Azrael – zwykłe pisanie

SLD droga na cmentarz

Opublikowany w LiD, Polityka, Polska, Popaprańcy, SLD, lewica by Azrael w dniu kwiecień 23rd, 2008

Lewica parlamentarna się podzieliła. Nie tylko parlamentarna – rozczłonkowanie partii, które się przyznają do idei lewicowych – jest porównywalne do tego, co się działo z polską prawicą, zanim znalazła się pod szyldem AWS. Może partii nie ma ich dużo, jak tamtych trzy- czteroliterowych partyjek, w których dominowały słowa konserwatyzm, prawica i Ojczyzna – ale ich skłócenie jest jeszcze większe, niż prawicy.

Pisałem o lewicy już wystarczająco dużo – i dalej twierdzę, że pójście w stronę radykalizmu społecznego, czyli skręt w lewo, ku elektoratowi „opuszczonemu, zdradzonemu” w wyniku przemian społecznych po roku 1989 – to droga donikąd, droga ku gettu politycznemu. Słusznie wczoraj w programie TVN 24 Jerzy Urban zauważył, że jak się skręca tylko w lewo – to pojazd zaczyna się kręcić w kółko…

Impuls do rozstania się lewicy dał Wojciech Olejniczak, postawiony pod ścianą przez swojego konkurenta do stanowiska szefa Sojuszu Lewicy Demokratycznej, sekretarza generalnego, Grzegorza Napieralskiego. Jest to dość dziwne, ponieważ Olejniczak to człowiek namaszczony przez Aleksandra Kwaśniewskiego, który od ideałów doktrynerskiej lewicy odszedł już dawno. Rozpad LiD był jednak rzeczą logiczną, z punktu widzenia jego pozycji w partii i nacisków aparatu partyjnego SLD, która nie potrafiła się zintegrować – i zgodzić – z działaczami Partii Demokratycznej. Ci zresztą za bardzo zintegrować się nie chcieli – etos „S” służy im jak etola, mająca podkreślić ich wyjątkowość – tylko, że jest ona już mocno wyleniała i podszyta pustką – pustką elektoratu i znaczenia na scenie politycznej.

Kolejnym, nielogicznym z punktu widzenia interesów lewicy – było odejście SDPL z klubu i założenie własnego koła poselskiego. Nielogicznym z punktu widzenia całości lewicy – ale za to – logicznym dla jej szefa, Marka Borowskiego.

Borowski to „wróg ludu” dla działaczy SLD, z powodu wiadomej secesji z roku 2004, co zostało (słusznie) uznane za wbicie SLD noża w plecy i (niesłusznie) jest oskarżany o to, że partia poniosła klęskę w wyborach 2005 roku. I nigdy mu tego nie zapomniano – więc patrząc na parytety partyjne, przy ewentualnym połączeniu się lewicy – nie miał większych szans na zajęcie eksponowanego stanowiska.

Zostawmy jednak SDPL – partię marginesu. Bo kto będzie chciał głosować na klon, mając możliwość wyboru oryginału? A programy partii Borowskiego i SLD pokrywają się w 80%.

SLD idzie w stronę, z której nie ma już odwrotu. Napieralski chce ubrać się w strój Zapatero – tylko, że nie potrafi nawet sformułować programu, który byłby choć zbliżony do idei pierwowzoru. I stanie do walki o przywództwo partii na kongresie w maju.

Partia hiszpańskiej lewicy, PSOE, łączy dwa żywioły -liberalizm ekonomiczny i elementy pastwa opiekuńczego.
Ten liberalizm gospodarczy polega na przykład w rozluźnieniu gorsetu prawa pracy dla przedsiębiorców, które pozwala na większą elastyczność zatrudnienia. Podobnie jest z systemem podatkowym. Dodajmy do tego radykalne decyzje w sferze obyczajowej i społecznej – i mamy program, który w Polsce może też zaistnieć… ale za lat 15. Tyle czasu zajmie zmiana pokoleniowa wyborców, którzy świadomie i bez obciążeń latami komunizmu i socjalizmu solidarnościowego będą decydowali o swoim losie – nie przez pryzmat ideologii i nakazów Kościoła – lecz w sposób racjonalny, zgodny z własnym interesem.

