Polityka zagraniczna, której nie ma

Polska polityka zagraniczna jest znów w impasie. Pierwsze, udane działania i sukcesy Donalda Tuska, i jego ministra Radosława Sikorskiego, po przejęciu władzy, nie przekładają się na trwałe sojusze i wzrost znaczenia naszego kraju. Odpowiedzialność za ten stan rzeczy spoczywa po równi na rządzie i na Lechu Kaczyńskim.
Polska nie ma poważnych projektów politycznych, prawdziwie długofalowej polityki zagranicznej. Jest albo reaktywna i histeryczna, jak w przypadku konfliktu gruzińskiego, lub pozostająca w zastoju, jak w przypadku naszych relacji z Unią i jej poszczególnymi krajami. To co się wydaje sukcesem, podniesieniem znaczenia naszego kraju na wyższy poziom, jak choćby wizyta Lecha Kaczyńskiego w Tbilisi – szybko okazuje się niczym nie znaczącym epizodem. To co ma Polskę wzmacniać na arenie międzynarodowej – jak tarcza antyrakietowa – wzbudza napięcia z naszymi sąsiadami, Rosją, Ukrainą i Niemcami – i nie jest akceptowane bezkrytycznie w całej Unii i NATO.
Polska polityka zagraniczna do roku 2004 miała stosunkowo łatwe zadanie – nie tyle łatwe od strony dyplomatycznej, czy organizacyjnej, ale łatwe w określeniu celów. Z jednej strony konieczne było wyswobodzenie się z rosyjskiej sfery wpływów, co zostało tak naprawdę uczynione w momencie, kiedy ostatni rosyjski sołdat opuścił Polskę, z drugiej strony – kierunek euroatlantycki, czyli wejście do NATO (1999) i UE (2004) był jedynym sensownym. Nasza dyplomacja nie zaniedbywała jednak również normalizacji z sąsiadami. Traktaty z Niemcami (1992 i 1993 roku), spotkanie na Krzyżowej Helmuta Kohla i Tadeusza Mazowieckiego, wizyta Borysa Jelcyna – to kamienie milowe tej polityki. Polska, idąc w stronę Europy nie zaniedbywała kontaktów bilateralnych i multilateralnych. Grupa Wyszehradzka i Trójkąt Weimarski – to są przykłady, gdzie nasz kraj, nie będąc jeszcze członkiem żadnych struktur formalnych Europy – był już słuchany w Europie – i był autentycznym liderem regionu.
Niestety – rządy braci Kaczyńskich, dla których polityka zagraniczna była formą realizacji projektu „wzmocnienia państwa”, a nie realizacji wzmocnienia Polski na arenie międzynarodowej – doprowadziły do tego, że Polska znalazła się na peryferiach Europy. A rząd Donalda Tuska nie potrafi tego trendu odwrócić.
Rząd Donalda Tuska podjął się normalizacji naszych stosunków z Rosją. Po pierwszych sukcesach, po odblokowaniu kontaktów gospodarczych i wizycie premiera w Moskwie – wydawało się, że następnym krokiem powinna być wizyta nowego rosyjskiego prezydenta, Dmitrija Miedwiediewa, w Polsce. Nie słyszałem, aby polski rząd wystąpił z tego rodzaju inicjatywą. Konflikt kaukaski najpierw rozgrzał nasze relacje z Rosją – za przyczyną „wycieczki” Lecha Kaczyńskiego – a teraz wchodzimy w fazę głębokiego zmrożenia naszych relacji, w związku z podpisaniem umowy stacjonowania na naszym terytorium amerykańskiego kontyngentu wojskowego, wyposażonego w rakiety. Przyjmując tarczę na swoim terytorium, Polska drastycznie zawęziła swoje pole manewru nie tylko w rozmowach z Rosjanami – ale również z innymi krajami Unii.
Oddanie polityki zagranicznej na wschodzie w ręce Lecha Kaczyńskiego to drugi błąd. Jego polityka wschodnia poległa pod Tbilisi i Gori – a jej grabarzem był „strategiczny partner” – Micheil Saakaszwili.
Kaczyński chciał zbudować układ polityczno – biznesowy, który miał wyciągnąć Gruzję i Ukrainę ze sfery wpływów Rosji i stworzyć alternatywne drogi zaopatrzenia Polski i Europy w źródła energii. Było to planowane przy poparciu Stanów Zjednoczonych i obojętności krajów „starej”Europy.
Kiedy my, realizując plany Stanów Zjednoczonych, pchaliśmy się w rozgrywki na Kaukazie i Zakaukaziu – inne kraje dogadywały się z Rosją. Zarówno Nord Stream, South Stream – gazowe nitki surowcowe na północ i południe Europy, plus stacje magazynowe na Węgrzech, w Austrii i Niemczech są już faktem – my za to jesteśmy z ręką w nocniku. Kiedy Rosjanie, w reakcji na polskie działania w Azerbejdżanie, Kazachstanie, oraz na próby uruchomienia niezależnych ropociągów, idących przez Gruzję i Ukrainę do Polski, zwiększyli naciski na te państwa i praktycznie zniweczyli polskie plany wojną gruzińską, Polacy zostali w sytuacji bez wyjścia.
Również nasze relacje z Unią zostały zamrożone, wojna krajowa wokół ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego osłabiła drastycznie naszą pozycję w Unii. Nasi niegdyś główni partnerzy, zniesmaczeni konfliktem wewnętrznym, na linii Kancelaria Prezydenta – Kancelaria Prezesa Rady Ministrów i MSZ – jak ognia unika spotkań z polskimi politykami i ustalania z nimi czegokolwiek, w szczególności tego, co ma być stanowiskiem całej Unii.
W lipcu, w Parlamencie Europejskim, Nicolas Sarkozy powiedział pod adresem Lecha Kaczyńskiego, że podpisanie ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego to sprawa honorowa dla polskiego prezydenta, bo przecież nie tylko on sam negocjował porozumienie – ale również na forum Unii dziękował innym przywódcom Europy za pomoc i zrozumienie Polski. Nie tylko o kwestie honoru tu chodzi, ale o coś w polityce zagranicznej ważniejszego – o polskie interesy i polskie bezpieczeństwo, i to nie tylko w wymiarze militarnym.
