Azrael – zwykłe pisanie

Ołowiane żołnierzyki

Opublikowany w Lech Kaczyński, Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo, demokracja, wojsko by Azrael w dniu kwiecień 30th, 2008

Zamieszanie wokół nominacji generalskich nie jest niczym specjalnym, oczywiście z punktu widzenia relacji rząd – kancelaria prezydencka, czy inaczej, wracając do starego nazewnictwa z czasów Leszka Millera – Duży Pałac versus Mały Pałac.

I jedna i druga strona nie będą sobie szczędziły złośliwości i możliwości pokazania, „ja mam tu rację i będzie tak, jak ja chcę”.
Oczywiście, zostały popełnione błędy – i trzeba przyznać – te błędy są głównie po stronie rządu, ministra Klicha i premiera. Znając relacje i możliwości, oraz metodologię postępowania Lecha Kaczyńskiego – a głównie jego otoczenia – Bogdan Klich powinien spróbować z konsultować propozycje awansów z Lechem Kaczyńskim (osobiście z nim) dużo wcześniej. Uniknąłby w tem sposób po pierwsze, niezręcznej sytuacji, gdzie nazwiska odrzuconych nominatów zostaną upublicznione – co dla tych oficerów jest pewnym dyshonorem, po drugie – mógłby zminimalizować wpływ doradców prezydenckich.

Jest całkowicie jasne, że na decyzję Lecha Kaczyńskiego wpływ mieli generał Roman Polko, zastępca szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, oraz były minister obrony, Aleksander Szczygło. Nie muszą oni darzyć sympatią obecnego ministra – jak i całego układu rządzącego.

Oczywiście – wojsko i kryteria odrzucenia 4/5 nominantów nie mają żadnego znaczenia. Wśród trzech generałów jest również jeden, który ukończył jeszcze radziecką uczelnię.

Rozgrywka generalska, która może być rewanżem za inne „zniewagi”, wydumane przez Lecha Kaczyńskiego (a jeszcze bardziej jego doradców), odbija się na prestiżu poszczególnych oficerów w ich jednostkach (dotyczy to między innymi 6. dowódców brygad, bez stopnia generalskiego), ale odbije się rykoszetem na samym Lechu Kaczyńskim.
Warto aby Lech Kaczyński przypomniał sobie obiad drawski, w wyniku którego minister obrony narodowej, admirał w stanie spoczynku, Piotr Kołodziejczyk stracił stanowisko.

Nie wykluczam, że Lech Kaczyński po swojej decyzji może się spodziewać gestów dezaprobaty ze strony żołnierzy. Wprawdzie doroczne spotkanie z kadrą dowódczą Wojska Polskiego już było, w marcu – ale są defilady, na 3 Maja, czy w święto WP…

Prestiż polskiego wojska, który powinien wzrastać, po wydarzeniach w Afganistanie jest mocno nadszarpnięty.
Lech Kaczyński, jego doradcy – ale także Bogdan Klich – nie pomagają w zmianie oblicza armii.
W rozwiniętych demokracjach armia pełni rolę całkowicie służebną wobec społeczeństwa i państwa – ale nie może być traktowana, jak zbiór figurek, z którymi politycy robią co chcą.

Azrael

Czy służby państwa mogą się oczyścić?

Opublikowany w Państwo, Polityka, Polska, Prawo, Społeczeństwo, demokracja by Azrael w dniu kwiecień 29th, 2008

Przed naszymi oczyma, a właściwie – przed kamerami stacji telewizyjnych rozgrywają się dwie sprawy, w których głównymi aktorami są… służby państwa, organy władzy demokratycznej. Są jednocześnie i aktorami, oskarżonymi, oskarżającymi – a sędziami, póki sprawa nie trafi pod jurysdykcję sądów powszechnych – są widzowie, obywatele.

To sprawa komisji śledczej do spraw wyjaśnienia okoliczności śmierci Barbary Blidy i sprawa – jeszcze na etapie dochodzenia prokuratorsko - policyjnego wyjaśnienia postępowania organów ścigania w sprawie Krzysztofa Olewnika.

Komisje śledcze, z którymi do tej pory mieliśmy do czynienia – komisja Rywina i komisja PKN Orlen – dotyczyły tak naprawdę spraw o charakterze politycznym i korupcyjnym. Prokuratury i inne służby w tamtych sprawach nie były raczej stronami – lecz dostawcami materiałów z dochodzeń, przesłuchań.

