Azrael – zwykłe pisanie

Tomistyczny realizm jest walką przeciw wszelkiej samodzielności umysłowej - Kołakowski

Czytanki (nie)oszołomów 2008 - 06 - 28

with 26 comments

Dziś w cyklu przybliżania ciekawych artykułów z niezależnej publicystyki, wyjątkowo polecam cały blog. Cały do poczytania. Jest to blog monograficzny, poświęcony sprawom polsko - ukraińskim, tym najtrudniejszym, bo z okresu przed II wojną światową i w jej trakcie. Uważam, że w Polsce panuje, w ramach pewnego układu i w imię poprawności politycznej, zmowa milczenia na ten temat. Od zawsze sceptycznie patrzę na nasze działania i wspieranie Ukrainy - kosztem naszych relacji z Rosją, gdzie Polacy powinni głównie lokować swoje interesy polityczne i gospodarcze.

Oto co autor, Mohort, pisze na swoim blogu;

49% Polaków nie wie nic, 17% “coś słyszało, ale dokładnie nie wie, o co chodzi”, 20% “wie, ale mało” a tylko 14% “wie dużo” o ludobójstwie nacjonalistów ukraińskich w latach II wojny światowej (sondaż OBOP z 2003r.)

W podobnym sondażu nt. zbrodni katyńskiej tylko 6% nie słyszało o Katyniu.

Ten blog powstał z myślą o tych 86 procentach, których wiedza jest niewystarczająca. 65. rocznica “tak zwanych wydarzeń” jest okazją do przybliżenia szerszej publiczności tej zapomnianej przez historyków (do niedawna) tragedii.

Liczby:
Wołyń: 60 tys. ofiar OUN-UPA
Tarnopolskie: 45 tys. ofiar OUN-UPA
Lwowskie: 40 tys. ofiar OUN-UPA
Stanisławowskie: 22 tys. ofiar OUN-UPA
Lubelskie: 15 tys. ofiar OUN-UPA
Polesie: 3 tys. ofiar OUN-UPA
(wg szacunków środowisk kresowych; niektóre liczby zawierają również ofiary ukraińskich formacji w służbie niemieckiej)
40 tys. Ukraińców zabitych przez OUN-UPA (wg dr W. Poliszczuka).
10-20 tys. Ukraińców zabitych w polskich akcjach odwetowych i walkach (wg dr G. Motyki)

Materiały na tym blogu, kontrowersyjne i czasem porażające, jak ten, który dziś publikuję - są zawsze dobrze udokumentowane. Warto przeczytać cały blog.

Jan Engelgard, publicysta konserwatywny, pisze;

[...]banderowsko-melnykowskie lobby[działa] w Polsce. Jest znamienne, że od pewnego czasu lobby to nerwowo reaguje na zamiary uczczenia zbrodni OUN-UPA (w tym roku obchodzimy 65. rocznicę ludobójstwa na Wołyniu). Jedną z metod, jaką to bardzo wpływowe lobby stosuje jest podsycanie polsko-rosyjskiego konfliktu na tle historii, m.in. poprzez ciągłe podgrzewanie sprawy Katynia. Czynny w tym dziele jest np. Bohdan Osadczuk, określany przez “Dziennik” jako “ukraiński historyk i przyjaciel Polski”. On to tak skomentował tekst w “Dzienniku: “Rosjanie nie chcą przyznać się do zbrodni ludobójstwa i koniec”. Ten sam Osadczuk robi wszystko, by nie dopuścić, by w Polsce określano zbrodnie UPA właśnie mianem ludobójstwa, on, były członek OUN (frakcja Melnyka), stypendysta III Rzeszy w Berlinie. Nasilenie akcji rodzin katyńskich przeciwko Rosji w przeddzień obchodów 65. rocznicy zbrodni OUN-UPA jest znamienne. Ukraińscy nacjonaliści widzą, że Polaków bardzo łatwo jest napuścić na Rosję. To żenujące, że różne organizacje katyńskie w Polsce od wielu lat dają się wykorzystywać w politycznej grze, w której polskie ofiary Katynia są tylko pretekstem. To jest jeden z polskich dramatów.

Zgadzam się z nim w całości. Oto artykuł. Jest drastyczny - ale tak wtedy było…

—————————————————————————————————————

9.02.1943. Parośla - krwawe preludium.


W mroźny zimowy poranek wołyńską kolonię Parośla opanowuje sotnia banderowców pod dowództwem Hryhorija Perehijniaka ps. “Dowbeszka-Korobka”. Sotnia prowadzi ze sobą sześciu jeńców - Kozaków w służbie niemieckiej ujętych poprzedniego dnia podczas potyczki w pobliskim miasteczku Włodzimierzec. W potyczce zabito jednego Niemca i trzech Kozaków.Mieszkańcy Parośli nie stawiają oporu - w kolonii nie ma bazy samoobrony, zresztą wówczas jeszcze ich nie organizowano. Przybysze udają partyzantów sowieckich, jednak czynią to tak nieudolnie, że tylko wzbudzają podejrzenia Polaków. “Sowieci” rozchodzą się po domach, żądają ugotowania sobie obiadu. Nikt nie odmawia - partyzanci budzą grozę swoim uzbrojeniem, w tym siekierami i nożami zatkniętymi za pasy. Mieszkańcom nie wolno wyjść z domu bez asysty wartownika.

Tuż przed obiadem napastnicy rozprawiają się z Kozakami więzionymi w domu rodziny Kołodyńskich. Z relacji Witolda Kołodyńskiego: W tym czasie dowódca (…) poszedł do sypialni, do Kozaków. Po chwili wyprowadzili jednego Kozaka kierując się do pokoju dużego. Słychać było odgłosy rąbania i nieludzkie jęki. Po kilku minutach szedł następny Kozak, a my słyszeliśmy podobne do poprzednich jęki i odgłosy. Tak było aż do ostatniego Kozaka (…)

Po rozprawie z Kozakami napastnicy zasiadają do obiadu. Dochodziły nas śmiechy, rozmowy, jedzenie - relacjonuje W.Kołodyński.

Po obiedzie, około godziny 15 do sypialni wszedł dowódca z miną bardzo zadowoloną, za nim kilku bandytów rozebranych do koszul, roześmianych. Dowódca powiedział nam: “Musicie się położyć, my was powiążemy, żeby Niemcy was nie skrzywdzili za przetrzymywanie i karmienie partyzantów”.

Do Polaków trafia ta argumentacja. Niemcy nie wyciągali konsekwencji wobec “zabezpieczonej” w ten sposób ludności.

Tak powiązanych Polaków sotnia “Korobki” morduje siekierami. Ginie 149 osób czyli cała ludność kolonii wraz z przypadkowo przebywającymi w Parośli osobami. Przeżywa 12 ciężko rannych osób, w tym 12-letni wówczas W.Kołodyński i jego siostra Lila.

Jeszcze raz W.Kołodyński: Byliśmy bardzo zziębnięci, zdrętwiali, zalani krwią. Lila wstała i pomogła wstać mnie. Widok, który naszym oczom ukazał się, był straszny. Nie do objęcia umysłem ludzkim, tym bardziej umysłem dziecięcym. Rodzice mieli głowy rozrąbane na pół. Mamy długi warkocz był odcięty. W głowie ojca pozostawiona siekiera (…) W kołysce najmłodsza Bogusia, w wieku 1,5 roku, uderzona była siekierą w czoło. Przez dłuższy czas była w konwulsjach, które miotały kołyską.