Słabnąca pozycja Polski w Europie, wynika w dużym stopniu z tego, że polski minister SZ, Radosław Sikorski nie podjął praktycznie żadnych kroków, aby reaktywować inicjatywy, które zostały za rządów PiS zaniedbane – czyli właśnie wspomnianych już Trójkąta Weimarskiego i Grupy Wyszehradzkiej. Warto przypomnieć, że ostatni szczyt Trójkąta Weimarskiego odbył się w 2006 roku.
Polska w ogóle nie interesuje się innymi krajami regionu – czyli Bułgarią i Rumunią. Polska nie prowadzi żadnej skoordynowanej polityki wobec krajów bałtyckich – bo trudno uznać akcję w obronie Gruzji za działalność przemyślaną. I co najgorsze – Polska straciła pozycję w Unii. Już nie jesteśmy poważnie brani pod uwagę w gronie sześciu najważniejszych państw UE – chyba, że jako amerykański koń trojański…
Pomimo, że na czele polskiej dyplomacji stoi absolwent Oxford University, człowiek z bogatym doświadczeniem politycznym, zdobytym w USA – to polska polityka zagraniczna jest w stanie opłakanym.
Polacy nie rozumieją globalnych trendów w polityce światowej, które wymuszają integrację ekonomiczną i polityczną mniejszych struktur państwowych, szczególnie w Europie. Poprzednia ekipa rządowa postawiła na pierwszym miejscu nasz sojusz z USA, kosztem zacieśnienia relacji z Unią Europejską, co było priorytetem polskiej polityki zagranicznej przez 16 lat – do czasu objęcia władzy przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. Niestety, obecna ekipa pod kierownictwem Donalda Tuska, dla własnych, krajowych celów politycznych, idzie dokładnie tą samą drogą. Jest to cofnięcie polityki polskiej do czasów początku lat 90.
Brak pomysłów i projektów powoduje to, że mało kto już się z nami liczy. Nawet Amerykanie.
Azrael













Wydaje mi się, że wojenkę gruzińską i całe zamieszanie co do traktatu lizbońskiego sprokurował jednoznacznie wbrew rządowi – prezydent Lech Kaczyński – Co ma do tego rząd Tuska? Chyba tylko tyle, że zawczasu nie wynajęli snajpera i nie sprzątnęli bliźniaka, ponieważ są bezsilni wobec chamstwa i buty braci K w świetle debilnej konstytucji opracowanej przez grono mędrców na zlecenie Olka Kwacha – tak to zrobiono tą konstytucją, żeby nie było wiadomo, kto za co odpowiada – a jeszcze lepiej kto za co ponosi odpowiedzialność. Czasami myślę, że konstytucję z 1997 roku pisało grono będące pod stałym wpływem choroby filipińskiej – tylko tak to sobie można tłumaczyć w logiczny sposób. Ale oczywiście Azrael nie przyznasz tego, że u genezy leży krecia robota SLD – z Kwaśniewskim na czele – robota, która pozwala robić polskie piekiełko braciom K i dzięki temu Azrael i wielu innych, może po równo obdzielać odpowiedzialnością za coraz to nowe chryje porówno Kaczki i Tuska, oraz tęsknić do wspaniałych czasów rządów SLD, gdy byliśmy tak twardzi wobec Amerykanów, że wysyłając na bezsensowną wojnę Iracką 2.5 tyś fatalnie wyposażonych nieszczęśników – jeszcze dopłacaliśmy do interesu. Azrael – oczywiście nie pamięta – kto zainicjował rozmowy w sprawie tarczy – dla ułatwienia dodam, że nie PO ani PIS. Kto kupił za podwójną stawkę F-16 i robił sobie jaja z negocjacji w sprawie offsetu. Dzisiaj to twardzi goście bo dzięki sponsorowanym za zakup “Jastrzomba” wykładom w USA magistrowie Miller i Kwaśniewski mogą się z przekąsem uśmiechać, widząc jak mota się dziś młodsza brać z SLD po lobotomii mózgu mającej wyprać jeszcze nie dawne wspomnienia z wchodzenia amerykanom bez mydła tam gdzie zazwyczaj nie dochodzi światło – więc dzisiejsza młodzież “lewicowa” z “oburzeniem” przyjmuje konszachty z amerykańskim imperializmem. Ludzie trochę mniej hipokryzji!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Khair el-Budar
sierpień 20, 2008 at 18:56
Azraelu musze znowu się z Tobą nie zgodzic… Obronę prawa europejskiego traktujesz jako porażkę… Nie chce tu wchodzic w wycieczki osobiste ale (inaczej nie da sie tego nazwac) pieprzenie dotyczące Reformującego jest śmieszne.
Polska, dokładniej, Kaczyński miał z Sarkozym deal. Sarko teraz czepia sie Lecha że nie ratyfikuje, tymczasem jak słusznie Nigel Farage francuzowi wypomina, sam Sarko nie dotrzymuje umowy dotyczącej procesu ratyfikacji. Lechu ma w tym przypadku zupełną rację.
Co do polityki sąsiedztwa kryzys gruziński pokazuje że polityka wchodnia daje, małe bo małe, ale efekty. Wspólna akcja krajów nadbałtyckich i gruzji, ze wsparciem Ukrainy, podobna polityka wewnątrz UE co Czechy ukazuje że nie jestesmy osamotnieni. Zresztą Polska może użyc poparcia tych krajów jako karty przetargowej i wbic sie tego eurpejskiego G-6 jako reprezentant krajów europy wschodniej.
Piszesz że nasza polityka “nie jest akceptowane bezkrytycznie w całej Unii i NATO.” A przepraszam bardzo czy polityka innych krajów jest?! Od tego jest polityka zagraniczna zeby uzyskiwac benefity a nie żeby cię wszyscy kochali. Może oddamy sie pod okupacje Niemiec, wtedy pewnie nasza polityka nie będzie krytykowana.
Kolejną rzeczą jest Twoja absolutna o(d)pornośc na jakiekolwiek argumenty czy krytyke. Czytam Twój blog prawie od startu i przykro mi to mówic od jakiegos czasu brniesz w kłamstwo i świadomie wypaczasz fakty. Każdy ma prawo miec własną opinię ale skoro juz publikujesz to mógłbyś spojrzec na reakcję ludzi na Twoje publikacje. Odnoszę wrażenie że odpisujesz tylko w temacie z gratulacjami bądź na posty poparcia. W Twoim poprzednim wpisie wiele osób odniosło się do jego treści krytycznie, jednak nie ujrzałem żadnej odpowiedzi. Mimo wszystko będe kontynuował czytanie Twojego bloga, bo i tak stoi na wyższym poziomie niż inne lewicowe czy centrolewicowe projekty. Jednak zalecam odrobinę samokrytyki.
