Archiwum dla maj 6th, 2008
Jakiej TVP by chcieli

Wczoraj zagościłem w przebogate progi gazety „Rzeczpospolita”, na panel dyskusyjny „Jakiej telewizji publicznej potrzebujemy”. Organizatorem była redakcja, prowadzącym Igor Janke, a panelistami, głównymi, dwaj byli i obecny prezesi TVP (Jan Dworak, Bronisław Wildstein, Andrzej Urbański), szefowa Komisji Kultury i Środków Społecznego Przekazu Sejmu, posłanka PO, Iwona Śledzińska-Katarasińska, posłanka PiS, była szefowa KRRiT – Elżbieta Kruk, oraz, co śmiało mogę powiedzieć, jedyna osoba niezależna z tego grona – wybitny znawca mediów – Karol Jakubowski.
Na sali byli również inni ludzie mediów – różni, od prezesa PAP, Piotra Skwiecińskiego zaczynając, na Mirosławie Chojeckim kończąc.
Nie będę relacjonował całej debaty – można sobie ją w całości obejrzeć na portalu polityczni.pl – i warto te dwie godziny poświecić.
Nie, nie znajdziecie tam ani planu uzdrowienia mediów publicznych, ani również gotowych pomysłów, czy nawet (poza nielicznymi wyjątkami) projektów zmian organizacyjnych. Nie było to możliwe – nie było to zresztą celem tego spotkania. Media publiczne w Polsce mają 18 lat (od czasu prezesury Andrzeja Drawicza, szefa jeszcze „Radiokomitetu”) – a faktycznie – lat 15, od czasu uchwalenia ustawy o porządku medialnym w roku 1993. Więc raczej dwie godziny nie mogły przynieść żadnego rozwiązania.
Barbarzyńcy w sutannach

To, że Jan Paweł II jest w Polsce głównie postrzegany jako ikona kościelna i element tradycji ludycznego kościoła – to jest wiadome od dawna, było to jasne już za życia polskiego papieża. Tak zwany kult papieski jest jak najbardziej merkantylny, z jednej postać i słowa JP II, dowolnie i swobodnie użyte, mają legitymizować działania polskiego kościoła instytucjonalnego, z drugiej strony mają utrzymywać rzesze ludzi w ryzach i porządku – bo przecież nic nie utrzyma niewykształconego wiernego, niż oblicze znanego człowieka wyniesionego na ołtarze. Stąd te przebieranie nogami i powszechne naciski, aby już, zaraz, ogłosić Wojtyłę błogosławionym – a najlepiej od razu świętym. Jednak, jak się okazuje, Benedykt XVI nie pali się do tego za bardzo.
Pytanie, co pozostało po Janie Pawle II – nabiera ostatnio nowego wymiaru. Pozostało niewiele – dużo w sferze otoczki, mało w sferze ducha i wartości. Ale za to pozostało jego truchło, po które, dla realizacji swoich celów i interesów sięgają polscy księża.
Jakiś czas temu pojawiła się sugestia (bodajże biskupa Tadeusz Pieronka), aby wyjąć serce ze zwłok JP II i przenieść je do Polski, na Wawel. W międzyczasie padł pomysł, aby go przenieść z Grot Watykańskich do bazyliki św. Piotra i wystawić, niczym Lenina, na postumencie, na widok publiczny w szklanej trumnie.












