Czytanki (nie)oszołomów 2008 - 06 - 21
Kilka miesięcy temu Europa I Polska żyły sprawą niepodległości Kosowa. Opowiadałem się, może nie znając wszystkich szczegółów i niuansów sytuacji w tamtym regionie, za niepodległością tej byłej już prowincji Serbii.
Oto materiał, podesłany i przetłumaczony przez jednego ze stałych czytelników i komentatorów mojego bloga – Piotra Chmielarza. Warto się zapoznać z tą opinią, pisaną przez przeciwnika niepodległości Kosowa – bo jest dobrze udokumentowana I rzucona na szerszy kontekst.
Myślę, że Kosowo JUŻ jest wolnym państwem – zostało to ostatnio potwierdzone podpisaniem ustawy konstytucyjnej.
Azrael
————————————————————————————————————————-
Strona counterpunch
Autor: George Szamuely
Tytuł: A Saga of Injustice and Hypocrisy The Absurdity of “Independent” Kosovo
Data, 15 luty 2008
Link http://www.counterpunch.org/szamuely02152008.html
George Szamuely „Saga niesprawiedliwości i Hipokryzji, Absurdalność „Niepodległości” Kosowa”
Z cała swoją niezmierzoną pasją niekonsekwencji i ich upodobaniu do złych posunięć w złym czasie przywódcy NATO wydają się zdeterminowani, żeby przeprowadzić oderwanie prowincji Kosowo od Serbii i przyznania jej „niepodległości”. To, że im brakuje fizycznej, prawnej i moralnej władzy do tworzenia niezależnego państwa z części państwa, które nie było ani częścią Unii Europejskiej ani NATO wydaje się, że to właśnie zachęciło ich do wykorzystania tej sprawy, żeby ukazać zachodnią determinację. Podobnie jak w latach 90 popełniający błędy uważający, że tylko on ma rację Zachód zdecydował się wykorzystać Bałkany jako szansę ukazania się w niezbyt do niego pasującej pozie obrońcy demokracji i dążeń niepodległościowych oraz protektora muzułmanów.
Podobnie jak to zrobiono przed inwazją na Irak USA oświadczyło, że ono zrobi cokolwiek zechce- mówiąc wprost uzna niepodległe Kosowo- z lub bez sankcji ONZ. W przeciwieństwie do Iraku tym razem Europejczycy mieli zamiar wziąć udział w tym wielkanocnym polowaniu na jajka i byli równie zdeterminowani, żeby zignorować ONZ podobnie jak Amerykanie. Pewni, że nowe państwo Kosowo udowodni, że jest wiarygodnym satelitą NATO/ Unii Europejskiej, główne europejskie kraje a zwłaszcza nad wyraz ulegli Brytyjczycy obiecali uznać jednostronną niepodległość Kosowa w każdej chwili, gdy to się stanie.
Zgodnie z tym, co mówiono w Brukseli i Waszyngtonie status quo Kosowa jest niejasny i że powinien być on ustalony raz na zawsze. Końcowy status oznacza „niepodległość” i tylko „niepodległość”. Serbowie usłyszeli, że mają zapomnieć o Kosowie i przestać mówić o historycznej ojcowiźnie i zamiast tego skupić się na „Europie” (wielka nazwa, która została zawłaszczona przez Unię Europejską), Co dziwne, kosowskim Albańczykom nie kazano zapomnieć o ich narodowych aspiracjach i skupić się na Europie. Jednakże ich żądanie własnego państwa jest szczególnie wątpliwe, gdyż państwo albańskie już istnieje w Europie. Nie wydaje się, żeby istniał żaden powód do istnienia dwóch albańskich państw.
Status Kosowa jest ustalony przez rezolucję rady bezpieczeństwa 1244 zgodnie, z którym Kosowo może mieć samorząd ponadto uznaje się „suwerenność i terytorialną integrację Federalnej Republiki Jugosławii” Status Kosowa nie zmieni się bez nowej rezolucji.
Mówi się, że status quo jest nieustalony. Ale odpowiedzialność za to ponosi NATO. Chętne do zademonstrowania, że jej związek z zimną wojną od dłuższego dawno się zakończył NATO druzgotało Jugosławię bombami kasetonowymi, zubożałym uranem i pociskami rakietowymi przez 11 tygodni w imię nowo proklamowanej humanitarnej interwencji. Jej adoratorzy medialni mówili a późniejszych latach przedstawiali opowieść, że USA i ich rzekomo bezwolni europejscy sprzymierzeńcy byli rycerzami w lśniącej zbroi, którzy samolubnie mordowali i niszczyli w celu uratowania represjonowanych kosowskich Albańczyków przed żądnymi krwi Serbami. Siły NATO dostawszy się do Kosowa biernie przyglądały się jak ponad 250000 Serbów uciekało, lub zostało wypędzonych z prowincji a następnie schronili się do koszar w marcu 2004 roku nie przeszkadzając kosowskim Albańczykom, którzy w tym czasie dokonywali pogromu Serbów.
W tym samym czasie wykorzystując inżynierskie umiejętność podfirmy Halliburton Brown& Root USA zbudowały ogromną bazę wojskową Obóz Bondteel na obszarze około 955 akrów lub 360000 metrów kwadratowych. W obozie znajdowało się także więzienie. Według Alvaro Gila Roblesa komisarza d/s praw humanitarnych w radzie Europy, który odwiedził ten obóz w 2005.
