Azrael – zwykłe pisanie

Tomistyczny realizm jest walką przeciw wszelkiej samodzielności umysłowej – Kołakowski

Lemingi górą!

z 5 komentarzami

Fenomen zwycięstwa Donalda Tuska i jego formacji w wyborach parlamentarnych w 2007 roku został mniej więcej zdiagnozowany. Oczywiście, te diagnozy są różne, w zależności od tego, po której stronie pan socjolog, politolog – czasem fachowiec, a częściej tylko domorosły – siedzi. Czy po stronie wygranych, przegranych – czy poza układem (tfu!) politycznym.

I tak zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości widzą źródło swojej porażki w kontrofensywie właśnie układu politycznego III RP, wspomaganego nieprzychylnymi mediami i mitycznym udziałem – manipulacją służb specjalnych, ze szczególnym naciskiem na WSI. Znany publicysta post upeerowski, Stanisław Michalkiewicz nazywa to z rosyjskiego „razwiedką”, nie zdając sobie chyba sprawy, że użycie tego sformułowania w jego felietonach (a jest prawie w każdym) świadczy o tym, że jego podświadomość jest przesiąknięta sowieckim sposobem pojmowania rzeczywistości, jako spisku wszechogarniającego i wszechobecnego.

Zwycięzcy chętnie by widzieli laur zwycięstwa jako zwieńczenie swojej doskonałości politycznej i planu, który uwiódł elektorat, gdzie znaki i programy nowoczesnego i odnowionego państwa XXI wieku w Unii Europejskiej zostały zaakceptowane bezwarunkowo. Ładny premier, ładna partia, ładny program, polityka miłości i wszystko jasne – i dążymy ku nowoczesnemu państwu w Unii Europejskiej.

Kompletnych badań po wyborach jeszcze nie było, poza pewnymi danymi statystycznymi, powszechnie znanymi – jeszcze nie znalazłem opracowania przekrojowego – a opracowań komentatorów politycznych stale obecnych w mediach czytać nie będę – bo są oni właśnie stale przywoływani, i z reguły mówią to, co chce usłyszeć pytający ich dziennikarz. Tu wyjątkiem jest tylko Marek Migalski, bo on mówi to, co chce usłyszeć Prawo i Sprawiedliwość, i Jadwiga Staniszkis – bo ona mówi pisze i mówi tak, jak wieszczyła Pytia… wszystko można podłożyć pod jej opinie…

Nikt nie pyta się właściwie tych, którzy zdecydowali o zwycięstwie Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej – czyli młodych, z miast, wykształconych. Tych, którzy po raz pierwszy tak gremialnie wstali z leżanek, nie wyjechali w plener, odstawili piwo i… odstawili Jarosława Kaczyńskiego od władzy – prawdopodobnie na stałe.

Ostatnio pojawił się w komentarzach, w internecie, choć i w maintsreamie termin dość obraźliwy – lemingi.
Określa się tym mianem tych, którzy nieświadomie według krytyków, bez analizy stanu polityki i państwa, bez zastanowienia się poszli do urn, wiedzeni stadnym instynktem – i wybrali według krytyków źle. Źle bo bezideowo.

Tylko, właśnie – czy na pewno ci ludzie, to ogromne, kilkumilionowe „stado” jest naprawdę bezideowe – czy może jednak w ich zachowaniu jest coś, co jest zgodne z kierunkiem rozwoju polityki, państwa, pojmowania interesu swojego i społeczeństwa?

Najczęściej, głównie tego rodzaju pejoratywne oskarżenia o instynkt stadny, o brak idei państwa i brak poczucia odpowiedzialności padają z ust „prawicowych” komentatorów – czyli zbliżonych do Prawa i Sprawiedliwości.

Można z ich ust usłyszeć słowa pogardy, że nie poszli za jedynie słuszną linią partii jedynego wodza i jedynej słusznej, patriotycznej myśli. Krzyczą tak ci, którzy sami w pogardzie mają innych, prawdziwych i autentycznych twórców nowej Polski, których głównym narzędziem jest pomówienie. Zakrzykując własne kompleksy i własne poczucie niedowartościowania – usiłują zwalić winę za swoja porażkę na innych – oskarżając ich o zdradę ideałów – tak, jakby ich ideały były najważniejsze, niepodważalne. Słowa o patriotyzmie, jakimi chętnie sobie wycierają na każdym kroku usta – są traktowane instrumentalnie i bezwstydnie, podobnie jak inne słowa – wytrychu – interes narodowy albo katolicka Polska, honor – i oczywiście – Ojczyzna.

Ludzie ci zawłaszczyli przez dwa lata swoich rządów sukcesy opozycji demokratycznej – a człowiek, który nie przesiedział w „internacie” ani jednego dnia i robił wszystko przez lata kariery politycznej dla rozbicia społeczeństwa, budując atmosferę rozliczeń i spychania dużej części społeczeństwa na margines – chce sobie przypisać większość zasług.

Ci właśnie krytycy, ludzie z właściwościami, które sami sobie przypisują – próbują przypisać młodemu pokoleniu brak rozumu i pojęcia o sprawach społecznych i państwa.

Na szczęście – nie jest to możliwe, nie uda się, biologia, prawa natury i samoświadomość młodego społeczeństwa pozwolą te zmurszałe, chore poglądy, podszyte kłamstwem, zniwelować i w rezultacie pokonać.

Młode pokolenie jest liczniejsze, jest lepiej wykształcone, nie ma kompleksów, nie ma garbu świadomości komunizmu, nie patrzy się w przeszłość – tylko do przodu. Jest świadome swojej siły, swojej przewagi intelektualnej, swoich możliwości i wolności od zasad i idei, które ich ograniczają. Idei podległości źle rozumianych tradycji i idei podporządkowania się wartościom, które obumierają pod pręgierzem przemian cywilizacyjnych.

