Azrael – zwykłe pisanie

Prywatyzacja szpitali i obłuda

Opublikowany w Państwo, Polityka, Polska, Społeczeństwo, demokracja by Azrael w dniu maj 9th, 2008

Straszne zamieszanie i jazgot medialno – polityczny wywołał wczoraj minister Aleksander Grad, oświadczając w trakcie wywiadu radiowego, że co innego się mówi w trakcie kampanii wyborczej, co innego słyszy wyborca – a co innego się faktycznie robi.
Oczywiście – wypowiedź Grada to poważne faux pas polityczne i marketingowe, bo wszak jak Anthony de Mello powiedział - „Ludzie nie chcą prawdy, oni chcą pewności i bezpieczeństwa”. A dla nich państwowa służba zdrowia to właśnie to bezpieczeństwo – nawet za cenę leżenia na korytarzach i czekanie ¾ roku na wizytę u onkologa, z rakiem za pazuchą.

To, że polityczny „babol” został wykorzystany przez Prawo i Sprawiedliwość – temu się nie dziwię, natomiast budzi moje zdumienie reakcja mediów. Zresztą media nakręciły tą sprawę i wykorzystują ją do ataku na PO.
Nie jest przypadkiem, że jednocześnie dwie gazety codzienne tego samego dnia publikują plany prywatyzacyjne rządu i większości parlamentarnej w ochronie zdrowia. I są to materiały zadziwiająco do siebie podobne…
Zamierzenia urynkowienia ochrony zdrowia są znane i zapowiadane od dawna - jeżeli ktoś uważnie śledzi plany Platformy Obywatelskiej – to wie też, że decentralizacja państwa jest jej głównym celem politycznym. Grad tak naprawdę niefrasobliwie odkrył działania kuchni politycznej – nic więcej.

Zajęci sprawą szpitali, żurnaliści nie zwrócili uwagi na inne doniesienia;

Otóż „Gazeta Wyborcza” poinformowała, że urzędy wojewódzkie zostaną drastycznie odchudzone – nawet o ¾ etatów, a uprawnienia wojewodów zostaną ograniczone do nadzoru nad majątkiem państwa, kwestii bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego. Oznacza to przesunięcie uprawnień – i mam nadzieję, także pieniędzy – na szczeble samorządowe. Wszystkie sprawy związane z pomocą społeczną, ochroną środowiska, rolnictwem, budownictwem będą w gestii samorządów. Oprócz tego planowane jest ograniczenie roli różnych agencji terenowych.

Dopiero odwołanie się do programu PO i do kroków w innych dziedzinach, tych, które są w gestii MSWiA, pokazuje, że projekt oddania szpitali samorządom – i przekształcenia je w spółki prawa handlowego, ale poddane kontroli samorządowej – ma ręce i nogi. A potem – prywatyzacja.

Jest tu oczywiście kilka spraw;

Po pierwsze – co ze szpitalami klinicznymi? Są one w gestii akademii medycznych – i tylko teoretycznie w gestii ministra zdrowia. A jak pokazuje przykład szpitala na ulicy Banacha w Warszawie – są to jednostki, których zreformować od lat się nie daje. Myślę, że dla dużych szpitali wojewódzkich musi powstać odrębny program, program sieciowy szpitalnictwa.

Druga sprawa to wycena majątku i sposób oddłużania szpitali. Stanowią one majątek państwa – i jest konieczne, aby ten majątek pozostał w spójności, oczywiście tylko w zakresie działalności medycznej. Pojawiają się głosy, że jeżeli to jest majątek powstały z podatków wszystkich obywateli, przez dziesiątki lat kumulowanych – to dlaczego teraz ma być oddany samorządom? To trochę takie „bolszewickie” myślenie – bo w myśl tej zasady nie można by na przykład prowadzić programu powszechnej prywatyzacji – bo wszystko było z podatków…

Oczywiście – oddłużenie nie może być równoznaczne z darowaniem długów – bo w tej sytuacji traci skarb państwa. Natomiast czym innym jest oddawanie szpitali samorządom, w zamian za obligacje samorządowe, o określonej kwocie. Państwo – czyli społeczeństwo – udziela samorządowi w ten sposób kredytu,w formie majątku szpitala – i jest on zabezpieczony obligacją. Beneficjent, czyli samorząd zostanie zmuszony, po pierwsze, do dbania o kondycję szpitala, pod drugie – do spłaty – w określony sposób i w określonym czasie – raty kredytu. Oczywiście – może to zrobić, prywatyzując szpital.