Napieralski chce natomiast oprzeć się na elektoracie postpeerelowskim i na związkach zawodowych – oraz będzie chciał budować program socjalny. I to jest droga donikąd…

A program Olejniczaka? Szczerze – nie wiem, jak do tej pory nie udało mu się zbudować wokół siebie ani zaplecza intelektualnego, ani nawet wyrazistego stanowiska w sprawach najważniejszych. Niestety – Olejniczak jest miły, ładny i elokwentny – ale bez charyzmy.

Problem SLD, jak o i całej lewicy to brak osobowości, na miarę Leszka Millera. Innym problemem jest nieumiejętność
aksjologicznego odwoływania się w programach i działaniu do wartości, które byłyby w polskim społeczeństwie akceptowane.

Polska jest w Unii Europejskiej – i wzory postępowania powinny być czerpane z doświadczeń partii socjaldemokratycznych państw zachodnich. Może to oznaczać „długi marsz” do władzy – ale innej drogi nie ma. Lewica musi wziąć przykład z Hiszpanii, jeżeli tego nie zrobi, jeżeli w dalszym ciągu nie będzie mocno artykułowała swoich poglądów na sprawy społeczne – to dalej będzie trwała w marazmie. Sprawy in vitro, aborcji, antykoncepcji, prawa mniejszości, szeroko rozumiane prawa kobiet, związki partnerskie, miejsce Kościoła Katolickiego, w Państwie, zgodnie z konkordatem, Konstytucją i innymi prawami – i gospodarcza polityka liberalna – to są filary programu lewicowego.

Następnym elementem, wartością, nad jaką powinna się pochylić nowa lewica – jest liberalizm obyczajowy.
Liberalizm to nic innego, jak odczytanie na nowo prawa konstytucyjnych i uzupełnienie ich o prawa
równości wszystkich obywateli bez względu na płeć, wyznanie, orientację seksualną i status finansowy. Jedynie godność, własność i życie drugiego człowieka mogą stanowić granicę praw jednostki.

I ostatni, kluczowym zagadnieniem dla lewicy w sferze społecznej powinna być wrażliwość społeczna. Ale nie taka, rozumiana jako czysta, prosta reaktywność na hasła i postulaty roszczeniowe, takie jak ostatnio górników – lecz uruchomienie takich mechanizmów państwa i prawa, aby dostęp do pracy, nauki, ochrony zdrowia był dla wszystkich jednakowy. Nie da się tego zrobić jednak w sposób administracyjny – do tego jest konieczna gruntowna przebudowa prawa – w tym głównie gospodarczego.

Odwoływania się do tak zwanego etosu lewicowego – są już tylko pustymi frazesami. Próby integracji pod jednym sztandarem działaczy tak różnych związków zawodowych, jak „Sierpień ‘80” i ZNP, Polska Partia Pracy – to dobra metoda na działanie sekciarskich odłamów, w ramach jednego wspólnego frontu. Pójście w tą stronę – to zawężenie elektoratu – a nie jego rozszerzenie. To się przekłada na konkretne wyniki wyborcze.

Jednak największym problemem lewicy jest to, czy będzie potrafiła w najbliższych latach się zintegrować.

Nie będzie tego można zrobić pod przewodnictwem SLD. Trzeba to jasno powiedzieć – SLD powoli staje się trupem politycznym.

Azrael

3 Responses to 'SLD droga na cmentarz'

Subscribe to comments with RSS

  1. PETREL said, on kwiecień 23rd, 2008 at 20:54

    Przykra analiza - dla SLD i jego elektoratu.

  2. Olek51 said, on kwiecień 24th, 2008 at 6:47

    Jasna cholera, znowu masz rację.

  3. mic said, on kwiecień 27th, 2008 at 19:32

    Masz rację. To co robią panowie Napieralski-Olejniczak to oddanie POlski w ręce prawicy na lata. Konserwatywnej prawicy. Jeżeli do tego dodamy groźbę sukcesu pana Rafała D. i jego bandy (panów U., Z., P. i innych) to mamy “miłą” perspektywę pierwszej w Europie po długiej przerwie republiki Opus Dei.

Leave a Reply