Debata w “Rzepie”
Byłem dziś widzem seminarium w redakcji dziennika “Rzeczpospolita”, pod tytułem „Jakiej telewizji publicznej potrzebujemy”
Panelistami głównymi byli Jan Dworak, Bronisław Wildstein, Andrzej Urbański, Elzbieta Kruk, Iwona Śledzińska-Katarasińska i Karol Jakubowicz. Prowadził spotkanie Igor Janke.
Debata trwała równe dwie godziny - i jutro będzie dostępny cały jej zapis - video. I warto będzie go sobie obejrzeć, bo, jak dla mnie - jest on potwierdzeniem tego, że ludzie, którzy obecnie siedzą w TVP - i ich bezpośredni poprzednicy - nie nadają się na stanowiska kierownicze i nadzorcze w mediach.
Miałem przyjmeność - autentyczną - zamienić kilka słów z redaktor Janiną Jankowsą - i wątpliwą, ze względu na chamstwo - co zresztą przekłada się na wazeliniarstwo wobec Andrzeja Urbańskiego - z Krzysztofem Kłopotowskim.
Jutro - niestety dopiero po południu - relacja i mój komentarz.
Na koniec - to co wiedziałem już od dawna, od wielu lat;
Jedynym człowiekiem, którego w sprawie mediów warto i trzeba słuchać - to Karol Jakubowicz. Postać wyrastająca nie tylko wzrostem, ale wiedzą, doświadczeniem i inteligencją ponad wszystkich tam obecnych.
Azrael
P.S. Okazuje się, że zapis z konferencji jest już dostepny. Obraz taki sobie - ale audio działa. To jest wprawdzie
aż dwie godziny - ale warte posłuchania. Zwarcam uwagę na wystąpienia wspomnianego Karola Jakubowicza,
Jana Dowraka - i unikalny występ Franciszka Trzeciaka.
A.
Ustawa medialna – tak!

Piszę dość dużo ostatnio na tematy mediów – szczególnie telewizji publicznej, tego okna na Świat polskiego domu. Niestety – nie tylko okna na świat – ale również witryny politycznej, ostatnio Prawa i Sprawiedliwości – w przeszłości innych opcji politycznych. I grozi nam, że media publiczne – Telewizja Polska i Polskie Radio – będą dalej wielkim polem manewrów politycznych.
Instytucje, które mają zajmować się porządkowaniem mediów – takie jak Krajowa Rada Radia i Telewizji, rady nadzorcze TVP i PR, czy ciała fasadowe, takie jak Rada Etyki Mediów, czy Rada Programowa TVP – nie spełniają roli nadzorczej, inicjatywnej czy nawet opiniotwórczej wobec mediów, już tylko z nazwy publicznych. Również działalność gremiów zawodowych, takich ja Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich – nie potrafi wyjść poza działania czysto korporacyjne i stworzyć projektu, który by uzdrowił polskie media o oddał je społeczeństwu.
Nowa ustawa medialna jest tylko półśrodkiem, czymś w rodzaju wstępu do prawdziwej ustawy medialnej, która pozwoliłaby na stworzenie nowej formuły telewizji i radia publicznego. Właściwa ustawa musi zostać napisana od nowa – ale nie może być elementem rozgrywek politycznych i nacisków różnych grup korporacyjnych w polskich mediach – także związków zawodowych. Zdaję sobie sprawę, że projekt autorstwa Platformy Obywatelskiej nie jest doskonały – ale początkiem w dobrym kierunku – oddzielenia telewizji od wpływów politycznych i zapoczątkowania głębokiej reformy, koniecznej wobec nowych wyzwań technologicznych i nowej konkurencji mediów elektronicznych.
Układ zależności korporacyjnych – ściśle powiązany z układem politycznym – co przypomina funkcjonowanie telewizji z czasów „Radiokomitetu”, broni pod hasłami niezależności swojej pozycji i wpływów. Osoby takie jak Krzysztof Czabański, Andrzej Urbański, Janina Jankowska, Krystyna Mokrosińska czy Magdalena Bajer – bronią tego układu, w którym panują niejasne powiązania personalne, biznesowe i towarzyskie. Szermując hasłami obrony etosu mediów publicznych, ich misji i konieczności edukacji społecznej – tak na prawdę bronią skompromitowanego układu politycznego.
Widzą to nie tylko niezależni dziennikarze – ale również ludzie mediów zatrudnieni w TVP i PR.
I postanowili działać.












