Egzegeza wywiadu Potwora

Nad wywiadami Jarosława Kaczyńskiego trzeba się zawsze pochylić. Nie tylko dlatego, że jest to szef największej partii opozycyjnej, oraz były premier - ale również z tego powodu, że z tych wywiadów (nagrywanych – a nie na żywo, co każdy może zauważyć) wyziera prawdziwszy obraz tego człowiek, niż z jego oficjalnych wystąpień, czy wywiadów dla prasy.
Rozmowy z „Sygnałami Dnia” są zawsze prowadzone przez Jacka Karnowskiego, który już opracował na tyle technikę pytań, że Kaczyński czuje się przy nim odprężony i odkrywa swoje prawdziw “Ja”.
No i jeszcze jedno – analizy najlepiej dokonywać dwutorowo – słuchając Kaczyńskiego i czytając stenogram.
Kiedyś już zrobiłem taką analizę, prawie dokładnie rok temu, tytułując to „Wtorkowym seansem nienawiści”. Od tego czasu Kaczyński lekko może złagodniał – co nie oznacza, że nie słychać jego psychopatologii.
No to jedziemy. Pogrubienia pochodzą ode mnie. Tytuł od słynnych już słów Donalda Tuska - „Potwór dzwoni”, wypowiedzianych w Juracie.
Na pytanie Jacka Karnowskiego (JK) o kondycję polskiego katolicyzmu, premier Kaczyński (PJK) odpowiada między innymi;
[...]Wiadomo, że mamy do czynienia z sytuacją, która jest określona z jednej strony postawą samego Kościoła, a z drugiej strony wieloma kontekstami, kontekstami budowanymi także przez przeciwników Kościoła i tych z Polski, i tych z Europy, i tych można powiedzieć ze świata. I że Kościół staje na swojej drodze przed nową, wielką i trudną próbą. Przy czym trzeba sobie jasno powiedzieć – w dziejach Kościołach, także tych dziejach nowoczesnych (mówię o Kościele polskim) ta próba trwa bez przerwy. Była próba komunizmu, bardzo trudna, ale w jakiejś mierze, można powiedzieć, prosta.
[...]
ta zimna wojna z Kościołem prowadzona przez środowiska liberalne i lewicowe na początku lat 90. Był moment uspokojenia po zawarciu konkordatu. No i teraz znów jest przed nami próba, próba dla Kościoła, czyli także dla wszystkich katolików, także dla katolików świeckich, próba, która może być bardzo, bardzo trudna.
Jak widzimy – Kaczyński jest zawsze ogarnięty syndromem zagrożenia – i w Kościele nie widzi żadnych sprzeczności i win – natomiast zagrożenia, jakimi podlega Kościół – są takie same, jak za czasów komunizmu. Liberalizm to wróg największy i najohydniejszy…
Dalej JK pyta, czy spór o traktat skończył się zwycięstwem, czy porażką dla niego. PJK odpowiada.
[...]Mówię przede wszystkim o Karcie, ale w mniejszym stopniu, ale także o Joaninie.
Warto zauważyć, co przypomniał profesor Iwiński z trybuny Sejmowej, że sprawa Joaniny, ustalona bodajże w 1993 roku – jak do tej pory nie zostało użyte w kontaktach pomiędzy państwami Unii Europejskiej ani razu…
[...] Ja bym radził porównać przemówienie Donalda Tuska (zresztą chyba najlepsze, jakie w życiu wygłosił, przynajmniej z tych mi znanych) w Sejmie i moje przemówienie, które ten spór rozpoczęło. Ile wątków czy argumentów jest tożsamych, ale to przecież nie ja przejmowałem język Donalda Tuska, tylko Donald Tusk przejmował mój język, czyli nie PiS przejmował język PO, tylko PO przejmowało język PiS-u. I sądzę, że każdy, kto na spokojnie, nie w ramach tego bardzo specyficznego sposobu myślenia, który występuje w mediach, ale takiego właściwego sposobu myślenia, który odnosi się do faktów, to wszystko zanalizuje, to będzie musiał dojść do wniosku, że myśmy odnieśli naprawdę poważny sukces, choć wiem, że ogromna część mediów przedstawia to inaczej, ale mnie interesują realne sukcesy.
