Azrael – zwykłe pisanie

Węcławski – przemożny głos prawdy

Opublikowany w Kościół, Polska, Społeczeństwo by Azrael w dniu kwiecień 21st, 2008


Jak to jest, że najwięcej i najpełniej widzą Kościół ci, którzy kiedyś byli najbardziej w niego zaangażowani? Dlaczego najbardziej słyszalne głosy o polskim kościele instytucjonalnym płyną z ust tych, którzy go opuścili, bo nie mogli się w nim pomieścić i nie mogli pogodzić się z brudami, jakie w nim panują?

W styczniu tego roku polski Kościół Katolicki pozostawił Tomasz Węcławski, jeden z najwybitniejszych jego umysłów. To że opuścił kościół polski – nie osłabiało go – lecz wprost przeciwnie. Jest to zapewne jego porażka, bo jako ksiądz walczący z wyjątkową determinacją o czystość stanu duchownego – przegrał. Ale jako myśliciel – nic nie stracił – lecz zapewne otworzył nowe horyzonty – jak wtedy sądziłem - dla Kościoła. Dziś wydaje mi się, że Węcławski stracił nadzieję na to, że jest wstanie cokolwiek w Kościele zmienić.

Decyzja Węcławskiego świadczy o tym, że Kościół także powoli traci autorytet nawet wśród swoich pasterzy, ma ona jednak głębszy wymiar, niż tylko związany z kościołem instytucjonalnym.

Przypomnijmy – był on twórcą i pierwszym dziekanem wydziału teologicznego na poznańskim Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Później stworzył, i kierują nią nadal Pracownię Pytań Granicznych, zakład międzywydziałowy.

(więcej…)

Co odróżnia polityka od bufona?

Opublikowany w Polityka, Polska, Popaprańcy by Azrael w dniu kwiecień 21st, 2008

Jadwiga Staniszkis ma w sobie niezgłębione pokłady wiedzy socjologicznej, które rzadko jednak przekładają się na trafne analizy bieżącej sytuacji politycznej. Doskonały naukowiec rzadko jest dobrym praktykiem, co widać zresztą po działaniach profesorów – ministrów (wyłączam z tego Michała Kleibera – ale to ewenement na skalę nie tylko polską). Wypowiedzi pani socjolog to, jak ktoś trafnie określił – bardziej głos szamanki socjologii i politologii – a nie analityka. Ale robi to wszystko z klasą i ujmująco – i warto jej dla wartości intelektualnych słuchać.

Czasami, podobnie jak Lech Wałęsa, ma zdolność prostego zdefiniowania prawdy, która jest hucpą polityczną. I tak ostatnio właśnie zrobiła.

Przy okazji otwarcia Szkoły Liderów Politycznych Kazimierza Marcinkiewicza, oświadczyła, że ten, chociaż jest niezwykle medialny, nie ma wewnętrznej siły potrzebnej liderowi politycznemu, a dalej, że sama medialność nie wystarczy do liderowania.

Słowa Staniszkis są oczywiście podyktowane także tym, że Kazimierz Marcinkiewicz nie wyraził się zbyt pochlebnie o inicjatywie „Polska XXI”, Rokity, Ujazdowskiego i Dutkiewicza, której Staniszkis, obok Rafała Matyi jest patronem – ale nie oznacza to, że nie ma ona racji.

Sam osobiście uważam Kazia Marcinkiewicza za skrzyżowanie komiwojażera krawatów z kościelnym, a jego styl „nowobogackiego” bankiera staje się minoderyjny i odpycający – ale jeszcze, niestety, kupowany.

Kazio to taki sztuczny twór, stworzony przez doktora Kaczyńskiego – Frankensteina, wyciągnięty z trzeciego rzędu polityków tylko dlatego, aby zrobić na złość Tuskowi i przytrzeć uszu Zbigniewowi Ziobro.
Całość jego kariery, rozpoczętej z wysokiego „C”, premierostwa, polegała na „byciu w mediach” i robieniu różnego rodzaju gestów. Oczywiście – Marcinkiewicz miał jakąś historię (ZchN, praca w rządzie Buzka), ale nie były to podstawy do stworzenia z niego od razu konserwatywnego męża stanu.

(więcej…)