie tego aktu – próby wyłudzenia pieniędzy – to już zupełne kuriozum. Tak to dziś, w porannym wywiadzie dla PR I nasz cwaniaczek, szef partii Prawych i Sprawiedliwych, tłumaczył;

“- To jest czynność rutynowa. Pisma przygotowują biura poselskie, a poseł podpisuje je z setką innych oświadczeń. Sam bezwiednie je podpisałem, gdybym wiedział jakiego dnia to dotyczy, to bym tego nie zrobił”.

Można w związku z tym rozumieć, że Jarosław Kaczyński jest bezwiedny i bezwolny. Podpisuje wszystko, co mu się podłoży pod nos, ponieważ NIE MA CZASU na zajmowanie się swoimi obowiązkami.

Kaczyński skłamał dwukrotnie – raz, składając fałszywe oświadczenie, dwa, udając, że nie wiedział, składając podpis, co czynił. Prawda jest jednak tak, że Jarosław Kaczyński połasił się na 300 złotych… Jeżeli natomiast po raz drugi nie skłamał – oznacza to, że przez prawie dwa lata Polską rządził człowiek, który nie tylko nie wie, co to jest konto bankowe, prawo jazdy (o przyzwoitości nie mówiąc…), ale ktoś, kto mógłby kraj narazić na straty, a może i niebezpieczeństwo… bezwiednie.

Poważnie rzecz biorąc – ten mały szwindelek (zresztą nie tylko jego, ale również 26 jego podwładnych) pokazuje nam wyraźnie, z jaką uczciwą, moralną i sprawiedliwą partią mamy do czynienia. Oświadczenie Jarosława Kaczyńskiego, w którym pisze, że jego nieobecność na sali obrad spowodowana była “niemożliwymi do przewidzenia przeszkodami, jakie miały miejsce w wyżej wskazanych dniach”, wskazuje, że ma on nie tylko w tak zwanym głębokim poważaniu swoje obowiązki, ale również swoich wyborców.

Mam nadzieję, że marszałek Bronisław Komorowski skieruję sprawę Małego Cwaniaczka do prokuratury. Jest to wszak próba wyłudzenia nienależnej diety, czyli wynagrodzenia, na podstawie dokumentu, który poświadcza nieprawdę. Jest to udokumentowane setkami zdjęć i nagrań telewizyjnych.

I nie jest to sprawa błaha, ponieważ nie tylko dotyczy to posła na Sejm RP – ale jest nadużyciem zaufania społeczeństwa.

Mały Cwaniak aspiruje do pozycji demiurga polskiej, odnowionej, inteligencji, nie chowanej na podwórkach. A jak przychodzi co, do czego – to widzimy małego kanciarza…

Azrael

Written by Azrael

wrzesień 24, 2008 at 20:44

Kościół – więcej i więcej

z 18 komentarzami

Złe informacje dla polskiego Kościoła Katolickiego są na porządku dziennym. Nie ma praktycznie tygodnia, aby nie docierały do nas informacje o mniejszej, czy większej aferze kościelnej. Media, i to nie tylko te “liberalne”, żeby nie powiedzieć – libertyńsko – lewackie nie zamiatają już spraw społecznych, majątkowych, czy wręcz aferalnych pod dywan – tylko o nich informują. Zdarzają się jeszcze wprawdzie sytuacje, kiedy administracja państwa, czy aparat prawa ulegają presji swoistej poprawności klerykalnej, jak było w przypadku umorzeń dochodzeń wobec różnych aspektów działania redemptorysty z Torunia – ale dzieje się to już co raz rzadziej. Gorzej jest z samą hierarchią kościelną, która mentalnie tkwi w swojej twierdzy i każdą informację, czy publikację traktuje jako atak na “świętości”.
“Czarny Piotruś” betanek z Kazimierza Dolnego, ksiądz Roman K., który według zeznań kilku z sióstr dopuścił się co najmniej czynów lubieżnych – nie spotkał się z żadną sankcją, lecz został w nagrodę wikarym, w diecezji stronnika Tadeusza Rydzyka, biskupa Stefanka. A prokuratorzy, którzy go poszukiwali, zamiast zarządzić doprowadzenie go do prokuratury – sami się pofatygowali do parafii w Długosiodle. Potraktowali go jak prezydenta, do którego też do Pałacu Namiestnikowskiego przyjeżdżają.

Wstyd jest obcy Kościołowi. Kościół przeprasza za winy tylko wtedy, kiedy jest do tego przymuszony, żelaznymi dowodami – albo z czystego koniunkturalizmu. A już na pewno nigdy nie odda pola, które zajął.

Czytaj resztę wpisu »

Written by Azrael

wrzesień 24, 2008 at 17:03

Ludwiku Dornie, Sabo! Ruszcie d…

z 11 komentarzami

Jak już kiedyś pisałem – Ludwika Dorna nie lubię. Z zasady, jako byłego przybocznego i totumfackiego Jarosława Kaczyńskiego i także jako człowieka obdarzonego, nawet jak na polityka, dużą dozą megalomanii.

