Azrael – zwykłe pisanie

Tomistyczny realizm jest walką przeciw wszelkiej samodzielności umysłowej – Kołakowski

Jakiej TVP by chcieli

z 9 komentarzami

Wczoraj zagościłem w przebogate progi gazety „Rzeczpospolita”, na panel dyskusyjny „Jakiej telewizji publicznej potrzebujemy”. Organizatorem była redakcja, prowadzącym Igor Janke, a panelistami, głównymi, dwaj byli i obecny prezesi TVP (Jan Dworak, Bronisław Wildstein, Andrzej Urbański), szefowa Komisji Kultury i Środków Społecznego Przekazu Sejmu, posłanka PO, Iwona Śledzińska-Katarasińska, posłanka PiS, była szefowa KRRiT – Elżbieta Kruk, oraz, co śmiało mogę powiedzieć, jedyna osoba niezależna z tego grona – wybitny znawca mediów – Karol Jakubowski.

Na sali byli również inni ludzie mediów – różni, od prezesa PAP, Piotra Skwiecińskiego zaczynając, na Mirosławie Chojeckim kończąc.

Nie będę relacjonował całej debaty – można sobie ją w całości obejrzeć na portalu polityczni.pl – i warto te dwie godziny poświecić.
Nie, nie znajdziecie tam ani planu uzdrowienia mediów publicznych, ani również gotowych pomysłów, czy nawet (poza nielicznymi wyjątkami) projektów zmian organizacyjnych. Nie było to możliwe – nie było to zresztą celem tego spotkania. Media publiczne w Polsce mają 18 lat (od czasu prezesury Andrzeja Drawicza, szefa jeszcze „Radiokomitetu”) – a faktycznie – lat 15, od czasu uchwalenia ustawy o porządku medialnym w roku 1993. Więc raczej dwie godziny nie mogły przynieść żadnego rozwiązania.

Prowadzący spotkanie (moderator to by było za dużo powiedziane – Igor Janke nie ma zdolności przywódczych, ani odpowiedniego autorytetu, aby narzucić styl spotkania), usiłował ustawić panel w ten sposób, aby była to z jednej strony dyskusja na temat – dlaczego rząd w ogóle chce wprowadzić nową ustawę, i dlaczego nie chce jej konsultować w formie debaty społecznej – z drugiej strony – próbował wywołać szerszą dyskusję na temat, jakie te media są – i dlaczego, w domyśle, są złe – i jak je naprawić.

Ciekawe, ale właściwie pierwszy punkt programu specjalnie się nie udał. Poza atakiem Andrzeja Urbańskiego i Elżbiety Kruk na Iwonę Śledzińska-Katarasińskę, która doskonale się broniła – reszta dyskutantów, i tych głównych i tych z sali – tematu nie podjęła.

Wypowiedzi były na różnym poziomie ogólności i oczywiście zróżnicowane merytorycznie. Generalnie, zauważyłem, że im dalej ktoś od tych mediów jest – tym jego wypowiedzi były bardziej sensowne, logiczne i wyważone (Karol Jakubowski, Mirosław Chojecki, Piotr Skwieciński). Część wypowiedzi była wprost kuriozalna, jak na przykład dziennikarza TVP, Krzysztofa Kłopotowskiego, który się wprost łasił do prezesa Urbańskiego, w trakcie swoich dwóch wystąpień, czy wielce zasłużonej, ale nie rozumiejącej wilczych praw, jakie rządzą TVP, Janiny Jankowskiej, szefowej Rady Programowej TVP.

O dziwo – mało było „wody” w sprawie misji TVP, poza wskazaniem konieczności realizowania zadań społecznych. Bodajże Jan Dworak przytomnie zauważył, że w ciągu tych wielu lat działania telewizji publicznej nie określono ich zadań jasno i precyzyjnie, nie wprowadzono czegoś takiego, jak karta mediów. On także zwrócił uwagę na brak standardów rozliczeń zarządu i rady nadzorczej TVP, oraz, że media publiczne, jako całość powinny być reformowane w sposób ciągły.

Mirosław Chojecki mówił krótko – ale za to rozsądnie. Zwrócił uwagę, że TVP nie da się zreformować od góry, lecz zmiana musi nastąpić od dołu, od samej struktury organizacyjnej. I tylko zmiana statusu prawnego – i odsunięcie polityków, jak jest to na przykład w Niemczech – może przynieść efekty.

Najciekawsze, najbardziej merytoryczne, najbardziej przekrojowe wystąpienia – na początku i na końcu spotkania miał doktor Karol Jakubowicz.