Tak wyglądała “pierwsza akcja UPA” sławiona w ukraińskich nacjonalistycznych opracowaniach. Oczywiście mówi się w nich tylko o ataku na Włodzimierzec. Straty niemieckie pęcznieją tam do nieprawdopodobnej liczby 63 zabitych.

Akcja ta przekonała dowództwo banderowców, że ich oddziały są zdolne do samodzielnego przeprowadzania czystek etnicznych na wzór niemieckich pacyfikacji.


Zabici mieszkańcy Parośli zostali pochowani we wspólnej mogile. Wykopany dół okazał się za mały, więc trzeba było usypać kurhan, by grób pomieścił wszystkich zabitych. Był to trzeci kurhan w Parośli. Pierwszy krył ofiary najazdu tatarskiego, drugi grypy hiszpanki. Po tym napadzie Parośla przestała istnieć.


Hryhorij Perehijniak, nieślubny syn służącej z Galicji, samouk bez ukończonej szkoły, przeżył swoje ofiary o niecałe 2 tygodnie. 22 lutego 43r. zginął w potyczce z Niemcami.


————————————————————————————————————————–

Cały blog znajdziecie pod tym adresem

Azrael

Written by Azrael

czerwiec 28, 2008 @ 11:35

26 Responses to 'Czytanki (nie)oszołomów 2008 - 06 - 28'

Subscribe to comments with RSS

  1. Sporo racji, Azraelu, w tym twoim artykule.
    Wspomnienia z zamierzczłych czasów dzieciństwa. Opowiada Babcia, wieczorem, z prośbą, by nie powtarzać.
    Jej brat został wyedukowany, korzystając ze stypendium otrzymanego od któregoś z ziemian w okolicach Lwowa - inżynier leśnik. Pracował na kresach, znaczna część rorziny w momencie okupacji pojechała do niego na wieś (Babcia została z Mamą we Lwowie). Któregoś dnia przyszedł do niego gajowy, Ukrainiec, i powiedział: “Dzisiaj w nocy przyjdą rżnąć Polaków, proszę uciekać”. Brat Babci wszystkich spakował i uciekli do Lwowa, tak ocaleli. Ale też i sytuacja nie jest do końca czarno-biała, jak widać - nie sami nacjonaliści byli na kresach, byli i ludzie, którzy chcieli ratować Bogu ducha winnych Polaków

    MakeLove not Pis

    28 cze 08 at 14:59

  2. Zgadzam się że powinien być właściwe rozłożenie akcentów na stosunki rosyjskie i ukraińskie. No ale nasi politycy amerykanom podchlebić chcą się a i emocje antyrosyjskie wyrazistsze niż te antyukraińskie. Ja i jednych i drugich sąsiadów kocham jednakowo. Mój dziadek zginął po wojnie w 46 w walkach z UPA. Ale co ma do tego dzisiejsze ukraińskie pokolenie?

    panmodry

    28 cze 08 at 16:09

  3. Ale za akcję “Wisła” - przeprosiliśmy - za ponad 100 zabitych w wyniku przesiedleń do nowoczesnych gospodarstw poniemieckich - ludności ukraińskiej, która aktywnie wspierała i uczestniczyła w czystkach etnicznych.

    Khair el-Budar

    28 cze 08 at 16:39

  4. @Khair el Budar.
    Z tym “aktywnym wspieraniem”, to też nie tak prosto. Była sobie wieś. Jakaś Iskań, czy inny WitryłówW nocy przychodził jakiś Stiach, czy inny Hryń i kazał dawać żarcie i ubrania. Kto nie chciał dać - w najlepszym rzie pozbywał się zębów - w najgorszym, zyciał. Rano przychodziło KBW i pytało, co chłop zrobił z krową, która miał jeszcze dwa dni wcześniej. I w przypływie fantazji, też potrafiło chałupę z dymem puścić.
    Wiem, o czym piszę, bo rodzice moi w okolicach Przemyśla urodzeni.

    kmdr_rohan

    28 cze 08 at 17:00

  5. @kmdr_rohan - normalna rzecz gdy wojna jest mieszanką nacjonalizmu, totalitaryzmu i w dodatku religii. Tym niemieniej trudno byłoby mi uwierzyć, że odddziały UPA przetrwałyby kilka lat, gdyby nie miały poparcia, a bazowały wyłącznie na terrorze. I jeszcze jedno - o poparciu miejscowej ludności ukraińskiej czy łemkowskiej dla UPA świadczy także inny fakt - po akcji Wisła - pozbawieniu bazy ludzkiej - partyznatka szybko wygasła.

    Khair el-Budar

    28 cze 08 at 18:30

  6. Ciekawy temat muzealny. Odkurzamy go z-lub-przy okazji kreowania nacjonalistów na narodowych bohaterów Ukrainy, albo retuszowaniu cmentarzy polskich bohaterów przez naszych Przewoźników. Krwawe rany zadawane sobie nawzajem od wieków omijamy szerokim łukiem, by nie nakręcać spirali wzajemnych roszczeń. A i koniunktura polityczno- gospodarcza nie na czasie.
    Na temat stosunków polsko-ukraińskich najwięcej do powiedzenia mają oczywiście historycy. Nie ufałbym owym ,,przyjaciołom Polaków” i vice versa ,,drugom Ukrainu” . Z ich opracowań nie budzą wątpliwości tylko daty, oficjalne noty i protokoły oraz nazwiska uczestników polsko-ukraińskiej smuty. Bliższe oddania klimatu koegzystencji dwu wielkich narodów rozdzielonych po Jałcie Bugiem, są spisane przez obserwatorów-często ofiary walk o charakterze narodowym czy religijnym-pamiętniki i wszelkie didaskalia obustronnych dramatów. Chociaż zaangażowane emocjonalnie więcej mówią o egzystencji dwóch nacji, bo z wysokości kureni i siół, rodzin i familii niż wartościowane chlubą narodową opracowania Sienkiewiczów.
    Warto wspomnieć o decydującym wpływie na likwidację wszelkiej polskiej autonomii na Ukrainie przez dwie ideologie; hitleryzm i stalinizm. Możni tego świata przyklasnęli nowym podziałom spornych ziem ku niezadowoleniu obu zainteresowanych stron. Z goryczą należy przyznać im rację; wschodnie rubieże od 60-lat omijają konflikty zbrojne, a demony przeszłości drzemią w muzeach i grobach.
    Puszczanie w maliny skonfliktowanych przez wieki narodów jest znamienne dla polityki Rosji, ale także amerykańskiej doktryny osaczania niedźwiedzia. Sami też chętnie wchodzimy w malinowe pułapki bechtani resentymentami o Polsce od morza do morza. Zabawne, że po obu stronach Bugu dają się na to nabierać. Gdyby nie silne prorosyjskie inklinacje połowy Ukrainy Janukowycza oraz mizerne zaangażowanie z naszej strony w europeizację wschodniego sąsiada (mocna Ukraina nie leży w naszym interesie), pewnie już maszerowalibyśmy na Moskwę. Bez surowców, zabawek wojennych najnowszej generacji, za to z ryngrafem Królowej Polski na piersiach i pieśnią o pękach czy pąkach na ustach. Żeby oni tą samą ręką boga wzywali..eh.
    Cóż dodać. Może konstatację wieszcza;
    Dają nam brawo obcy i każą grać dalej-
    zawsze tak Polak skakał, jak mu obcy grali.
    Od walca i kadryla zaczął się bal w kraju,
    a kończy się kozakiem, jak było w zwyczaju…
    Oby tylko nie trepakiem, bo kniaź Jarema przewróciłby się w grobie.