No cóż – Kaczyński MUSI mówić o sukcesie. Co innego mu pozostało. Jest to rzeczywiście realny sukces – ale dla Polski, że traktat został jednak przyjęty.
Ale zaraz jednak mamy przyznanie się do porażki – i to nie tylko prestiżowej;
A po drugie na pewne kompromisy pójść musieliśmy, nie mogliśmy tutaj odnieść pełnego zwycięstwa.
I PJK zapowiada, że jednak nie złoży broni
[...]Pomysł na ustawę jest w tej chwili w trakcie rodzenia się z tego względu, że tutaj są kłopoty konstytucyjne. My mamy inne spojrzenie na konstytucję, na jej interpretację, ale musimy brać pod uwagę to, co ewentualnie zrobi Trybunał Konstytucyjny i w związku z tym szukamy w tej chwili takiego wyjścia, które byłoby z tego punktu widzenia całkowicie bezpieczne, a które jednocześnie wprowadzałoby te potrzebne, daleko idące zabezpieczenia. Deklaracje drugiej strony, naszych politycznych w tym wypadku partnerów są zachęcające. No, zobaczymy, jak to będzie wyglądało w praktyce. Ale przypominam, że ratyfikacja po tym wszystkim.
Co to oznacza? Oznacza to ni mniej, ni więcej, że PiS zgłosi sam projekt ustawy o nowym zakresie kompetencji pomiędzy Sejmem, Senatem i rządem w sprawie ich relacji z instytucjami UE – oraz, że zaskarży Traktat Lizboński do Trybunału Konstytucyjnego. Czyli zabawa będzie trwać dalej. Ale ostatnie zdanie tego akapitu jest najważniejsze – mówi nam KTO wyda dyspozycję do podpisania dokumentu ratyfikacyjnego…
Dalej JK pyta się o sprawy wewnątrzpartyjne PiS i słyszy;
[...] My nigdy nie ukrywaliśmy, że partia jest wielonurtowa, że jest także nurt eurosceptyczny, nurt, który istnieje wśród brytyjskich konserwatystów, w jakiejś mierze także w CSU bawarskim, w nieco mniejszej mierze, ale też w CDU niemieckim i w innych partiach prawicowych. To nic nowego się nie stało, to nadzieje naszych przeciwników, którzy dostrzegają już rysy na gmachu władzy obecnej, no i obawiają się, że kiedy te rysy będą większe niż obecnie (na to pewne przyjdzie trochę poczekać), to my będziemy profitentami tego procesu, który w ten sposób zostanie uruchomiony, stąd te próby, żeby prawicę rozbić, żeby prawica nie mogła odnieść zwycięstwa w przyszłych wyborach, bo wszyscy, którzy się angażują w tego rodzaju przedsięwzięcia, w gruncie rzeczy zmierzają w tym kierunku niezależnie od tego, co mówią, a nawet niezależnie od tego, co myślą. Każdy, kto dzisiaj chce rozbić polską prawicę, rozbić Prawo i Sprawiedliwość, w gruncie rzeczy dąży do uwiecznienia tej władzy, która jest obecnie.
Kaczyński przyrównuje swoją populistyczną, etatystyczną, socjalistyczną, post elpeerowską, z domieszką Samoobrony, partię do prawdziwych partii chadeckich! To jest właśnie kliniczny przykład tego, jak ten człowiek jest zagubiony we własnych poglądach, głuchy na to, co poza niem, nie znający doktryn politycznych! Franz Josef Strauss i Konrad Adenauer się kręcę ze śmiechu w grobach. No i oczywiście – Kaczyński zabiera PO prawo do tego, aby była ona prawicą.
