Azrael – zwykłe pisanie

Tomistyczny realizm jest walką przeciw wszelkiej samodzielności umysłowej - Kołakowski

Premierze, czas wziąć kierownicę w ręce!

with 5 comments

“Politycy mają skłonność do myślenia o następnych wyborach, a nie o następnym pokoleniu”

- Ronald Reagan -

W filmie „Rejs” Piwowskiego, inżynier Mamoń wypowiada kwestię;
„Nuda…nic się nie dzieje… dialogi niedobre… brak akcji…”.

Dotyczy to kina polskiego i gry aktorów, ale jak ulał pasuje to do sceny politycznej w Polsce. Bo tak naprawdę – to nic się nie dzieje. Nic znaczącego i ważnego – a na pewno nic pozytywnego.
Nawet kłótnie z przed kilku tygodni, w sprawie ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego – nie były dyskusjami o Polsce i jej miejscu w Unii Europejskiej i o pryncypia – lecz rozgrywką socjotechniczno – polityczną Jarosława Kaczyńskiego.

Winę za ten marazm na scenie politycznej – i w państwie – ponosi rząd Donalda Tuska i cała Platforma Obywatelska. Trzeba wyraźnie powiedzieć, że rządy te zaczynają być coraz bardziej frustrujące.

Pisałem już kilka krytycznych artykułów na temat tego, co Donald Tusk obiecywał – a co się faktycznie realizuje. Zwracano mi uwagę, że to za wcześnie, że trzeba dać czas, że sama zmiana stylu, retoryki, oblicza rządy i Polski – to już wartość sama w sobie. Może i tak, ale przypomina to trochę odmalowywanie fasad domów przy głównej ulicy, na przyjazd papieża, a nie gruntowną przebudowę państwa.

Nie rozliczałem tego rządu już po 100 dniach od jego powołania. To był zbyt krótki okres, zbyt mało czasu na podsumowania i analizy. Jednak już po tym okresie powinno być widać nie tylko taktykę rządzenia, ale również strategię. Taktyka – to pokazanie się, że jest się rządem antypisu i rządem dla obywateli. Strategi nie widać było wtedy – i nie widać teraz, kiedy zbliżamy się do półrocza.

Pytań i wątpliwości pojawia się coraz więcej. Wczoraj pisałem o Pani minister Katarzynie Hall i jej zapętleniem w sprawach edukacji. Wynika z tego, że z MEN nie daje sobie rady.
A tych problemów jest więcej; Reformy i ustawy o ochronie zdrowia – nie widać. Reforma finansów publicznych, w tym systemu podatkowego – po odejściu z rządu profesora Stanisława Gomułki – mniej wiemy, niż na początku kadencji. Już co najmniej trzy daty – 2009, 2010 i nie wiadomo kiedy… - padają ze strony polityków PO, kiedy się ich zapyta o podatek liniowy. Nawet założenie budżetu – czyli jaki podatek w przyszłym roku, czy płaski (dwie stawki), czy liniowy, jak będzie wyglądała metodologia liczenia deficytu – też nie są jasne. I do tego jeszcze dalej nie podjęta nawet dyskusja na temat KRUS. Reforma emerytalna, mając kolosalne znaczenie na stan finansów państwa na najbliższe 10 lat – też nie jest podjęta.

Infrastruktura, budowa autostrad – leży. I sprawa EURO 2012 – również wygląda gorzej, niż nieciekawie. Pojawiające się pogłoski o możliwości zabrania nam organizacji imprezy – to dla rządu Tuska i Pawlaka więcej niż problem. Decyzja UEFA może stać się wehikułem dla opozycji do ponownego marszu w sondażach ku górze, i zagrożeniem dla samego premiera w jego ambicjach prezydenckich.

I do tego jeszcze Tusk nie radzi sobie z rozliczeniem rządów PiS, tak jak by nie miał woli, aby opozycję postawić pod ścianą. Ślimaczenie się spraw ujawnienia nieprawidłowości w służbach specjalnych, trzymanie się na stołkach w mediach publicznych pogrobowców pisowskich i, mówiąc językiem Targalskiego, złogów elpeerowskich i samobroniastych – świadczy o braku skuteczności i nie umiejętności zarządzania kryzysami.

Zaniedbania mogą lada chwila wybuchnąć masowymi strajkami i protestami. Wiosna to dobry czas na marsze po Warszawie, a ilość uśpionych konfliktów – lekarze, nauczyciel, kolejarze, pocztowcy – jest ogromna.