    Abulafia

    28 cze 08 at 21:05

  7. Szanowni Państwo,
    > > > > >
    > > > Odnośnie rzezi na Wołyniu prawda historyczna jest następująca,że zginęło
    > > na Wołyniu 60 tys Polaków i 20 tys Ukraińców, łącznie na tzw. kresach
    > > zginęło do 80-100 tys Polaków i do 40 - 60 tys ukraińców.
    > > > > >
    > > Zostało przez historyków ukraińskich i część polskich historycznie
    > > > udowodnione, że AK Bataliony Chłopskie oraz istriebitielne bataliony (w
    > > których znaczący udział mieli Polacy) wymordowały kilkadziesiąt tysięcy
    > > Ukraińców, w tym wiele kobiet i dzieci, zaś Państwo nie chcą o tym
    > > słyszeć bo jest Wam to niewygodne do jedynej Waszym zdaniem
    > > > “słusznej wersji historii”. Dlaczego Pan to pomija, niech Pan spojrzy
    > > prawdzie w oczy,
    > > > Udział Polaków w istriebitielnych batalionach należy widzieć w szerszej
    > > perspektywie wykorzystania przez sowieckie służby bezpieczeństwa i
    > > formacje pacyfikacyjne miejscowej ludności ukraińskiej w celach
    > > likwidowania wszelkich przejawów oporu zbrojnego i cywilnego przeciwko
    > > nowej władzy ludowej.
    > > Należy wspomnieć jeszcze o następującym tle: represyjnej polityce II RP
    > > wobec ukraińców zamykanie szkół palenie cerkwi mordowanie i
    > > wynaradowianie ukraińców i polskiej okupacji ukraińskiego Wołynia.
    > > Czy sądzą Państwo, że gdyby po pierwszej wojnie światowej istniało
    > > Państwo ukraińskie lub gdyby II RP zrobiła referendum na ziemiach
    > > > zachodnioukraińskich (do których była zobowiązana na mocy traktatów
    > > > międzynarodowych, a których to zobowiązań nie dochowała) i przyznała
    > > > Ukraińcom chociażby autonomię to doszłoby do tych zbrodni i wzajemnych
    > > rzezi, moim zdaniem winna jest głównie represyjna polityka II RP wobec
    > > Ukraińców, i następnie kolaboracja Polaków na Wołyniu najpierw z
    > > Niemcami potem z NKWD. Co spowodowało terror zemstę ze strony UPA.
    > > > Proszę Państwa w II RP było prawie 6 milionów Ukraińców a jakie mieli
    > > prawa jako > naród? Niech środowisko kresowe będzie uczciwe.
    > > >
    > > > Niech mi Państwo wytłumaczą dlaczego polskie podziemie za
    > > > wszelką cenę chciało utrzymać w granicach Polski Wołyń gdzie zdecydowaną
    > > większość stanowili Ukraińcy a Polacy stanowili kilkanaście procent? I >
    > > witać armię czerwoną jako gospodarze. W imię czego? W imię czego
    > > > mniejszość chciała panować nad większością ? To było podłe. !!!
    > > > Ówczesne krótkowzroczne myślenie nacjonalistów polskich wobec ukraińców
    > > można porównać z polityką Turków wobec Kurdów.
    > > > Turcja podważa idee narodowościowe Kurdów naród ponad 30 milionowy)
    > > > odmawia jakiejkolwiek autonomii nie mówiąc już o ich prawie do
    > > > stamostanowienia. Zakazuje używania języka kurdyjskiego, pacyfikuje
    > > > kurdyjskie wsie oczywiście rodzi to terroryzm kurdyjski i represje ze
    > > strony Turków.
    > > > I powstaje pytanie kto za to ponosi odpowiedzialność. Odpowiedź jest
    > > > jedna winni są Turcy ponieważ, okupują Kurdystan i odmawiają
    > > > jakichkolwiek praw Kurdom.
    > > > Tak samo było z polską okupacją Wołynia przez II RP. Co doprowadziło do
    > > wzajamnych rzezi podczas II wojny św.
    > > >
    > > > Odnosząc się do autorytetów “moralnych” niedawno ujawnione dokumenty i
    > > świadkowie wskazują na to, że Pan Prus jak i Poliszczuk, to byli agenci
    > > SB i KGB. Tak więc ich wiarygodność jest mniejsza niż znikoma.
    > > > To, co uderza w głosach środowisk kresowych, to nieskrywana chęć
    > > > zmuszenia historyków, aby ukazywali przeszłość z “jedynie słusznej”
    > > > perspektywy, w ramach której każda wątpliwość czy zwykły odruch
    > > > współczucia dla cierpień Ukraińców są traktowane jako przeniewierzenie
    > > się interesowi narodowemu.
    > > > >
    > > > >
    > > > Z poważaniem,
    > > > >
    > > > Grzegorz Kalinowski
    > > >
    > >

    Sprawiedliwy

    28 cze 08 at 22:41

  8. A oczywiście a niejaki Grzegorz Motyka to nie przypadkiem syn tego ukraińca Motyki który w 1942 roku wydał Gwardię Ludową w Lwowie Gestapo a następnie swoich z UPA SB a poza tym to w czasie drugiej wojny światowej to UPA która rzekomo toczyła walkę z Niemcami właściwie to masakrowała Polaków przy współdziałaniu Niemcow nie dziwię się więc tym którzy wstępowali do tzw istriebitielnych batalionów żeby zwalczać UPA w końcu bronili swoich. Pozatym czy to nie poprzednicy UPA prowadzili według dzisiejszych kryteriów działania terrorystyczne w okresie międzywojennym.