Z drugiej jednak strony tkwi w nim potencjał polityczny i intelektualny, który jest nie do przecenienia i nie do pogardzenia.

Dorn jest w odstawce politycznej od roku, od czasu słynnego buntu trzech wiceszefów PiS, listu “bandy trojga” po przegranych wyborach w październiku 2007 roku. Panowie Dorn, Ujazdowski i Zalewski zbytnio uwierzyli w prawo do dyskusji i demokrację partyjną – i zostali, przy pomocy “intelektualistów inaczej”, czyli Gosiewskiego, Brudzińskiego, czy Suskiego spacyfikowani.

Przypomnijmy, że Ludwik Dorn w tamtym liście napisał, że w polityce kierował się zawsze swoją drogą, niekoniunkturalnie – co nie do końca jest prawdą. On po prostu w swoim życiu miał także inne pomysły na życie, niż polityka, jak choćby praca w banku. Były marszałek Sejmu był przygotowany do tego, że zostanie usunięty z partii. I deklarował wierność ideową – nawet po relegowaniu z członków formacji Jarosława Kaczyńskiego. Nie został z niej wyrzucony, ale Jarosław Kaczyński oświadczył;

„Z panem Ludwikiem Dornem zakończyliśmy znajomość…”

I rzeczywiście – Dorn przesiadł się do ostatniego rzędu w Sejmie, gdzie można spokojnie drzemać, choć jednak nie zaniedbuje pracy parlamentarzysty, czego dowodem jest uznanie dziennikarzy sejmowych, w ostatnim rankingu na najbardziej pracowitego posła.

Czytaj resztę wpisu »

Written by Azrael

wrzesień 23, 2008 at 18:16

Napisane w PiS, Polityka, Polska

Nowa ustawa medialna

z 6 komentarzami

Nowa ustawa medialna już powoli zaczyna być elementem dyskusji politycznej. Jeszcze nie znamy jej pełnego kształtu, tylko jej główne zadania, zamieszczone na stronie internetowej MKiDN – ale już widać polaryzację stanowisk.

Należy się cieszyć, że Platforma Obywatelska poszła po rozum do głowy i ustalenie samej ustawy, oraz tryb procedowania nad nią uzgodniła z opozycją – oczywiście tą częścią opozycji, której zależy na racjonalności działania.

Dwuletnie licencje (choć wydaje mi się, że jest to okres trochę zbyt krótki), a przede wszystkim jasne zasady finansowania, z Funduszu Zadań Publicznych (FZP), który będzie finansowany z odpisów podatku VAT od reklamy – to dobre rozwiązanie. Fundusz będzie finansował zarówno kanały telewizji publicznej an bloc, jak i poszczególne programy. Oznacza to, że będzie mógł on wybierać, jak rozumiem, w formie konkursów, rzeczy rzeczywiście najlepsze. Jednocześnie dość ściśle określa się zasady finansowania działalności z Funduszu i z działalności reklamowej -dla TVP wynosi to odpowiednio 60 do 40 procent, dla radia – 80 do 20.

Nowy projekt unika konieczności zmian konstytucyjnych, które wymagane by były, w przypadku likwidacji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. PO, chcąc doprowadzić do szybkich zmian, musiało się zgodzić na jej pozostawienie, a nawet wzmocnienie jej roli. KRRiT ma nadzorować licencje programowe, a także FZP, poprzez powołanie trzyosobowej Rady Powierniczej.

Czytaj resztę wpisu »

Written by Azrael

wrzesień 23, 2008 at 11:27

Napisane w Media, Polityka, Radio, Telewizja

IPN – jajeczko częściowo śmierdzące

z 15 komentarzami

Śmiech mnie ogarnia, jak słyszę i czytam opinie o rzekomej bezstronności i apolityczności tej instytucji. Wystarczy spojrzeć na strukturę i skład Kolegium IPN, gdzie na 11. jego członków możemy jedynie o profesorze Andrzeju Paczkowskim powiedzieć – niezależny naukowiec. Kurtyka, Radziejowska – Fedyszak, Ryba, Urbański – to najjaskrawsze przykłady uwiązania politycznego, jednoznacznie po stronie Prawa i Sprawiedliwości. Do dziś pamiętam konferencję prasową Janusz Kurtyki, który siedząc obok Jarosława Kaczyńskiego, wówczas premiera, zadeklarował, że będzie mu służył, jak najlepiej będzie mógł.

Problem bezstronności IPN nie opiera się tylko na tym, że pod jego egidą wyszła książka o Lechu Wałęsie, w której trudno doszukiwać się bezstronności i rzetelności historycznej.Przypominam, że książkę recenzowali między innymi szef Kolegium, profesor Chojnowski, oraz tacy “bezstronni” historycy i socjologowie, jak Andrzej Zybertowicz i Andrzej Nowak.