Rząd ze swojej strony musi zagwarantować określone środki na służbę zdrowia – i to wzrost tych środków. Nie ma innej drogi, niż wzrost nakładów – i kontrola ich wydawania. A to można zrobić, kiedy jest jasno określonu i zdefiniowany rachunek ekonomiczny.

Prze wiele lat, szczególnie dosadnie w trakcie rządów Prawa i Sprawiedliwości usiłowano postawić znak równości pomiędzy słowami prywatyzacja i złodziejstwo. Te głosy oburzenia, ze strony Prawa i Sprawiedliwości – nie mają żadnego logicznego uzasadnienia. Szczególnie, kiedy je wypowiada były minister Piecha, który właśnie na patologiach ochrony zdrowia próbował „kręcić lody”, przy kawce w BUW-ie…

Przypomnijmy - wiceministra zdrowia Bolesława Piechę, odpowiedzialnego za sprawy między innymi list leków refundowanych, widziano w knajpce na warszawskim Powiślu przy kawce i ciasteczku (bo alkoholu nie pije, jako AA) z przedstawicielem firmy “Servier”, francuskiego dostawcy leku iwabradyna. Lek ten, został wpisany na tę listę, dwa dni przed jej zamknięciem, pomimo nie najlepszego, delikatnie mówiąc, zdania o tym leku ciał opiniujących decyzję. I ten pan śmie się wypowiadać o służbie zdrowia.

Sprawa urynkowienia działalności służby zdrowia nie da się oddzielić od dwóch innych zagadnień – reformy ZUS i prawdziwego urynkowienia systemu ubezpieczeń zdrowotnych.

To jest dopiero wyzwanie, przed którym rząd PO już wkrótce będzie musiał stanąć.

Azrael

18 Responses to 'Prywatyzacja szpitali i obłuda'

Subscribe to comments with RSS

  1. rmstemero said, on maj 9th, 2008 at 13:00

    @azrael: moj drogi, temat przerasta moje mozliwosci. Ale: zyjac sobie w roznych krajach przez ostatnie cwierc stulecia jeszcze nie spotkalem nikogo zadowolonego z optymalnie dzialajacej - przepraszam za pojecie mylace i noszace znamiona postsiwckiego myslenia - sluzby zdrowia. Sektor uslug medycznych nie jest zadna sluzba - i od tej skromnej rewolucji w glowach nalezaloby zaczac. Produktem tego sektora sa uslugi medyczne w ilosci i jakosci zaleznej od stopnia zamoznosci spoleczenstwa i decyzji uslugobiorcy ile ma zamiar na ten cel wydac pieniedzy. W tym wzgledzie nie ma zadnej roznicy pomiedzy - przepraszam za slowo - sluzba zdrowia a dajmy na to naprawa samochodow lub budownictwem mieszkaniowym. Chcesz (jako obywatel) posiadac prawo do korzystania z luksusow i zdobyczy cywilizacyjnych - zadbaj albo o ponadprzecietna zamoznosc skarbu panstwa ktory bedzie z Twoich pieniedzy solidarnie lozyl na wszystkich potrzebujacych albo badz na tyle zamozny aby na wszystkobylo cie stac. Badz dynamiczny, konkurencyjny, lepiej wyksztalcony i gotow pracowac od switu do nocy. Zadbaj o swoje.