    Piotr Chmielarz

    28 cze 08 at 23:28

  9. Rzeczywistosc potrafi byc bardziej skomplikowana niz z pozoru sie to moze wydawac. Piszesz Azraelu w swym komentarzu do prezentowanego tekstu :”Zgadzam się z nim w całości. Oto artykuł. Jest drastyczny - ale tak wtedy było…”
    Oboje wiemy, ze jestes ode mnie mlodszy. Nieduzo ale zawsze. Ja nie odwazylbym sie napisac tak kategorycznego zdania. Zakladasz zatem ze wiesz jak bylo….To ciekawe. Mozesz mi zdradzic tajemnice na czym opiera sie Twe niezlomne przekonanie o prawdziwosci i niekwestionalnosci Twej wiedzy o tym jak bylo? Z czego ono wynika? Skad sie bierze nagle u sceptycznego racjonalisty sklonnosc do wyglaszania kategorycznych pogladow? Dziwi mnie to. Osobiscie podzielam poglady Abulafii i Komandora ze sprawa jest o wiele bardziej zagmatwana i o wiele mniej jednoznaczna niz pragna tego interpretatorzy historii po obu stronach Buga. Bylybym tez ostrozniejszy w formulowaniu teorii o ukrainskiej V kolumnie pragnacej relatywizowania popelnionych wowczas zbrodni. Polsko-Ukrainska koegzystencja jest tematem bardzo delikatnym bo zarowno wsrod Polakow jak i Ukraincow pielegnowana jest diametralnie odmienna koncepcja historii wzajemnych stosunkow - obie strony maja jednaka sklonnosc do widzenia sie w charakterze ofiar i postrzegania strony przeciwnej jako sprawcow. Obie strony maja niewyrownane rachunki krzywd, rachunki siegajace wiele stuleci wstecz bo historia wasni nie zaczela sie bynajmniej w latach czterdziestych zeszlego stulecia od rzezi na bezbronnych polskich ofiarach. . Obie strony zaslepione bolem i poczuciem krzywdy maja rowniez sklonnosc do spychania wlasnych niegodnych uczynkow do podswiadomosci. Te rany powoli zaczynaja sie zablizniac. Wymachiwanie wlasnymi krzywdami w imieniu blizej niesprecyzowanej wspolnoty ofiar nie zblizy nas do zrozumienia atawistycznych mordow w tych minionych, ponurych czasach.
    Doznane krzywdy to nie zawsze wszystkie krzywdy a kolektywna pamiec to zawsze pamiec jakiegos kolektywu nie zas pamiec obu stron.
    O czym pragnalbym rowniez przypomniec panu Grzegorzowi Kalinowskiemu.
    Pozdrowienia dla wszystkich