Michał
sierpień 20, 2008 at 21:08
btw jaki jest sens prowadzienia dwóchb blogów z dokładnie tymi samymi wpisami i jeszcze konta na ithink?
Michał
sierpień 20, 2008 at 21:13
Azraelu,
Nie bardzo rozumiem o co czepiaja sie Ciebie moi przedmowcy. W moim rozumieniu poddajesz krytyce polska polityke zagraniczna, szczegolnie obecna. Co do zaszlosci, ktore wypomina Michal, to wlasnie teraz, Tusk majac “najlepszego od 1989 roku ministra SZ”, powinien, przynajmniej probowac, wprowadzic swoja koncepcje polityki zagranicznej, chyba ze jej niema. Zgadzam sie absolutnie z Toba, ze najwyzszy juz czas cos zrobic abysmy byli postrzegani (pozytywnie) chociazby w Europie. Na amerykanow zanatto bym nie liczyl…
Kanadol
sierpień 20, 2008 at 21:34
@Kanadol
Powiem Ci czego sie czepiam. Czepiam się uzywania wybiórczych informacji , tworzenia i naginania faktów, przedstawianie wymyślonego stanowiska innej strony bez sprawdzenia jaka ona jest.
Czepiam się kłamania jak na przykład nazywania Millera liberałem .
A my jesteśmy postrzegani pozytywnie w Europie. Obejrzyj parlament europejski po odrzuceniu traktatu z Lizbony. Tylko Sarkozy ma jakies problemy inni skutecznie punktowali jego hipokryzję.
A moim zdaniem Tusk powinien zając sie wreszcie polityką wewnętrzną i reformami wolnorynkowymi bo nawet jak nas wszyscy będą kochac to i bez Lizbony stracimy niepodległosc bo ktos nas wykupi po prostu, jeżeli będziemy tkwic w etatyzmie i socjaldemokracji.
Michał
sierpień 20, 2008 at 21:44
Michal,
Wlasnie czepiasz sie drobiazgow. Nie obchodzi mnie czy Millera nazwie ktos liberalem czy inaczej, obchodzi mnie to, ze o Polsce, n.p. w Kanadzie, mowi sie najczesciej przy okazji jakichs eskcesow tak zwanego “prezydenta. Wolalbym aby mowiono (nie zaleznie od swiatopogladu lub przynaleznosci) , jaki to on jest madry, lub wcale.
Kanadol
sierpień 20, 2008 at 21:52
Czyli zależy Ci tylko na PRze?
Ja bym wolał taki model jak u Pinocheta (to nie znaczy że popieram wszystkie jego decyzje, każdy wie ile rzeczy wzbuodzało kontrowersje).
Połowa świata nienawidzi go bądź nim pogardza, a dzięki niemu Chile się odrodziło gospodarczo.
Michał
sierpień 20, 2008 at 22:00
@Michał – nie życzę sobie zarzucania mi kłamstwa. To raz. Dwa – piszę w różnych miejscach, gdzie jestem zapraszany do publikowania i gdzie wiem, że będę czytany w liczbie kilkuset osób a nie trzech. I po trzecie – mam tego rodzaju zwyczaj, że piszę i uważam tą wypowiedź za prezentację mojej opinii – i nie mam zwyczaju wchodzić w polemiki, tylko w wypadkach wyjątkowych. Traktują pisanie jako publocystykę internetową. Nie widzę potrzeby odnoszenia się do wyrywkowych uwag. I po czwarte – z Leszkiem Millerem miałem ponad 1,5 godziną rozmowę – i wierz mi – jest to liberał.
Azrael
sierpień 20, 2008 at 22:20
Nie wiem czy Sikorskiemu uda sie wogole prowadzic rozsadna polityke zagraniczna,bo cokolwiek by nie zrobil bedzie za wszystko krytykowany.Jak mozna rozmawiac z czlowiekiem z palacu ktory mentalnie bliski jest tylko bratu i rydzykowi ?z tego nic nie bedzie przynajmniej przez jeszcze 2 lata.
hanna
sierpień 20, 2008 at 22:24
Michal.Kontrowersje?ty masz czelnosc nazywac to kontrowersjami?przeginasz.Chyba jak ci pis przypali co trzeba ,zmienisz zdanie .
hanna
sierpień 20, 2008 at 22:30
@Azrael
1)Wydaje mi sie ze nie wchodząc w polemikę, ograniczasz sobie sposób myślenia. Ale cóż, Twój wybór.
2)Podałem kilka innych przykładów naginania faktów, a jak wiadomo połowa prawdy to całe kłamstwo.
3) Problem w tym kim dla Ciebie jest liberał. Pojęcie to zostało zawłaszczone przez różne grupy społeczne i w Ameryce liberal to zwykły socjaldemokrata. Oprócz tego jest mnóstwo wynalazków typu socjalliberalizm, zielony liberalizm, które z takim leseferyzmem czy libertynizmem nie mają nic wspólnego. Ale to też kwestia czy rozpatrujemy politykę,ekonomię,kulturę… Nie rozmawiałem z Millerem nigdy, patrze przez pryzmat historii i nie widze w nim nic z liberała.
Mimo wszystko dziękuję Ci za odzew i tak jak pisałem może się z Tobą nie zgadzam, ale lubie poznawac inne punkty widzenia. A Twoje posty są raczej klarowne i (oprócz moich uwag) ciekawe.
Michał
sierpień 20, 2008 at 22:31
@hanna
Popatrz sobie na sposób postrzegania Pinocheta z różnych punktów widzenia. Dla jednych rzeźnik, dla innych bohater i wzór. Jak mam więc go określac nie chcąc opowiadac się za żadną ze stron
A dwugłos Sikorski-Kaczyński jest w istocie paraliżujący ale szczerze mówiąc nie mam pomysłu jak wyjśc z impasu.
