Azrael – zwykłe pisanie

Tomistyczny realizm jest walką przeciw wszelkiej samodzielności umysłowej – Kołakowski

W odpowiedzi redaktor Janinie Jankowskiej

z 7 komentarzami

Otrzymałem dziś rano ciekawą korespondencję elektroniczną. Wysłana była o godzinie 5.30, więc podejrzewam, że impulsem do napisania tego krótkiego listu były emocje i potrzeba obrony nie tylko konkretnych instytucji – ale również pewnych wartości – i dokonań samej autorki listu.

Pozwalam sobie go zamieścić na swoich blogach i odpowiedzieć nań, bo choć jest prywatny – to dotyczy rzeczy publicznych, publicznych i ważnych dla wielu (choć już nie wielu świadomych wagi problemów) telewidzów i słuchaczy radia.

Oto ten list

Szanowny Panie,

Proszę łaskawie przyjąć do wiadomości, że media publiczne (TVP i Polskie Radio z 18 rozgłośniami regionalnymi) to przede wszystkim podmioty społeczne, wyższej użyteczności publicznej. To NIE JEST BIZNES jak TVN czy Polsat, przynajmniej nie powinien nim być. Media publiczne sa niezbywalną instytucją UE, wystarczy zapoznać się z dokumentami Rady Europy. Nie ma w świecie demokratycznym kraju, w którym nie byłoby mediów publicznych. (Próbowała je sprywatyzować NZ, ale teraz wraca. One wyznaczaja poziom debaty publicznej, wspierają kulturę, integrują wspólnoty, edukują obywatelsko, wyznaczają standardy . Fakt, że w Polsce stały się w sposób nieprzyzwoity łupem politycznym i w związku z tym są w pernamentnym kryzysie, nie świadczy o ich nieprzydatności. Czy zniszczy pan garnek z powodu przesolonej zupy? Niezależne od biznesu i broniące sie przed naciskami polityków media, dają szansę równego dostępu, a więc pluralizmu. Brak mediów publicznych jest uderzeniem w wolność słowa. Nie rozumiem, jak przy tak otwartym umyśle, taka rynkowo-polonocentryczna klapa na oczach.


Janina Jankowska

Redaktor Janina Jankowska to ktoś wyjątkowy w polskim świecie medialnym, postać znana, ceniona, z której głosem liczą się wszyscy – nie tylko dziennikarze. Doskonała dziennikarz i publicysta, także organizator i administrator radia, osoba zaangażowana od połowy lat ‘70 w działalność opozycyjną, wielokrotnie zatrzymywana i więziona.

Obecnie Janina Jankowska jest szefem Rady Programowej TVP – ciała… politycznego.

Szkoda, że list, który otrzymałem, jest tak krótki – i tak emocjonalny, szkoda, że za tymi emocjami nie stoi projekt, lub przynajmniej propozycje zmiany sytuacji i statusu Telewizji Polskiej i Polskiego Radia.

Szanowna Pani Redaktor,

Pracuje Pani w mediach, głównie w Polskim Radiu, od wielu, wielu lat. Zna Pani te media doskonale, jest Pani ich aktywnym twórcą i animatorem, szczególnie po roku 1989. Dlatego dziwię się, że nie widzi Pani, że media jako takie się zmieniają – i zmienia się również ich zakres działalności i funkcja społeczna. I bardziej dotyczy to nawet radia, niż telewizji. Radio przestaje już być szerokoformatowym medium, w którym mieszczą się wszystkie funkcje kulturotwórcze, opiniotwórcze i informacyjne. Nie jest to już medium SPOŁECZNE, które ma coś załatwić, czy pełnić rolę kulturotwórczą. Media publiczne nie wyznaczają poziomu debaty politycznej i społecznej – tylko dziennikarze w nich zatrudnieni, niezależnie od tego, czy jest rozgłośnia państwowa, czy prywatna. Podobnie jest z ich rolą kulturotwórczą. Nie jest ona związana z formą własności – lecz z tym, kto i w jaki sposób potrafi tą kulturę „sprzedać” i zainteresować słuchacza czy widza.

Edukacja obywatelska rozgrywa się na wielu poziomach, nie tylko w radiu i telewizji. Musi Pani chyba zauważyć, że edukacja sensu stricto praktycznie zanikła w telewizji publicznej – a jeżeli już jest prowadzona w formie publicystyki – to ma wymiar polityczny i doraźny. Tak zwane programy autorskie, jakie ostatnio są główną dziedziną publicystyki i wzbudzają szeroki rezonans społeczny – są skażone ideologią i zmierzają ku realizacji tak zwanej polityki historycznej – co już samo w sobie jest określeniem podejrzanym. Programy Bronisława Wildsteina, Jana Pospieszalskiego nie są realizowane w celu wyjaśnienia czegoś – one mają udowodnić tezy autorów.