    rmstemero

    29 cze 08 at 0:51

  10. Ziemia Chełmska spłynęła krwią. Krwią niewinnych, udręczonych i
    zamordowanych, bo niektórzy wyobrazili sobie, że kraj będzie się miał
    lepiej, jeżeli prawosławie, obecne tu od tysiąclecia, zniknie bez śladu.
    Dziesięciolecia rugowania wiary, burzenia świątyń, kulminację znalazły w
    latach 40. w zbrodni. Potem nastąpiły jeszcze wywózki - na wschód i
    zachód.
    A jednak, także dzięki heroizmowi ofiar, na Chełmszczyźnie wciąż słychać
    cerkiewną modlitwę. 8 czerwca ma nastąpić kanonizacja Męczenników Ziemi
    Chełmskiej, duchownych i wiernych, którzy w latach drugiej wojny
    światowej i po jej zakończeniu oddali swe życie za prawosławie. Od kilku
    miesięcy przypominamy te tragiczne karty.
    Uderzę pasterza,
    a rozproszą się owce stada…
    (Mt 26,31)
    Niedawno jeszcze niebo czerwieniło się od płonących ukraińskich wsi, a
    ziemię pokrywały trupy zabitych niewinnych dzieci, kobiet, starszych
    ludzi oraz silnych, potężnych mężczyzn. Ukraińskie wioski zmieniały się
    w pustelnie. A teraz łuna bije nad polskimi osadami. Walk nie słychać,
    ale niebo czerwienieje. Chełmszczyzna zamienia się w całkowitą pustynię
    - wspomina lata 1943-1944 Ukrainiec Hryhorij Steciuk w książce “Czarni
    dymi na Wołyni”, wydanej w Toronto w 1968 roku.
    W Hrubieszowskiem w akcjach przeciw prawosławnej ludności z mieszanych
    polsko - ukraińskich rodzin “przodowały” Bataliony Chłopskie. Czyniły
    tak również pododdziały mające powiązania z oddziałami sowieckimi
    (partyzantką komunistyczną), przenikającymi zza Buga. “Nici”, za które
    wtedy pociągano, wiodły do Moskwy, zwłaszcza do biur Związku Patriotów
    Polskich.
    Dlatego m.in. wiosną 1944 roku Armia Krajowa Okręgu Lubelskiego wydała
    zalecenie, w którym zwracano uwagę, że w ostatnim czasie nawołują pewne
    czynniki nieodpowiedzialne lub będące na usługach obcych agentur do
    szukania pomsty na ludności ukraińskiej, zamieszkującej województwo
    lubelskie. Akcji tej należy przeciwdziałać, podkreślając usilnie, że
    Polacy nie są narodem morderców i bandytów, zaś za zbrodnicze czyny
    spotka bandytów sprawiedliwa kara we właściwym czasie.
    Bataliony Chłopskie, działające niekiedy chaotycznie, a przede wszystkim
    Armia Ludowa “inspirowana poprzez informatorów wywiadu sowieckiego”,
    pyszniły się zwycięstwami, mającymi potem krwawe skutki dla obydwu stron
    konfliktu, a winą obarczały “pańskie” ZWZ-AK. W jednym z raportów
    dowódca pododdziału BCh cieszy się: Niemcy salutowali nasze oddziały,
    gdy te ostatnie dokonały likwidacji prawosławnych wiosek Modryń i
    Modryniec.
    Wspomina proboszcz małkowskiej parafii św. Paraskiewy: Dnia 8 lutego
    1944 r. o godz. 12 w nocy w Małkowie bandyci podpalili cerkiew oraz
    wieś. Cerkiewny sprzęt i książki spłonęły, mieszkańców zabito, a kto
    zdołał się uratować, ten uciekał z Małkowa do sąsiednich wsi.
    W Białopolu pod lupą był o. Augustyn Szkwarko s. Jakuba, o którym
    dokument z 29 grudnia 1943 r. donosi: Członek Komitetu Ukraińskiego,
    często odbywają się u niego ukraińskie zebrania, poważniejszych zarzutów
    na razie brak, stara się przypodobać Polakom.
    O innych informacje zbierano jeszcze przed wojną. 21 marca 1930 roku
    starosta chełmski poinformował wojewodę lubelskiego o prowadzeniu
    działalności konspiracyjnej przez diakona i psalmistę w cerkwi w Sawinie
    koło Chełma Piotra Ohryzko (Ogryzko). Podejrzana była także jego siostra
    Zinaida Ohryzko z Tomaszowa Lubelskiego.
    Diakon Semen Ostapczuk był notowany jako członek KPZU, a Zinaida jako
    jego wybitna działaczka. Podejrzani utrzymują kontakt z niejakim
    Piętalem z Olchowa i jego zwolennikami w Koziej Górze (gm. Olchowiec -
    Wierzbica koło Chełma) . Starosta postawił wniosek o pozbawienie diakona
    Ostapczuka etatu psalmisty. Trudno było natomiast ukarać diakona, potem
    duchownego Piotra Ohryzko, gdyż nie był na dotowanym etacie, a na
    utrzymaniu wiernych.
    Podczas wojny o. Ohryzko był proboszczem w parafii Czartkowiec koło
    Zamościa. Podczas Liturgii św. wyprowadzono go z cerkwi, wlokąc po
    schodach i roztopionym błocie i śniegu w szatach liturgicznych. Na
    zewnątrz świątyni został zastrzelony, a ciało jego spalono. O orientacji
    ideowej “wykonawców” tego wyroku świadczyć mogą strzępy rozmów, które
    dolatywały podobno z daleka (słyszała to przestraszona młodzież szkolna,
    dla której służył Liturgię wielkopostną o. Piotr): Powinno się wybić
    wszystkich popów, wyniszczyć swołocz bez śladu. Przed spaleniem musiano
    jednak duchownego rozebrać z szat, bo ubłocone (rzecz działa się na
    łąkach za cerkwią) nie chciały się zapalić. Wydarzyło się to 10 kwietnia
    1944 roku. Nie jest wykluczone, że “autorami” tragedii były oddziały
    antypolskie i antyukraińskie, które ukrywały się - jak sądzą niektórzy
    historycy - pod kryptonimem “Międzynarodowy Legion UPA”. W ich skład
    wchodzili głównie Azjaci, byli żołnierze Armii Czerwonej, wspomagani
    przez “przewodników”, tutejszy przedwojenny element kryminalny. Oblicza
    się, że ten dość dobrze uzbrojony i wyszkolony oddział liczył w marcu
    1943 roku około dwustu ludzi.
    Raporty AK-WiN mówiły w roku 1943 o szczególnie powikłanej sytuacji na
    południu Lubelszczyzny: Wyprawy na Potok [Górny - przyp. GJP], w których
    uczestnicy używali sobie specjalnie na Ukraińcach. Z biegiem czasu
    Ukraińcy i tak dowiedzieli się, kto te wyprawy urządzał.
    W tej atmosferze ginęli zwłaszcza ci, którzy nie zdawali sobie do końca
    sprawy z rozgrywek polityczno - narodowych. Zginęli o.o. Aleksander
    Marcinkiewicz z Szewni Zamojskiej i Aleksander Kagań, odpowiednio w
    marcu i wrześniu 1943 r. O. Kagań, proboszcz w Lipinach koło Biłgoraja w
    gminie Potok Górny, nie był w ogóle związany z ugrupowaniami
    ukraińskimi. Był raczej, jak to określano, “moskalofilem”, nawiązującym
    do tradycji prawosławnej Świętej Rusi.
    Na pobiciu, obrabowaniu i ostrzelaniu (tylko!) zakończyły się napady na
    duchownych: Jana Antoniuka z Suchawy koło Włodawy, Teodozjusza
    Minkiewicza z Horostyty i Andrzeja Drzewieckiego (lub Drewieckiego) z
    Otrocza koło Janowa.
    O. Drewiecki zawdzięcza życie tylko temu, że jako wdowiec samotnie
    wychowywał dwoje dzieci - od śmierci matuszki Drewieckiej w 1929 roku,
    gdy posługiwał jako kapłan w Bończy w powiecie krasnystawskim. W latach
    1929 - 1930 był tam wikariuszem, a od 4 lutego 1931 roku proboszczem.
    O. Drewiecki urodził się 28 października 1878 r., na początku lat 20.
    uzyskał obywatelstwo polskie (po powrocie z bieżeństwa i ustaniu
    działałań wojennych 1920 roku). Został wtedy wikariuszem etatowej
    filialnej cerkwi w Tomaszowie Lubelskim. Po śmierci żony przeniósł się z
    Bończy do Syczyna, mieszkając na miejscu projektowanej parafii w Sawinie
    koło Chełma. Ponieważ władze administracyjne stwarzały problemy nie do
    pokonania nawet przez metropolitę Dionizego, 19 września 1935 roku o.
    Andrzej został przeniesiony na probostwo do Otrocza w powiecie Janów
    Lubelski, gdzie zastała go wojna. M. Siwicki w “Polsko - ukraińskim
    konflikcie” podaje, że ks. Drzewiecki przeżył rekordową liczbę najść,
    kradzieży, znęcania się i rozbojów. Pięć razy był dotkliwie pobity i
    trzy razy ostrzelany.
    Podobne napady przeżywał na Podlasiu o. M. Weremczuk z Holeszowa. Zawsze
    kończyły się one stratami materialnymi, co przy niezbyt zasobnej
    kieszeni i z uwagi na trudy okupacji stwarzało stan dramatycznej biedy.
    Do tego dochodziły zszargane nerwy.
    Inaczej niż na początku okupacji hitlerowskiej, bliżej roku 1945, wiele
    osób wyznania prawosławnego żałowało, że aspirowało do narodu uk
    raińskiego pod namową napływowego elementu z terenów wschodnich (raport
    AK-WiN, obwód biłgorajski, z 4 stycznia 1944 roku).
    Dalekowzroczność okazał np. pop Onufrejczyk z pow. Biłgoraj, który w
    rubryce narodowość napisał; «Umsiedlung aus Rumänien»
    (przesiedlony z Rumunii). Miał jednak problemy, gdy weszli sowieci i
    NKWD rozliczało każdego “sojusznika Giermancew”. Rumunia w tym okresie
    była państwem satelickim III Rzeszy.
    Zdarzały się sytuacje, jak niżej opisana z początku 1945 r.: Oddziały
    NKWD, chcąc sprowokować i rozpętać walki między Ukraińcami i Polakami
    [na nowo - przyp. GJK], gdy już ich oddziały nie walczyły ze sobą,
    napadły na Dynów jako Ukraińcy. Ludność polska stawiła opór zbrojny i
    zawezwała do pomocy wojsko. Wobec interwencji wojska dowódca NKWD
    decyduje się na krok rozpaczliwy, na dekonspirację. Ale zaraz potem,
    kilka dni po zdarzeniu, polskie wsie biorące udział w obronie Dynowa
    zostały spacyfikowane przez NKWD i UB. Natomiast przed oficjalnym
    wkroczeniem sił sowieckich, zwłaszcza na przełomie 1943 i 1944 r.,
    wielokrotnie stwierdzono - wywiad polski i ukraiński - że agenci
    Kominternu naprowadzali Gestapo na Polaków, występujących przeciwko
    agitacji komunistycznej… Akcja Gestapo prowokuje spokojną ludność i
    zapędza w szeregi komunistyczne.
    Do wyjaśnienia pozostaje w dalszym ciągu zabójstwo prawosławnego
    duchownego i diakona w Buśnie. Za podejrzenie o udział w tym mordzie
    “Mściwój-Dar” - posterunkowy w Tarnogrodzie, później w Białopolu -
    został przeniesiony do Sławatycz.
    Na tle “rozliczeń” powojennych doszło do aresztowania i zabicia o.
    Józefa Krotkiewicza [w dokumentach AK-WiN figuruje jako Łukasz - przyp.
    GJP].
    Ten młody, bo z trzynastoletnim stażem, duchowny został aresztowany 1
    sierpnia 1943 roku w rejonie Biłgoraja, a zgładzono go prawdopodobnie po
    przetrzymywaniu i torturach (?) dopiero latem 1944 roku. A może chodzi
    tutaj o dwie osoby: syna i jego ojca kapłana? Był też inny kapłan o tym
    nazwisku - stryj?
    Bez żadnych usprawiedliwień pozostaje bestialskie wymordowanie
    kilkuosobowej rodziny Sajów z Luchowa Górnego. Pobożna, bogomolnaja,
    prawosławna rodzina, darzona wielkim szacunkiem, mieszkająca tutaj od
    pokoleń, została w ciągu jednej nocy zamordowana, bo “trzymała z popem”,
    a więc była wierna chrześcijańskiej tradycji, którą inni uważali za
    przeżytek.
    W związku z tym morderstwem w dokumentach Archiwum Państwowego w
    Lublinie napotykamy tekst wyroku śmierci sądu podziemnego AK na Józefie
    Krawczuku. On to na czele sześciu ludzi dokonał zabójstwa na tle
    rabunkowym w nocy z 2 na 3 lipca 1945 roku. Wyżej wymieniony - głosi
    uzasadnienie wyroku w imieniu Polski Podziemnej - bandyta ze swoją
    szajką dokonał rabunków i pięciu mordów na osobach prawosławnych, także
    w Tarnogrodzie. Wszystkiego dokonuje pod przykrywką AK od jesieni 1944
    roku.
    Było to jednak już tylko tamowanie rwącego potoku. A może i rzeki krwi,
    która płynęła także przez ręce władców nowej rzeczywistości, wzorujących
    się od 1945 roku na bratobójczych akcjach Stalina i jego “wyznawców”.
    Historycy, chciwi na dokument, archiwalną sensację, jakikolwiek ślad po
    tamtych czasach, ubolewają, że tak mało jest świadectw, zapisanych stron
    papieru, które ze szczególnym “smaczkiem” można by było wydrukować,
    skomentować… “Kwitów” nie ma. Trzeba więc słuchać, pytać, gromadzić
    ustne przekazy, porównywać, aby ocalić od zapomnienia. Żeby ktoś w
    międzyczasie nie stworzył nowej “prawdy”, w której nie rozpoznamy już
    niczego.
    Jeszcze kilkanaście lat temu, gdy żyło więcej osób z pokolenia sanacyjno
    - okupacyjnego, można było z ich pamięci czytać historyczne autentyki.
    Jakże często, wskazując na tych “zaradnych”, którym powodziło się pomimo
    ogólnej, równo dzielonej, biedy, mówiono: “Doczesna fortuna była
    budowana na ludzkiej krzywdzie”. I nie można uspokajać się
    stwierdzeniem: zawsze tak było.
    A jak jest dzisiaj? Mamy nową rzeczywistość, sięgamy do swoich korzeni
    regionalnych, do historii małych ojczyzn. I przemilcza się w
    powstających jak grzyby po deszczu monografiach, szkicach, historiach
    krain i miejscowości fakty dla wielu niewygodne. Najczęściej milczy się
    o tych, którzy są słabi i bronić się nie są w stanie. A jeśli nowi -
    wpływowi pochodzą z domów, którym “się powiodło”, bo zostało im mienie
    “po Ruskich”? To budują nam zupełnie nową historię, w której dojrzeć
    można ledwie karykaturę wydarzeń.
    Dobrze, że otwierają się usta, nim mrok niepamięci pokryje kurzem
    najnowsze dzieje. Nie zbudujemy godności człowieka na tej ziemi bez
    rzetelnej prawdy historycznej. Nie wolno jej więc naginać do
    przejściowych koniunktur, choćby stali za tym wielcy tego świata.
    Dobrze, że tak wiele osób z Dratowa, Chełma i innych okolic
    Chełmszczyzny i Podlasia, z całej Lubelszczyzny, potrafiło odważnie, po
    tylu latach, przekazać swoje świadectwo, aby można je było spisać i
    przedstawić współczesnemu światu. “Każdy się bał… baliśmy się” -
    nieraz słyszałem te słowa.
    Boją się owce, gdy im zabiorą pasterza. I bardzo się te owce
    rozproszyły, opuściły owczarnie. Pasterze, duchowni i biskupi, powrócili
    w miejsce, gdzie rozproszyło się ich stado. Zgarniają je do kupy. A krew
    męczenników jest przecież nasieniem chrześcijaństwa. Jest wiosna, i
    gleba oczekuje ziarna. Kiedyś będą obfite plony…
    Opinie: (2003-04-14 10:27) - Kriss
    powinno być:
    Hryhorij Steciuk
    “CzOrni dymY na Wołyni”

