Azrael – zwykłe pisanie

Ołowiane żołnierzyki

Opublikowany w Lech Kaczyński, Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo, demokracja, wojsko by Azrael w dniu kwiecień 30th, 2008

Zamieszanie wokół nominacji generalskich nie jest niczym specjalnym, oczywiście z punktu widzenia relacji rząd – kancelaria prezydencka, czy inaczej, wracając do starego nazewnictwa z czasów Leszka Millera – Duży Pałac versus Mały Pałac.

I jedna i druga strona nie będą sobie szczędziły złośliwości i możliwości pokazania, „ja mam tu rację i będzie tak, jak ja chcę”.
Oczywiście, zostały popełnione błędy – i trzeba przyznać – te błędy są głównie po stronie rządu, ministra Klicha i premiera. Znając relacje i możliwości, oraz metodologię postępowania Lecha Kaczyńskiego – a głównie jego otoczenia – Bogdan Klich powinien spróbować z konsultować propozycje awansów z Lechem Kaczyńskim (osobiście z nim) dużo wcześniej. Uniknąłby w tem sposób po pierwsze, niezręcznej sytuacji, gdzie nazwiska odrzuconych nominatów zostaną upublicznione – co dla tych oficerów jest pewnym dyshonorem, po drugie – mógłby zminimalizować wpływ doradców prezydenckich.

Jest całkowicie jasne, że na decyzję Lecha Kaczyńskiego wpływ mieli generał Roman Polko, zastępca szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, oraz były minister obrony, Aleksander Szczygło. Nie muszą oni darzyć sympatią obecnego ministra – jak i całego układu rządzącego.

Oczywiście – wojsko i kryteria odrzucenia 4/5 nominantów nie mają żadnego znaczenia. Wśród trzech generałów jest również jeden, który ukończył jeszcze radziecką uczelnię.

Rozgrywka generalska, która może być rewanżem za inne „zniewagi”, wydumane przez Lecha Kaczyńskiego (a jeszcze bardziej jego doradców), odbija się na prestiżu poszczególnych oficerów w ich jednostkach (dotyczy to między innymi 6. dowódców brygad, bez stopnia generalskiego), ale odbije się rykoszetem na samym Lechu Kaczyńskim.
Warto aby Lech Kaczyński przypomniał sobie obiad drawski, w wyniku którego minister obrony narodowej, admirał w stanie spoczynku, Piotr Kołodziejczyk stracił stanowisko.

Nie wykluczam, że Lech Kaczyński po swojej decyzji może się spodziewać gestów dezaprobaty ze strony żołnierzy. Wprawdzie doroczne spotkanie z kadrą dowódczą Wojska Polskiego już było, w marcu – ale są defilady, na 3 Maja, czy w święto WP…

Prestiż polskiego wojska, który powinien wzrastać, po wydarzeniach w Afganistanie jest mocno nadszarpnięty.
Lech Kaczyński, jego doradcy – ale także Bogdan Klich – nie pomagają w zmianie oblicza armii.
W rozwiniętych demokracjach armia pełni rolę całkowicie służebną wobec społeczeństwa i państwa – ale nie może być traktowana, jak zbiór figurek, z którymi politycy robią co chcą.

Azrael

6 Responses to 'Ołowiane żołnierzyki'

Subscribe to comments with RSS

  1. never6 said, on kwiecień 30th, 2008 at 11:16

    Klich wyjaśniał wczoraj, że od czasu Bukaresztu czekał na konsultacje z prezydentem ws nominacji generalskich, że jego współpracownicy co najmniej pięc razy indagowali kancelarię prezydenta na tę okoliczność; nie jest dla mnie jasne, czy Klich jest rzeczywiście nieudolnym ministrem, czy to skuteczny czarny PR ze strony PiS; w każdym razie PiS głownie się na ćwiczeniach z czarnego PR ostatnio koncentruje, a media, jak zwykle, lezą w to jak muchy. pozdr n

  2. Roman Strokosz said, on kwiecień 30th, 2008 at 13:40

    Nie tak dawno rozmawialismy - ba! dyskutowalismi o naszych zolnierzach z Afganistanu i ciagnaca sie sprawa ostrzelania ludnosci cywilnej w tym dzieci.Padal watek dowodcow, ich przygotowania zawodowego, bojowego na miare udzialu w takich i podobnych misjach.
    Jak moze byc dobrze, jesli z nominacji generalskich robi sie polityczny cyrk i targowisko?
    Jakimi kryteriami kieruje sie lech Kaczynski a jakimi min. Klich? Jezeli dwa - trzy miesiace temu moglbym podrozumiewac, ze min. Klich kieruje sie profesjonalizmem , to dizisiaj przygladajac sie nieco bardziej krytycznie poczynaniom Rzadu Tuska zaczynam miec watpliwosci. Nie zmniejszyly sie moje watpliwosci co do rzeczywistego profesjonalizmu ze strony dworu naszego Prezydenta RP, choc mozna powiedziec, ze w temacie profesjonalizmu gen. Polsko jest wiekszym dla mnie autorytetem niz min. Klich. Tak zle i tak nie najlepiej. Co poczac. Nasza armia wynoszona na wyzyny swietnosci przez propagande medialna, sprawia wrazenie opanowanej politycznym bazarem a nie rzczywistym zainteresowaniem w przygotowaniu do ciezkich i wyjatkowych zadan , wyszkolenia taktycznego, ogniowego i w tak zwanych stylach walki wrecz. Mamy brzuchatych, slabo mowiacycy w j. angielkim oficerow,, kadre podoficerska pokutujaca stare powiedzonko, ze nie matura, lecz chec szczera zrobi z Ciebie oficera. Poziom wyposazenia technicznego poprawai sie, lecz dalej jest na poziomie nie bardzo nam gwarantujacym to co powinno byc zagwarantowane. No coz mamy wielkiego sojusznica za oceanem i niby w NATO. Od generalow wiele zalezy. Czy nie wszystko z jakiej partii? Najwazniejsze chyba co soba przedstawiaja i gwarantuja.
    Tak Premier jak i Prezydent sprawiaja ostatnio wrazenie niegrzecznych chlopczykow z krotkich spodenkach awanturujacych sie w piaskownicy czyja piaskowa baba jest lepsza. Tak daleko nie zajedziemy kochani.Barkuje nam w Armi Szwejka. Ja nominowalbym go odrazu na generala ze stopnie fertfebell.

