Azrael – zwykłe pisanie

Blog nie dla idioty

Opublikowany w Blogs, Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, demokracja by Azrael w dniu maj 8th, 2008

Politycy piszą blogi, z różnych powodów i dla realizacji różnych celów – politycznych i osobistych. Już dość dawno blog publicystyczny, polityczny, czy społeczno – kulturalny, przestał być traktowany w kategoriach zabawy, prywatnej opinii, czy nic nie znaczącego wybryku człowieka sfrustrowanego.

„Polska XXI”, portal polityczny konserwatystów, zawiera blogi polityczne, które posiadają swój mirroring na innych portalach – i zamieszczane tam poglądy Jana Maria Rokity, czy Kazimierza M. Ujazdowskiego traktowane są jako wypowiedzi oficjalne. Podlegają analizom i polemikom.

Ludwik Dorn prowadzi na swoim blogu subtelną i kąśliwą polemikę ze swoim już byłym (?) przyjacielem, Jarosławem Kaczyńskim, umieszcza tam ciekawe analizy i projekty – i jest ten jego blog traktowany bardzo poważnie i cytowany w innych mediach, nie tylko elektronicznych. Jego adwersarz nie odpowiada mu w ten sam sposób, bo dla Kaczyńskiego internet to miejsce spotkań pijaków i miłośników pornografii…

Janusz Palikot z kolei na blogu zadał trudne pytania pod adresem urzędującego prezydenta – i wywołał burzę medialną i polityczną – ale osiągnął sukces – poznamy raport o stanie zdrowia Lecha Kaczyńskiego. Będzie on zapewne poświęcony jego dolegliwościom somatycznym – bo o jego (prezydenta) stanie psychiki możemy się przekonywać każdego dnia, jak choćby w trakcie wywiadu telewizyjnego dla redaktora Tomasza Lisa, gdzie psychiczna trauma, z powodu porażki brata w 2007 roku, w wyborach parlamentarnych, została zamieniona na fobię wobec złych mediów…

Niektórzy politycy traktują blogi jako protezę aktywnego życia politycznego – taki Janusz Korwin – Mikke istnieje w świadomości internetowej jako wielki przywódca, a tak naprawdę jest czymś w rodzaju podstarzałego działacza internetowego Komsomołu… ciągnie za sobą watahy dzieci internetu, które po jakimś czasie odchodzą – bo dorastają. Korwin – nie dorasta…

Inni się lansują – tak jak Ryszard Czarnecki, nieformalny król blogerów – polityków, który ma znaczące sukcesy w „przeciekach” ważnych informacji politycznych, które miały miejsce na jego blogu – jak i znaczących wpadek i konfabulacji, jak choćby wpis o domniemanych podsłuchach telefonicznych – czyli słynne odgłosy przewijanej taśmy w jego telefonie.

Blog jest już opiniotwórczy – szczególnie pisany przez polityka, czy znanego publicystę – i dlatego każdy zapis powinien być przemyślany.

Kazimierz Marcinkiewicz prowadzi bloga od czasu, kiedy Jarosław Kaczyński wysadził go z siodła premiera, i postawił go na czele Warszawy, jak pisowskiego namiestnika. Blog został powołany dla politycznego PR i dla typowego lansu politycznego – i tak był traktowany – tym bardziej, że znać było na nim pióro… Konrada Ciesiołkiewicza, asystenta Marcinkiewicza.

Marcinkiewicz się „nie sprawdził”, przegrał z Hanią Gronkiewicz – Waltz – i odszedł na polityczną emeryturę. Blog jednak został – i jeż prowadzony już osobiście przez byłego premiera. I jest w dalszym ciągu tak infantylny i prosty – tak jak jego twórca. Ale można na nim znaleźć perełki – perełki, które dużo mówią i są groźne.
Bo zapisy na blogu mogą być orężem politycznym.

W dniu 7 maja Kazimierz Marcinkiewicz zamieścił na swoim blogu wpis pod tytułem

“Cel nie uświęca środków”

Jest on swoistym rozliczeniem z działalnością w PiS, oskarżeniem polityków Prawa i Sprawiedliwości o wybiórcze traktowanie mediów i o współpracę z SLD.
Zostawmy jednak główne tezy tego wpisu. Znalazłem na nim jednak pewną informację , która powinna wzbudzić zainteresowanie – nie tylko internautów i komentatorów politycznych.

Otóż były premier przyznaje, że Prawo i Sprawiedliwość używało służb specjalnych dla zadań politycznych – wręcz pisze o prowokacji tych służb.

Oto cały akapit z tym sformułowaniem;

Czy wówczas ktokolwiek dopuściłby chociaż myśl, że dla realizacji swoich szczytnych celów możliwy jest sojusz z lewicą? Z Postkomunistyczną lewicą? Nigdy. Nigdy nawet najbardziej szczytny cel nie uświęca niegodziwych środków. Pierwszą granicę przekroczyliśmy, gdy uznaliśmy, że możemy to realizować wspólnie z Samoobroną. Bolało. Wszystko w środku krzyczało: TO NIEMOŻLIWE. Później posunięto się jeszcze dalej. Użyto prowokacji służb specjalnych do politycznych celów. W silnych, zakorzenionych demokracjach byłoby to niemożliwe, decydenci zostaliby usunięci z publicznej sceny, w naszej młodej i owszem.

Chodzi oczywiście o sprawę prowokacji wobec wicepremiera Andrzeja Leppera, słynną akcję w Ministerstwie Rolnictwa. Chyba, że nie tylko o to. A może o sprawę Barbary Blidy?

Wpis na blogu anonimowego blogera na niewielkie znaczenie – jednak opinia byłego premiera rządu, człowieka znającego tajemnice i mechanizmy działania – ma zupełnie inny ciężar gatunkowy.

Co wie Kazimierz Marcinkiewicz. Bo jeżeli chodzi o sprawę w MR – to sprawa zbliża się ku końcowi – ku umorzeniu postępowania wobec Andrzeja Leppera, oskarżonego o wzięcie łapówki, więc informacje Marcinkiewicza mogą nadać nowy impuls sprawie.

Jeszcze poważniejsza jest sprawa, jeżeli opinia Kazimierza dotyczy sprawy akcji ABW i prokuratury wobec byłej posłanki SLD.

A może Kazimierz tylko sobie tak rzucił? Od, tak – dla rozładowania frustracji?

Niejednokrotnie już pisałem, że uważam Kazimierza Marcinkiewicza za bufona, wydmuszkę polityczną i kogoś, kto zaistniał w polityce tylko dzięki temu, że ktoś (Kaczyński) wyciągnął z pudełka i postawił na postumencie politycznym. O, taki figurant – słup, jak się takich określa, intelektualnie i wizualnie - skrzyżowanie komiwojażera krawatów z kościelnym, taki sztuczny twór. Ale był premierem, szefem rządu – i dalej ma ambicje zaistnienia.

Mogę rozumieć jego frustracje, jego chęć odegrania się na byłych kolegach z PiS.

I dlatego jego wypowiedź nie może być potraktowana lekko – mam nadzieję, że służby podległe ministrowi Ćwiąkalskiemu zainteresują się wpisem na blogu byłego premiera.

Azrael

[Źródło: Blog KM]

Leave a Reply