    (2003-04-16 23:00) - wolodia
    bracia nasi cierpieli bo byli prawosławnymi albo grekokatolik. cierpieli
    bo byli ukraincami. Dzisiaj w crrkwiach Chelmszczyzny nie slychac
    ukraińskiej mowy.

    (2003-06-13 08:42) - Piotr
    Ogrom zła jakie przynosi nienawiść jest nie do opisania. Prześladowanie
    człowieka za inny język, za inną wiarę, za inne ideały które wyznaje
    jest piekłem.
    Cóż można więcej napisać ?
    Na szczęście istnieje jeszcze pamięć.

    (2003-07-02 14:10) - ad
    można jeszcze udawać Polaków, to przy najbliższej okazji oczyszczania z
    niepewnego elementu nas pominą

    (2004-08-11 11:39) - Piotr W
    Tak się składa iż moja Mama nosiła nazwisko panieńskie Ohryzko i przez
    cale swe życie poszukiwała rodziny Ohryzko. Z tego co mi opowiadała
    znalazła kilka osób mieszkających w Polsce, dwie na Bialorusi, kilka na
    Ukrainie, dwie we Francji, jedną w USA i Brazyli. Nie chcę Was zanudzać,
    ale najbardziej z tych historii przeraża mnie iż to że ludzie którzy
    byli mniej lub bardziej spokrewnieni ze sobą zmuszani byli do
    przyjmowania roli wroga i zamiast kochac się i szanować, zmuszani byli
    do nienawisci.
    A przecież życie każdy z nas ma tylko jedno i szkoda go marnowac na
    nienawiść. Dlatego tez podział swiata na narody, panstwa czy wyznania
    uważam za chory, skierowany przeciwko nam - ludziom. To z niego wynika
    całe to zło, przemoc i cierpienie.

    Sprawiedliwy

    29 cze 08 at 3:37

  11. “w wojnie pomników nie będzie zwycięzcy; przegrają wszyscy. Pęd
    do podkreślania historycznych krzywd zwiększy szanse łajdaków różnej
    maści na dojście do władzy. Jedynym uczciwym sposobem uwiecznienia
    pamięci ofiar jest, za hiszpańskim przykładem, postawienie wspólnych
    krzyży na wspólnych mogiłach. I pomodlenie się. Nie tyle za spokój ich
    dusz; ale za ocalenie nas od naszej słabości, błazeństwa i
    obłudy”

    Sprawiedliwy

    29 cze 08 at 3:48

  12. Zacytuję Panu przerażającą wyliczankę: “Biłas Katarzyna, lat ok. 60 - była raniona, na ranną nakładli słomy, drzewa i spalili żywcem. Kirylejza Maria, lat 41, obywatelka USA - siedem ran od bagnetu, oderżnięta prawa pierś, u nóg połamane palce, prawa ręka w trzech miejscach złamana, rozwalona głowa. Maksym Anna, jednoroczne dziecko - rozpruty brzuch. Maksym Katarzyna, lat 4 - przekłute dwa razy bagnetem usta, dwie rany bagnetu w piersiach, rozpruty całkowicie brzuch”. Ta lista ciągnie się i ciągnie.
    I druga relacja: “Mojemu skatowanemu ojcu wycięto krzyż na piersiach. Zrobiono to w cerkwi. A potem wzięto za nogi i zawleczono do dołu na cmentarzu. Wrzucono go tam razem z innymi ludźmi. Niektórych z nich dobijano kołkami, innych wrzucano i zakopywano żywych”.

    Obie relacje dotyczą wsi ukraińskich spacyfikowanych przez polską partyzantkę. Pierwsza - Zawadki Morochowskiej, druga - Pawłokomy.