Michał
sierpień 20, 2008 at 22:33
Ludzie trzymajciez mnie kurdupel oglasza BAL PREZYDENTOW.Ludzie gina na glupiej nie naszej wojnie ,a on oglasza bal.Psychoza depresyjno maniakalna ,mozg przezarla.
hanna
sierpień 20, 2008 at 22:49
Michal . Nie chce w moim kraju zadnego pinoczetyzmu.Jeden jego zwolennik siedzi w palacu jako doradca tego ktory najchetniej by nam go wprowadzil,nie chcemy zyc w ciaglym strachu dopytujac co dzis sie Kaczynskiemu przysnilo ,czy bedzie pieczone czy palone,a moze tylko wypad z nieba. musza zniknac oni i ich zwolennicy z rzadow w Polsce.
hanna
sierpień 20, 2008 at 22:57
@hanna
Codziennie ginie więcej ludzi niż na tej całej wojnie i jakoś nie mamy całorocznej żałoby.
Stalin: “Śmierć jednego człowieka to tragedia. Śmierć milionów ludzi to statystyka.” – może jestem egoistą, ale bardziej przejmuję się moimi chorymi dziadkami niż całą wojną w Gruzji, jeśli chodzi o ludzi. Cała ta afera interesuje mnie pod względem globalnych konsekwencji.
Poza tym mamy Irak,Afganistan,Tybet i jakoś nikt nie odwołuje Olimpiady…
Michał
sierpień 20, 2008 at 22:58
@hanna
Demokracja to cudowny ustrój w którym nie liczy się czego Ty chcesz (nawet jeśli to słuszne) ale to czego chce milion panów wieśków z pod budki z piwem.
Powiem Ci że ja nie chce w Polsce rządów Che,Fidela, czy nawet tego Salvadora Allende, a nikt mnie nie słucha i brniemy dalej w socjalizm, pardon politykę społeczną.
Jak mówiłem interesował mnie niegdyś temat Pinocheta i wierz mi żadna ze skrajnych postaw nie jest słuszna w tym wypadku.
A Lech II Kaczka jest za słabym człowiekiem i nigdy nie udałoby mu się przejąc takiej władzy. Pomijając też to że pinochet uzdrowił Chilijską gospodarkę a jedyne co Lechu by zrobił to jeszcze większy etatyzm i interwencjonizm. Duch Keynesa w ekonomii ciągle żywy.
Michał
sierpień 20, 2008 at 23:04
Michal. Nie badz taki pewny co sie nie uda.Niektorzy przychodza barankiem a okazuja sie wilkolakiem.Jakos nie jestem przekonana co by dalej sie dzialo,gdyby jego braciszek dalej nami rzadzil.popatrz szerzej chcial wykonczyc Leperta po to by miec jego ludzi w sejmie,juz to powinno dac wszystkim do myslenia,gdyby sie udalo,do czego by sie jeszcze posunal?Uzyl do tego CBA,czyli de fakto panstwa.Czy mialby chamulce by pozbyc sie swoich przeciwnikow?ciekawe jest to ze ludzie dopiero po faktach madrzeja czy ta przywara dotyczy tylko Polakow?zaczynam sadzic ze tak.
hanna
sierpień 20, 2008 at 23:17
Jaruś wykończył takimi środkami Leppera bo był zdesperowany. Przecież Bracia K. to byli zupełni outsiderzy polityki i ich dojście do władzy to zwykły chichot historii. Mieszanka kompleksów, poczucia krzywdy. A Lech jest jednak łagodniejszy niż Jarek mimo że imo poczucie krzywdy jest w nim nawet większe, bo był w Magdalence a na tyle lat go odsunięto.
Polak przed szkodą i po szkodzie głupi…
Michał
sierpień 20, 2008 at 23:28
@Moon – jeszcze jeden taki prymitywny tekst – i ban na stałe. U mnie nie ma gówniarskiej zabawy.
Azrael
sierpień 20, 2008 at 23:35
Oj, biedaku… Czy Ty nie masz zupełnie poczucia humoru?
A użycie w stosunku do mnie określenia “gówniarska zabawa”… No cóż… Pomyliłam się. Nie podejrzewałam Cię o taką pychę, jak u kolesia z innego bloga.
Moon
sierpień 21, 2008 at 0:04
Sprawdziłem sobie historię uznawania Kosowa. Ku mojemu zdumieniu dostrzegłem wieszcze słowa J.Kaczyńskiego nt Kaukazu. Jakby przewidział kilka miesięcy wcześniej co się stanie. Bardzo mnie to zaskoczyło.
“Tymczasem prezes PiS, były premier Jarosław Kaczyński uważa, że sprawa uznania niepodległości Kosowa jest “niezwykle skomplikowana”.
Podczas konferencji prasowej Kaczyński ocenił, że nie chodzi w tej sprawie o relacje naszego kraju z Rosją czy Serbią (które sprzeciwiają się uznaniu niepodległości Kosowa). – Chodzi o to, że może być tak, iż uznanie niepodległości Kosowa stanie się asumptem do bardzo agresywnych działań Rosji np. w państwach kaukaskich – powiedział.
Według niego, od kilku tygodni mamy do czynienia z “rujnowaniem dorobku”, który – jak mówił – udało się uzyskać na wschód od polskich granic, na Ukrainie, w Gruzji, w Azerbejdżanie. Przyznał, że ten dorobek to nie tylko zasługa jego rządu, ale również poprzednich ekip, a także byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. – W tej chwili jest to rozbijane w sposób nieodpowiedzialny – dodał.
Zdaniem byłego premiera, w sprawie uznania niepodległości Kosowa należy się “bardzo, ale to bardzo zastanawiać”. – Uznanie Kosowa nie jest odważnym posunięciem antyrosyjskim. (…) Przyłączam się do tych, którzy apelują, aby w tej sprawie nie spieszyć się – podkreślił Jarosław Kaczyński.”
Z uznawaniem Kosowa śpieszył się niestety mój popierany, prawie ukochany rząd PO z Tuskiem i Sikorskim na czele.
Podaję gwoli przypomnienia zainteresowanym. Parę krajów Unii nie uznało Kosowa. Z racji swoich partykularnych interesów. A Polska radośnie ręka w rękę z dużymi krajami Unii bez zwłoki uznała. Mamy więc to o co sami się prosiliśmy…
panmodry
sierpień 21, 2008 at 8:11
Azrael,
“z Leszkiem Millerem miałem ponad 1,5 godziną rozmowę – i wierz mi – jest to liberał.”