„Sytuacja więźniów absolutnie przypomina to, co można było zobaczyć na fotografiach z Guantanamo. Więźniowie przebywają małych drewnianych ziemiankach, niektórzy sami, inni w parach, lub w trójkę. Każda ziemianka jest otoczona drutem kolczastym a strażnicy patrolują obszar pomiędzy nimi. Dookoła są wysokie mury i wieże obserwacyjne. Ponieważ ci ludzie zostali bezpośrednio aresztowani przez armię nie mają szans na proces sądowy. Nie mają prawników. Nie ma procesów apelacyjnych. Nie wiadomo jak oni długo mają przebywać w więzieniu”
Co nie jest zaskoczeniem bezwstydnie amerykański polityczny establishment zwłaszcza jego clintonowskie skrzydło (banda, która zniszczyła Jugosławię), wykorzystała pogrom, którego ofiarą padli Serbowie z marca 2004 roku jako dowód, że Kosowscy Albańczycy zasłużyli na niepodległe państwa. 28 Marca 2004 roku felietonistka Georgie Anne Geyer zacytowała Richarda Holbrooka, który powiedział „Uznanie niepodległego, Kosowa i ewentualne jego członkostwo w Unii Europejskiej byłoby najlepszym sposobem na zaprowadzenie stałego pokoju i stabilności na Bałkanach” Rząd w Belgradzie „powinien w końcu pogodzić się z nową rzeczywistością i wybrać albo Kosowo albo Unię Europejską, ale jeżeli Serbia wybierze, Kosowo zamiast Unii Europejskie skończy z niczym”
Holbrooke stały sekretarz stanu w zawieszeniu, niesławnie negocjował porozumienie z prezydentem Slobodanem Milosevicem w październiku 1998. W zamian za zgodę USA na rezygnację z bombardowania Jugosławii Milosevic zgodził się wycofać serbskie siły bezpieczeństwa z Kosowa i wpuścił misję OBWE tzw. Misję Weryfikacji Kosowa. Porozumienie nie było wiążące dla terrorystycznej Armii Wyzwolenia Kosowa, której uzbrojeni członkowie dokonywali terrorystycznych ataków w celu sprowokowania serbskiego odwetu i dania pretekstu administracji Kosowa na rozpoczęcie bombardowań. Milosevic był świadomy pułapki, jaka była przed nim, ale on robił wszystko, żeby nie dać się sprowokować. Kosowska Misja Weryfikacyjna nie pozostała bierna. Przewodzona przez Williama Walkera amerykańskiego ambasadora w Salwadorze w latach 80 jawnie współpracowała z KLA posuwając się do sfabrykowania incydentu z Racak który posłużył w styczniu 1999 do rozpoczęcia Masakry przez NATO. Nie jest zaskakujące, że Holbrooke, który odegrał kluczową rolę w tamtym oszustwie teraz równie odegrał swoją oszukańczą rolę.
Inny członek establishmentu tym razem z gałęzi republikańskiej naciskał od samego początku domagając się niepodległości Kosowa. Frank Carlucci, były sekretarz obrony i doradca bezpieczeństwa narodowego w administracji Reagana i były przewodniczący organizacji Carlyle prywatnej firmy skupiające były członków rządu napisał w New York Times w 22 lutego 2005.
Jedyne rozwiązanie, jakie na dłuższa metę ma sens to pełna niepodległość Kosowa i kwestią pozostaje tylko jak długo trzeba będzie czekać, żeby to się stało. Najlepszą strategią byłoby, żeby Waszyngton i jego pięciu partnerów z tzw. grupy kontaktowej- Brytania, Francja, Niemcy, Włochy i Rosja- zapoczątkowały proces zmierzający do ostatecznego rozwiązania lub porozumienia w sprawie Kosowa. Po pierwsze powinny one ustalić harmonogram czasowy i trochę zasad- podział, lub unia z Albanią dołączenie obszarów innych sąsiadujących państw gdzie żyją etniczni Albańczycy- to nie wchodzi w rachubę od samego początku. Biorąc pod uwagę wydarzenia z marca ubiegłego roku Kosowskich Albańczyków należy poinformować, że ich postęp w dążeniu do uzyskania niepodległości będzie zależny od tego jak traktują Serbów i inne mniejszości”
Więc postęp na drodze do niepodległości powinien być zależny od tego jak Albańczycy traktują kosowskie mniejszości. Holbrooke nie ma czasu na to. On ośmieszył pogląd, że niepodległość powinna być powiązana z traktowaniem przez Albańczyków Serbów. „Standardy przed statusem, pogardzana biurokratyczny brak działań wewnątrz dyplomatycznych przepychanek. W rezultacie nie będzie poważnych dyskusji o przyszłości Kosowa” on pokpiwał sobie w Washington Post 20 kwietnia.
Standardy przed statusem lub status przed standardami to w rzeczywistości nie miało znaczenia. USA naciskały sekretarza generalnego ONZ Kofi Annana, żeby rozpoczął oszukańczy proces, który mógłby- jak to uważano- doprowadzić do ogłoszenia niepodległości Kosowa. W czerwcu 2005 roku Annan wyznaczył norweskiego ambasadora przy NATO Kai Aide zadanie stwierdzenia czy Kosowo poczyniło wystarczające postępy w celu spełnienia akceptowany standardów demokracji i przestrzegania praw mniejszości potrzebnych do podjęcia decyzji o jej ostatecznym statusie. W październiku 2005 roku Aide w odpowiedni sposób napisał raport, który przekazał Annanowi zgodnie z nim Kosowo poczyniło oczekiwane postępy i że dalsze opóźnienia rozwiązania jej ostatecznego statusu doprowadzi do Katastrofy. W rzeczywistości w raporcie stwierdzono, że „kosowscy Serbowie obawiają się, że oni staną się dekorację w instytucjach centralnych i nie będą w stanie osiągnąć jakiś znaczących rezultatów. Kosowscy Albańczycy niewiele zrobili, żeby rozproszyć ich obawy” W raporcie podsumowano, że „odnośnie położenia fundamentów pod wielo etniczne społeczeństwo sytuacja jest ponura” Pomimo wszystko nie ma chwili do stracenia. „Co najważniejsze rozmowy rozpoczną się wkrótce” powiedział Annan.