  3. Abulafia said, on kwiecień 30th, 2008 at 14:13

    Niewybaczalny błąd Klicha; wśród kandydatów do nominacji brak głównego dowódcy naszych sił zbrojnych na generalissimusa. Stalin spuchłby w grobie z zawiści, Rosjanie spoliczkowani, a nasz bufon urósłby-chociaż nie dorósł do ostatniej rangi za życia.

  4. Khair el-Budar said, on kwiecień 30th, 2008 at 16:21

    Chcesz uderzyć psa - kij zawsze znajdziesz. Tak też działają Kaczyńscy - doszukiwanie się Azraelu jakichś złożonych przyczyn jest błedne. Nowa wojna musiała wybuchnąć a pretekst był obojętny i przypadkowy.

  5. Jolinek51 said, on kwiecień 30th, 2008 at 19:41

    la propos tematu pisze Pani J. Paradowska …. http://paradowska.blog.polityka.pl/

  6. Przyczynek said, on maj 3rd, 2008 at 10:44

    Nie pierwszy to spór w sprawach generalskich. Ale jest to pierwsza w tej materii awantura, rozgrywana w dodatku publicznie.
    Spowodowana kompletną nieodpowiedzialnością (bo Klich na ten temat chciał wcześniej rozmawiać) i brakiem wyobraźni u pana prezydenta (z korpusem generałów lepiej nie zadzierać - to widać: http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1342&wid=9915259&ticaid=15d1a).
    Dodajmy do tego przedziwne przypadki błyskawicznych awansów w służbach specjalnych, kapelanów….
    Pragmatyka awansowania na kolejne (kolejne, nie z kaprala podchorążego na majora!) była w miarę sensownym systemem choć oczywiście nie bez wad. Dopóki nie znalazła się w brudnych łapach polityków wykorzystujących ją do wszystkiego, włącznie z reperowaniem własnego rozchwianego ego i podłego mszczenia się, a nie do zwiększania jakości kadr dowódczych.
    Wspomniałem o wadach do nie tak dawna obowiązującej pragmatyki awansowania. Bo że ona teraz nie obowiązuje dzięki naszym pożal się Boże “polytykom” - widać.
    O jednej emanacji niedoskonałości pragmatyki pisze na psychiatryku Stary - przypadek nierzadki: podporucznik na etacie kapitańskim. Nic strasznego, przynajmniej to ramach korpusu oficerów młodszych. Ciut gorsze przypadki spotykałem, gdy chorąży był na etacie oficerskim. Ale jeśli brakuje kadr… Na polu walki szeregowy zostaje dowódcą kompanii gdy wszystkie szarże padną..
    Spotkałem się też z (bardzo rzadkimi) przypadkami sytuacji a rebours: np. major na stanowisku, do którego był przyporządkowany stopień kapitana. Co wyglądało dziwnie bo zgodnie z przepisami, aby awansować z kapitana na majora, najpierw musiał się dokonać awans etatowy. (Mam nieodparte wrażenie, iż za czasów przebrzydłej komuny >tfu!< szacunek dla przepisów wśród decydentów był większy. W obiegu było powiedzenie: “Przepisy są po to, by je omijać” ale: omijać, nie łamać.)
    Wróćmy do majora na niesłusznym etacie.
    Jak awansować gostka, który na to zasługuje, a nie ma dla niego etatu majorowskiego. Może by i się znalazł, ale wiąże się to z przeprowadzką, albo zmianą pracy. Np. jest dobrym technikiem, lubi pracę ze sprzętem i ludżmi, robi to dobrze, a myśl o przekładaniu papierów z jednej strony biurka na drugą powoduje torsje.
    No to przenosi się delikwenta na jakikolwiek wolny etat majorowski, choćby w drugim końcu Polski - wyłącznie papierkowo. Nasz kapitan cały czas swoje obowiązki wykonuje. Zaangażowany w ten proceder nowy, formalny przełożony wysyła wniosek o awans. Po awansowaniu świeżo upieczony major papierkowo wraca na swoje stanowisko.
    Aha, zdaje się, że musi podpisać zgodę na zatrudnienie na etacie niezgodnym z posiadanym stopniem, co z radością robi.
    Najlepszy jest system angielski - masz taki stopień na jakim jesteś stanowisku. Nie dochodzi do takich afer jaką obserwowaliśmy ostatnio, ani kombinacji jak opisana przeze mnie. Wynagrodzenie za stopień powinno być zastąpione dodatkiem za lata wysługi.
    Wsio.

Leave a Reply