Tu, pomijając kontekst polityczny – ewidentny w sprawie Barbary Blidy – i wielce prawdopodobny w sprawie śmierci Olewnika – prokuratura, policja, ABW to strony postępowania. Komisja sejmowa bada nieprawidłowości w działaniach prokuratorów katowickich i ABW – przy wydatnej pomocy prokuratory łódzkiej. Ale również, jak się okazuje po dzisiejszych zeznaniach prokuratorów Krawczyka i Melki, (jeszcze niepełnych, bo zapewne część, być może kluczowych zeznań złożą na posiedzeniach zamkniętych komisji) prokuratury katowickiej. W drugim przypadku prokuratorzy olsztyńscy dobrali się do skóry prokuratorom z Warszawy i policjantom z Płocka i Radomia.

(więcej…)

„Dym” wokół Traktatu Lizbońskiego

Opublikowany w Państwo, PiS, Polska, Społeczeństwo, Tusk, Unia Europejska by Azrael w dniu kwiecień 28th, 2008

Zaczyna się druga runda rozgrywki prezydentem Lechem Kaczyńskim, przez Prawo i Sprawiedliwość sprawą ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego.

Od rana politycy PiS rozpoczęli kampanię medalną, przygotowującą do wojny wokół nie tylko tak zwanej ustawy kompetencyjnej – ale również samego aktu podpisania ratyfikacji.

Jacek Kurski z samego rana, w programie „Sygnały Dnia”, stwierdził, niby to hipotetycznie, że ratyfikacja umowy unijnej nie została zakończona.
Kurski wprawdzie przypomniał, że zgodę PiS na ratyfikację traktatu poprzedziła honorowa umowa między Lechem Kaczyńskim a premierem Tuskiem – ale okazuje się, że podpisanie jest uwarunkowane podpisaniem ustawy według projektu pisowskiego. Czyli do podpisania może nie dojść… oczywiście z winy PO – bo wszak wszystko jest winą Donalda…

Projekt autorstwa PiS zakłada, że wszystkie ważne decyzje dotyczące Unii Europejskiej (głównie sprawy głosowań, sił głosu – i oczywiście Karty Praw Podstawowych) były podejmowane przy zgodzie prezydenta, Sejmu, Senatu i rządu – jednocześnie.

Dość zgodna opinia specjalistów konstytucyjnych jest tak, że ten projekt rozszerza kompetencje urzędu prezydenckiego (także parlamentu) poza zapisy konstytucyjne , gdzie wyraźnie jest zapisane, że w sprawach polityki zagranicznej decyzje podejmuje rząd.

Poseł Karol Karski na konferencji prasowej w Sejmie stwierdził, że projekt ten jest zgodny z porozumieniem Kaczyńskiego i Tuska z Juraty – ale nie jest to jednak do udowodnienia. I dlatego, czego nikt do tej pory nie zauważył – projekt nie jest autorstwa kancelarii prezydenckiej – lecz właśnie PiS. Bo zawsze będzie można powiedzieć – to projekt zgodny z umową.

Potwierdzeniem tego są słowa posła Jarosława Zielińskiego, który „podduszony” przez redaktora Grzegorza Chlastę w popołudniowej audycji w radiu „TOK FM”, stwierdził mniej więcej, że PiS uważa że nie ma przeszkód, aby, aby w ustawie kompetencyjnej zostały zapisane takie kompetencje prezydenta, których nie ma w Konstytucji… Prawda, jakie pięknie słowa ze strony strażników prawa?!

O co w tej sprawie chodzi, poza awanturą?

Oczywiście – o integralność klubu Prawa i Sprawiedliwość, poszarpanego głosowaniami na temat ratyfikacji.
Po drugie – oczywiście pokazaniem, że „My”, czyli PiS – chcemy – tylko zła Platforma nie chce.

Ala naprawdę chodzi o to, aby przedłużyć maksymalnie akt ratyfikacji, do czasu referendum w Irlandii, które może się skończyć zwycięstwem eurosceptyków, aby Lech Kaczyński mógł tryumfalnie powiedzieć – oni nie chcą, to znaczy, że już nie ma po co podpisywać…

Tak właśnie się w polityce gra – umowy honorowe i interesy społeczne się nie liczą

Azrael

Nangar Khel – syndrom złej armii

Opublikowany w Państwo, Polityka, Polska, Społeczeństwo, Zawodowcy, wojsko by Azrael w dniu kwiecień 28th, 2008

Próby wybielania ostrzału afgańskiej wioski Nangar Khel są w pełnym toku. Coraz bardziej staje się widoczne, że naciski na niezależne do tej pory działania poznańskiej prokuratury idą w kierunku takim, aby szukać wszelkiego rodzaju usprawiedliwień – a nie rzetelnego wyjaśnienia sprawy. I nie chodzi tu tylko o bezpośrednich sprawców, żołnierzy i oficerów - lecz o tych, którzy ukrywali pradziwy przebieg tego tragocznego zdarzenia.

