Kocham cię jak… Europę

Pozwoliłem sobie zaadaptować ten tytuł piosenki zespołu “Kobranocka” (w oryginale - „Kocham Cię jak Irlandię”), bo jakoś tak pasuje do dzisiejszego dnia, jego zakończenia w Sejmie. 384 za, 68 przeciw, lub wstrzymujących się. Dobry wynik i można by rzeczywiście wznieść okrzyk radości, gdyby nie ale… no, właśnie, gdyby nie gry i zabawy Jarosława Kaczyńskiego, realizowane przez niespełna ostatni miesiąc.
Jeżeli biegamy po boisku w błocku i wygrywamy – to idąc na dekorację biją nam brawo. Ale po takich zapasach w błocku i z krowimi plackami, jakie nam Kaczyński et consortes zafundowali – smrodzik się będzie ciągnął smugą długo…Kryzys, który został wywołany dla doraźnych celów politycznych – ma nie tylko dla Polski, ale i całej Unii Europejskiej poważne reperkusje.
Kryzys, jak wywołał Kaczyński miał pokazać, na kogo i jak długo może liczyć Kaczyński. Miał on skonsolidować jego partię, wokół kolejnego kryzysu. Niewątpliwie pod uwagę brane były wiatry wiejące od kilku miesięcy od strony Torunia, błyskawice i pomruki burzy, które były wizją nowej partii narodowo – katolickiej. Nie spodziewał się jednak chyba Kaczyński jednak aż tak gwałtownej reakcji. Ostatnie kilka dni to była już istna nawałnica i słowa, jakich pod adresem Jarosława Kaczyńskiego jeszcze nie słyszeliśmy. I dla niego największym problemem jest nie to, że poniósł porażkę – bo ona była wkalkulowana w działania – ale tych 68 posłów z jego klubu, którzy po raz pierwszy tak wyraźnie dali sygnał, że nieomylność, strategia „szefa” i jedność partii to nie są rzeczy najważniejsze.
Po drodze mieliśmy jeszcze kompromitację brata – której „sukces” na plażach Juraty nie przysłoni.
Sama ratyfikacja (która jest już formalną uroczystością) jest dla Polski oczywiście ważna – i korzystna. Zacieśniamy kontakty, wbrew opiniom – jesteśmy już w klubie najważniejszych. Polska ma szansę znów stać się liderem tej części Europy, liderem krajów umownie „nowych” w Unii. Zależy to od wielu czynników – w tym dobrych relacji i z Rosją… i Stanami Zjednoczonymi. Warto ostro grać – ale nie tak jak poprzedni rząd – tylko z pełną świadomością, kto dla nas powinien być partnerem i komu powinniśmy pomagać. Pokazała to między innymi dobra wizyta Tuska na Ukrainie.
Na koniec dwa smaczki;
Mój ulubiony, nadworny „politolog” PiS, Marek Migalski na gorąco, w TVN24 tak skomentował dzisiejsze obrady (nie cytuję dosłownie), że „walka podjęta przez Jarosława Kaczyńskiego miała na celu zwycięstwo, przez poniesienie jak najmniejszej porażki”, a w ogóle miała służyć promocji i wzmocnieniu pozycji jego brata…
Migalski już wielokrotni dawał popisy politycznych łamańców – ale tym razem przekroczył za jednym zamachem i Rubikon dzielący naukowca od propagandzisty i Himalaje cynizmu. Cynizmy jego szefa in spe.
I drugi smaczek; Posłanka Sobecka z trybuny sejmowej, ze wzrokiem czarownicy powiedziała, że dziś dzień urodzin Judasza… wymownie patrząc na posłów PO. Nie wie biedaczka, że w Rosji ten dzień jest zwany też dniem durnia…
A na durnia wyszedł w tym wszystkim jej, zapewne już niedługo, szef w Sejmie. I ten drugi, najważniejszy – też…
Azrael













Prima Aprilis jeszcze trwa.
http://wierzejski.blog.onet.pl/2,ID307353932,RS1,index.html
A zatem za
Sejm złożony wyłącznie z sił po-okrągłostołowych, kosmopolitycznych, agenturalnych i anty-narodowych zagłosował za euro-konstytucją. Aż 384 posłów powiedziało „Tak” dla rezygnacji z Suwerenności naszego Narodu. Nieliczni, z góry wyselekcjonowani wedle wiadomego klucza – glosowali inaczej, tak na wszelki wypadek. Dla zachowania pozorów, że jacyś Rejtani tam byli…
Nie, no ja już się całkiem pogubiłem w tych dowcipach
Gospodarzu pomyliłeś się to zostało zaśpiewane przez Kobranockę ale na pewno nie przez Róże Europy
jakoś nie mogę wzbudzić w sobie euforii, nawet schadenfreude, że się kaczyści skompromitowali; a to za sprawą wyautowania karty praw podstawowych i zupełnego braku dyskusji, co zyskujemy, a z czego - na własne (czyt. naszych przedstawicieli) życzenie - zrezygnowaliśmy; pozdrawiam n
Kocham Cię jak Irlandię to kawalek Kobranocki
@darek wojtczak - wydaje mi się, że jednak pierwsze były Róże… ale mogę się mylić, choć Kobrę znam osobiście.
@Nina - myślę, że KKP jest do odzyskania. To, że wiele jej zapisów działa - to prawda. Z drugiej strony jest Trybunał w Strasburugu - i umiejętność wykorzystania go.
Pozdrawiam
Zamiast komentarza inny utwór o Irlandii: “A Irlandia podobno jest taka zielona, jak włosy syreny o świcie… Za jej czułe westchnienia i białe ramiona moje szare oddałbym życie. A Irlandia podobno, jest taka szalona, jak wiatr, co ma czapkę podartą… Za jej czułe westchnienia i białe ramiona moje nudne życie oddać warto.”, a oszołomy od Rydzyka niech dalej stoją na peronie, patrzą na “Irlandię” na obrazku, obwieszają Judasza i dumają, czemu nikt ich nie uważa za normalnych (tak samo jak Wierzejskiego).
Ech… za sam fakt, że mogłem do rzeczonej Irlandii bez tony papierków, formalności i stresów wypaść na weekend z zapasaem… że się człowiek normalnie poczuł. To tak w odpowiedzi na pytanie - “za co Ty tę unię w ogóle…”
I o to poczucie “normalności” - gdziekolwiek się nie pojedzie - chyba mi chodzi.
Ale całe te kaczyńskie przepychanki powodują, że telewizor włączam tylko w porze dobrych filmów.
Azraelu!
Czy to naprawdę tak brzmiało? “Walka podjęta przez Jarosława Kaczyńskiego miała na celu zwycięstwo, przez poniesienie jak najmniejszej porażki”. Chcę się upewnić, bo nie wierzę własnym oczom i własnemu rozumowi.
To chyba przejdzie do annałów najbardziej bzdurnej nowomowy.
Po takiej wypowiedzi nie miałbym odwagi spojrzeć w lustro - mógłbym w nim zobaczyć twarz idioty.