Wielu krytyków tej instytucji zwraca uwagę nie tylko na sprawy, które są w polu zainteresowania mediów, ale pojawiają się zarzuty dużo poważniejsze. Otóż generalnie historykom zatrudnionym w IPN zarzuca się nieetyczność i nie trzymanie się zasad bezstronności i bezinteresowności naukowej, oraz nierzetelność i braku sceptycyzmu przy analizie materiałów źródłowych – czyli głównie teczek, archiwów służb bezpieczeństwa PRL. Widać to także przy książce o Lechu Wałęsie, gdzie rzeczywiście jest ona przyczynkiem do historii – materiały nie zostały skonfrontowane z poglądami, opiniami uczestników wydarzeń, na jakich się skupia.książka.

Sam Janusz Kurtyka jest obciążony grzechem politycznym, ponieważ przed wyborami szefa instytutu brał udział w niesmacznej prowokacji wobec swojego konkurenta, Andrzeja Przewoźnika, polegającej na ujawnieniu spreparowanej fałszywki – która wyszła z oddziału krakowskiego, w którym Kurtyka pracował.

Inną, zapomnianą już sprawą, świadczącą o politycznym uwikłaniu IPN, jest ujawnienie przez IPN materiałów o domniemanej współpracy Jacka Kuronia ze służbą bezpieczeństwa w latach 80′, co miało sugerować, że środowisko KOR było uprzywilejowane, i co za tym idzie – Okrągły Stół był uzgodnionym porozumieniem tego środowiska i służb specjalnych PRL.

Warto także wspomnieć o mniej lub bardziej kontrolowanych przeciekach z samego instytutu, w tym o największej tego rodzaju sprawie, czyli o informacji o wieloletniej działalności konfidenta Stanisława Wielgusa.

Instytut Pamięci Narodowej zaangażował się jednoznacznie w projekt tworzenia, pisania na nowo historii czasów najnowszych – zgodnie z kanonami tak zwanej polityki historycznej IV RP.
IPN powinien, w formie ustawy, zostać podzielony, pion dochodzeniowy oddany pod kuratelę ministra sprawiedliwości – a zaoszczędzone pieniądze – oddane prawdziwym jednostkom naukowym.

Azrael

Written by Azrael

wrzesień 21, 2008 at 18:58

Napisane w PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy

Wolszczan nie musi za nic przepraszać

z 13 komentarzami

Stosunek osobisty każdego wobec tego, co się dzieje wokół profesora Aleksandra Wolszczana jest oczywiście powiązany z dwoma zagadnieniami. Po pierwsze, z naszym stosunkiem do lustracji jako takiej, po drugie, ze zrozumieniem i akceptacją moralnej postawy samego astronoma – lub brakiem akceptacji. Dlatego też każda opinia będzie subiektywna.

W niektórych przypadkach ta opinia, szczególnie osób publicznych, będzie skażona serwilizmem, dwuznacznością moralną. Taką postawę reprezentuje chociażby redaktor Tomasz Terlikowski, który tak napisał na swoim blogu;

I to nie dlatego, że kiedyś zachował się niegodnie naukowca (nie on jeden, czego żywym dowodem był histeryczny sprzeciw polskich naukowców, wobec ustawy lustracyjnej), choć niewątpliwie tak się właśnie zachował, ale dlatego, że nie jest w stanie odróżniać dobra od zła, tego, co haniebne i czego wstydzić się należy (a takim czynem jest niewątpliwie donoszenie na rodzinę i kolegów) od tego, co jest neutralne moralnie. Taki człowiek może być wybitnym technikiem, ale trudno o nim mówić “profesor”…

Pisze to dziennikarz, który jest zatrudniony w tygodniku stworzonym przez esbeka i aparatczyka PZPR, i dla niego nie jest to hańbiące…

Czytaj resztę wpisu »

Written by Azrael

wrzesień 21, 2008 at 12:02

Czytanki (nie)oszołomów 2008 – 09 – 20

z 6 komentarzami

Dobrej publicystyki prawicowej w polskim internecie jak na lekarstwo. Przeważa w niej pisanina starych chłopców, w krótkich majtkach, założonych na dresy, z pod znaku UPR, albo pseudo prawicowy bełkot bogoojczyźniany i narodowo martyrologiczny. Jeżeli dodamy do tego zwolenników PiS – którzy z prawicą mają tyle wspólnego, co Lech Kaczyński z mężem stanu – to oddaje to daje to pełny obraz.
Jest jednak grupa trzeźwych obserwatorów, którzy wychodząc z przesłanek konserwatyzmu potrafią realnie patrzeć na politykę, w tym także na własne środowiska. Z wieloma tezami, także w polityce zagranicznej, zgadzam się, czytając Jana Engelgarda, Adama Wielomskiego, czy Macieja Eckarda.
Dziś ktoś z tego kręgu – mało znany, niesłusznie, a o dobrym piórze i właśnie trzeźwym osądzie – bloger xiazeluka. Wprawdzie pisze, że jest łowcą komuchów – ale nie przeszkadza mu to do z dystansowanego osądu własnego środowiska. Oto próbka jego pisania.

————————————————————————————————-

Czytaj resztę wpisu »

Written by Azrael

wrzesień 20, 2008 at 10:26