Zwrócił on uwagę na następujące sprawy;

  • W Polsce nie ma mediów publicznych – są media, które stanowią konglomerat mediów komercyjnych i państwowych. Faktycznie NIE MA ŻADNEGO NADZORU SPOŁECZNEGO NAD TVP I POLSKIM RADIEM.
  • W wyniku tego, że w Polsce nie wykształciło się w pełni społeczeństwo obywatelskie – media są skazane na uczestnictwo w zarządzaniu nimi ludzi, którzy swe kariery i pozycję zawdzięczają wpływom politycznym. Po prostu – bezpartyjnych fachowców nie ma…
  • Elita polityczna w Polsce nie ma zdolności do samoograniczania – i zawsze będzie dążyła do wpływu na media – dopóki będzie miała narzędzia i możliwości takich działań.
  • Obecne władze zmierzają do faktycznego ograniczenia roli mediów publicznych, stworzenia czegoś, jak to określił Jakubowicz, modelu „klasztornego”, gdzie misja miałaby doprowadzić do ograniczenia ich roli.
  • Na koniec jednoznacznie stwierdził, że podstawą uzdrowienia mediów jest wyjaśnienie ich zasad finansowania, ponieważ w tej chwili „telewizją rządzi biuro reklamy”.

Inne ważne wątki tego spotkania, to dyskusje na temat wyzwań cyfryzacji mediów, gdzie Bronisław Wildstein i Elżbieta Kruk (słusznie) zaatakowali przedstawicielkę ekipy rządzącej, że nic nie robi w sprawie przygotowania Polski od strony ustawowej, co powinno być, ze względu przepisów unijnych, priorytetowe. Może to doprowadzić do zapaści polskich mediów – nie tylko publicznych.
Inny ważne temat, to sprawa jakości programów kulturalnych i nepotyzmu producenckiego (wystąpienie Franciszka Trzeciaka), oraz oczywiście zasady finansowania.

Czy zostało coś wyjaśnione, czy spotkanie zakończyło się jakąś konkluzją? Niestety – nie.
Igor Janke wprawdzie wezwał do zwołania czegoś w rodzaju „białego szczytu” w sprawach mediów, na którym to spotkaniu środowiska dziennikarskie, twórcze, publicystyczne, i przedstawiciele władzy mieliby obradować i wypracować projekt zmiany mediów – bo wszyscy się zgodzili, że zmieniać je trzeba – ale było to raczej wołanie w pustkę… medialną.

Usłyszałem na spotkaniu kilka informacji, które mnie poraziły, i które jeszcze mocniej utwierdzają mnie w opinii, że TVP trzeba postawić w stan likwidacji, i organizacyjnie je odbudować – od zera. O opcji zerowej mówił też Karol Jakubowicz, który doskonale wie teoretycznie, co, jak i dlaczego – i równie doskonale wie, że nie w tej organizacji i nie z tymi ludźmi i politykami.

Wartość TVP to ponad 2,1 mld złotych. Pracuje w tej organizacji 4700 osób (!), i jest ponad 30 (!!!) związków zawodowych. I dlatego właśnie ten moloch nie jest reformowalny metodami tradycyjnymi.

TVP musi zostać „zamknięta”, jako byt organizacyjny i odbudowana na nowo. Utrzymywanie telewizji w takiej formule, nie jest w niczyim interesie. Nie jest w interesie układu rządzącego, nie jest również w interesie odbiorcy. Nie oznacza to jednak, że powinny być one natychmiast sprzedane prywatnemu kapitałowi. Nie jest to w interesie społecznym.
Ale tylko upublicznienie, podobnie jak to jest z ochroną zdrowia, telewizji publicznej, puszczenie jej na giełdę, przy zachowaniu pakietu kontrolnego – i finansowanie części z budżetu – czyli z podatków, jak to się dzieje teraz – może ją uzdrowić. I do takiego rozwiązania nie potrzeba zwoływać żadnych szczytów, komisji, zawierać żadnych paktów ponad podziałami. Tworzenie jakiegoś sztucznego, nowego ciała, nawoływanie do wysłuchania „ekspertów”, medioznawców, dziennikarzy od lewa do prawa – to jest właśnie działanie polityczne, próba ukrycia chęci zachowania obecnego status quo w telewizji publicznej. Telewizja do biznes – i tak na to spojrzeć należy. I na czele musi stanąć sprawny menadżer, tak jak na czele spółki giełdowej, który będzie odpowiadał za działalność.

Misja społeczna, odpowiednio zdefiniowana i atrakcyjnie realizowana – a nie misja, rozumiana jako sprzedaż ideologii i rozliczeń – może też być atrakcyjna.

Azrael

Całość debaty – polityczni.pl

Written by Azrael

maj 6, 2008 @ 17:55

Odpowiedzi: 9

Subscribe to comments with RSS.