Media i część wojskowych usilnie prowadzi działania zmierzające ku temu, aby żołnierzy zatrzymanych w tej sprawie uwolnić z aresztu, pomimo, że są kolejne wyroki sądowe, z Sądem Najwyższym na czele, które wskazują, że przyczyny zatrzymania i sankcji nie zostały usunięte – czyli obawa matactwa, oraz niechęć oskarżonych do współdziałania. Próby wyjaśnienia sprawy w formie konfrontacji poszczególnych oskarżonych, zakończyły się totalnym fiaskiem.

Ostatnio skupiono się na technicznej sprawie wydarzenia – czyli na tym, jakoby to zawinił sprzęt – pociski moździerzowe, którym się urywają lotki, i to jakoby miało być przyczyną tragicznego wydarzenia i śmierci szóstki cywili. Szybko zapomniano, że jeden z żołnierzy jest oskarżony o ostrzał wioski z karabinu maszynowego. Na bok spychany jest podstawowy problem – czyli wyjaśnienie kto zespół „Delta” wysłał, kto zlecił ostrzał, kto zdecydował o takim, a nie innym kierunku ostrzału – i najważniejsze – kto przez ponad 3 miesiące zatajał sprawę – czyli mataczył Incydent miał miejsce w sierpniu – zatrzymanie dopiero w listopadzie 2007 roku.

(więcej…)

Janke o Urbańskim, czyli sztuka pisania apologii

Opublikowany w Media, Polityka, Polska, Popaprańcy, Telewizja, etyka dziennikarska by Azrael w dniu kwiecień 27th, 2008

Dyskusja wokół ustawy medialnej wyzwala w dziennikarzach emocje i postawy, o jakich by nam się nie śniło, podejrzewam nawet, że sami nie wiedzieli, że w obronie układu medialnego, szczególnie układu zależności i koterii w Telewizji Polskiej na ulicy Woronicza, stać ich na takie postawy i opinie – dalekie nie tylko od obiektywizmu dziennikarskiego, ale również od szacunku wobec czytelników i odbiorców programów telewizji, z przyzwyczajenie zwanej tylko publiczną.

I tak, wspominany przeze mnie już niedawno Krzysztof Kłopotowski, twórca programów tak misyjnych, że nadawanych w godzinach późnonocnych (albo wczesnoporannych..) pisze na swoim blogu dyskusyjnym następujące słowa;

Widz widzowi nie jest równy. Na przykład nauczyciel jest ważniejszym widzem od robotnika fabrycznego, ponieważ nauczyciel wychowuje w ciągu życia tysiące młodych osobników a robotnik tylko własne dzieci. Każdy, kto formuje poglady innych ludzi jest tym ważniejszy, im większy jest zasięg jego wpływu. Są to tak zwani liderzy opinii. TVP musi brać ich pod uwagę przy kalkulacji widowni programów misyjnych. Program, który obejrzy tylko kilkadziesiąt tysięcy ludzi może mieć wpływ na setki tysięcy, jeśli trafi do stosownej publiczności. Skrajnym przypadkiem jest reżyser filmowy, który może dotrzeć ze swoją wizją świata do milionów widzów a najskrajniejszym - szef Telewizji Polskiej, który może mieć wpływ na światopogląd całego narodu. Dlatego czepiam się słów prezesa, żeby uniknąć nieporozumień o najpoważniejszych skutkach.

Zadufanie pana Kłopotowskiego i jego poczucie wartości, jako twórcy programów, nie tylko o kinie, ale również pełnych „myśli misyjnych” prowadzi go do tego, że jest wstanie podzielić społeczeństwo na tych lepszych i gorszych, czyli tych, którzy ZROZUMIEJĄ I PRZEKAŻĄ dalej jego „misję”, oraz na tych, którzy nie są warci tego – bo wychowują tylko dzieci. Misja ma polegać na tym, że robi się programy dla „liderów” - reszta może spadać. Liderzy zrozumieją przesłanie – czyli zostaną zaprogramowani według norm pana K. - reszta się nie liczy.