Niestety – standardy, o których Pani pisze, i które chciałaby Pani widzieć – są na dramatycznie niskim poziomie.
Sprawność warsztatowa i widoczna jeszcze w wielu wypadkach przewaga techniczna – nie idzie w parze z wartościami intelektualnymi i przekazem kulturalnym. Telewizja publiczna nie promuje wysokiej kultury w swoich programach głównych, I i II. Rolę kultury spełniają tam programy typu „Gwiazdy na lodzie” albo „Przebojowa noc”, od których bolą zęby. „Terentiewizm” trzyma się dobrze. A programy ambitne – nawet w programie TVP Kultura – spychane są na godziny niestrawne dla przeciętnego widza.

Doskonale powinna Pani sobie zdawać sprawę, że to wszystko, co w skrócie opisuję – jest wynikiem tego, że telewizja (bo przy niej zostańmy) praktycznie jeżeli o formułę organizacyjną – nie zmieniła się. Nie ma Radiokomitetu – ale jest KRRiT, która ma wprawdzie mniejsze uprawnienia od dawnej, komunistycznej struktury – ale za to doskonale poddaje się wpływom politycznym. Powinna Pani wiedzieć, że ostatnim, i jedynym, prawdziwie niezależnym szefem telewizji był niezapomniany Andrzej Drawicz.

To co zrobiła poprzednia ekipa polityczna w TVP, zarząd Wildsteina i Urbańskiego (którą w pewien sposób również Pani legitymizuje, zajmując stanowisko szefa rady programowej), ciągnie się nadal. Skandale, jakimi są na przykład odprawy Wildsteina, kontrakt Lisa, podpisany dla celów ratowania stołka Urbańskiego, czy odmowa ujawnienia audytu ministrowi Gradowi – to obraz nie tylko łamania standardów, o które chciałaby Pani walczyć – ale właśnie przykład traktowania telewizji jako łupu polityczno – biznesowego. Sprawy Raczyńskiej i Koteckiej można rozpatrzyć w kategoriach standardów, do poziomu jakich upadła telewizja – której „misji” Pani broni.

Telewizja jest postrzegana przez swoje programy informacyjne i publicystykę – nie przez programy kulturalne. I jest od wielu, wielu lat łupem politycznym. I będzie tak zawsze, dopóki będzie istniała w takiej formie organizacyjnej. Dlatego powinna został rozczłonkowana i poddana drastycznej redukcji.

Nie będę pisał już o tym jak to widzę – jak rozumiem, Pani list jest reakcją na moje poglądy i zarysowane propozycje zmian.
Powtórzę tylko – utrzymywanie mediów publicznych, w takiej formule, nie jest w niczyim interesie. Nie jest w interesie społecznym, nie jest w interesie odbiorcy. Nie oznacza to jednak, że powinny być one natychmiast sprzedane prywatnemu kapitałowi, polskiemu, czy zagranicznemu.

Upublicznienie, podobnie jak to jest z ochroną zdrowia, telewizji , puszczenie jej na giełdę, przy zachowaniu pakietu kontrolnego – i finansowanie części z budżetu – czyli z podatków, jak to się dzieje teraz – może ją uzdrowić. I do takiego rozwiązania nie potrzeba zwoływać żadnych szczytów, komisji, zawierać żadnych paktów ponad podziałami. Tworzenie jakiegoś sztucznego, nowego ciała, nawoływanie do wysłuchania „ekspertów”, medioznawców, dziennikarzy od lewa do prawa – to jest właśnie działanie polityczne, próba ukrycia chęci zachowania obecnego status quo w telewizji publicznej. Telewizja to jednak biznes – i tak na to spojrzeć należy.

Uwaga metodologiczna. Pisze Pani, że TVP i PR są podmiotami społecznymi, wyższej użyteczności publicznej.

Przykro mi bardzo – ale podwójnie mija się Pani z prawdą. Obie firmy to jednoosobowe spółki Skarbu Państwa – nad którymi jednak jego przedstawiciel dość słabo, w wyniku obstrukcji obecnej KRRiT panuje – a pod drugie – proszę się rozejrzeć po radzie, której Pani jest przewodniczącą – i proszę z ręką na sercu sobie odpowiedzieć – ilu z tych ludzi realizuje zadania publiczne i społeczne – a ilu czysto polityczne. I niestety – Telewizja Polska nie jest poddana już żadnej kontroli społecznej, jest chorym molochem, realizującym własne zadania – i te zlecone, przez polityków.

