Archiwum dla maj 16th, 2008
Veto prezydenckie – runda II

Veto Lecha Kaczyńskiego było spodziewane, dzisiejsze konsultacje z klubami parlamentarnymi były tylko pro forma. Teraz trzeba się wziąć do roboty – i zrobić porządek. Nie może być tak, że nadzór właścicielki nad mediami jest iluzoryczny, a tak zwane „czynnik społeczny”, który chce sprawować nadzór nad publicznymi mediami ogranicza się do jednej opcji politycznej.
Co zawetował Kaczyński?
Nowa, a właściwie znowelizowana ustawa ogranicza kompetencje KRRiT. Przyznawanie koncesji, kontrolowanie nadawców ma przejść do Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Zmiany dotyczą także zasad wyboru członków KRRiT, rad nadzorczych i zarządów telewizji i radia.
Nowelizacja pozwala WZA TVP i PR (czyli ministrowi Skarbu Państwa) odwoływać członków zarządów tych spółek. To działanie jest ograniczone w ustawie precyzyjnie, kiedy organy zarządzające mediami łamią ściśle określone przepisy. KRRiT też ma prawo do składania wniosków o odwoływanie członków zarządów spółek.
Inaczej mają być wybierani członkowie KRRiT. Ma ich być siedmiu (trzech wybiera Sejm, dwóch Senat i dwóch prezydent, o wybór mogą ubiegać się kandydaci, który mają co najmniej dwie rekomendacje udzielone przez stowarzyszenia twórców albo dziennikarzy i uczelnie wyższe
Zostaje wprowadzony obligatoryjny system konkursów na stanowiska członków zarządów i rad nadzorczych TVP i PR. Konkursy mają być otwarte i organizowane przez KRRiT. Wyjątkiem są zarządy regionalnych spółek PR , gdzie prezesa i członków zarządu będą powoływać rady nadzorcze – ale także na podstawie konkursów.
Prowokacja polityczna Lecha Kaczyńskiego

Akcja ABW z przed kilku dni, zatrzymania i przesłuchania osób z kręgu komisji likwidacyjnej WSI – jest już nazywana w kręgach polityków i komentatorów politycznych zbliżonych do opozycji aferą ABW, lub wręcz aferą WSI. Doskonale składa się to w schemat nagonki na Platformę Obywatelską i jej koalicjanta, które ponoć restytuują działalność w służbach oficerów poprzedniego, złego układu. Bo każdy układ, który działał przed rokiem 2005, kiedy rządy objęła „partia przełomu” Jarosława Kaczyńskiego – był zły, skorumpowany – po prostu postkomunistyczny.
Oficjalne oskarżenia prokuratury krajowej, skierowane przeciwko Bączkowi, Pietrzakowi, oraz Aleksandrowi L, byłemu oficerowi WSW i Wojciechowi S. – dziennikarzowi – dotyczą handlu aneksem raportu Macierewicza .
Ja jestem innego zdania, uważam, że sprawa dotyczy szerszego zagadnienia – odzyskania panowania nad materiałami tajnymi Służby Kontrwywiadu Wojskowego i innymi (między innymi z archiwów IPN), które zostały zawłaszczone, przejęte przez komisję weryfikacyjną WSI, prowadzoną przez mecenasa Jana Olszewskiego – a obecnie znajdujące się pod opieką prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Materiały te zostały przewiezione, skopiowane i następnie zamknięte w siedzibie Biura Bezpieczeństwa Narodowego w Warszawie, na ulicy Karowej.
I to jest podstawowy problem. Ma poniekąd rację Antoni Macierewicz, mówiąc na lewo i prawo, że chodzi o komisje likwidacyjną i weryfikacyjną WSI – ale nie jest to atak na nią, inspirowany przez byłych funkcjonariuszy i oficerów tej służby – lecz próba odzyskania panowania nad materiałami i archiwum SKW.
Różni pożyteczni idioci, działający na zlecenie Prawa i Sprawiedliwości próbują oczywiście odwrócić uwagę od oczywistych faktów, kierując sprawę w stronę domniemanej afery, w które, jakżeby inaczej, musi być zamieszana spółka Agora i sam Adam Michnik osobiście.
Antoni Macierewicz stworzył pod płaszczykiem swojej działalności w komisjach WSI i jako szef SKW układ polityczno – mafijny, który przejmując materiały tajne, chce przy ich pomocy stworzyć, w drugim ośrodku władzy, czyli kancelarii prezydenckiej – alternatywne miejsce kontroli państwa. I Lech Kaczyński akceptując te działania na swoim terenie – bierze za to odpowiedzialność.
Funkcjonariusze komisji likwidacyjnej, działający w sferze publicznej, próbują zrzucić odpowiedzialność za tą sytuację na barki nowej ekipy, sugerując, że chce ona reaktywować działalność byłych służb specjalnych, poprzez zablokowanie działalności komisji WSI.
Działalność komisji Olszewskiego faktycznie musi zostać zakończona, ponieważ ten bezwład organizacyjny powoduje, że prawie 1000 funkcjonariuszy służb jest w stanie na „stand by”, a polska służba kontrwywiadu i wywiadu są praktycznie sparaliżowane. I oczywiście – komisja Olszewskiego nie daje absolutnie żadnej gwarancji, że materiały tajne, które są w jej posiadaniu, nie zostaną wykorzystane w celach politycznych.
I sprawa podstawowa, która może tą sytuację odblokować.
Lech Kaczyński ma już od 8 miesięcy na biurku aneks do raportu Macierewicza. Jego obowiązkiem jest podjęcie w tej sprawie decyzji. Raport powinien albo zostać przekazany do wglądu premierowi, marszałkom Sejmu i Senatu – i zostać ogłoszony – albo zostać zamknięty, z klauzulą pełnej tajności – a materiały prac komisji Olszewskiego i Macierewicza powinny, co do jednej kartki, wrócić pod konktrolę instytucji, z których zostały zabrane.
Lech Kaczyński jest obecnie osobą, na której ciąży odpowiedzialność, nie tylko polityczna, za obecną sytuację. Zostawienie spraw w rękach ludzi, na których ma wpływ Macierewicz i brat prezydenta – jest groźne dla bezpieczeństwa państwa.
Azrael