Rozmowy rzeczywiście się rozpoczęły. Annan wyznaczył byłego prezydenta fińskiego Marti Ahtisaariego jako swojego specjalnego wysłannika, który miał poprowadzić negocjacje o ostatecznym statusie Kosowa. Tu mówi się o nagrodzeniu za terroryzm! Przez kilkanaście dni w marcu 2004 roku Kosowscy Albańczycy dokonywali pogromu Serbów i teraz oni mają po 18 miesiącach otrzymać jako nagrodę niepodległość. Ahtisaari był w takim samym stopniu uczciwym pośrednikiem jak Holbrooke. Jednym z stanowisk, jakie on dzierży jest stanowisko honorowego przewodniczącego International Crisis Group jednej z fundowanych przez Sorosa organizacji, która niezmiennie opowiadała się za ekspansją/ interwencjonizmem NATO i w niczym niepowstrzymanych przedsięwzięcia USA-Unii Europejskiej. W skład tej organizacji wchodzą weterani kampanii oszczerstw wymierzonych w Serbów tacy jak Zbigniew Brzeziński, Joschka Fischer. Morton Abramowitz i Samantha Power.
Negocjacje pod egidą, Ahtisaari co było nieuniknione prowadziły do niczego gdyż tak miało być. Biorąc pod uwagę, że główni urzędnicy NATO i Unii Europejskiej już ogłosili, że niepodległość jest nieunikniona kosowscy Albańczycy wiedzieli, że oni muszą twardo siedzieć i odrzucać jakąkolwiek inną opcję inną niż niepodległość i przygotować się do zebrania swojej nagrody w ciągu kilku miesięcy.
W marcu 2007 roku, Ahtisaari przekazał nowemu sekretarzowi ONZ Ban Ki- Moonowi, że „potencjał negocjacji mający na celu doprowadzenie do uchwalenia porozumienia w sprawie Kosowo, na które mogliby przystać wszyscy zainteresowani zostały wyczerpanie. Żadne dodatkowe rozmowy niezależnie od tego, kto będzie w nie zaangażowany nie przezwyciężą impasu” Potem on ogłosił,
„doszedłem do wniosku, że jedyną wiarygodną opcją dla Kosowa jest niepodległość, nadzorowana w początkowym okresie przez międzynarodową wspólnotę. W mojej propozycji odnośnie układu o statusie Kosowa są przedstawione te międzynarodowe struktury nadzorcze, które zapewnią podstawy pod przyszłe niezależne Kosowo, które będzie wiarygodnym stałym i stabilnym państwem, gdzie wszystkie społeczności i ich członkowie będą żyli w spokoju i godności”
Waszyngton, Londyn Bruksela i inne stolice natychmiast poparły propozycję Ahtisaari i jej szlachetny i niejasny język. Skoro zmasowana obecność NATO nie była wystarczająca do zapewnienia, że kosowskie „społeczności i ich członkowie” będą żyli w minimum „spokoju i godność”, (co przyznał nawet Kai Aide) idea, że w niepodległym Kosowie mniejszości rozkwitną była śmiechu warta. Serbowie kosowscy- kilku ilu pozostało- żyją za drutami kolczastymi i potrzebują zbrojnej eskorty, gdy oni chcą wyjść poza swoje enklawy. Według ostatniego raportu komisji europejskiej „tylko 1 procent sędziów to przedstawiciele mniejszości a mniej niż 0,5% to Serbowie. Tylko sześciu spośród 88 prokuratorów wywodzi się z mniejszości” Podsumowując raport stwierdza „niewielki postęp został uczyniony w zakresie promocji i przestrzegania praw człowieka”
Ale to nikogo nie obchodzi. USA Unia Europejska i Ahtisaari są tak samo poważni w kwestii ochrony mniejszości w Kosowie jak o tworzeniu tam niepodległego państwa. Faktycznie ostatnią rzeczą, jaką można powiedzieć o tym, co zaleca Ahtisaari to, że to będzie „niepodległe” państwo.
Jedno jest pewne, ziemia będzie zabrana Serbii a kosowscy Serbowie, Turcy Cyganie i inne mniejszości zostaną wypędzone, nawet, jeżeli urzędnicy NATO i Unii Europejskiej bez wątpienia będą przysięgali jak bardzo są przywiązani do wielo kulturowego, wielo etnicznego, wielo jakiegoś tam Kosowa. Jedno jest pewne Bruksela może osiągnie sukces przekupując kilku Serbów, żeby wrócili- lub nawet otrzymają z powrotem swoje domy w- Kosowie. Ci „wracający” będą wtedy przedstawiani jako dowód, że Kosowo popiera „europejskie wartości”.
Jednakże w tym planie nie pozwoli się, kosowskim Albańczykom, żeby rządzili się własnymi sprawami. Po pierwsze podobnie jak w Bośni ostateczna władza będzie przysługiwała wicekrólowi pod postacią Międzynarodowej Cywilnego Wysłannika, którym będzie jeden z wielu zachodnich zmieniających się wewnętrznie- polityków od jednej synekury do kolejnej. Międzynarodowy wysłannik będzie miał na przykład uprawnienia do „podjęcia działań poprawiających lub unieważniających jakiekolwiek działania podjęte przez władze, Kosowa, które wysłannik uzna za łamanie układu” tego rodzaju korekcyjne działania będą obejmowały „unieważnienia, prawa, lub decyzji podjętych przez władze Kosowa” „sankcje, lub usunięcie z stanowiska jakiegokolwiek urzędnika i podjęcie innych działań, które będą konieczne do zapewniania pełnego przestrzegania układu i jego wprowadzenia” on będzie miał ostatnie słowo do powiedzenia „ w kwestii wyznaczenia kierownika służby celnej, kierownika administracji podatkowej, dyrektora centralnego banku w Kosowie” ot taka demokracja wasza mać.