Ludzie ci, młoda, przyszła elita Polski, obudziła się w odpowiednim momencie, aby pokazać swoją siłę, swoją chęć odsunięcia po 18 latach tych, którzy już tylko uzurpują sobie prawo do decydowania o losie całego społeczeństwa. Określenie tych ludzi, tej nowej, kształtującej się warstwy polskiej klasy średniej mianem lemingów – świadczy tylko o tym, że to co z tymi ludźmi stało, czyli tak zwany projekt IV RP był ideową i intelektualną wydmuszką.

Młode pokolenie, bez słuchania starszych zbudowało sobie samo własny projekt społeczny i moralny, który już funkcjonuje. Wiedzą, że dla powodzenia swojego – i swojej, przyszłej, lub obecnej rodziny konieczne jest dobre wykształcenie, znajomość języków, że podstawą życia nie jest walka o coś, co wymyślił Dmowski czy Jan Paweł II – lecz praca w której mogą się zrealizować. Ludzie ci dla dobra swojego – i w przyszłości kraju – uczą się dodatkowego języka i robią po studiach dodatkowe kursy. A Unia Europejska jest dla nich nie wrogiem – ale szansą na normalny kraj i życie.

Ludzie ci mogą nie lubić gejów, mogą nie zgadzać się z prawem do usuwania ciąży, ale nie będą potępiać ludzi i zachowań innych, ponieważ tolerancja i otwartość, zrozumienie prawa drugiego człowieka o decydowaniu o o sobie – jest dla nich nową ideologią. Nową, nienazwaną – ale ona nie potrzebuje definiowania i kategoryzowania – nie stawia sztucznych barier, zakazów i nakazów.

Podstawą ich wspólnych relacji jest wolny i swobodny związek – co nie oznacza, że związek bez wartości, ślubu, czy sakramentu. Nie interesują ich sprawy ideowe, które w Polsce zostały sprowadzone przez „oszalałych” lustratorów do sprawa rozliczeń i prób wypchnięcia części społeczeństwa poza nawias, a z kolej doktrynerscy katolicy chcieliby zabrać im resztę swobody i wolności, a dyskusje o wartościach sprowadzili do spraw aborcji, in vitro i mszy niedzielnej, jako miejsca spotkań „prawdziwego Polaka”.

Polska i ojczyzna zaczyna się dla nich za rogiem. Interesuje ich obszar małej ojczyzny, bezpieczeństwo swoje, rodziny, ulicy – ale także interes państwa i jego przyszłości. Są jednocześnie pragmatyczni i na swój sposób konserwatywni – wiedzą, że to co osiągną, jest ich i dla nich – i tylko dla tych, którym chcą dać. Dlatego zawsze będą patrzyli na tych, szczególnie na tych polityków, którzy będą chcieli im zabrać – nie motywując dlaczego, po co – i co z tego w przyszłości będą z tego miału ich dzieci. Dlatego populizm, a szerzej – politycy, tacy jacy są w Polsce są im obcy.

To „stado” społeczne, pogardliwie zwane lemingami, jest mądre zbiorowym rozumem. Ono już nie daje się manipulować, jest odporne na przekazy medialne, na socjotechniczne zagrania. Nowoczesny, młody leming idzie do przodu – ale nie pcha go instynkt zagłady – lecz chęć rozwoju. I wbrew pozorom – te lemingi mają poglądy i nie są apolityczne – są lewicowi, prawicowi, konserwatywni, liberalni – ale w odpowiednim momencie wybiorą drogę pragmatyzmu państwa i społeczeństwa.

Prawdziwe lemingi, czyli „ciemny lud” – powoli już umiera, odchodzi w polityczny niebyt.

I dlatego możemy być spokojni, kto w rezultacie w Polsce będzie sprawował władzę i rząd dusz, kiedy dzieci tych tych młodych, wykształconych, którzy teraz dali mandat Donaldowi Tuskowi – wejdą w wiek wyborczy…

Azrael

Written by Azrael

maj 12, 2008 @ 21:02

Odpowiedzi: 5

Subscribe to comments with RSS.

  1. No tak, kult młodości. Ciekawostką jest, że klut młodości dominuje w systemach totalitarnych – Pawka Morozow, Siła przez Radość itd. Niech żyje młodość!

    Warszawa78

    maj 12, 2008 at 23:51

  2. Szanowny Azrael!

    Mialem nieco ponad tydzien czasu wymuszonej przerwy w tzw. blogowej aktywnosci. Dzisiaj spokojnie zasiadlem przeczytac wszystkie zaleglosci i komentarze. sprzyjala temu za oknem okropna pogoda. Musze Tobie powiedziec, odnosze wrazenie, iz wszyscy tkwimy w jakims dzwinym letargu, blednym zaczarowanym kole, ktore nas trzyma w dali od sedna, filiozoficznych praw i wlasciwych wnioskow.
    Zaczynam patrzec na Tuska i PO dosc krytycznym okiem przy jednoczesnym wrecz patologicznie krytycznym spojrzeniu na PiS i jego liderow. Dochodze do wniosku, ze jednak coraz ciemniejsze i grubsze chmury sklebiaja sie nad Polska, na polska polityka, ekonomika.
    Pozwol Szanowny Azrael, ze taki a nie inny bedzie moja komentarz do Twego postu na dzien dzisiejszy

    Roman Strokosz

    maj 13, 2008 at 3:03

  3. A co to ma do rzeczy?

    Marchewa

    maj 13, 2008 at 8:11

  4. Wolę być lemingiem, niż głosować na PiS.

    petrel

    maj 13, 2008 at 11:15


Napisz odpowiedź