Azrael – zwykłe pisanie

Czytanki (nie)oszołomów 2008 - 05 - 10

Opublikowany w Czytanki (nie)oszołomów by Azrael w dniu maj 10th, 2008

Dziś w programie przybliżania blogów i ludzi, którzy wyrastają ponad standardy polskiej sieci - Tomek Menzel.
Pisze na różne tematy, nie ogranicza się tylko do polityki i spraw bieżących. Ma bardzo unikalny i osobisty styl, jest całkowicie samodzielny w myśleniu… aż dziw, że dalej pozostaje w Salonie24, bo znacząco odbiega intelektualnie od tamtego środowiska. Oto jeden jego z ciekawszych wpisów.

Przy okazji - przypominam, że każdy blog na S24 ma unikalny kanał rss, więc można główny “ściek” tego “salonu” ominąć i czytać tylko rzeczy wartościowe.

————————————————————————-

Heteryk gejem zaintrygowany

Powiem na samym początku by nie było później żadnych problemów, że niby nie wiadomo o co mi chodzi. Tak! Jestem za pełnią praw dla par homoseksualnych, chciałbym by mieli możliwość adoptowania dziecka (sądzę, że ważniejsze jest to, by dziecko miało jakichkolwiek rodziców, którzy darzą je miłością, niż nie miało ich wcale), chciałbym móc przyglądać się społeczeństwu, które w spokoju koegzystuje ze wszystkimi Obcymi.

Oczywiście cały temat jest spłycony do poziomu absurdu. Kto chce nam co narzucić? Nikt nam nie narzuca swojej seksualności, osoba heteroseksualna nie zainteresuje się homoseksualną. Homoseksualizm nie jest pedofilią, ani przestępstwem. Jest to po prostu sposób odczuwania - każdy kocha tak jak ma kochać, tak jak widzi ten przeklęty świat.

W Polsce temat seksualności przybiera wymiar obsesji. Pewna pani, w pewnej telewizji, prezentowała profil z portalu gejowskiego, swojego adwersarza. Oczywiście obrzydza ją to, że autor użył w tym tekście takich oto słów: “anal”, “oral”, “lubię młodych gejów” itp. itd. Ta sama pani użyła takich oto słów, wobec tego pana: “Ja panu ręki nie podam, bo nie wiem gdzie pan ją trzymał”. Oczywiście pani ta jako przykładna kobieta, pewnie katoliczka, nie wie skąd się biorą dzieci i dochodzi do wniosku, że albo dziecko bierze się przez pączkowanie (tylko, że wtedy mija się to z teorią kreacjonizmu), albo bocian je przynosi jako dar od Boga. Oczywiście co robiła na portalu gejowskim osoba heteroseksualna, nie wiadomo. Pewnie chodziło o zebranie materiału badawczego. Tylko, że gej może zbierać taki materiał z portali osób heteroseksualnych, gdzie pewna pani, może mieć napisane, że lubi być wiązana linami i to, że lubi fisting.

O co chodzi polskiej klasie politycznej i polskiemu społeczeństwu kiedy mowa o seksie? A może żyjemy w tak bigoteryjnym kraju, że nie warto rozmawiać o zauroczeniu, miłości, o kontakcie fizycznym z drugim człowiekiem? Ponieważ bardzo mała część tego społeczeństwa doświadcza tego kontaktu… Trudno mi stwierdzić w czym tkwi problem. Może po prostu nie dopuszczamy możliwości kontaktu z płcią, którą tak dobrze znamy. Skoro my tego nie dopuszczamy, to inni też nie powinni. Taka jest niepisana reguła społeczna. A wymiar teologiczny czy też religijny jest na drugim planie i tworzy genialną zasłonę dymną.

Ciekawie opisywał sytuację seksualności, w polskim społeczeństwie, Ernest Skalski w tamtym roku, kiedy wybuchła afera homoseksualna (swoją drogą co roku wybucha wielka afera związana z seksualnością i obyczajami, po chwili milknie i nic się z tym wszystkim nie robi):

Jest masa ludzi, którzy nie radzą sobie ze swoją seksualnością, mających na tym punkcie obsesję. Tacy, którym wszystko kojarzy się z d…. Niektórzy są całkowicie skupieni na sprawach seksu. Inni zajmują się nim przy okazji. Przy czym traktują go na różny sposób. Jedni to tak zwane gadułki seksualne, propagatorzy wszelkich odmian seksu, prowokatorzy, których zaspakaja taki swoisty ekshibicjonizm. Ci, są jeśli nie całkiem szczerzy, to przynajmniej nie ma w nich nadmiaru hipokryzji.

O hipokryzję podejrzewam natomiast moralistów. Oni się - myślę - wstydzą swoje seksualności, swoich problemów i swoich zahamowań. I zamiast udać się do psychologa, czy seksuologa ze swoim problemem, wyżywają się w umoralnianiu innych. Pozwala to im poruszać się w atmosferze erotyzmu, smakować ten erotyzm, zwalczając go. Cmokając i zachłystując się, jak mówi rosyjskie powiedzonko. Bo przecież wroga trzeba rozpoznać.