Dodatkowo Unia Europejska ustanowiła misję europejskiego bezpieczeństwa i polityki obrony. Misja „powinna wspomagać władze Kosowa w ich postępach w kierunku rozwoju i odpowiedzialność i w dalszym rozwoju i wzmocnieniu niezależnego sądownictwa, policji służb celnych, zapewnieniu, że te instytucję będą wolne od politycznej ingerencji i powinny zapewnić doradzenia i monitorowania, i rady w obszarze rządów prawa i ogólnie utrzymają pewne uprawnienia szczególnie odnośnie systemu sądowniczego, policji ceł i służb więziennych”
Misja ESDP będzie miała „władzę zapewnienia, że przypadki zbrodni wojennych, terroryzmu, zorganizowanej przestępczości, korupcji, zbrodni między etnicznych, finansowych/ gospodarczych przestępstw i innych zostaną odpowiednio rozpatrzone zgodnie z prawem łącznie z przypadkami, gdzie będzie niezbędny udział międzynarodowych śledczych działających wspólnie z władzami Kosowa, lub niezależnie” Misja będzie miała uprawnienia, żeby zapewnić, że te przestępstwa „zostaną odpowiednio osądzone przez międzynarodowych prokuratorów działających wspólnie lub niezależnie od miejscowej prokuratury. Selekcja spraw, które będą rozpatrywali prokuratorzy będą oparte o kryteria i procedury, o których będzie decydował przewodniczący misji” Misja będzie miała „uprawnienia odwołania i zmiany decyzji podjętych przez odpowiednie kosowskie władzy, jeżeli to będzie konieczne dla zapewnienia utrzymania i promocji rządów prawa, publicznego porządku i bezpieczeństwa” Misja będzie miała „uprawnienia do monitorowania, nauczania i doradzania w wszystkich dziedzinach dotyczących rządów prawa. Władze Kosowa powinny umożliwić tego rodzaju działania i zapewnić dostęp do każdego miejsca, osoby, działalności, procedur dokumentów i wszystkich innych rzeczy w Kosowie”
Istnieje także Międzynarodowa Misja Wojskowa ustanowiona przez NATO jej zadaniem jest „działanie zgodnie z uprawnieniami zgodnie z dyrektywami i pod polityczną kontrolą Rady Północno Atlantyckiej poprzez łańcuch dowódcy NATO. Obecność wojskowa NATO w Kosowie nie wyklucza możliwie dalszej misji kolejnej międzynarodowej organizacji bezpieczeństwa zgodnie z zmienionym mandatem” Pomimo wszystko Międzynarodowa Misja Wojskowa „ma obowiązek zorganizowania i przeszkolenia Kosowskich Sił Bezpieczeństwa a NATO powinno sprawować odpowiedzialność za rozwój i ustanowienie kierowanego przez cywilów rządu, który ma sprawować kontrolę nad tą siłą bez uprzedzeń zgodnie z odpowiedzialnością wobec ICR” Międzynarodowa Misja Wojskowa „będzie odpowiedzialna za pomaganie i doradzanie z całym szacunkiem dla Integracji w ramach euroatlantyckich struktur” i doradzaniu „zaangażowania elementów tych sił bezpieczeństwa w ramach obarczonych międzynarodowym mandatem misji”
Więc Kosowo nie będzie miało nic do powiedzenia w sprawach podatków, polityki zagranicznej, polityki bezpieczeństwa, ceł wymierzania sprawiedliwości. Jedyną rzeczą, jaką będzie niezależna to, że „niepodległe” Kosowo będzie niezależne od Serbii. Faktycznie nikt się nie obawia, żeby wybrane odpowiednie władze Kosowa miały jakiekolwiek pretensje, lub żeby odmówiły współpracy, chociaż wątpliwe jest, żeby te władze posłuchały zaleceń Unii Europejskiej, lub zapłaciły karę.
Nie trzeba mówić, że cała ta gadanina o „doradzaniu”, „mentorowaniu”, „monitorowaniu” „przygotowaniu” i „śledzeniu” nie powinna być traktowana poważniej. Pomimo wszystko skoro ONZ nie traktowała tego wszystkiego poważnie przez osiem lat, dlaczego powinna to wszystko potraktować Unia Europejska? Biorąc pod uwagę pogardę Unii Europejskiej dla prawa międzynarodowego dumę z powodu udziału jej członków w bombardowaniu Jugosławii w 1999 odrzucanie przez nich obaw Serbii w związku z utratą terytoriów, i jej jurysdykcji nad jej rodakami, idea, że Unia Europejska jest teraz gotowa wyciągnąć miecz i pomóc mniejszościom w Kosowie jest śmiechu warta. Ta żałosna retoryka w związku z rzekomym nadzwyczajnym postępem w Kosowie pod auspicjami ONZ kontrastuje jaskrawo z rzeczywistością. Według raportu Amnesty International poświęconego działaniom aparatu sprawiedliwości ONZ w Kosowie.
„Setki przypadków zbrodni wojennych, zniknięć i między etnicznych zbrodni, pozostają nierozwiązane (często nie jest przeprowadzane żadne śledztwo a jeżeli jest to nie przywiązuje się do niego większej wagi) setki spraw zostało zamkniętych z powodu braku dowodów, które nie chciano skutecznie zebrać. Krewni zaginionych osób mówią, że oni zeznawali wiele razy przed funkcjonariuszami policji międzynarodowej i prokuratorami, których ciągle na nowo przydzielano do tych spraw, ale nie poczyniono żadnych postępów. W zakresie rekrutowania członków aparatu sprawiedliwości wygląda na to, że nie poczyniono żadnych poważnych działań w celu znalezienia i zatrudnienia najbardziej doświadczonych i odpowiednich kandydatów do tej pracy. Szczególne obawy dotyczą uczciwości procesu przeprowadzanych przez międzynarodowych sędziów i prokuratorów a zwłaszcza brak uwagi w stosunku do praw obrony. Wiele z procedur sądowych jest przeprowadzanych w języku niezrozumiałym dla obrońców i oskarżonych. One nie są równocześnie tłumaczone w pełni, ale przekazywane są ich skrótowe tłumaczenia. W niektórych przypadkach dostęp do przetłumaczonych faz procesu jest uniemożliwiany tak długo dopóki nie upłynie czas apelacji. Szczególnie niepokojący jest fakt, że tylko jeden proces zbrodnii wojennych dotyczył nie albańskiej ofiary. W tym przypadku jedną z 26 ofiar był Serb.