Dalej pada pytanie o współpracę z Radiem Maryja i Tadeuszem Rydzykiem, w kontekście zaistniałego konfliktu;
[...]Ja sądzę, że choć obecnie mamy do czynienie ze strony Radia Maryja z niekiedy bardzo ostrą krytyką, to po czasie te stosunki się unormują. Ci wszyscy, którzy nieustannie twierdzili, że my jesteśmy formacją podporządkowaną Radiu Maryja muszą się wstydzić, ale wiem, że się nie wstydzą, bo oni się nigdy nie wstydzą, ciągle kłamią i nigdy się nie wstydzą. A jeśli chodzi o porozumienie, to zawsze taka możliwość istnieje. [...]szanujemy i doceniamy ten sposób myślenia i fakt, że radio [Rydzyka] przywróciło podmiotowość polityczną tej części politycznej społeczeństwa, która właśnie tak myśli. Powtarzam: szanujemy to, ale w niejednej sprawie się różnimy i nigdy żeśmy tego nie ukrywali.
[...]
ja dostaję różnego rodzaju zaproszenia, ale to ochłodzenie to jest coś, co można by wziąć w pewien cudzysłów. Ale nie będę się tutaj spierał. Ważne jest to, że przynajmniej w ciągu ostatnich lat ojciec Rydzyk postępował w sposób racjonalny, a na pewno nie jest w interesie polskiego katolicyzmu, który ojciec Rydzyk chce reprezentować, by siły, powiedzmy sobie niekiedy bardzo odległe od tego katolicyzmu, miały władzę na dłuższy czas, a jedynym skutkiem powołania takiej partii będzie to, że ta władza będzie właśnie na dłuższy czas. Innych skutków tutaj nie będzie. Żadnych dobrych stron (…).
Proszę zwrócić uwagę; Kaczyński akceptuje w pełni polityczną rolę Tadeusza Rydzyka i jego chęć reprezentowania Kościoła Katolickiego, jednym słowem – choć odżegnuje się od podległości – to się z nim liczy. Nie wiadomo jednak, czy redemptorysta, który postępuje RACJONALNIE, a nie z duchem Ewangelii w dalszym ciągu to rozumie.
No i ostatni fragment – czyli konflikt (faktyczny, czy tylko iluzoryczny, pomiędzy braćmi Kaczyńskimi).
[..] Między nami dosyć często dochodzi do różnic zdań. Cała ta opowieść, jak to się dzisiaj mówi, narracja o braciach Kaczyńskich, z których jeden jest podporządkowany drugiemu jest po prostu jednym wielkim kłamstwem, jest częścią tego syndromu propagandowego skierowanego przeciwko nam. I znów jeżeli ktoś by miał sumienie spośród tych, którzy głoszą tego rodzaju bzdury, no to musiałby się wstydzić, ale ponieważ ci panowie na ogół sumienia nie mają, wobec tego na pewno się nie wstydzą. Tak, różniliśmy się tutaj w poglądach, co do tego nie ma wątpliwości, ale, oczywiście, to nie była różnica, która by oznaczała jakiś rozłam między nami. My się w wielu sprawach różnimy i jednocześnie jesteśmy całkowicie zgodni co do tego, że trzeba Polskę budować inaczej niż to było w czasach III Rzeczypospolitej i to jest zupełnie wystarczające, żebyśmy ze sobą blisko współpracowali nie tylko jako bracia, no, w sprawach rodzinnych i tym podobnych, tylko żebyśmy ze sobą współpracowali także i politycznie.
[...]
mamy bardzo podobną wizję Polski, Polski, która – mówiąc najkrócej – będzie IV Rzeczypospolitą.
I znów mamy syndrom oblężonej twierdzy, ale najważniejsze w tym jest to, że Kaczyński nie rozumie, że projekt, który wymyślił, projekt tak zwanej IV RP – został przez niego samego kompletnie skompromitowany.