(więcej…)

Czytanki (nie)oszołomów 2008 - 04 - 26

Opublikowany w Czytanki (nie)oszołomów by Azrael w dniu kwiecień 26th, 2008

W ramach czytanek na weekend - coś zupełnie wyjątkowego. Sądzę, że wpisy z tego bloga będą tu zamieszczane dość często. Został on założony przez grupę kilku ludzi, zupełnie nie pasujących inteligencją, wiedzą i talentem do reszty Salonu 24. Coś tak jak rzadki kwiat, który zakwitł na gnoju…
——————————————————————————-

Siedem powinności ateisty

Grzeczność wymaga, by ateista nie mówił o swoim ateizmie publicznie. Wywleczony na światło dzienne ateizm stanowi bowiem nieprzyjemny widok, na który nikt, a już zwłaszcza dzieci, nie powinien być narażany. Ateizm winien być kontemplowany w ciszy i ciemności, gdzie jego miejsce.

Wskazane jest by ateista zachował milczenie gdy dyskutowana jest moralność. Fundamentem moralności jest przecież wiara, którą od siebie świadomie odrzucił. Jego postawa etyczna jest więc podwójnie podejrzana: jako nie mająca transcendentnej podstawy oraz jako atrybut jednostki amoralnej, bo grzeszącej pychą.

Ateista powinien trzymać język za zębami w dni świąteczne, są one bowiem przeznaczone do chwalenia Pana. Każde słowo wypowiedziane przez ateistę w dzień świąteczny jest atakiem na samą ideę święta. Dzieje się tak nawet jeśli nie jest to celem ateisty, albowiem sam jego głos tworzy bluźnierczy dysonans ze śpiewem wiernych.

W sprawach religii ateista ma siedzieć cicho. Religia kształtuje co prawda rzeczywistość, w której ateista pomieszkuje, ale jest przecież dla ateisty siłą niezrozumiałą. Tym bardziej nie na miejscu jest pisanie przez ateistów książek o religii, jako że z definicji nie mają na ten temat nic do powiedzenia.

Gdy mowa jest o Narodzie, ateista powinien się zamknąć i uważnie słuchać, bo mimo swoich aspiracji nie rozumie jego istoty ani nie jest jego częścią. Naród definiuje się bowiem przez historię i tradycję, od których ateista się odżegnuje. Milczenie i gotowość poprawy są warunkami, pod którymi Naród znosi obecność ateisty.

W dyskusji o Bogu ateista ma trzymać gębę na kłódkę, a jeszcze lepiej odejść, jako że cokolwiek powie, będzie bluźnierstwem. Ateista jest bowiem całkowicie odcięty od swojej nieśmiertelnej duszy, która jest jedynym organem poznania Najwyższego. Każdy sąd wypowiedziany bez jej udziału będzie więc skażony ludzkim pierwiastkiem, a wypowiedziany przez ateistę — dodatkowo bezwstydem tegoż.

Ateista winien zawrzeć ryj gdy mowa jest o Kościele. Kościół to Wspólnota Chrystusowa, z której ateista jest na własne życzenie wykluczony. Odrzucenie Chrystusa nie tylko odbiera ateiście tytuł moralny do oceny tej Wspólnoty, ale przede wszystkim jest belką w jego oku uniemożliwiającą mu właściwą ocenę źdźbeł grzechu kapłanów i wiernych.

(von Humboldt Fleischer)

——————————–

Czekam na opinie

Azrael

[Źródło: Nudzą y Brzydzą]

Joe Cocker

Opublikowany w Music, Music&Video by Azrael w dniu kwiecień 26th, 2008

Dziś mamny na tapecie znów kogoś wielkiego - Joe Cocker.

Gra od słynnego Woodstock (z przerwamu na leczenie licznych, typowo rockowych schorzeń
- alkoholizmu i narkomanii). Jeżeli ktoś potrafi coś zaśpiewać lepiej, niż w oryginale - to jest to właśnie Cocker.

Na początek - obok słuchania - także coś do popatrzenia. Kim - wiadomo, Mickey - jeszcze nie zniszczony.

Inne nagrania - jak zwykle, na muzycznym blogu.