Millerowi łatwo teraz mówić że jest “liberałem” bo nie jest przy władzy. Moze się zachwycac Tonym Blairem (dobry wzór dla lewicy – przyznaję), ale niestety jego działania szły w zupełnie przeciwnym kierunku niż działania brytyjskiej Partii Pracy.
Oto jaki “liberalizm” pokazał Leszek Miller podczas swoich rzadów:
- brak obniżenia PIT – działanie antyliberalne.
- wizerunkowe niby obniżenie CIT, bo tak naprawdę po likwidacji ulg realne stawki nawet wzrosły – polecam wpisy Platosa na ten temat
- ciagłe podwyższanie składki zdrowotnej (z każdym rokiem mniej można sobie odliczyc – ukryte podnoszenie podatków) – kolejne działanie antyliberalne
- wzrost korupcji – co pokazują wyniki badań Transparency International i gigantyczne liczba afer jakiej później żaden rzad już nie przebił (bo na szczęście skończyłoi się społeczne przyzwolenie dla korupcji)
- rozwalenie reformy służby zdrowia AWS. Cetralizacja, odejście od choćby cząstkowych mechanizmów rynkowych – też należny uznać to działanie za antyliberalne.
- co do USA – Michał znakomicie wypunktował, jak to rząd SLD bronił świat przed “bronią chemiczną” z Iraku w którą nikt o zdrowych zmysłach nie wierzył.
- brak jakichkolwiek działań upraszczjących przepisy prawne czy przeciwdziałajacych nasileniu biurokracji.
- rozdawnictwo – górnicy i inne grupy nacisku – na maksa.
Cóż, trudno Millera nazwać liberalem, jeśli przyjmniemy że nie słowa lecz czyny świadczą przede wszystkim o człowieku. Tak samo jak smiesznym jest nazwanie Tuska liberałem z jego pupulistycznymi obietnicami.
I jeszcze jedno – czy prawdziwy liberał zaakceptuje Traktat Lizboński i Kartę Praw Podstawowych? Nie…
Jeśli Azrael, uważasz się za liberała i uważasz że liberał powinien poprzeć Traktat Lizboński razem z Kartą Praw Podstawowych to przypomnę Ci definicje liberalizmu:
Liberalizm (z łac. liberalis – wolnościowy, od łac. liber – wolny) – ideologia, kierunek polityczny głoszący, iż szeroko rozumiana wolność jest nadrzędną wartością. Najogólniej mówiąc liberalizm odwołuje się do indywidualizmu, stawia wyżej prawa jednostki niż znaczenie wspólnoty, głosi nieskrępowaną (aczkolwiek w ramach prawa) działalność poszczególnych obywateli we wszystkich sferach życia zbiorowego.
no i liberalizm ekonomiczny:
liberalizm ekonomiczny – pogląd, który odrzuca wszelkie ograniczenia, które krępują wolny rozwój gospodarczy i wolną konkurencję na rynku, promując „państwo-minimum” tzn. państwo ograniczające swoją działalność do zapewnienia bezpieczeństwa wewnętrznego, zewnętrznego oraz zajmowania się sprawami, którymi nie jest w stanie zająć się prywatny kapitał.
Skoro liberał stawia na indywidualizm, wolność i odpowiedzialność za swoje decyzje to powinien uszanować wybór Irlandii, a także wyniki na “Nie” w referendach we Francji i Holendii. Skoro Irlandczycy, Francuzi i Holendrzy powiedzieli “Nie” to w imię liberelizmu i poszanowania ich niezwisłej decyzji taki Sarkozy nie powinien ratyfikować Traktatu.
Liberalizm oznacza także wolnośc słowa – a wolność słowa wyklucza poprawność polityczną i kneblowanie ust w wypowiedziach na temat różnych mniejszości. Szacunek tak, równe prawa tak, ale równe prawa polegają także na tym że każdego można krytykować.
Liberalizm nie oznacza także uprzywilejowania mniejszości – np. mniejszości seksualnych, imigrantów itd. Liberalizm oznacza równe prawa – a to wyklucza uprzywilejowaną pozycję.
Wreszcie liberalizm ekonomiczny wyklucza jakieś nadmiernie specjalne prawa dla związkowców – co proponuje Karta Praw Podstawowych, liberalizm wyklucza także nadmierny fiskalizm który w wielu krajach byłby efektem porzyjęcia Traktatu (harmonizacja podatków oczywiście do wysokiego, socjalnego poziomu “jądra europy”)
Cóż, wynika z tego, że prawdziwy liberał nigdy nie zaakcepuje ani Traktatu Lizbońskiego ani Karty Praw Podstawowych.
Gdyby Miller był liberałem powiedziałby:
Jesli Niemcy i Francja, straszą nas “twardym jądrem” i Europą dwóch prędkości – OK.
Tylko niech sobie uświadomią że z Kartą Praw Podstawowych i swoimi rozdmuchanymi systemami socjalnymi to właśnie Niemcy i Francja będą w tej wolniejszej prędkości (co pokazują ostatnie dane makroekonomiczne). Kraje które nie zaakceptują TL i KPP nie narażą się na nadmierny fiskalizm, biurokracje i dyktat związków zawodowych. To właśnie w krajach eurosceptycznych firmy będa wiecej inwestować (bo po co się użerać ze związkowcami i ich dyktatem wzmacnianym przez KPP, po co też płacić wysokie podatki) i kraje tę będą szybszą prędkością.
Z obecnymi poglądami – żaden z Leszka Millera liberał…
“
Palestrina2005
sierpień 21, 2008 at 8:25
Moim zdaniem problem jest szerszy. Bowiem nie tylko na Polsce odbija się brak zintegrowanej polityki zagranicznej. Podobny problem można obserwować m.in. z polityaa transportową – wieloletnia, traktowana holistrycznie i konsekwentnie realizowanej bez względu kto w Polsce rządzi, – której brak.
Patrzę się na dwa wielkie kraje sąsiadujące z Polską – Rosję i Niemcy i widzę jak konsekwentnie taka politykę transportowa realizują.
Polska, ze względu na miotanie się od ściany do ściany z budowa autostrad i dróg szybkiego ruchu, pielęgnowanie kuriozum, którym jest PKP, brak pomysłu na terminale przeładunkowe na głównych międzykontynentalnych łańcuchach logistycznych – traci.