    Jak dlugo w Polsce bedzie panowalo idiotyczne i oparte na naiwnosci przekonanie ze mozliwe jest cos takiego jak jakas bezplatna sluzba - tak dlugo nie ma najmniejszego sensu spierac sie o ksztalt reformy. Rzad nie ma wlasnych pieniedzy i domaganie sie od niego rozwiazywania problemow ktore takowych w duzej ilosci wymagaja jest mysleniem zyczeniowym. Rzad jest reprezentacja spoleczenstwa (ktore jako calosc jest raczej biedne) i musi zabrac aby moc rozdawac.
    Byc moze jest to prawda niepopularna ale sadze ze powinnismy domagac sie od politykow uczciwego przyznania sie do niemoznosci rozwiazania problemow nierozwiazywalynch. Bo jest to nieodzowny warunek wstepny do zainicjowania powolnych zmian w mysleniu ogolu.

  2. analog said, on maj 9th, 2008 at 14:49

    no oszywi o kreceniu lodow PO nie ma mowy
    mozemy sie zalozyc o to jak “prywatyzacja” przebiegnie
    PO cwiczylo to juz na wroclawskim podworku - Szpital Kolejowy, w ktorego “odzyskanie” dla gminy wyznaniowej zaangazowani byli m.in. byly dyrektor wydzialu zdrowia Urz. Woj. (z druzyny ministra S) i obecny eurodeputowany PO
    mechanizm bedzie prosty jak drut
    spolka (chyba jej nie zlikwidowali nawet, a pewnie powstaly/na nowe) bedzie skupowala wierzytelnosci, a kiedy samorzadowcy utowrza spolki prawa handlowego…
    dala nam przyklad nomenklatura jak prywatyzowac mamy

  3. beatrix17 said, on maj 9th, 2008 at 15:22

    Jesli rmstemero pozwoli - podpisze sie pod tym co napisal i tylko doloze jeszcze jedno. Bede domagac sie od panstwa aby przestalo mi zabierac kuuupe forsy za ktora nie dostaje nic. Moge placic, ale nie tak duzo. Albo przynajmniej za jakis czas. Jesli ktos przedstawi sensowny projekt, ktory bedzie w reultacie zmierzal do zminimalizowania skladki obowiazkowej, za ktora mozna pozyskac minimum uslug medycznych, bede placic i nie bede narzekac.
    A poniewaz jestem dynamiczna i potrafie dbac o swoje, chetnie podziele sie tymi mniej dynamicznymi, placac podatki. Natomiast teraz dziele sie z nieudaczna sluzba zdrowia i to mnie wkurza.
    Duzo zdrowia zycze wszystkim.

  4. SpecShadow said, on maj 9th, 2008 at 16:38

    >Chcesz (jako obywatel) posiadac prawo do korzystania z luksusow i zdobyczy >cywilizacyjnych - zadbaj albo o ponadprzecietna zamoznosc skarbu panstwa ktory bedzie z >Twoich pieniedzy solidarnie lozyl na wszystkich potrzebujacych albo badz na tyle zamozny >aby na wszystkobylo cie stac. Badz dynamiczny, konkurencyjny, lepiej wyksztalcony i >gotow pracowac od switu do nocy. Zadbaj o swoje.

    A co z resztą społeczeństwa które nie może konkurencyjne, mieć dużych zarobków i pracować od świtu do nocy (co z rodziną? Pomyśl!). Co Oni mogą wtedy zrobić? Umierać?
    A to że służba zdrowia “służbą” jako taką nie jest już wiedziałem od dłuższego czasu, dziwi mnie że ludzie wciąż myślą że mogą dostać coś za darmo w tym sektorze.