Niektóre z problemów, o których wspomniała Amnesty: procesy są przeprowadzana „in absentia” „wykorzystywanie anonimowych świadków” „rekonstrukcja miejsca zbrodni” ma miejsce „bez obecności oskarżonych i ich obrońców”, „złe tłumaczenie i interpretacja, i wykorzystywanie skrótów przez tłumaczy zamiast tłumaczenie całości” „źle uzasadnione niejasne i niespójne decyzje” „wydawanie wyroku oparte o zeznania świadków, chociaż są sprzeczne z dowodami z sekcji zwłok i z poprzednimi zeznaniami świadków” „niejasności pomiędzy dowodami a wyrokiem lub niewystarczające dowody na poparcie wyroku” i „znacząca różnice pomiędzy ustnym wyrokiem a zapisem wyroku” trudno stwierdzić czy sądownictwo w obecnym stanie poprawiłoby się pod nadzorem Unii Europejskiej.
Żadne informacje o haniebnym przestrzeganiu praw człowieka w Kosowie, lub jej gospodarczym i politycznym niepowodzeniu jako członka wspólnoty międzynarodowej, żadne przywoływanie przez Serbię i Rosji prawa międzynarodowego Końcowego Aktu Konferencji w Helsinkach, lub rezolucji ONZ 1244 nic nie robi różnicy Waszyngton powiedział, że zrobi, co będzie chciał podobnie jak przed inwazją na Irak- ignoruje ONZ i uznaje niepodległe Kosowo. Bruksela mówi, że postąpi podobnie. W przeciwieństwie jednak do 2003 roku tym razem Rosjanie mają argumenty, których nie można lekceważyć. Skoro Kosowu pozwolono na secesję Rosjanie mówią to, dlaczego inne narodowości lub grupy etniczne mają żyć jako mniejszości w ramach innych państw? Jako przykłady prezydent Władymir Putin wskazał Południową Osetię, Abchazję, Górny Karabach, i Nadniestrze. Ale on mógł wspomnieć inne, Węgrów na Słowacji i Rumunii, Basków i Katalończyków w Hiszpanii, Korsykanów w Francji, Flamandów w Belgii, Rosjan w Estonii i Łotwie, Turków cypryjskich.
Zachód odpowiedział furią na argumentację rosyjską. „Rosyjskie stanowisko jest cyniczne. Ona nie ma władzy, żeby zatrzymać Kosowo dla Serbii a Kreml prowadzi własną secesjonistyczną grę w Gruzji i Mołdawii. Prezydent Władymir Putin po prostu wykorzystuje Kosowo jako podręczny kijek do bicia Zachodu i przypomnienia mu, że Rosja ciągle posiada weto w radzie bezpieczeństwa ONZ” zagrzmiał New York Times w felietonie redakcyjnym z 6 grudnia 2007. Holbrooke oskarżył Putina, że dąży do „przywrócenia Rosji roli regionalnego hegemona” Sugestia, że Kosowo może mieć wpływ na jakiś inny terytorialny konflikt określił jako „śmieszny” Kosowo „jest unikalnym przypadkiem i nie stanowi precedensu dla jakiegokolwiek innego separatystycznego ruchu nigdzie indziej”, dlaczego? „Ponieważ w 1999 roku przy wsparciu Rosji ONZ przyznano władzę do zadecydowania o przyszłości Kosowa” to jest kolejnej typowe bezwstydne kłamstwo Hoolbrooka. ONZ została upoważniona do stworzenia tymczasowej administracji, „pod którą ludzie w Kosowie mogliby się cieszyć znaczącą autonomią w ramach Federalnej Republiki Jugosławii”
Ponadto biorąc pod uwagę rzeczywiste niepowodzenie administracji ONZ w wypełnieniu większości postanowień rezolucji 1244 przywoływanie jej jako upoważnienia ONZ do robienia czegokolwiek jest szczególnie żałosne. Wśród wymienionych w rezolucji ONZ 1244 obowiązków tymczasowej administracji były „demilitaryzacja Kosowskiej Armii Wyzwoleńczej”, „Stworzenie bezpiecznego środowiska w ramach, którego uchodźcy i osoby wysiedlone będą mogły powrócić bezpiecznie do domu” i zapewnienie, że „uzgodniona liczba jugosłowiańskiego i serbskiego personelu będzie mogła powrócić w celu wykonania następujących funkcji: utrzymanie łączności z międzynarodową misją cywilną, i obecnością międzynarodowych sił bezpieczeństwa. Utrzymanie obecności serbskich miejsc pamięci, utrzymanie obecności na głównych przejściach granicznych” Nie trzeba dodawać, że nic z tego nie zostało dotrzymane. Nawet w przypadku, gdyby ONZ otrzymała uprawnienia do decydowania o przyszłości Kosowa, wtedy dokładnie to miała na myśli Rosja stały członek dysponujący veto rady bezpieczeństwa przeciwstawiająca się jednostronnej secesji.
