Archiwum dla maj 22nd, 2008
Epistolografia salonów

Po liście poparcia dla Lecha Wałęsy (“Apel o przeciwstawienie się wymierzonej przeciwko Lechowi Wałęsie kampanii nienawiści“ – proszę go dokładnie przeczytać nie jest to wystąpienie w jego obronie, lecz bardziej słowa solidarności z nim), konkurencyjny „salon”, pod auspicjami Jana Pospieszalskiego i „Rzeczpospolitej” wystosował własny list;
Apel w obronie swobody badań naukowych
Od pewnego czasu jesteśmy świadkami publicznego obrażania historyków przygotowujących naukową publikację na temat przeszłości Lecha Wałęsy.
Niektórzy politycy i znaczące osoby życia publicznego, jeszcze przed ukazaniem się pracy formułują ciężkie oskarżenia pod adresem jej autorów i IPN, który opracowaniu temu patronuje.
Nie znamy pracy badaczy IPN i ocenić ją będziemy mogli dopiero po jej ukazaniu się.
Jednak – uznając doniosłą rolę Lecha Wałęsy w dziejach Polski – nie możemy milczeć wobec wystąpień tworzących atmosferę zagrożenia wolności badań naukowych i wolności słowa.
Nie można powoływać się na ideały „Solidarności” i jednocześnie wzywać do zamykania historykom ust.
Niepokoić musi język oszczerstw wobec autorów książki której jeszcze nikt nie widział.
Ryszard Bugaj, Tomasz Burek, Zdzisław Krasnodębski, Miłowit Kuniński, Ryszard Legutko, Paweł Lisicki, Andrzej Nowak, Marek Nowakowski, Jan Pospieszalski, Piotr Semka, Krzysztof Skowroński, Prof. Jadwiga Staniszkis, Bogdan Szlachta, Paweł Wieczorkiewicz, Bronisław Wildstein, Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Piotr Zaremba
Podpisali się pod nim inni intelektualiści. Nie będę dochodził, czy są oni lepsi, czy gorsi od sygnatariuszy pierwszego listu – sam nie pretenduję do miana intelektualisty. Ale zauważyłem, że są oni „cięci z jednego, prawicowego pnia”. O, takie sieroty po niedoszłej, nienarodzonej tak naprawdę IV RP.
Czego bronią te dwie grupy podpisujących się pod listem? Bronią Lech Wałęsy – czy może pisarczyków ipeenowskich, czy może czegoś innego – własnego poglądu na to co jest prawdą, własnego spojrzenia na historię polskiej opozycji i polskiego życia społecznego po Okrągłym Stole?
Mam wrażenie, że od książki zespołu Gontarczyk/Cenckiewicz i jedna i druga strona zbyt wiele oczekuje. Rzeczywiście sytuacja jest dość schizofreniczna, kiedy dyskutuje się o czymś, czego okładki nawet nie znamy…
Czy aby na pewno? Czy przypadkiem teczki i materiały służby bezpieczeństwa nie były już elementem takich, czy innych opracowań? Były – i to z różnym skutkiem.
Tarcza: Amerykański “fuck”

Tarcza antyrakietowa w Polsce wzbudzała we mnie szczególny sprzeciw, dla kogoś, kto pamięta wojska rosyjskie z jednej strony, stacjonujące w latach komunistycznych i kto rozumie, jak cyniczni i bezwzględni są Amerykanie w interesach. W interesach nie tylko rozumianych jako biznes, ale również w dbaniu o swój interes narodowy.
Oczywiście do tego dochodziły wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa Polski, uważałem tarczę za niebezpieczny pomysł, głównie z powodu tego, że Polska samoistnie i bezkrytycznie wpisuje się w doktrynę obronną USA – i jednocześnie szkodziła naszym interesom w ramach NATO, jak i całej organizacji. Utrudniało to też normalizację naszych relacji z Rosją.
W warunkach geopolitycznych Europy i jej relacji z Rosją jest to system ofensywny. I jest elementem ruchomego parasola militarnego, mającego chronić terytorium Stanów Zjednoczonych – w ramach globalnej strategii militarnej. Układ militarny ma zapewnić USA całkowitą hegemonię strategiczną, w skali całego globu.
Uważam w dalszym ciągu, że Polska nie jest partnerem w tej grze. Jest tylko statystą, pionkiem, przedmiotem, którym się manipuluje. Tylko działanie w porozumieniu z NATO da Polsce sukces. Polska jest członkiem dobrowolnego systemu obronnego NATO. I bronią ją gwarancje wewnątrz sojuszu. Trafiały do mnie głównie argumenty profesora Romana Kuźniara, który widzi polskie interesy głównie w Europie i jej strukturach.