  5. Domi_ said, on maj 9th, 2008 at 17:33

    Drogi Azraelu i rmstemero
    Chcialbym prosic Was abyscie na moment oderwali sie od biezacej polityki i spojrzeli na problem sluzby zdrowia w Polsce bez zadnych odniesien politycznych. Otoz nie mozna , jak to zrobil moj przedmowca, porownac uslug zdrowotnych do naprawy samochodu. Samochod mozesz miec ale nie musisz. Jezeli ta sama filozofie zastosujesz do zdrowia to…powodzenia na tamtym swiecie. Prawda jest ze nie istnieje na swiecie idealny model sluzby zdrowia. Nie wiem skad sie bierze w naszym kraju przekonanie ze model amerykanski jest najlepszy i najtanszy. Otz przyjmijcie prosze do wiadomosci ze w amerykanskim calkowicie prywatnym systemie zdrowotnym koszty administracyjne sa znacznie wyzsze niz np w powszechnym publicznym systemie kanadyjskim.Wiem co mowie gdyz mieszkam w Kanadziwe od 20 lat i mam krewnych pracujacych w tej branzy. Prawda jest ze zmora publicznych systemow zdrowotnych jest czas oczekiwania na roznego rodzaju zabiegi. Oczywiscie ze czas oczekiwania w USA na te same zabiegi jest znacznie krotszy pod warunkiem ze ma kto za nie zaplacic. Przypominam ze ok 10 mln Amerykanow nie posiada zadnego ubezpieczenia zdrowotnego a ok 40 mln ma je w niedostatecznym stopniu co oznacza ze po wyczerpaniu niskiego limitu rowniez nie maja zadnego. Oczywiscie zabiegi wymagane dla ratowania zycia zostana wykonane ale dlug pozostaje i bedzie bezwzgkednie sciagany.Ubezpieczenia indywidualne sa potwornie drogie i niewielu na nie stac. Podstawowym systemem pozostaje wiec ubezpieczenie grupowe czesciowo fundowane przez pracodawce ( tzw Benefits).Problem tylko w tym ze nie wszyscy pracodawcy oferuja cos takiego, a ponadto w ciagu ostatnich lat ubezpieczenia te sa ograniczane w celu zmniejszenia kosztow. Oznacza to ze limity w ramach tych ubezpieczen sa zmniejszane. Zastanowcie sie prosze dlaczego wsrod krajow wysoko rozwinietych jedynie USA maja calkowicie prywatny system zdrowotny. Wszystkie kraje starej UE a takze Kanada ,Australia, Nowa Zelandia nie maja i nie zamierzaja wprowadzac systemu wzorowanego na amerykanskim-
    ba co jakis czas w USA podnosza sie glosy aby rozwazyc zmiane systemu amerykanskiego na inny wszorowany na kanadyjskim lub europejskich. Do tej pory koncerny farmaceutyczne jak i potezne firmy ubezpieczeniowe skutecznie utracaly te proby jako najwieksi beneficjenci obecnego systemu. Wierzcie mi nie warto ogladac sie na wiele rozwiazan stosowanych przez nowego Wielkiego Brata , warto natomiast spojrzec znacznie blizej bo np na druga strone Baltyku. Pozdrawiam

  6. Jacek2 said, on maj 9th, 2008 at 18:29

    Szkoda ze zaden z polskich politykow nie powiedzial glosno tej oczywistej prawdy , ze Polski jako biednego kraju na dorobku po prostu nie stac na dobra ” bezplatna ” sluzbe zdrowia …..
    Pilnie potrzebne jest urynkowienie uslug medycznych , ( nikt nie daje lapowek dentystom … ;) obalenie monopolu ZUS , dopuszczenie konkurencyjnych do ZUS ubezpieczycieli .

  7. GB said, on maj 9th, 2008 at 21:25

    Domi - zgoda co do Stanów, z tym że to co mamy na razie w Polsce jest chyba jeszcze gorsze. A co mamy? Dziwaczne i dosyć mętne połączenie prywatnej i państwowej służby zdrowia. Co skutkuje tym, że buląc przeciętnie coś koło 250 PLN miesięcznie (średnie wynagrodzenie pomnożone przez składkę zdrowotną) i idąc do lekarza z czymś powazniejszym niż grypa i tak się usłyszy coś w rodzaju “może Pan się zapisać, potem czekać x miesięcy… albo zrobić to prywatnie za 50 PLN”.

    Koszyk świadczeń jest śmieszny - ostatnio przerabiałem to jako ojciec, mając do wyboru albo kupić szczepionkę kombinowaną przeciwko bodajże 6 chorobom, albo szczepić malucha tyleż razy. Jak pomnożyć to przez 2-3 razy (bo większość szczepionek podaje się w ratach) to wyjdzie że chcąc korzystać z “bezpłatnej” służby zdrowia musiałbym go zawieźć do przychodni parenaście razy w roku na same szczepionki. Połowa urlopu jak nic… no ale teoretycznie mogłem to zrobić. I to “bezpłatnie”, czyli statystycznie za 250 PLN/miesiąc.