Kosowo jest „unikalne” taka brzmi zachodnia mantra od wielu miesięcy. 19 Grudnia Zalmaj Chalilzad stały wysłannik USA przy ONZ powiedział w czasie posiedzenia rady bezpieczeństwa ONZ, że „Kosowo jest w unikalnym położeniu- to jest ziemia, która była częścią kraju, który od dawna nie istnieje i że od ośmiu lat jest ono administrowane przez ONZ z ostatecznym celem ustalenia statusu Kosowa. Polityka czystek etnicznych, którą rząd Milosevica prowadził przeciwko narodowi Kosowarów na zawsze zapewniła, że Kosowo nigdy nie powróci ponownie pod rządy Belgradu. To jest niezaprzeczalny fakt i bezpośrednia konsekwencja tej barbarzyńskiej polityki”
21 grudnia asystent sekretarza stanu do spraw europejskich i euroazjatyckich Daniel Fried powiedział „Kosowo z oczywistych powodów jest unikalną sprawą, ponieważ nie ma innego miejsca na świecie, gdzie ONZ administruje terytorium na mocy orzeczenie rady bezpieczeństwa ONZ., Więc tu nie ma nic nadzwyczajnego i jasne jest, że to nie jest precedens. Według naszej opinii Kosowo nie jest precedensem dla żadnego miejsca. Nie dla południowej Osetii nie dla Abchazji, nie dla Nadniestrza, nie dla Korsyki, nie dla teksasu. Dla niczego. Niczego? 28 Listopada podsekretarz stanu Nicholas Burns ogłosił „To jest unikalna sytuacja. Milosevic próbował zniszczyć ponad jeden milion albańskich muzułmanów z Kosowa. NATO uniemożliwiło mu to. Stoczyliśmy wojnę o nią. A ONZ i NATO i Unia Europejska utrzymywały tam pokój przez osiem i pół lat. A teraz 94 lub 95% ludzi, którzy tam mieszkają to kosowarscy albańscy muzułmanie”
Ten stek absurdu w histerycznym oświadczeniu Busha ilustruje, do jakiego stopnia posuwają się zachodni politycy chcąc usprawiedliwić to, co z oczywistych względów nie da się usprawiedliwić. Milosevic próbował unicestwić ponad jeden milion kosowskich albańskich muzułmanów? Fundacja Prawa Humanitarnego kierowana przez Nata_a Kandi_ tak bardzo wielbiona i wspierana finansowo przez zachodnie rządy i pozarządowe organizacje prowadzi projekt, którego celem jest ustalenie liczby zabitych i zaginionych w Kosowie. Według artykułu opublikowanego w chorwackim magazynie Globus „W ramach realizacji projektu udokumentowano 9, 702 ludzi zabitych, lub zaginionych w czasie wojny w Kosowie w okresie od 1998 do 2000. Zgodnie z tymi danymi 4903 zabitych i zaginionych są to Albańczycy a 2322 są to Serbowie, podczas, gdy reszta są to przedstawiciele innych narodowości lub ci, których etniczne pochodzenie pozostało nieustalone” Powinno się dodać, że te liczby nic nie mówią o tym, w jaki sposób zginęli czy w walce a może w innych okolicznościach i kto ich zabił. Nie zostało także wyjaśnione jak wielu zginęło w czasie nalotów NATO. Co te liczby ujawniają to, że to Serbowie a nie Albańczycy byli tymi, którzy najwięcej wycierpieli w Kosowie. Jeżeli Burns ma rację i że „94 do 95% ludzi mieszkających tam to, kosowscy albańscy muzułmanie” to oznacza, że liczba ich ofiar powinna być 19 razy większa niż liczba ofiar serbskich w Kosowie. Jednakże, według tych danych straty Albańczyków są trochę większe od Serbów zaledwie dwa razy większe.
Wojna pomiędzy Armenią i Azerbejdżanem o Górny Karabach spowodowała o wiele gorsze ofiary. Sam amerykański departament stanu przyznaje „Ponad 30000 ludzi zostało zabitych w czasie walk od 1992-1994” Według CIA, „ponad 800000 Azerów zostało wypędzonych z zajętych ziem i Armenii około 230000 etnicznych Ormian zostało wypędzonych z swoich domów w Azerbejdżanie do Armenii”
W każdym przypadku, jeżeli złe traktowanie lokalnej ludności miałoby dyskwalifikować państwo od sprawowania władzy nad częścią jego terytorium to w takim wypadku cholernie duża liczba krajów musiałaby zostać poddana tego rodzaju wymuszonej amputacji. Turcja utraciłaby turecki Kurdystan, Izrael od dłuższego czasu zajmuje Zachodni Brzeg i inne okupowane terytorium i musiałby je opuścić, Indonezja zostałaby pozbawiona Aceh i Papui, Pakistan straciłby Wazaristan.
Pretensje Kosowa o niepodległość są oparte o tylko jeden fakt: Albańczycy stanowią przeważającą większość w Kosowie. Oni są muzułmanami w chrześcijańskim państwie, do którego nie chcą należeć. Jednakże ten argument może przekonać tylko naiwnego ignoranta. Po pierwsze w Kosowie większość mogą stanowić Muzułmanie, ale w Serbii kosowscy Albańczycy stanowią tylko małą mniejszość biorąc pod uwagę całą populację. Kosowo może głosować w większości za niepodległością, ale Serbowie w większość zagłosują przeciwko. Serbia jest legalnym organizmem, Kosowo nie jest. Głos serbski przeważy nad kosowskim. Po drugie nie ma nic nadzwyczajnego, że zamieszkałe w większości przez muzułmanów obszary znajdują się w państwie gdzie przeważająca większość ludności nie wyznaje Islamu. Na Filipinach na Mindanao mieszkają muzułmańscy, Moros. Muzułmanie mieszkają także w prowincji Sinkiang w Chinach. Istnieje Kaszmir w przeważającej większości muzułmański, z czego wielu z nich znajduje się pod rządami Indii. W Rosji znajdują się takie prowincje, w których ludność jest przeważającej większości muzułmanami- Tatarstan, Baszkiristan, Dagestan, Czeczenia. Północny Cypr jest zamieszkały przez Muzułmanów- jednakże z wyjątkiem Turcji żadne państwo na świecie nie uznało go za niepodległe państwo. Muzułmanie w prowincjach tajlandzkich Narathiwat, Pattani i Jala prowadzą powstanie, żeby wyzwolić się spod buddyjskich rządów w Bangkoku. I oczywiście jest Zachodni Brzeg kolejna muzułmańska populacja poddana rządom nie muzułmanów. W wszystkich tych przypadkach mają miejsce islamskie powstania wojna w celu wyzwolenia muzułmanów spod rządów nie muzułmanów i znaczące represje rządowe. Jednakże w tych przypadkach nikt z zachodnich przywódców nie mówi o niepewnym status quo oni nie żądają natychmiastowych działań rady bezpieczeństwa, oni nie naciskają, żeby przyznano tym obszarom natychmiast niepodległość i oni nie grożą ignorowaniem ONZ i popieraniem secesjonistycznego państwa.