Gdyby nie to, że Kaczyński nie zna się na komputerach, na sieci – można by napisać, że żyje w jakimś wirtualnym, nierealnym świecie, z którego patrzy przez układ zniekształcających soczewek na zewnątrz.
Jest coś zadziwiającego dla mnie, dlaczego człowiek o takich poglądach i tak w sumie ograniczonych horyzontach poznawczych, pełny fobii, podejrzliwości i kompletnie nie rozumiejący trendów, relacji społecznych, nowoczesnego świata – jest w tym miejscu, w którym jest i ma w dalszym ciągu tak wieli zwolenników. I to tych, których wielokrotnie już zawiódł, a ono trwają i wracają…
Tego człowieka i jego partii nie niesie żadna idea i żadna myśl społeczna. Tylko walka i władza są jego motorem i motywacją. Ten człowiek nie myśli o Polsce.
Azrael
[Źródło: wywiad J.K. dla PR1]











Witaj Azraelu
Mnie najbardzie zszokowaly te slowa: “My mamy inne spojrzenie na konstytucję, na jej interpretację…” Czyli: Kaczynskiemu sie konstytucja nie podoba, najchetniej by sie jej nie podporzadkowywl, przepisy prawa to jedna rzecz - ale interpretacja bedzie taka, jaka on zrobi. A reszta niech siedzi cicho i milczy. Oczywiscie najlepszym rozwiazanie, o ktorym bracia marza po nocach, bylaby zmiana konstytucji.
No i jeszcze jeden znamienny cytat: “…wiem, że się nie wstydzą, bo oni się nigdy nie wstydzą, ciągle kłamią i nigdy się nie wstydzą…” Kazdy sadzi ludzi wedlug siebie. Szczegolnie osobowosci psychopatyczne maja sklonnosci do przypisywania innym sowich wlasnych cech charakteru. I to chyba jest jedna z przyczyn “kaczego” pogladu na swiat.
Pozdrawiam
Hexe & Obeliks
3 kwi 08 at 18:07
@Hexe - wszystko się zgadza - Konstytucja jest dobra… tylko wtedy kiedy jest dla NAS dobra. A kwestia psychicznych odchyleń już tyle razy była wałkowana…
Pozdrawiam
Azrael
3 kwi 08 at 18:11
trwają i wracają bo ich poziom myślenia i postrzegania świata jest taki sam …. a po za tym nikt nie chce z nimi rozmawiać tylko Rydzyk i jemu podobni …. my społeczeństwo jesteśmy jak dziecko bez rodziców …. politycy, tzw. elita naukowa i wyższe sfery mają w nosie społeczeństwo …. i skutki mamy takie, że Ci bardziej zagubieni, sieroty społeczne, mniej zaradni tulą się do każdego kto chce z nimi rozmawiać …. właściwie to wszyscy jesteśmy winni, że JK i Rydzyk mają swoich zwolenników …. bo każdy z nas ich omija i lekceważy … nie ma się co oszukiwać, jesteśmy wygodni i dosyć długo udawaliśmy, że to nas nie dotyczy dopóki nie przyszedł PiS ….
Jolinek51
3 kwi 08 at 18:38
->Jolinek51
widzi mi się, iż masz nastrój pasujący do bycia tam:
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,wid,8804769,wiadomosc.html
zamiast tego polecam myślenie
dobrze robi przeanalizowanie tekstu sprzed roku:
http://wiadomosci.onet.pl/1406427,2677,1,kioskart.html
co się sprawdziło, co nie….
Przyczynek
3 kwi 08 at 22:16
Przyczynek to tylko parę zdań czasem trudno wyrazić myśl a czasem ktoś źle zinterpretuje …. do samobiczowania mi daleko …. ale próbuje zrozumieć jak do tych ludzi dotrzeć bo łatwo jest krytykować …
pozdrawiam
Jolinek51
4 kwi 08 at 18:13