Szanowna Pani, nie mam prawa sądzić, że Pani troska o media publiczne jest podyktowana niczym innym, niż autentyczną potrzebą realizowania potrzeb społecznych. Jeżeli tak jest – to powinna Pani złożyć swoje stanowisko i skupić wokół siebie ludzi, o podobny poglądach – ale nie z hasłami, lecz z rzetelnym programem. i próbować do niego przekonywać. Pani głos, z tego miejsca, jakie Pani obecnie zajmuje – nie jest odpowiednio słyszany i wiarygodny.

Ale jeżeli miałby to być program na „naprawę przez podtrzymanie” dotychczasowej działalności – to nie jest to droga, którą warto iść.

Z wyrazami szacunku

Azrael

P.S. Nedziela, 2008 – 04 20

Otrzymałem odpowiedź od redaktor Jankowskiej – nie zamyka ona jednak tematu, ani nic nie wyjaśnia.

Oto ona;

Odpowiadam Azraelowi

Dziękuję za reakcję, to dla mnie wielka radość, że wrócił Pan do Salonu24 z powodu mojego listu. Mam nadzieję, że nie na jeden wpis.
Pracuję do późna w nocy i na zakończenie wpadam tu, stąd ta godzina a nie emocje. Choć prawdą jest, że media publiczne leżą mi na sercu i nieco wkurzam się, gdy tyle głupstw pada na ich temat. Pan również nie do końca dobrze odczytał mój list. Trzeba odróżnić stan faktyczny (chorobowy)od istoty i charakteru instytucji, która daje ogromne szanse. Niezależne od biznesu i polityki media, to miejsce dla wszystkich nurtów i potrzeb społecznych. W tym sensie użyłam słowa “społeczne”. Jednoosobowa spółka skarbu państwa jest tylko umownym rozwiązaniem, ułomnym, ale nie beznadziejnym. W demokracjach zachodnich są różne, “mieszane” sposoby finansowania, ale podstawą jest AUTONOMIA ZARZĄDZANIA I NIEZALEŻNOŚĆ OD BIZNESU I POLITYKI. Oczywiście i tam politycy i biznes w różny sposób próbują wpływać. Dziennikarstwo i praca w takiej insytucji to jest codzienne pilnowanie, czasem poszerzanie obszaru wolności. Wszędzie w różny sposób. W Polsce wszyscy patrzą na media przez wąskie, partyjno – światopoglądowe okulary. Pana mierzi Pospieszalski i Wildstein i będąc przy władzy wyciął by ich Pan w pień. A ja dodałabym program Sławomira Sierakowskiego, Emanueli Gretkowskiej i Pana. Inny problem. Pisze Pan “Telewizja jest postrzegana przez swoje programy informacyjne i publicystykę – nie przez programy kulturalne.” Przez kogo postrzegana? Salony i saloniki, “Warszawkę”. Pojęcia Pan nie ma czym są dla ludzi na prowincji audycje literackie Programu I Polskiego Radia, Teatr TVP i PR, reportaże i dokumenty, “Scena Faktu”, koncerty i audycje o charakterze edukacyjnym. Ma Pan rację, że tego jest za mało, że polityczni szefowie mediów jednocześnie ściągają z komercji prymitywne formaty (Taniec na lodzie itp.) Z tym walczę dość nieskutecznie w Radzie Programowej TVP, (choć parę scenariuszy dokumentów uratowałam.) Organizuję konferencje na ten temat, które dziennikarzy GW, Dziennika, Rzeczpospolitej i wszystkich innych nie interesują, Dopóki nie ma afery, w której można przypieprzyć PiS-owi – nie ma tematu. A mnie sprawy PiS-u, PO, SLD i innych partyjniactw też g… interesują, poza tym , że niszczą dobro, z którymm związałam życie (Teraz jestem emocjonalna) Więc kończę,prześlę Panu materiały z ostatniej konferencji. Proszę podać adres. Serdecznie pozdrawiam
2008-04-20 05:31
Janka Jankowska

Written by Azrael

kwiecień 19, 2008 @ 21:30

Odpowiedzi: 7

Subscribe to comments with RSS.

  1. Szanowny Azrael!

    Dyplomacja i dobor slow jest wielka sztuka, w ktorej widze poruszasz sie swobodnie i we wlasciwym kolorycie.
    Pani Jankowska przesiaknieta nieco swoja rola i powolaniem ( bo tak nalezey interpretowac jej postepowanie) nie bardzo rozroznia krytyke i konstruktywne merytoryczne uwagi od krytykanctwa.
    Pozostawiam dalsze komentowanie powyzszego innym blogowiczom, zas Tobie drogi Autorze zycze dalej takiej smialosci,rzeczowosci i wytrwalosci. Twoj Blog jest w istocie wiodacym w gronie blogow czystej wody politycznych. Gratuluje i czekam na kolejne teksty.
    Z wyrazami szacunku Roman