Ponadto trudno uznać Kosowo za jakiś odległy przekonywujący przypadek, któremu należy się niepodległość. Po pierwsze mówi się tutaj o „Kosowarach” i „Kosowianach” jednak mieszkańcy uważają się albo za Serbów albo za Albańczyków języki, jakimi się posługują to albo serbski albo albański. Tworzenie drugie państwo albańskiego w Europie nie ma sensu. Po pierwsze ono nie będzie się samo rządziło. Ono będzie pod władzą różnych międzynarodowych organizacji. Pod względem ekonomicznym będzie to próżnia bez dna. Kosowo jest przykładem, gdzie mniejszość etniczna zagarnia kawałek terytorium umożliwia nieograniczoną emigrację rodaków z sąsiedniego państwa dokonuje czystki etnicznej i stwarza przeważającą większość etniczną a później domaga się, żeby za te działania nagrodzono je niepodległym państwem.
Dla porównania prowincje, które domagają się uznania ich niepodległości, co zachód odrzuca rządzą się same od wielu lat. Kosowo będzie miało złe relacje z Serbią i będzie poddane gospodarczej blokadzie. Jej sieć elektryczna jest zintegrowana z serbską. Dług kosowski spłaca Serbia.
Porównajcie Kosowo z Nadniestrzem. Nadniestrze ogłosiło swoją niepodległość w 1990 roku wyzwalając się spod władzy Mołdawii. Nadniestrze funkcjonuje jako prezydencka republika z własnym rządem i parlamentem. Jej władze uchwaliły konstytucje, flagę, hymn narodowy i kodeks. Ono ma własną walutę, własną armię i policję. Jednakże USA i Unia Europejska twierdzi, że Nadniestrze nie ma prawa do niepodległości a integralność terytorialną Mołdawii trzeba uszanować. W 2003 roku USA i Unia Europejska ogłosiła bojkot wizowy 17 członków rządu w Nadniestrzu oskarżając ich o „ciągłą obstrukcję” W 2006 roku Ukraina wprowadziła nowe przepisy celne zgodnie, z którymi towary z Nadniestrza nie miały prawa wjazdu dopóki nie zostało oclone przez mołdawskich celników. USA Unia Europejska i OBWE chwaliły działania Ukrainy, chociaż one nie były niczym innym niż narzuconą blokadą. W 2006 roku w Nadniestrzu przeprowadzono referendum, w którym 97,2 procent głosujących opowiedziało się za niepodległością. OBWE odmówiła przysłania obserwatorów a Unia Europejska natychmiast ogłosiła, że nie uznaje wyników referendum. To jest to samo OBWE i Unia Europejska i USA, które kilka miesięcy wcześniej błyskawicznie uznały wyniki referendum o niepodległość w Czarnogórze, pomimo faktu, że było ono nieważne z powodu nie spełnienia warunku 2/3 głosów i że Czarnogórcom zamieszkującym w Serbii pozbawiono prawa do głosowania.
Porównajcie Kosowo z Południową Osetią. Osetyńczycy mają swój własny język ich kraj południowa Osetia miała autonomię w ramach radzieckiej Socjalistycznej Republiki Gruzji. W 1990 roku gruzińskie zgromadzenie pozbawiło ich autonomii. OBWE ogłosiło swoje „twarde poparcie dla wsparcia suwerenności i terytorialnej integralności Gruzji”. W listopadzie 2006 roku 99% Osetyńczyków zagłosowało za niepodległością. Jak zwykle gęsie stado międzynarodowych organizacji zawyło z oburzenia. Unia Europejska, OBWE, NATO i USA potępiły referendum. Rada Europy określiła referendum jako „niepotrzebne, niepomocne i nieuczciwe. Głosowanie nie niesie żadnego postępu w poszukiwaniu pokojowego politycznego rozwiązania” OBWE ogłosiło „zamiar południowej Osetii przeprowadzenia referendum za szkodliwy. Jej wynik nie zostanie uznany przez wspólnotę międzynarodową i nie będzie uznany przez OBWE i zaszkodzi procesowi pokojowemu” Sekretarz generalny NATO Jaap de Hoop Scheffer oświadczył „W imieniu NATO przyłączam się do innych przywódców odrzucających to tak zwane „referendum. Takie działania nie służą innym celom niż zwiększaniu niepokojów na południowym Kaukazie”
Górny Karabach także ma o wiele większe prawo do niepodległości niż Kosowo. Od 1923 roku Autonomiczny Obwód Górnego Karabachu wchodził w skład Radzieckiej Socjalistycznej Republiki Azerbejdżanu, choć 94% ludności stanowili Ormianie. W listopadzie 1991 roku parlament azerbejdżański pozbawił go statusu autonomii. W odpowiedzi w grudniu 1991 roku w Górnym Karabachu odbyło się referendum, w którym przeważająca większość ogłosiła powstanie niepodległego państwa. Jednakże Unia Europejska OBWE i USA zajęły stanowisko, że Górny Karabach ma pozostać częścią Azerbejdżanu, pomimo, że prawie 100% ludności wyraziło chęć odłączenia się. Co jest interesujące ogłaszając swoją niepodległość Azerbejdżan stwierdził, że jest następcą republiki Azerbejdżanu istniejące od 1918-1920 Jednakże Liga Narodów nie uznała włączenia Górnego Karabachu w skład Azerbejdżanu. To sprawia, że włączenie Górnego Karabachu do Azerbejdżanu jest bardzo wątpliwe. Jeżeli państwa odłączające się od Związku Radzieckiego można traktować jako niepodległe to trudno odpowiedzieć na pytanie dlaczegóż to ich części nie mają prawa do ogłoszenia niepodległości.