Mówi się o zmianach personalnych w rządzie, które miałyby objąć pół składu. Nie powinno się o tym mówić i zostawiać to spekulacjom prasowym, bo to osłabia pozycję ministrów, rządu i samego Donalda Tuska – lecz te zmiany powinny być dokonane już, bezzwłocznie.

Pole dla dobrego PR dla Donalda Tusk i jego familii, zgromadzonej w jego kancelarii powoli się kończy. Nie da się wykreować nowych sukcesów w polityce zagranicznej i nie da się już zabłysnąć na firmamencie Unii. Premier już był wszędzie, od Moskwy po Waszyngton i Tel Awiw, do Tokio i Canberry nie ma po co jechać, do Pekinu, wiadomo – nie może, z wiadomych powodów. Czas na pracę, tu w domu.

Tusk stosował do tej pory bardzo stonowaną, miękką retorykę wypowiedzi. Unikał oficjalnie konfliktów, unika dyskusji ideologicznych, unika zwarcia. Także, jak się wydaje, w relacjach wewnętrznych. I może to dobrze – ma w rządzie zaufanych ludzi, zarówno w Kancelarii – jak i ma Grzegorza Schetynę, człowieka od brudnej roboty. Może czas na wykorzystanie ich do szybkich zmian. Może to rodzić napięcia – ale lepsze to, niż marazm, jaki mamy obecnie.

Mamy pięknie uśmiechy, doskonałe działania PR, świetne i szybkie decyzje w sprawach zagranicznych, które odblokowały Polskę na arenie międzynarodowej – i narastające konflikty i problemy wewnątrz kraju. Wygląda, że działania pozorowane, na PR i unikanie konfliktów i trudnych decyzji jest na razie jedynym sprawnie realizowanym pomysłem na rządzenie. To powoli zaczyna się kończyć, o czym świadczy ostatni sondaż, w którym PO straciło 5% poparcia – PiS zyskał tyle samo.

Prawo i Sprawiedliwość stoi na razie z bronią u nogi. Jarosław Kaczyński liże rany po awanturze traktatowej i rozgląda się, czy Tadeusz Rydzyk nie uruchamia swoich „kretów” w partii w celu stworzenia nowego przedsięwzięcia politycznego. Nie będzie to jednak trwało długo – przy okazji dokończenia procedur z ustawą medialną należy się spodziewać następnych awantur.

Pisałem już wcześniej, że premier zapomina o bardzo ważnej rzeczy. O tym, że kluczowe decyzje i projekty powinny być zarysowane i rozpoczęte w ciągu pierwszego roku działania rządu. Że przyszły budżet musi być przełomowy i przygotowany na nowe projekty. Inercja gospodarki i decyzji finansowych – to właśnie 3 do 5 lat. Tusk powinien brać pod uwagę wielce prawdopodobne schłodzenie gospodarki i zmniejszenie wzrostu PKB

Donald Tusk i jego rząd zbliżają się do bardzo niebezpiecznego zakrętu. Warto, aby nie zapinał pasów i siedział z założonymi rękami, tylko się wziął za kierowanie.

Azrael

Written by Azrael

kwiecień 17, 2008 @ 9:56

5 Responses to 'Premierze, czas wziąć kierownicę w ręce!'

Subscribe to comments with RSS

  1. Od momentu upadku poprzedniego systemu wszystkie rządy tzw. prawicowe odchodziły w atmosferze kłótni i z “dziurami budżetowymi”. Taka polska tradycja.
    Podobny los czeka obecny rząd.
    Prawica po prostu nie nadaje się do rządzenia.
    Czekam z nadzieją (może dożyję) na nowoczesną partię centrolewicową w stylu hiszpańskim.

    vannelle

    17 kwi 08 at 10:22

  2. A ja czytałem, że liczą się pierwsze trzy miesiące - mniejsza o to.

    Jak Tusk ma się wziąć za kierowanie, skoro nie ma czym kierować? Ustaw z niedomykających się szuflad nie ma. Jeśli PO nie zdąży na prędce wykombinować jakichś efektownych ustaw to przegra swoją szansę na stabilne rządy.

    Jaku

    17 kwi 08 at 10:58

  3. Można się tylko ze smutkiem zgodzić z Twoją opinią, Azraelu.
    Jeśli tak dalej pójdzie, projekt IV RP wróci na tapetę za lat kilka.

    panmodry

    17 kwi 08 at 11:42

  4. Azraelu, czy Ty zawsze musisz mieć rację?

    Olek51

    18 kwi 08 at 5:41

  5. Olku 51. Ten typ chyba tak po prostu ma.

    petrel

    18 kwi 08 at 13:22

Leave a Reply