Joanna Lichocka i J&S – czyli gonienie króliczka

Podziwiam dziennikarzy „Rzeczpospolitej”. Potrafią jednym artykułem na ćwierć szpalty ogarnąć bezmiar poważnych, skomplikowanych spraw, przeprowadzić analizę, postawić wnioski i za ferować absolutnie pewne wyroki. Joanna Lichocka jest w tym mistrzynią, szczególnie, że zna się i na literaturze (wywiad z Rymuszką o Kaczyńskim, który żubra gryzł w d…) i na przemyśle paliwowym i działaniu administracji państwa – jak w komentarzu z dnia dzisiejszego, do decyzji o karze dla J&S Energy. Podziw bierze dla szerokości, jak się to pisze – spektrum – zainteresowań.
J&S Energy otrzymała znów karę od Agencji Rezerw Materiałowych, w wysokości 461 mln 695 tys. 807 zł i 26 gr., za to samo, za co już raz w dniu 13 grudnia 2007 roku została kara uchylona, decyzją ministra gospodarki, wicepremiera Waldemara Pawlaka. Decyzję podjął ten sam człowiek, prezes Agencji Rezerw Materiałowych Józef Aleszczyk – który wcześniej, we pażdzierniku 2007 ją wydał – jak się okazało – nieskutecznie.
J&S Energy głosem jej szefa na Polskę, Grzegorza Zambrzyckiego, będzie się oczywiście odwoływać od tej decyzji ARM.
Joanna Lichocka już wie, że kara została podjęta słusznie, i że
„ponowne nałożenie przez rządową agencję kary na spółkę trzeba przyjąć z poczuciem ulgi, że tym razem wpływy polityczne J&S okazały się nieskuteczne. A może nawet z nadzieją, że w końcu w Polsce nastały czasy, kiedy także firmy ze świetnymi kontaktami w świecie władzy nie mogą się wykpić od zobowiązań”.
Dalej konkluduje, że
„Wyjaśnienia rządu w tej sprawie były nieprzekonujące i podejrzanie podobne do argumentów prawników i specjalistów od public relations pracujących dla J&S”
…oraz…
„Satysfakcję z tego powodu możemy mieć przede wszystkim my – dziennikarze. To “Rzeczpospolita” ujawniła sprawę umorzenia kary dla J&S, to my konsekwentnie powtarzaliśmy niewygodne dla rządzących pytania i domagaliśmy się odpowiedzi. Pewnie gdyby nie nacisk naszej gazety i innych mediów sprawa by przyschła”
Pięknie, prawda? „Rzepa” złapała Pawlaka „w rozkroku” i niemalże na gorącym uczynku, firma J&S Energy mataczyła, a do tego ma kontakty z władzą.
Do tego mamy jeszcze w tym samym numerze wywiad z Aleszczykiem, który się prezentuje, jako bezstronny i niezależny urzędnik państwa. Głosu drugiej strony – nie ma, bo i po co? Wszystko przecież jest jasne!
To ja może przypomnę, o co tak naprawdę w tej sprawie chodziło – i kto na kogo i dlaczego wywierał naciski polityczne;
(Mój artykuł jest częścią artykułu z lutego tego roku, poświęconego sieci służb specjalnych, polskim sektorze paliwowym).
Tarcza Europy

Tarcza antyrakietowa wzbudzała we mnie sprzeciw, uważałem ją za niebezpieczny pomysł, z wielu względów, a szczególnie z powodu tego, że Polska samoistnie i bezkrytycznie wpisuje się w doktrynę obronną USA – i jednocześnie szkodzi naszym interesom w ramach NATO, jak i całej organizacji. Utrudniało to też normalizację naszych relacji z Rosją.
Jeszcze w lutym pisałem;
W obecnych warunkach geopolitycznych to jest system ofensywny. I jest elementem ruchomego parasola militarnego, mającego chronić terytorium Stanów Zjednoczonych – w ramach globalnej strategii militarnej.
[...]
Ten cały układ ma zapewnić USA całkowitą hegemonię strategiczną, w skali całego globu.
[...]
Rosjanie już go rozpoczęli, już budują systemy zbrojeń alternatywnych wobec USA. I nie zapomnijmy także o broni energetycznej, jaka jest w jej dyspozycji.Polska nie jest partnerem w tej grze. Jest tylko statystą, pionkiem, przedmiotem, którym się manipuluje. Tylko działanie w porozumieniu z NATO da Polsce sukces.
Rojenia co poniektórych polityków, że Polska bierze udział w grze globalnej, że zawiera z USA pakt o charakterze strategicznym – należy traktować jak niewczesne żarty.
Wchodzenie w układ wojskowy ze Stanami Zjednoczonymi i występowanie w ramach jej strategii militarnej – która jest modyfikacją strategii z lat pięćdziesiątych – strategii odpychania zagrożenia od jej terytorium – jest błędem.
[...]
System tarczy antyrakietowej zmniejsza bezpieczeństwo Polski i uzależnia nasz na długie lata od Stanów Zjednoczonych – bez możliwości jakiekolwiek manewru. Tarcza ma służyć bezpieczeństwu terytorium USA i wojsk amerykańskich na świecie, a nie terytorium Polski.
[...]
Polska jest członkiem dobrowolnego systemu obronnego NATO. I bronią ją gwarancje wewnątrz sojuszu. Przyjęcie systemu tarczy może być tylko osłabieniem integralności tego systemu – a włączenie w globalny system amerykański – ograniczeniem polskiej suwerenności.