I to traci na własne życzenie.
To samo jest z polityką energetyczna w kraju.
Określiłabym te mankamenty – jako brak pewnego racjonalnego podejścia do polityki gospodarczej i zagranicznej w Polsce, traktowanie Polski jako pępka świata a nie ewidentnej części pewnego systemu gospodarczego, jakim jest Wspólnota Europejska.
Polska nie potrafi, poza patrzeniem się na kasę UE w myśl zasady “nam się należy” – w tej Unii funkcjonować.
Ciągle zapominamy, ze autostrady buduje się na ok. 30-50 lat i trzeba myśleć planując i realizując inwestycje infrastrukturalne transportu – perspektywicznie, ze decyzje polityczne podejmuje się świadomie z perspektywa skutków za te 30-50 lat, ze gospodarka polska jest w symbiozie z gospodarkami innych kraóow UE itp.
Zofia
sierpień 21, 2008 at 10:03
Plastelina … jak ty pieknnie pi…tolisz
sardzent
sierpień 21, 2008 at 10:33
@sardzent
to powiedz mi gdzie tu Palestrina pitoli?
czy może założyłeś że to robi bez czytania?
Michał
sierpień 21, 2008 at 10:58
sardzent,
Jak Ty pięknie i “merytorycznie” bronisz Millera
Faktycznie “liberał” z niego “pełnom gembom”…
Tak samo jak europejscy socjaldemokraci – też pełnom gembom realizują “liberalne” pomysły.
Pokaż mi – gdzie socjaldemokraci we Francji i Niemczech zrobili coś zgodnego z liberalizmem????????
- Coraz bardziej centralne sterowanie gospodarką i ograniczanie wolnego rynku?
- Fundusze unijne które raczej psują wolny rynek wypaczając wolnorynkowe i prokonsumenckie podejście firm (zamiast zaspokajać potrzeby konsumentów koncentrują się na zaspokajaniu potrzeb eurobiurokratów)?
- Robienie z ludzi równych (zwykli) i równiejszych (mniejszości)?
- Kneblowanie ludzim ust i ograniczanie wolności słowa w imię poprawności politycznej?
- Podwyższanie podatków i coraz większe rozdawnictwo w imię socjalnego państwa?
To wszystko to zaprzeczenie liberalizmu, to socjalizm, który jest przeciwieństwem liberalizmu.
OK, rozumiem Ty i Azrael macie socjalistyczne (czy też ładniej socjaldemokratyczne) poglądy.
OK, więc nie bójcie się tego głośno powiedzieć, że popieracie Kartę Praw Podstawowych i jesteście socjalistami. Taki macie poglądy i tyle.
Ale nie oszukujcie innych nazywając siebie czy Leszka Millera liberałami.
Bo to co robił Miller, to co robi popierana przez Was Francja czy Niemcy, to co jest zawarte w Karcie Praw Podstawowych nie ma nic wspólnego z liberalizemem.
To socjalizm a nie liberalizm.
Nie zmieniajcie znaczenia słowa liberalizm. Liberalizm z popieranymi przez Was ideami nie ma nic wspólnego.
Wiem, że to “liberalizm” ładne słowo, ale powinniście uczciwie nazwac się socjalistami (ew. socjaldemokratami bo brzmi ładniej).
Palestrina2005
sierpień 21, 2008 at 11:08
@P2005
Nie, nie nazwą się i chyba wiem dlaczego. Dlatego, że ludzie z twojego “obozu” przejdą szybko od socjalizmu do komunizmu, po czym okrzykną ich sowieckimi agentami wpływu (lub niekoniecznie wpływu), dziećmi rodziców z KPP i innymi takimi. Wskutek różnego wypaczania pojęć, dziś nawet SLD wstydzi się słowa “socjalizm”, “lewica” brzmi lepiej, choć nie znaczy (przynajmniej w Polsce) kompletnie nic.
Problem z liberałami z lewa i prawa jest taki, że jedni i drudzy zawłaszczają termin, choć powinni dodać choć jeden sensowny kwalifikator (liberał, owszem, “ekonomiczny”, “obyczajowy”, “gospodarczy”, etc.). Inaczej każdy z was nazywając się liberałem mówi pół prawdy, czyli jak ktoś to przytomnie zauważył, całe kłamstwo. A to daje podstawy do wycieczek pod tytułem “jak możesz nazywać się liberałem skoro popierasz państwo policyjne PiS, “rewolucję obyczajową” pod egidą “kościoła” “katolickiego”, kartę praw podstawowych, etatyzm, Leppera w rządzie, Pawlaka w rządzie, niepotrzebne skreślić.
W ten sposób idziemy donikąd. Nawet zakładając że przepychanka w komentarzach pod postem osobnika o kontrowersyjnych, ale dość sprecyzowanych poglądach ma jakikolwiek sens (zwłaszcza że autor wielokrotnie podkreślał że w przepychance udziału nie weźmie), rozmywa się on w dyskusji o tym kto kim jest a kto nie.
Tymczasem cała ta żonglerka pojęciami sensu nie ma żadnego. Najbardziej socjalistyczno – etaystyczno – populistyczna (wręcz chciałoby się powiedzieć – komunistyczna) partia w sejmie nazywa się “prawicą” a jedynym uzasadnieniem tej tezy jest to, że mają poparcie “kościoła” “katolickiego” i szermują endeckimi hasełkami, partia ostro prawicowa (zwłaszcza w sferze obyczajowej bo to niewiele kosztuje) z ciągotami populistyczno – PRowskimi nazywa się centrową, a ta co nazywa się lewicą z całej lewicowości pozostawiła sobie antyklerykalizm i obronę praw kontrowersyjnych mniejszości (bo te nie kontrowersyjne już ich jakoś niezbyt obchodzą). Jedyną uczciwie zdefiniowaną grupą jest mniejszość niemiecka i pewna partia robiąca od lat za plankton sejmowy, która określa się partią chłopską i ma iście chłopskie podejście do polityki – to jest moje podwórko i robię tu co mi się podoba, więc zatrudniam żonę i teścia bo rodzina jest najważniejsza.
w skrócie, proszę o konkretne poglądy. To czy nazwiemy je liberalnymi czy nie, to mniej istotna sprawa. Słowo to ma znaczenie dla ekstremistów takich jak libertarianie, a ja ekstremistów nie lubię. Z lewa, z prawa ani ze środka skoro już o tym mówimy.
jiima
sierpień 21, 2008 at 11:58
jiima,
Zaczął Azrael pisząc “Miller to liberał”…
A sprawa jest prosta. Tak naprawdę można powiedzieć ze prawdziwie liberalne poglądy ma u nas UPR.