    Dla porównania - w Holandii najniższa stawka ubezpieczeniowa to było ok. 30E (dzisiaj może trochę więcej). I nie jest to jakiś wydumany % od wynagrodzenia, ale po prostu tyle a tyle euro miesięcznie za konkretny koszyk świadczeń. Koszyk mniejszy lub większy, z dentystyką lub bez. Jako ciekawostka - ja płaciłem ten większy (nie miałem z pewnych względów wyboru), zawierał on w sobie usługi dentystyczne… i o dziwo wynosił on niewiele więcej niż nasze 250 PLN. Co dowodzi że głównym problemem naszej służby zdrowia jest nie tyle (albo nie tylko) brak pieniędzy, co niewłaściwe ich rozdysponowanie.

  8. Domi_ said, on maj 9th, 2008 at 22:26

    Brawo GB, wlasnie o taka reakcje mi chodzilo. Dobrze tez ze dales przyklad holenderski gdyz znowu dla wielu rodakow- nie wiem dlaczego- jest to kraj narkotykow, pornusow aborcji i eutanazji. Ty wiesz i ja wiem ( mieszkalem w Holandii prawie dwa lata) jaka to wierutna bzdura. W tych czasach kiedy ja mieszkalem skladka wynosila ok 300 guldenow kwartalnie na 3 osobowa rodzine wlacznie z dentysta i lekarstwami. Wracamy wiec do tematu. Patrzmy blizej a nie na USA

  9. Azrael said, on maj 9th, 2008 at 23:22

    @rmstemero - masz rację, dodałbym do tego jeszcze kwestię świadomości obywateli i umiejętności radzenia sobie samemu.

  10. Azrael said, on maj 9th, 2008 at 23:26

    @Domi - masz rację, tylko, że są to jednak dwa pojęcia - czyli w ogóle sprawa ubezpieczeń zdrowotnych, która w Polsce nie jest rozwiązana - i druga sprawa - czyli zarządzanie majątkiem.

    Witam na moim blogu :)

  11. Azrael said, on maj 9th, 2008 at 23:29

    @GB - kwstia koszyka jest jeszcze inną sprawą, ale też wiąże się z systemem ubezpieczeń. Problem ten będzie narastał, szczególnie w sektorach, gdzie firmy nie są na tyle bogate, aby w ramach umów o pracę dodawać właśnie bonus pod postacią świadczeń zdrowotnych.