    Roman51PL

    kwiecień 19, 2008 at 22:36

  2. Pani Jankowska (w przeszłości bezkompromisowa, teraz oportunistka, pracująca również w kancelarii prezydenta) z pobłażliwością przygląda się destrukcyjnym działaniom pryncypałów, p.p. Czabańskiego i Targalskiego realizujących swoiście pojętą “misję” w publicznym rzekomo Polskim Radiu PIS.

    jotbe_x

    kwiecień 20, 2008 at 1:10

  3. Ja z innej beczki – “Doskonała dziennikarz i publicysta”, a nie powinno być dziennikarka i publicystka?

    abiekt

    kwiecień 20, 2008 at 11:49

  4. Nie da się prowadzić rewolucji przez całe życie. W końcu kiedyś trzeba odpocząć, a z braku siły tłumaczyć się obroną niezależności mediów publicznych.
    Nudzi mnie już pokrzykiwanie na temat niezależności mediów opanowanych przez czynowników PiS-u, którzy moje między innymi składki bez skrupułów wyprowadzają w formie niewiarygodnie wysokich tantiem i odpraw dla ludzi, którzy mi nie leżą.
    Gdybym miał prawo zastrzec swoje składki do finansowania rzetelnych programów naukowych, tak jak 1 % z podatku dochodowego na OPP, tego wpisu by nie było.

    PETREL

    kwiecień 20, 2008 at 13:33

  5. Pani Redaktor ma rację,a właściwie miała by,gdyby nasze media chociaż w 30%
    realizowały to o czym Pani redaktor pisze,a co już dawno w naszych polskich
    realiach zostało odłożone do lamusa jako zbędny balast.Media publiczne oferują
    niestrawną papkę,na coraz niższym poziomie.

    Olech

    kwiecień 20, 2008 at 18:37

  6. do jotbe_x: gwoli sprawiedliwości, to Janka Jankowska wyciągnęła na światło dzienne skandaliczne zachowanie Targalskiego, ale z uczestnictwa w radzie programowej PR nie zrezygnowała; podobnie, mimo skandalu z pominięciem Michnika w prezydenckich uroczystościach rocznicowych 1968, chyba nie zrezygnowała z doradzania prezydentowi właśnie ws. odznaczania “kombatantów” (dzięki niej wielu wcześniej pominiętych doczekało się ponoć należnych honorów); w sprawie mediów publicznych ma z pewnością chwalebne intencje, ale – jak większość dziennikarzy z tymi mediami związanych – kieruje się bardziej chciejstwem i zupełnym brakiem wiary w czystość intencji polityków; smutne, że głośno nie protestowała, kiedy PiS do reszty spacyfikował tvp i pr, a np. przyłączyła się do kuriozalnego potępienia przez zarząd SDP Morozowskiego & Sekielskiego za Begergate. pzdr n

    never6

    kwiecień 20, 2008 at 21:41

  7. Moze umowmy sie co do terminologii?
    1. W Polsce nie ma mediow publicznych. Sa media panstwowe, politycznie zalezne i obarczone misja poltyczno-kulturalno-merkantylna.
    2. W Polsce krytyka mediow publicznych wynika z percepcji mediow panstwowych co prowadzi do logicznego kociokwiku.
    3. Rozzalenie i niecierpliwosc wszystkich, ktorzy utracili nadzieje w reformowalnosc tego tworu sa zrozumiale.
    4. Obrona publicznosci mediow przez dotychczasowych beneficjentow chorego systemu jest malo wiarygodna.
    5. Pani Jankowska pisze o mediach publicznych w trybie oznajmiajacym. Uczciwsze byloby urzycie trybu przypuszczajacego. Powinny byc taki jak pisze. Nie sa.

    Tyle faktow. A teraz przejdzmy do pogladow.
    1.Z faktu ze media sa chore nie powinien wynikac imperatyw ich likwidacji lecz imperatyw ich naprawy.
    2. Naprawa jest mozliwa w momencie gdy wiedzy o funkcjonowaniu mediow publicznych towarzyszy wiara iz jest to mozliwe.
    3. Podzielam poglad Azraele ze Drawicz byl ostatnim, politycznie niezaleznym szefem TVP. Wniosek ktory z tego wyciagam jest diametralnie rozny: dowodzi to dla mnie nieskutecznosci lub nieistnienia mechanizmow gwarantujacych autonomie mediow. A ta jest konieczna aby mozna byloby je nazywac publicznymi.
    4. W jaki sposob autonomie te trwale przywrocic? Na pewno nie poprzez komercjalizacje. Nie burzy sie budynku bo zapluskwiony, dach dziurawy a dozorca notorycznie pijany. Taki budynek sie remontuje dbajac przy tym o stworzenie uprzednio ram prawno-organizacyjnych ktore na przyszlosc nie dopuszcza do powrotu degrengolady.

    rmstemero

    kwiecień 21, 2008 at 14:31


Napisz odpowiedź