W 2002 roku w Górnym Karabachu odbyły się prezydenckie wybory: w odpowiedzi Unia Europejska ogłosiła „Unia Europejska potwierdza swoje poparcie dla terytorialnej integralności Azerbejdżanu i przypomina, że nie uznaje niepodległości Górnego Karabachu. Unia Europejska nie uważa za legalne „prezydenckie wybory”…Unia Europejska nie wierzy, żeby te wybory powinny mieć wpływ na proces pokojowy”
W grudniu 2006 roku Górny Karabach przeprowadził kolejne referendum w kwestii niepodległości. 98 Procent głosujących opowiedziało się za niepodległością. Unia Europejska natychmiast ogłosiła, że nie uznaje wyników referendum i powiedziała, „że tylko wynegocjowany układ pomiędzy Azerbejdżanem a etnicznymi Armeńczykami w sprawie kontroli nad regionem przyniesie trwałe rozwiązanie. Unia Europejska powtarza, że nie uznaje niepodległości Górnego Karabachu ani nie uznaje „referendum” ani jego „wyników” Unia Europejska dodała, że przeprowadzenie referendum uniemożliwiło negocjacje i że „ono nie przyczynia się do prowadzenia konstruktywnych działań na rzecz pokojowego rozwiązania konfliktu” Zachowania Unii Europejskiej jest uderzająco różne od jej zachowania w kwestii Kosowa. W Kosowie Unia Europejska uznała odmowę Serbii uznania zaboru jej terytorium za przyczynę niepowodzenia negocjacji, które przypuszczalnie miały usprawiedliwić uznanie deklaracji niepodległości Kosowa.
Cała zachodnia strategia w stosunku do Kosowa jest obciążona plugawą nieuczciwością i zła wiarą, z jednej strony wspiera się dążenia do własnego państwa i prawo do secesji a z drugiej strony terytorialną integralność, zachęca się do czystek etnicznych przez jedną z grup etnicznych i żąda się przeprowadzenia procesów o zbrodnie wojenne przedstawicieli, uznawania za ważne głosów większości z jednej strony a z drugiej grożenie sankcjami i karami większości, gdy jest to wygodne. Dla Amerykanów Kosowo jest tylko siedzibą bazy wojskowej na morzu śródziemnym powstałej na wypadek, gdyby Grecja i Turcja okazały się nieposłuszne. Co do uległych wdzięcznych Albańczyków oczekuje się od nich, że będą mięsem armatnim w przyszłych wojnach imperium. Dla Europejczyków Kosowo jest szansą pokazania światu, że Europejczycy liczą się i prowadzą różne bezcelowe społeczne eksperymenty na polu wielokulturowości i wielo etniczności- szczególnie bezcelowe w Kosowie, gdyż jest ono najbardziej etnicznie homogenicznym miejscem w Europie.
George Szamuely mieszka w Nowym Jorku i można się z nim skontaktować pod emailem georgeszamuely@aol.com











Bardzo dobrze napisane. Mimo wszystko nie śpiesz się z ostatecznymi wnioskami. Huntington miał rację… Osiowe kraje poszczególnych cywilizacji będą próbowały na drodze konfliktów lokalnych rozwiązywać pojawiające się problemy. Takie siłowanie się przy stole.
Jugosławia jak Soviet Union musiała po klęsce komunizmu zapłacić z nawiązką cenę “końca historii”. Podział łupów, głupota Serbów zwielokrotniona nieuczciwością Miłoszewicza i jego “opryczniny”… słowem niezły bigos.
Nikt nie powiedział jeszcze ostatniego słowa a w perspektywie wieków hodujących tradycje, przesądy i wierzenia, zwłaszcza na Bałkanach, nie da się powiedzieć, ze Koswowo to “trwałe osiągnięcie” Zachodu.
A tak przy okazji. Zachodni “krzyżowcy” w pełni zasłużyli na to, żeby w krajach Islamu straszono nimi dzieci które nie chcą być grzeczne a i my zapomnieliśmy w nadgorliwości bycia “przedmurzem” o co tak naprawdę była bitwa pod Grunwaldem… mimo bolesnej historii naszego kraju nie chcemy o tym ani wiedzieć ani pamiętać… ale to “zjazd Europejski” w Konstancy zrobił z nas przedmurze kierując na południowy wschód energię nowego imperium. Zawisza Czarny i Warneńczyk zginęli broniąc Europejskich interesów właśnie tam… zamiast wyciągać kasztany z ognia po zwycięskiej kampanii…
Kręta jest zaiste logika Zachodnich Architektów Demokracji.
W konflikcie o Kosowo nikt nie ma czystych rąk. Jedynie pełna otwartość i negocjacje mogą rozwiązać spór. Ale patrząc na Palestynę, nie śpiesz się z prognozami…
Tam pierwotnie narozrabiał Alexander Macedoński, Jezus był przywódcą ruchy religijnego o charakterze politycznym skierowanym przeciwko helleńskiej i rzymskiej okupacji Judei… i patrz co się tam dzieje. Konflikt stworzony 2000 lat temu kręci się w najlepsze i żadna ze stron nie chce odpuścić… a stron w konflikcie tylko przybywa.
Pozdrowienia.
poltiser
21 cze 08 at 23:26
Ci, których tu opisano z nazwisk i funkcji, a którzy przyłożyli rękę do powstania nowego kraju (niesistotne przy tym dla kogo to dobrze a dla kogo źle), mogą lekko się zdziwić, gdy tą samą drogą pójdą: Walia, Belfast, Alzacja, Euskaudia, Katalonia, Śląsk, Tyrol, Siedmiogród…. wtedy naprawdę będzie ciekawie.
wehehe
22 cze 08 at 0:18