Liberał to osoba, która promuje maksymalną wolność jednostki (jedynym ograniczeniem może być szkodzenie innej jednostce i łamanie prawa).
A więc liberał będzie popierał:
1. wolność gospodarczą – a więc jak najnizsze podatki, cła, wydatki państwa, niską pomoc socjalną, jak najmniej sztucznych przepisów “poprawiających” rynek, przepisy ograniczone i interwencja państwa ograniczone do minimum – tam gdzie “rynek sobie nie radzi” – a więc przestrzeganie prawa, walka z korupcją, obrona państwa, bezpieczeństwo wewnętrzne, ew. ekologia i reagowanie na niuczciwe praktyki niszczące rynek (np. subsydiowanie przez jakieś eksportu) innych państw. Nawet walka z monopolami – jesli są to monopole naturalne (np. Microsoft) jest czesto kwestionowana.
2. wolność obyczajową – do momentu gdy nie szkodzi ona innym ludziom. A więc państwo nikomu nie zagląda do łózka, każdy moze robic co chce, ubierac się jak chce, głosić co chce, o ile nie narusza przy tym wolnosci innych. Prawdziwy liberał nie będzie miał nic przeciw paradzie gejów, o ile nie będzie wiązała się ona z jakims szczególnym uprzywilejowaniem (np. geje mogą robić paradę a inni nie) czy tez nie będzie zakłócała porzadku publicznego.
3. Równość. Prawdziwy liberał jest za równością. Ale równość nie oznacza poprawności politycznej. Co to oznacza. Nie ma dyskryminacji, ale równocześnie nie ma preferencji. Liberał wyśmieje przepisy o zakazie dyskrymincji kobiet wymuszjące na pracodawcach zatrudnianie okreslonego procenta kobiet. Wyśmieje “zawieszenie domniemania niewinności” w przypadku spraw molestowania kobiet (bo prawo jest rowne dla wszystkich). Nie będzie rozróżniał pobicia kogoś dla pieniedzy od pobicia kogoś ze wględów rasowych (wg liberała równość wymaga aby uznać to za takie samo przestępstwo). Będzie przeciw preferencjom przy przyjmowaniu mniejszości na studia. Zniewaga “ty grubasie” dla liberała znaczy tyle co “Ty pedale” – a wolność wymaga aby w tego typu zniewagi nie angażować prawa.
4. Wolność słowa. Liberał nie będzie popierał ścigania zarówno Urbana za znieważanie Papieża, jak i Grossa z znieważanie Polsków, nie będzie też popierał karania prawnie za “kłamstwo oświęcimskie” ponieważ to jest ograniczenie wolności słowa (to m.in. pogląd W. Sadurskiego). Karane mogłoby być jedynie podżeganie do pobicia czy zabicia kogoś.
5. Odpowiedzialność. Wolność oznacza odpowiedzialność. A więc każda jednostka ponosi konsekwencje swoich czynów.
A teraz kwestie sporne:
1. liberalizm a walka z korupcją – bycie liberałem nie wyklucza bycia zwolennikiem twardej walki z korupcją (np. wśród lekarzy – przykład Dr G.) ponieważ wolny rynek nie jest swobodą brania łapówek…
2. liberalizm a kara śmierci – liberalizm nie wyklucza kary śmierci. Jak już pisałem wolność ograniczona jest gdy wprost komus szkodzimy. Jeśli większość w jakimś kraju umówi się że za najcięższe przestępstwa jest kara śmierci, to jest to OK. Każdy cżłowiek będzie znał prawo i decydując się na morderstwo będzie znał mkonsekwencje tego czynu. A ponieważ wolnośc oznacza konsekwencje i odpowiedzialność – poniesie te konsekwencje.
3. liberalizm a prostytucja – teoretycznie liberał powinien być za legalizacją prostytucji i płaceniem przez prostytutki podatków. Jednak są tacy którzy argumentują że tzw. “dzielnice rozkoszy” negatywnie wpływają na jakość życia mieszkańców (hałas, spadek ceny nieruchomości itd) wobec czego ograniczają wolnosć innych.
4. liberalizm a narkotyki – j.w. wolność wymagałaby legalizacji narkotyków. Jednak z drugiej strony co z narkotykami dla dzieci i wzrostem przestępczosci wśród narkomanów. Kwestia sporna. Na pewno nie może być tak że państwo finansuje leczenie narkomanów. Wg liberalizmu każdy sam odpowiada za swoje czyny.
5. liberalizm a aborcja. Liberał może być zarówno przeciwnikiem jak i zwolennikiem aborcji. Przeciwnik będzie uważał że życie drugiego człowieka (życie płodu, ktore jest wg niego człowiekiem) ogranicza wolnosć kobiety, bowiem przez aborcję dokonałaby zabójstwa i tym samym ograniczyła wolność innego człowieka (płodu) do stanowienia o sobie.
Zwolennik aborcji będzie argumentował że płód to nie człowiek i najwazniejsza jest wolność kobiety.
A więc liberała moża prosto scharakteryzować:
- wolność gospodarcza
- wolność obyczajowa (nie wykluczajaca jednak surowego prawodastwa np. za ciężkie przeztępstwa. twardej walki z łapówkarstwem i zakazu aborcji – liberałowie w zależności od przekonań mogą mieć różne poglady na ten temat)
- wolność słowa (nie mylic z poprawnością polityczną)
- równość wszystkich ludzi (nie mylić z socjalistycznym “wyrównywaniem szans”, czyli de facto z przywilejami dla pewnych grup)
Sprawa więc jest prosta, lecz niektórzy próbują słowo “liberalizm” zniekształcić dla własnych celów.