  1. na pytanie „Jakiej telewizji publicznej potrzebujemy” zawsze odpowiadam: zadnej.

    darek wojtczak

    maj 7, 2008 at 1:32

  2. Jestem za zmianami i przeciw temu co teraz obowiązuje ale mam wrażenie, że wszyscy, którym się nie podoba obecna sytuacja w mediach publicznych mało przejawiają inicjtywy …. o akcjach takich jak Pana Janke to słychać, o apelach jemu podobnych też …. a ta akcja, którą popierasz Azraelu jakoś mało dynamiczna jest i mało ludzi ją popiera … dlaczego? …. a potem znowu będziemy gadali i narzekali rok co tu zrobić z publiczną tv, co z abonamentem …. ech tak się ludzi zniechęca do życia publicznego …. :(

    Jolinek51

    maj 7, 2008 at 10:29

  3. Ja już wpadam w abonamentową obsesję. To boli, tamto dokucza, a kiedy się dowiaduję, że telewizyjny fundusz idzie na odszpecanie Urbańskiego i zeszpecanie Koteckiej, krew się gotuje.
    Czy znajdą się zdeterminowani a odważni-o których pisze Jolinek 51-i upomną w imieniu mas o mass media z innymi twarzami niż Pospieszalski, Janke czy Wildstein? Czy na własną rękę mamy prowadzić partyzantkę na pograniczu prawa.
    Czy znajdą się tacy, co dorośli do inicjacji?

    Abulafia

    maj 7, 2008 at 13:11

  4. Wiecie wszyscy tu na blogu co Wam powiem?
    Ja chcialbym dawna polska telewizje z prowadzacymi takimi jak Edyta Wojtczak, Suzin, Pach, Krysia Loska itd. itp. Wicej teatru w tym teatru sensacji, dobrych programow rozrywkowych jak Kabaret Starszych Panow , koncertow, festiwali a mnie polityki, wspominania skrzywionej historii, wychwalania ponad stany wladzy i kosciola, co ma dzisiaj miejsce.
    Telewizja publiczna dzisiejsza przesiaknieta do szpiku kosci polityka historia, tandetna publicystyka slabych reproterow, mizerna, licencyjna rozrywka, tanie ( nakrecone w kilka dni ) fily i seriale. Mamy pustke, nie ma atmosfery, mamy tandete, brak wychowania w kulturze i sztuce. A dlaczego. Bo jak sie ma takie sztuki we wladzach telewizji z klucza politycznego to trudno czasami kulture zachowac. To juz nie szlag czlowieka trafia, poprostu wylacza sie telewizor z korzyscia na ekonomii elektrycznosci i wlasnego zdrowia.
    Tyle m ojego komentarza.

    Roman Strokosz

    maj 7, 2008 at 13:51

  5. Pomarzyć o tym, żeby nie było telewizji publicznej można aczkolwiek to jeszcze nie czas żeby politycy wypuścili ze swoich łap taką “skuteczną” we wspieraniu ich celów zabawkę. Czy taki czas kiedykolwiek nadejdzie? Chyba wcześniej stracimy niepodległość.
    Ja telewizji prawie nie oglądam. A gdy słyszę słowa takie jak “misja tv publicznej” albo “zaszczepianie pozytywnych standardów” innym mediom to ogarnia mnie pusty śmiech. Jaka misja? Jaka zdolność zaszczepiania standardów? Kim? Pradziwa sztuka i prawdziwe dziennikarstwo z definicji mają ograniczony dostęp do telewizji. Rządzą gusta motłochu. I tak będzie dopuki nie stanie się ekonomicznie opłacalne stworzenie telewizji dla smakoszy. Telewizja cyfrowa nadchodzącej czy jakiejś jeszcze późniejszej generacji stworzy taką szansę. Będzie pewne podobieństwo z internetem, gdzie jest bogactwo wyboru: możesz czytać niezależne dziennikarskie blogi i olewać publiczne czy prywatne napędzane pędem do zysku media.
    Uśmiechy dla wszystkich.

    panmodry

    maj 7, 2008 at 15:15

  6. “I na czele musi stanąć sprawny menadżer, tak jak na czele spółki giełdowej, który będzie odpowiadał za działalność.”
    Przed kim drogi Azraelu, przed kim?