    Sprawiedliwy

    29 cze 08 at 4:26

  13. @”Sprawiedliwy”
    Po co ta wyliczanka? Co chcesz udowodnić?

    kmdr_rohan

    29 cze 08 at 8:22

  14. Znowu polityka historyczna? A może zacznijmy dyskutować, co zrobić, aby przez własną siłę gospodarczą i militarną nie dopuścić do powtórki historii? Wojen nie wygrywa się z powodu mania racji. Obama w pierwszym rzędzie zacznie Europę odwiedzać od Niemiec, Wielkiej Brytanii i Francji. Bo to podstawowi sojusznicy w Europie. Albo się postaramy być silni i nowocześni, albo stworzymy własnymi rękami skansen, wchodząc w przyszłość odbytem do przodu. Cała ta dyskusja, prowadząc do ożywienia animozji z ubiegłego stulecia, zasłania nam przyszłość, w której będą liczyć się wyłącznie silni, mądrzy, zdecydowani, kreatywni i bogaci. Póki co nie potrafimy budować autostrad, bo nie umiemy przeprowadzić głupich przetargów, płacić za grunt, uwzględniać wymagań ochrony środowiska. A myślimy o sojuszu z Ukrainą lub Białorusią na naszych warunkach, gdy te kraje samodzielnie są w stanie rozjechać Polskę w 48 godzin. Boże! Kiedy zacznę żyć w normalnym kraju, w którym wszyscy zajęci są tworzeniem własnego i wspólnego dobrobytu na zasadach dobrosąsiedzkich, które wykluczają katopolacką indoktrynację i zawziętość, nienależny szacunek otępiającym instytucjom kościelnym i prokościelnym?

    PETREL

    29 cze 08 at 9:32

  15. Można eskalować listę krzywd - pewnie po stronie polskiej było więcej trupów, co w żaden sposób nie przekreśla tragedii ukraińskich - z drugiej jednak strony warto mimo wszystko pamiętać o powodach tej rzezi i jej inicjatorach - z których wielu dzisiaj staje się bohaterami Ukrainy.

    Khair el-Budar

    29 cze 08 at 9:32

  16. @PETREL - z tymi 48 godzinami to przesadziłeś - zwłaszcza wobec stanu naszych dróg. Z drugiej strony armia ukraińska jest to potężna siła - ale tylko na papierze. Podobie jak i białoruska. Wbrew naszemu wrodzonemu czarnowidztwu - wcale nie jesteśmy tak bezbronni. Z pewnością mamy bardziej profesionalne siły zbrojne niż nasi sąsiedzi, o niebo nowocześniejsze systemy łączności i dowodzenia i dostęp do informacji wywiadowczych w czasie rzeczywistym - także wiele naszych systemów uzbrojenia prezentuje poziom o niebo większy, niż te analogiczne pochodzące z głębokich czasów byłego ZSRR, w które uzbrojeni są armie naszych sąsiadów. Co do “katopolactwa” i endemicznej walki o przeszłość - też przesadzamy. Wcale nie jesteśmy jakimś negatywnym ewenementem w Europie w tym względzie - polityka historyczna w owiele większym stopniu rozsadza dziś Belgię, Hiszpanię, Wlk Brytanię, a nawet Włochy - na Bałkanach jeszcze nie dawno się wyżynano z entuzjazmem, podobnie zresztą jak i w Irlandii Płn.

    Khair el-Budar

    29 cze 08 at 9:47

  17. Khair el-Budar!
    Pozwolisz, że się nie zgodzę, ale najpierw z zupełnie innych powodów.
    W ubiegłym tygodniu nasi żołnierze w potyczce w Afaganistanie zabili 5 talibów, którzy najpierw ostrzelali ich z granatników i karabinów maszynowych. Jak myślisz, co robili po powrocie do bazy? Odbierali ordery, podziękowania? Najpierw zatrzymali ich żandarmi, a potem cały dzień tłumaczyli się ze strzelaniny przed prokuratowami. Dalsze wnioski wyciągnij sobie sam.
    Co do naszego wyposażenia i zdolności wojowania - wystarczą 2, 3 dywizje komandosów zdolnych do działania bez łączności i e-wywiadu w systemie on-line, i nie ma komu walczyć po polskiej stronie. Bo my jedyną dywizję powietrzno-desantową zamieniliśmy na brygadę. Osamy bin Ladena od lat nie mogą namierzyć, bo nie używa komórek, internetu i kilku innych wynalazków. Czy przez to utracił zdolność kąsania?
    Co do ukraińskich systemów łączności - zdaje się, że ukraińskie radary wykrywają niewykrywalne bombowce B-2 i myśliwce stealth. Postęp technologiczny jest dzisiaj tak szybki, że przewaga sprzed pół roku przestaje być przewagą, a wygrywa ten, kto tworzy, a nie ten, kto kupuje.

    PETREL

    29 cze 08 at 10:08

  18. -> Khair el-Budar

    proszę, trzymaj się faktów, w Bieszczadach nie było czytek etnicznych, ani ludobójstwa tak jak na Wołyniu.
    Sugeruje uważniejsze śledzenie historycznych dokumentów.

    jah

    29 cze 08 at 10:59

  19. @jah - to co do było? To, że skala mordów była mniejsza nie daje prawa do pisania o ludobójstwie? Choćby akcja Wisła (bez oceniania jej) - nie jest czystką etniczną?

    @PETREL - co ma Osama ukrywający sie w górach do możliwości bojowych WP? Zresztą to żaden wyczyn czy ewenement ukrywać się wiele lat - kilka lat temu złapano szefa Cosa nostry, który był w ukryciu ponad 40 lat!
    I “zdaje sie, że ukraińskie radary wykrywają niewykrywalne bombowce B-2 i myśliwce stealth” - a skąd to wiesz? Ja wiem - kiedyś w mediach była fama iż system namierzania elektromagnetycznego (nie radar)- produkcji ukraińskiej (notabene - znacznie gorszy od tego typu wyrobów czeskich i polskich) sprzedany Irakowi, był w stanie zagrozić myśliwcom stealth I generacji - co okazało się nieprawdą w praktyce, a przecież obecnie USA rozwija samoloty i samoloty bezzałogowe III generacji stealth.
    Poza tym system łaczności nie jest tożsamy z systemem radarowym.
    Co do kretynizmu naszego wymiaru sprawiedliwości - co pokazała praktyka z przed kilku dni jeśli chodzi o wspomniany przez Ciebie incydent - pełna zgoda - ale to też ma się nijak do oceny naszego potencjału.