    Pozdrawiam

  12. rmstemero said, on maj 10th, 2008 at 12:28

    Drodzy dyskutanci,
    cieszy mnie ze zgadzamy sie co do spraw podstawowych. Ca do szczegolow:
    @analog: to co prosze pani/pana w takim razie nalezy zrobic? Niechec do PO (PIS, lewicy, Urbana, Episkopatu - niepotrzebne skreslic) nie gwarantuje jeszcze rzeczowosci i konstruktywnosci dyskusji. Osobiscie sadze ze zadna partia nie gwaraeform bo rntuje powodzenia reforma musi sie wpierw odbyc w glowach reformowanych.
    @beatrix: z checia.
    @SpecShadow: piszesz: “A co z resztą społeczeństwa które nie może konkurencyjne, mieć dużych zarobków i pracować od świtu do nocy (co z rodziną? Pomyśl!). Co Oni mogą wtedy zrobić? Umierać?” Wybacz ale z tego pogladu wynika dla mnie osobiscie pogarda do ludzi. Zakladasz bowiem najwidoczniej ze jest jakies prawo natury ktore z czesci spoleczenstwaa czyni lamagow, nieudacznikow, wiecznie przegranych. Nie podzielam tego pogladu.
    Stawiane przez ciebie pytanie ma charakter retorycznej pulapki. Zakladasz ze jest jak jest i przyszle rozwiazania musza ten stan rzeczy uwzgledniac. Ja wychodze z zalozenia ze tak jak jest jest niedobrze ale rozwiazania powinny byc dostosowane w pierwszej linii do stanu porzadanego. Tzn. do takiego modelu spoleczenstwa w ktorym wiekszosc (ktorej sie chce) nie jest zakladnikiem mniejszosci ktorej sie nie chce, ktora nie umie i ktora czeka bezradnie az ktos cos dla niej zrobi.Otoz moim zdaniem norma powinno byc wyjscie z zalozenia ze ludzie chca i potrafia sobie dawac rade. Sytuacja odmienna powinna byc traktowana jako wyjatek a nie jako probiez jakosci przyszlych rozwiazan.
    Odpowiedz na Twoje pytanie brzmi zatem nie tyle “umierac” co wziasc sie do roboty, ksztalcic sie, pojechac tam gdzie warunki i zapotrzebowanie na wykwalifikowana prace sa ieksze, zmienic sie. Naturalnie nie wszyscy sobie z tym poradza i konieczny jest mechanizm pomocy dla biednych i uposledzonych nie z wlasnej winy. Nieporozumieniem jest jednak zakladanie ze wszyscy powinni zyc w systemie dostosowanym do potrzeb i mentalnych oraz finansowych mozliwosci biednych i uposledzonych.
    Nie jestem pozbawiony serca ani cyniczny: moj sasiad na wsi swe skromne srodki przeznaczyl na TV-Sat i wydelo. ZA reszte nabyl pojazd. Teraz nie stac go na zrobienie sobie zebow. I chodz bez. Choc mus sie jak sadzi naleza.Co ty na to? Naleza mu sie?
    @domi: obstaje przy swoim zdaniu ze uslugi medyczne mozna porownac do naprawiania samochodu a nawet trzeba. Wiem ze burzy to nasze wyobrazenia o szlachetnosci misji ale wiara w szlachetnosc misji doprowadzila nas do korupcji, biedy z nedza, zacofania i powszechnego niezadowolenia. Bylem wystarczajaco dlugo lekarzem aby moc Cie zapewnic: lekarze, pielegniarki, farmaceuci, dyrektorzy szpitali i sanitariusze sa takimi samymi ludzmi jak pracownicy wszystkich innych sektorow uslugowych. Motywuja ich te same bodzce i tak samo nienawidza marudnych, nieplacacych klientow, tak samo chca zapewnic swym dzieciom odpowiednie wyksztalcenie i dokladnie tak samo chca funkcjonowac w systemie w miare zdrowym jak kazdy z nas. Moze Cie to zdziwi ale ja osobiscie nie widze najmniejszej roznicy jesli chodzi o niemoralnosc propozycji pracy za darmo niezaleznie od tego o jaki zawod chodzi. Naprawianie samochodow funkconuje w naszym kraju, uslugi medyczne nie. Co w tym zdroznego aby zaczac sie przygladac obu sektorom i zaczac je porownywac?
    @GB: dokladnie. Z jednym zastrzezeniem: system szwedzki bedzie doskonale funkconowal w Polsce tyle ze z braku srodkow rezul ty beda inne. o wiele skromniejsze.
    Gdyby mial funkcjonowac tak jak w Szwecji, to naklady na system musialyby byc wieksze niz nasz dochod narodowy. Samo utrzymanie szwedzkiego modelu biurokracji ubezpieczeniowej (pomnozonego przez 3,5 bo taka jest roznica zaludnienia) kosztowaloby wiecej niz wydajemy w Polsce obecnie. I to jeszcze nei oznacza ze zostalaby zapisana pierwsza pigulka. To troche tak jakby odbiorycy zasilku polecic Bentleya (ktory jest bez watpienia doskonalym samochodem) ale przemilczec ze wydatki na czesci i bezyne przerastaja jego dochody.
    Sadze ze powinnismy sie raczej pochylic nad modelem hiszpanskim (i to takim jaki byl 20 lat temu) bo jest on najbardziej adekwatny nie tyle do naszych aspiracji lecz do naszych mozliwosci.