P.S. Wszystkie partie w sejmie są bardziej socjalne/socjalistyczne niż liberalne – tu się zgadzam
Palestrina2005
sierpień 21, 2008 at 12:48
@jiima
klasyczny podział prawica-lewica nie ma większego sensu bo dzis oznazca jedynie klerykalizm-antyklerykalizm
Pojęcie liberalizmu bardzo ładnie wytłuszczył P2005. Problem w tym że socjalistyczne ugrupowania zawłaszczyły to pojęcia, tak że teraz liberal w ameryce to socjaldemokrata, natomiast nasz liberał został tam libertarianem. Wsród libertarian są też różne ugrupowania mniej skrajne (minarchiści) bądź bardziej (anarchokapitaliści). Sami libertarianie uważają sie za jedyne prawowite “dziedzistwo” liberalizmu. Teraz liberalizm jest modny bo ludzie widzą w nim tylko otwartośc światopoglądową, co skutkuje tworzeniem potworków typu zielony liberalizm bądź socjalliberalizm.
UPR to szczegółowiej mówiąc kolibry czyli łączące liberalizm w całości z konserwatywną interpretacją problemów o których napisał Palestrina.
A Miller moze byc liberałem jedynie w tej amerykańskiej wersji, u nas ukazywanej jako PD (demokraci.pl), którzy to łączą udawany liberalizm gospodarczy z socjaldemokratycznymi poglądami.
I jeszcze jedno – jeżeli ktoś boi się mówienia prawdy (w tym przypadku boi się samookreślenia socjaldemokrata bądź socjalista) to tylko o nim świadczy.
A w sejmie nie ma żadnej partii liberalnej – platformie coraz bliżej do socjalliberalizmu. Cieżko to mówic bo Tusk zdaje mi sie naprawde jest liberałem, uznał jednak że liberalne działanie mu sie nie opłaca co widac po sondażach.
Michał
sierpień 21, 2008 at 13:33
Azraelu! Jak śmiesz?! Jak możesz poddawać krytyce nasze Słońce Nie-Tylko-Peru?!
Lubie czytać Twoje wpisy, bo pomimo naszych skrajnie różnych światopoglądów jesteś konsekwentny. Popierasz raczej konkretne działania, fakty a nie osoby. I jasne jest, że póki Tusk działał w zgodzie z Twoim widzeniem świata – wypowiadałeś się o nim pozytywnie. Jak przestał – karcisz.
Niestety! Uważaj na swoich czytelników – dla nich po krytyce Tuska możesz zostać kolejnym “pisomatołkiem” (tak, tak – kto nie z nami, ten z nimi).
Pozdrawiam.
timoboll
sierpień 21, 2008 at 13:53
Przeca Azrael prezentuje poglądy bliższe lewicy a lewica krytykuje zarówno PiS jak i PO więc nie rozumiem wymowy Twojego posta.
Przy okazji mało jest zwolenników PO tak naprawde. Większosc popiero PO bo koledzy popierają, albo dlatego że nie realizują swojego liberalnego programu. Wszyscy których znam o liberalnych poglądów głosowali na PO jako najlepszą z najgorszych. Inni dlatego bo tusk jest miły i grzeczny. Pokaż mi zwolenników programu PO, którzy teraz tą partię popierają.
A co do rzekomego liberalizmu PO taka historyjka.
Program “Młodzież kontra” gosc Komorowski albo Schetyna
UPR: Czy jesteście za przymusowym ubezpieczeniem?
k/s: Nie absolutnie nie
UPR: Zatem jak dojdziecie do władzy zniesiecie ZUS?
k/s: Nie…
?!
Michał
sierpień 21, 2008 at 13:59
Heh, a im ciągle rośnie…
Tajest – Azrael jest lewicowy i Tusku też długo był lewicowy (w działaniach, nie deklaracjach). A co do popierania PO to ja się całkowicie zgadzam z Tobą. Większość ich popiera “bo tak”. Dlatego też wielu czytelników Azraela, którzy to na jego stronach znajdowali miód na swe uszęta, nagle się oburza przy kawałku krytyki.
“I znów się muszę z Tobą nie zgodzić…”
“Rząd nie miał z tym nic wspónego…”
“Gdyby nie Kaczyński to by do tego nie doszło…”
i tak dalej
timoboll
sierpień 21, 2008 at 15:19
Jeśli ten Miller jest liberałem, to dlaczego tak “mami” ciemny lud…
Był to przecież ostatni prawdziwy lewicowiec na starej lewicy.
Moon
sierpień 21, 2008 at 16:13
Azraelu!
Jedna uwaga. Szkoda że liberał Miller nie był liberałem, kiedy Leszek Balcerowicz w czasach AWS chciał wprowadzić podatek liniowy. Poza tym wszystko się zgadza. Leszek Miller został liberałem, kiedy stracił władzę. W takiej sytuacji liberalizm już nie kosztuje spadków w sondażach, ale też nie pomoże w powrocie do polityki. Bo już nikt temu politykowi nie zaufa. Swoje pięć minut miał szansę wykorzystać w 2001 roku. Jak wykorzystał, każdy zobaczył.
petrel
sierpień 21, 2008 at 17:26
no, więc Palestrino ‘za durnego chatę’ się zapędziłeś, bo pokaż mi, gdzie oprócz tekstów ideologów istnieje praktycznie podefiniowany przez ideologów system liberalny…
Bo wiesz może, ile podatków od dochodów płacą Amerykanie z USA (licząc alles zusammen do kupy podatki federalne, stanowe i lokalne) od dochodów osobistych – jest to jakiś równoważnik polskiego PIT-a .
Albo, ile płacą Amerykanie podatku spadkowego…
Nie będe ci ułatwiał, to sam sobie posprawdzaj, a potem może o liberalizmie będzieli okazję sobie pogadać.
Pozdrawiam, Grzesiek
Grzegorz
sierpień 22, 2008 at 11:39
Taa tylko że statystyczny polak nie płaci tylko pita i jak u nas wszystko zbierzesz to robi się 74%
Michał
sierpień 23, 2008 at 10:12
Pytanie za 2375374890 $: Jakim cudem liberator P2005 może pisać cokolwiek pozytywnego o PIS który wg powyższego jest dokładnie antyliberalny, przy czym kwestia KPP to tylko wisienka na torcie wypieczonym z z ciemnogrodu? Ale zauważyłem że w tak pięknie wyłuszczonym opisie l. mieści się idealnie definicja “nie posiadający jakichkolwiek poglądów”. Chyba już wolę anarchizm. Mniej w nim obłudy.
Zaś określenie “koliber” jest wspaniałe – oddaje rozmiar mózgowia osobników tak się definiujących. Macte!
wehehe
sierpień 24, 2008 at 23:46