Więc panowie i panie od umoralniania: proszę zastanowić się czy problem nie tkwi w Was samych. Czy może nie bierze się z innych pobudek niż światopoglądowych. Może rozwiązanie jest prostsze niż sądzicie. A nóż, może jesteście homoseksualistami.

[Źródło: Tomasz Menzel]

5 Responses to 'Czytanki (nie)oszołomów 2008 - 05 - 10'

Subscribe to comments with RSS

  1. Herian said, on maj 10th, 2008 at 17:17

    Azrael! Poieram to co piszesz. Twoje poglądy przerosły S24. Ja tam jeszcze twkię, choć korci mnie by im konkurencję jakoą stworzyć. Choćby “komercyjną” na początek. Bo S24 komercją zalatuje. Co Ty na to?

  2. Abulafia said, on maj 10th, 2008 at 19:32

    Po ,,występnej gromadce” z Salonu 24 i Kuraku, następny blog, poświecenie któremu uwagi nie będzie prostowaniem zwojów mózgowych.
    Co do seksualności mam jedną uwagę. Seksualność sprowadziło do rangi przestępstwa chrześcijaństwo. Zwycięstwo Pawłowej wizji Kościoła-ascetycznej i negatywnej wobec ciała- wzorowanej m.in. na zoroastryzmie i neoplatonizmie. A przecież grzech jest wyłącznie tworem osądu człowieka, ,,nazwą bez substancji”-pisał L. Clarkson. Jeśli przyjmiemy, że wszystko, co stworzył bóg (a więc i człowieka) było dobre, nie można w seksualności dopatrywać się przestępstwa. Ale ono musiało się pojawić w chrześcijańskiej ideologii, by oczyścić Jahwe z niezróżnicowalności. Dobry bóg Jahwe nie mógł stworzyć zła, więc wykoncypowano mit o Ewie i owocu zakazanym. Winien jest więc seks czyli grzech pierworodny.
    I gdzie te czasy, kiedy kult boga np. Dionizosa (utożsamianego z Bakchusem i Sabaziosem) polegał na zjednoczeniu seksualnym z bogiem.
    Seks był i jest integralną częścią życia duchowego człowieka-pisał Kingsley w raporcie z 1956 r. , i żadne bajdy o jego grzeszności nie zmienią tego.
    ,,Tylko stary pijanica, który spalił trzewia
    brzydzi się trunkiem, którym nazbyt się zalewał”
    To już satyryk-nie autorytet przykruchtowy.

  3. Azrael said, on maj 10th, 2008 at 22:36

    @Herian - można i trzeba nawet - tylko, czy jest ktoś, kto potrafi to pociągnąć?
    Oczywiście - S24 jest modelem komercyjnym. Niestety - wymyka się z rąk Igorowi.

  4. rmstemero said, on maj 11th, 2008 at 2:12

    Pisanie o seksualnosci w naszym pieknym kraju jest zadaniem karkolomnym. Wynika to jak sadze z podwojnego, najparwdopodobniej niezawinionego uposledzenia naszych rodakow. Z jednej strony ciazy nam tradycja chrzescijanska w najbardziej smutnym, katolickim wydaniu (pomysl na postawienie znaku rownosci pomiedzy przyjemnoscia cielesna i grzechem jest zaiste diabelskim wynalazkiem) z drugiej strony nie zdolalismy wyksztalcic jezyka pozwalajacego na mowienie “o tych sprawach” bez popadania w nomenklature medyczna, rynsztok lub infantylizm. Jest to zjawisko unikalne na skale swiatowa. Na szczescie wiekszosc nie zdaje sobie z tych uposledzen sprawy i zyje sobie dalej szczesliwie. Glosna mniejszosc zamknieta w piekle wlasnych strachow i obsesji usiluje (co raczej jest skazane na niepowodzenie) wychowac cala reszte zgodnie z wlasnymi, raczej obskuranckimi i smutnymi wyobrazeniami.
    No i mamy…

  5. beatrix17 said, on maj 11th, 2008 at 9:59

    @rmstemero.

    pewnie jest tak jak mowisz, ale mowienie o seksualnosci w naszym kraju jest absolutnie konieczne. ten obszar zycia, zamkniety w kregu hipokryzji, jak i wiele innych, obszar wazny, bo bedacy czescia innego, wiekszego - milosci i duchowosci. Hipokryzja towarzyszaca postrzeganiu go przez tzw. ogol przeklada sie katastrofalnie na ten drugi. Nie potrafimy rowniez mowic o wlasnych uczuciach. To przedziwne i szalenie smutne. A przeciez wcale nie jest tak zle z naszym jezykiem. Uwazam, ze poczatek mamy zupelnie dobry. Polskie “kochac sie” w prownaniu z angielskim np “make love” to naprawde ladne slowo.
    Mowmy, mowmy , brzmienie wyrazu zalezy od kontekstu, w tym wypadku jak sadze.

    A z drugiej strony sadze, ze z tradycja katolicka dzieje sie to, o czym sam wiele razy tu pisales. Odchodzi na margines. Wolniej niz gdzie indziej, bo mocniej niz gdzie indziej byla tu zakorzeniona, ale powolutku sobie idzie. Wiec mysle, mam nadzieje ze za jakis czas…

Leave a Reply