    Pozdrowienia dla wszystkich

  13. beatrix17 said, on maj 11th, 2008 at 10:04

    @rmstemero
    wiadomosc dla sasiada : naleza mu sie. Tzn nie wyrazam tu swego pogladu, bo raczej sadze odwrotnie, ale wlasnie w naszej sluzbie zdrowia naleza mu sie. Musi wykazac sie cierpliwoscia. Sprawdzilam na przykladzie sasiadki staruszeczki, ktora opiekujemy sie w ramach pomocy sasiedzkiej w mojej kamienicy. Dwa lata temu powstal problem zebow i zglosilismy sie do sluzby zdrowia, ktora zapisala i kazala czekac. Staruszeczka jest leciwa, bo ma juz prawie 90 lat, wiec w miedzyczasie wybulilismy sami na zeby. Ale sluzba zdrowia jak obiecala tak zrobila, po dwoch latach zawiadomila, ze zeby moga byc. A wiec, dziala. Powolutku ale dziala ;)

  14. Klara said, on maj 11th, 2008 at 14:25

    Szanowni Przedmówcy. Oczywiście zgadzam się z tym, że zawód lekarza trzeba traktować jak każdy inny, a powoływanie się na jakieś przysięgi, kiedy mechanik samochodowy nie musi przysięgać, że dobrze zreperuje hamulce, jest nie w porządku.
    Uważam jednak, że przykład z zębami nie jest zbyt trafny, bo trywializuje problem. Wyobraźmy sobie kogoś, kto nie jest biedny ani upośledzony nie z własnej winy, jest po prostu lekkomyślny, albo leniwy. Dla uratowania mu życia, albo uchronienia go przed kalectwem potrzebne są na tyle drogie procedury medyczne, że sąsiedzi z kamienicy nie są w stanie sprostać tym kosztom. Bardzo jestem ciekawa czy potraficie sobie powiedzieć: trudno, sam jest sobie winien, nie obchodzi mnie co się z nim stanie.

  15. beatrix17 said, on maj 11th, 2008 at 20:07

    Kochana Klaro,

    jest to dylemat moralny. W skarajnych wypadkach powinna dzialac dobrze rozwinieta opieka socjalna, na ktora nas, jako panstwa ubogiego nie stac. Byc moze bedzie kiedys stac, jesli pieniadze nasze z podatkow i skladek zdrowotnych beda wreszcie wydatkowane sensownie. Nie powiem : nie obchodzi mnie co sie z nim stanie. Ale coz bede mogla poradzic? Tu potrzebne jest rozwiazanie systemowe. Rzeczywiscie, zrzucic sie mozna na zeby dla sasiadki, ale to nie zalatwia sprawy.

  16. Klara said, on maj 11th, 2008 at 22:32

    Tak Beatrix, to dylemat moralny, właśnie na to chciałam zwrócić uwagę. Choć zgadzam się z wieloma argumentami tu przedstawionymi, to nie mogę zgodzić się z tym, że ochrona zdrowie to taka sama usługa jak naprawa samochodów. Nie naprawiony samochód najwyżej pójdzie na złom, a nie wiem czy potrafimy oddać na złom człowieka, nawet lekkomyślnego lenia.

  17. beatrix17 said, on maj 11th, 2008 at 23:57

    Ja mysle, Klaro, ze abysmy nie musieli przezywac takich dylematow ochrona zdrowia powinna rzadzic sie takimi prawami jak naprawa samochodow. Musimy miec prawo wymagac, reklamowac zle uslugi, zadac jakosci na wysokim poziomie. Oczywiscie, w tym sensie o jakim piszesz, nie mozna traktowac ochrony zdrowia jak naprawy samochodow, ze wzgledu na to, ze nie mamy tu do czynienia nie z jej “przedmiotem”, ale z podmiotem. Abysmy jednak mogli unikac takich wyborow, pozwolic nalezy zadzialac rynkowi.To bowiem pozwoli wypracowac wartosc dodana, ktora mozna dzielic sie z tymi, ktorzy z roznych powodow nie poradzili sobie sami. Inaczej mozemy tylko wspolczuc. A to zdecydowanie za malo.
    Pozdrawiam
    B.

  18. septe said, on maj 12th, 2008 at 17:12

    kliniki mają zostać ‘państwowe’

Leave a Reply