    Khair el-Budar

    29 cze 08 at 12:50

  20. “Krew oliwą historii” - i to w wykonaniu “chrześcijan”. nieprawdaż? “Węże, plemię jaszczurcze, czyż sądzicie że ominie was sąd Gehenny?”

    wehehe

    29 cze 08 at 21:06

  21. Clowiek, ktoremu wymordowano rodzine widzi swiat i historie nie jako duzy obraz lecz poprzez pryzmat tego mordu bedacego cieniem przyslaniajacym wszystko.. Dziecko, ktore wyrastalo w tradycji rodzinnej opartej na strachu, uprzedzeniach i nienawisci - bedzie mialo duze trudnosci aby dostrzec we wrogu czlowieka takiego samego jak on sam. Ludzie uksztaltowani poprzez rzadze odwetu wynikajaca z zadanych krzywd beda wlekli za soba mlynski kamien agresji i zapieklej niecheci widzac w bliznim wroga ktory najpewniej mysli tak samo.
    To co wydarzylo sie na Wolyniu w 1943 roku jest dla potomkow wymordowanych wowczas bestialsko Polakow niewyobrazalna i niewybaczalna zbrodnia.To co na zmiane czynili Polacy i Rosjanie Ukraincom jak rowniez Ukraincy sami sobie w warunkach coraz to nowych uzaleznien przez jakies skromnie liczac 400 lat i rozmiar goryczy, bolu oraz upodlenia ktore z tego wynikaly nie sa w Polsce znane nikomu poza potomkami rodzin ofiar. Zderzenie zasobow kolektywnej pamieci obu stron przebiega dlatego zawsze tak samo, jako wyliczanka momentow wlasnej chwaly i meczenstwa oraz zbrodni drugiej strony. Jest to destruktywne i latwe do wykorzystania przez demagogow zerujacych na emocjach.

    rmstemero

    30 cze 08 at 10:55

  22. Bolesne doświadczenia okresu międzywojennego oraz samej II w. św. przesłaniają wielowiekową pogmatwaną egzystencję Polaków i Ukraińców. Pomijają kontekst religijny. Gdyby problemy sąsiedzkie miały wyłącznie wymiar społeczny i ekonomiczny rozwiązano by je minimalnym rozlewem krwi. Osadzenie ich w kontekście religijnym nie dawało żadnych szans na rozwiązanie bez hekatomby ofiar.
    Wolą Rzymu było za wszelką cenę podporządkowanie prawosławia w obrębie ziem polskich papiestwu (w 1589r. Moskwa tworząc patriarchat rości sobie te same prawa). Polska z rozgrywającego staje się kondotierem poruszanym na szachownicy historii przez papiestwo w osobach Hozjuszy, Skargów, Bobolów…jezuitów. Dochodzi do wojen religijnych o znaczeniu krucjat. A klimat by kontrreformacyjny.
    Unia Brzeska rozbiła jedność Ukrainy. Skonfliktowała prawosławnych szukających oparcia w Rzeczpospolitej-unici lub Moskwie-tradycjonaliści. Nie osiągnięto symbiozy. Polonizacja będąca składową latynizacji Ukrainy zabarwiła się krwią. Pochód na Wschód odbija nam się do dziś.
    Wciąż przeważają obawy, iż powrót Kościoła rzymskokatolickiego na Ukrainę doprowadzi do polonizacji tych ziem. I w tym przypadku działa kolektywna pamięć przykrych doświadczeń obu narodów, chociaż z innymi kierunkami wektorów poczynań.

    Abulafia

    30 cze 08 at 12:27

  23. Azraelu,
    dzięki za promocję, kto by pomyślał:) Mój blog nie jest ani prorosyjski ani antyukraiński. Chodzi o pokazanie prawdy, przemilczanej w imię krótkowzrocznych politycznych celów, w imię źle rozumianej koncepcji Gedroycia. Koncepcji, którą ja uważam za słuszną, ale nie kosztem gloryfikacji faszystów! Gdyby ktoś miał wątpliwości - polecam wpis tutaj: http://isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=923

    PS. Panie Kalinowski! Przydałoby się, by powoływał się Pan na źródła, z których podaje Pan te dane. Bo ja z takimi się jeszcze nie spotkałem.

    Mohort

    2 lip 08 at 22:25

  24. Szanowni Państwo

    Stanowczo potępiam LUDOBÓJSTWO POLAKÓW popełnione przez UPA, nic tego ludobójstwa nie usprawiedliwia, ja w swoich wypowiedziach starałem się jedynie dojść do przyczyn tych strasznych wydarzeń i pokazać, że w tym morzu niewinnej polskiej krwi popłynęła też krew niewinnych Ukraińców. Nie budzi wątpliwości, że nie było żadnej symetrii zwłaszcza na Wołyniu, dla mnie liczy się życie każdego człowieka dlatego pragnąłem uczcić również pamięć ofiar ukraińskich, choć było ich znacznie mniej to jednak były.
    Nie będę wchodził w dalsze polemiki co do skali, ja historykiem nie jestem i wobec powyższego nie jestem w stanie ocenić wiarygodność materiałów hitorycznych i publicystycznych, czy też gdzieś zasłyszanych na ten temat i za swoje kategoryczne poprzednie stwierdzenia również Was przepraszam i proszę o wybaczenie.
    Kwestię tą w pełni wyjaśnią dalsze prace
    historyków polskich i ukraińskich, taką mam nadzieję.

    Jak już kilkukrotnie wcześniej pisałem chodziło mi jedynie o pomordowanych krewnych ukraińcach, którym też należy się pamięć. Sądziłem, że poprzez wymianę myśli może uda się, że znajdziemy płaszczyznę porozumienia nad tą niezagojoną raną z przeszłości. Rozumiem macie ogromny żal do Ukraińców rozumiem to.
    Nie miałem w zamiarze oczernianie Polaków jako narodu, ani kogokolwiek, mieszkam w Polsce to jest moje Ojczyzna, którą kocham. Szanuję i cenię bardzo wielu Polaków, mam pośród nich bardzo wielu oddanych przyjaciół.
    Jednocześnie przyznaje się do częściowo korzeni ukraińskich podobnie znam wielu uczciwych Ukraińców. Czarne owce są, były i będą w każdym narodzie, w tym ukraińskim i polskim, i z uwagi na popełnione zbrodnie przez UPA zasługuje one w tym zakresie na stanowcze potępienie. Jeżeli ktokolwiek poczuł się urażony moimi wypowiedziami przepraszam Was i proszę wybaczeni

    Grzegorz Kalinowski

    17 lip 08 at 20:53

  25. Jednocześnie chciałbym przeprosić, iż odnośnie cytatów nie wszędzie podawałem autora było to zwykłe przeoczenie. Jeżeli Ktokolwiek poczuł się pokrzywdzony lub urażony z tego powodu przepraszam i wyrażam ubolewanie.

    W uzupełnieniu
    Odnośnie mojego wpisu cytowalem z artykułu „Krew pod archiwalnym pyłem”, Grzegorza Jacek Pelicy z Przeglądu Prawosławnego Numer 4 (214) marzec 2003.
    Ponadto z artykuu Pawla Smolenskiego z Gazety Wyborczej w wywiadzie z marszakiem Kalinowskim.

    Rozumiem Waszym zdaniem ww. publikacje lub relacje nie sa obiektywne. Nie jestem historykiem i nie mi to osądzać.

    Przepraszam za wpisy w tej Księdze jezeli kogos urazily, wyrażam ubolewanie.

    Sprawiedliwy

    Sprawiedliwy

    18 lip 08 at 18:30

  26. Azrael, wybacz link ale inaczej sie nie da. Ten sam temat ale zupelnie odmienne konkluzje niz te ktore prezentuje autor blogu.
    Mysle ze zaslugujacy na uwage tekst (z ktorym w pelni sie zgodzic nie moge ale to juz inna historia).
    http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/?p=362

    rmstemero

    28 lip 08 at 17:19

Leave a Reply