    Tak jak zgadzam sie bez zastrzezen z pogladami Jakubowicza i podzielam Twoj poglad ze trzeba zaczac media publiczne budowac od zera, tak nie moge zrozumiec Twej konkluzji ze jedynym sposobem na to jest stworzenie panstwowego konzernu i puszczenie go na gielde. Moim zdaniem zasadniczym problemem jest brak niezaleznosci a nie brak menedzersiego systemu zarzadzania choc taki z cala pewnoscia by sie przydal. Lekarstwem na brak niezaleznosci moze byc uchwalenie prawa miedialnego przewidujacego ograniczenie roli mediow do zadan podstawowych i zagwarantowanie mechanizmu wylaniania cial nadzorczych z calkowitym pominieciem gremiow politycznych.
    Plus finansowanie z powszechnego i sciaganego abonamentu. Maly pikus wpo wprowadzeniu cyfrowki i dekoderow. To by na poczatek wystarczylo. Zadaniem publicznej nie moze byc dostarczanie rozrywki lecz powinno byc informowanie i stwarzanie warunkow ramowych do uczestnictwa w zyciu spolecznym i kulturalnym. Czyli: programy informacyjne, dyskusyjne, reportaz, dokumentacja. Kultura przez male i duze k niedostepna na prowincji. Jak obywatel chce sobie obejrzec usiasiusia, bicie po mordzie, wymachiwanie pistoletem lub kopanke w wykonaniu naszprycowanych gladiatorow to moze to doskonale uczynic w sektorze prywatnym.

    Ach mozna sobie pomazyc….

    rmstemero

    maj 7, 2008 at 16:19

  7. Drogi Romanie!
    Wtedy była komuna, więc nawet inteligentne programy wtedy państwowej RTV były be. Dzisiaj jest demokracja ludyczna, więc każde badziewie lustracyjne i polityczno-historyczne jest warte co najmniej Nobla w lustrzanym odbiciu – coś na kształt Maliny – antyOskara. A że coraz częściej wyłączasz badziewną publiczno-prywatną RTV, a cóż w tym złego, że spytam. Ja na przykład z przyjemnością śledzę uroki tegorocznej wiosny i oszczędzam środowisko, nie konsumując prądu. Poza tym – sorry – co tu oglądać? Ostatnie wystąpienie Premiera – takie lukrowane. A troska Prezydenta o stan polskiej polityki zagranicznej – tak się nad nią pochyla, że wkrótce – co nie daj Bóg – balustrada prezydencka go nie powstrzyma. A wtedy – oj! – będzie się działo. Na podłodze pod spodem.

    petrel

    maj 7, 2008 at 16:58

  8. @rmstemero

    Podaj mi proszę przykład sposobu “wylaniania cial nadzorczych z calkowitym pominieciem gremiow politycznych.” ?

    Może jestem sceptykiem ale największą szanse daje publiczny akcjonariat i traktowanie sprawy biznesowo. Ale musiałoby to być inne rozwiązanie niż w przypadku Orlenu etc, bo pomimo ze to spolka gieldowa i tak “czapka” jest z nadania politycznego – raz bardziej raz mniej sensownego.

    pozdrawiam

    RMPL

    maj 8, 2008 at 18:41

  9. @rmpl: alez chetnie, dziekuje za pytanie.

    1. http://www.bbc.co.uk/bbctrust/about/index.html
    2. http://de.wikipedia.org/wiki/Rundfunkrat

    A tutaj mozesz sobie poczytac jak wyglada akt prawny gwarantujacy polityczna niezaleznosc takiego gremium:
    http://www1.ndr.de/unternehmen/organisation/rundfunkstaatsvertrag2.pdf

    Pouczajacy jest w pewien sposob rowniez przyklad francuski a dokladnie przeksztalcenie politycznie zaleznej RTF w ORTF i sposob funkcjonowania tejze do 1974:
    http://fr.wikipedia.org/wiki/Office_de_radiodiffusion_t%C3%A9l%C3%A9vision_fran%C3%A7aise

    Odmienny system funkcjonuje w Szwajcarii:
    http://de.wikipedia.org/wiki/SRG_SSR_id%C3%A9e_suisse
    Odmienny ale w swej prostocie rewelacyjny i wynikajacy z federalnej struktury kraju. Tam nie ma molocha z oddzialami regionalnymi lecz jest duza ilosc niezaleznych rozglosni regionalnych ktore tworza konfederacje wylaniajac sposrod siebie wladze kierujace telewizja centralna. I wierz mi: to funkcjonuje, jest spokojne i wywazone i nie wpada na pomysl aby oglupiac ludzi drogimi igrzyskami za nieswoje pieniadze.

    Pozostaje dla mnie tajemnica dlaczego w dyskusji o ksztalcie mediow w naszym kraju biora luidzie nie majacy najmniejszego pojecia jak funkcjonuja sprawdzone od dziesiecioleci modele, ludzie ktorzy nigdy w ramach takich modeli nie pracowali, nigdy nie zyli w rzeczywistosci poprzez takie modele zdominowane.
    Przypuszczam ze bierze sie to z tego ze wiekszosc posiada zludzenie kompetencji bo na radiu i telewizji to w Polsce – w przeciwienstwie np. do naprawiania zebow – kazdy sie zna i jest eksppertem. Przeciez ma oczy i uszy.

    rmstemero

    maj 9, 2008 at 13:31


Napisz odpowiedź