Miłego popołudnia - i niedzieli. U mnie jest przepięknie…

Azrael

Podtopiony delfin

Opublikowany w Kaczyzm, Państwo, PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy by Azrael w dniu kwiecień 25th, 2008

O Zbigniewie Ziobro od dawna mówi się per „delfin”. Nie ssak morski, obdarzony inteligencją i ciepłym charakterem, których temu niedokończonemu prokuratorowi brak – lecz następca tronu Jarosława Kaczyńskiego i jego brata, hologramu z Pałacu Namiestnikowskiego.

Cała sprawa zamieszania wokół wyborów szefa Prawa i Sprawiedliwości w Małopolsce i „wycięcia” Zbigniewa Wassermanna przez zwolenników byłego ministra sprawiedliwości nie warta byłby nie tylko mszy, ale nawet zdrowaśki, gdyby nie to, że oddaje ona stan wewnętrzny partii i stosunki w niej panujące.

Ziobro odstrzelił swojego największego wroga Zbigniewa Wassermanna – prawie natychmiast został oskarżony przez Jarosława Kaczyńskiego szefa partii o „szkodnictwo”. To pierwsza taka sytuacja, gdy k Kaczyński publicznie i jednoznacznie karci swego przybocznego z Krakowa za zbyt duże ambicje. Jak usłużni przeciwnicy Ziobry donoszą – Rada Polityczna skończyła się ostrą wypowiedzią Kaczyńskiego i SAMOKRYTYKĄ byłefo ministra.

W PiS panują zdrowe zasady demokracji – w starym dobrym stylu – centralizmu demokratycznego. Pan Kaczyński wybiera kandydatów – a „teren” ich demokratycznie zatwierdza – najchętniej przez aplauz i zaakceptowanie…

(więcej…)

„Winnym śmierci Barbary Blidy jest Zbigniew Ziobro”

Opublikowany w Barbara Blida, Państwo, Polityka, Polska, Prawo, Społeczeństwo by Azrael w dniu kwiecień 25th, 2008

Artykuł o takim tytule napisałem kilkanaście godzin po śmierci Barbary Blidy. Po analizie dostępnych wówczas danych o sprawie – i analizie powiązań pomiędzy poszczególnymi osobami, ich relacjami, znajomościami z poprzednich miejsc pracy – oraz uwarunkowaniami politycznymi, w chwili, kiedy posłanka SLD miała zostać zatrzymana.

I okazuje się, że ten tekst i konkluzja końcowa – że polityczną odpowiedzialność za śmierć, oraz za inspirację działań prokuratury i ABW w tej sprawie ponosi były minister sprawiedliwości – Zbigniew Ziobro. Ciąg przyczynowo – skutkowy, droga decyzyjna prowadzi nie od oddziału ABW i prokuratury katowickiej do góry – do ministerstwa sprawiedliwości i kancelarii ówczesnego premiera – lecz odwrotnie – od gabinetów Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobro w dół.

(więcej…)

Karta Praw Wolnego Człowieka

Opublikowany w Polityka, Polska, Prawo, Społeczeństwo, demokracja by Azrael w dniu kwiecień 24th, 2008

Zastanawiałem się ostatnio, jaki program społeczny powinna opracować lewica, aby był jednocześnie nośny społecznie i do zaakceptowania przez różnego rodzaju przedstawicieli społeczeństwa. Taki program, który byłby na teraz, za pięć lat i za piętnaście. Taki, który byłby aktualny i ciekawy przez lata.

Ale co mi po programie partii politycznej, czy nawet pewnej grupy identyfikującej się z określonymi poglądami, jeżeli i tak nie będzie on dla mnie, skrajnego racjonalisty, nihilisty i bezbożnika nigdy wystarczająco kompletny i radykalny, dający pełnię wolności osobistej, w ramach prawa, i praw społecznych?

Poza tym programy partyjne są skierowane nie do elektoratu jako takiego, tylko przystosowane do jego zdolności percepcyjnych i są zbudowane w większości z haseł czysto populistycznych – czyli kłamstw. Polityka jako taka jest, w Polsce szczególnie, indyferentna wobec potrzeb społecznych wyborców – a potrzeb jednostki nie widzi już w ogóle.

Polska jest w dość ciekawym miejscu, wyjątkowym, jeżeli chodzi o sprawy praw człowieka i jednostki, wolności osobistej. Po latach rządów zmieniających się jak w kalejdoskopie, w czteroletnich, czasem krótszych interwałach, od jesieni roku 2005 rządzi układ polityczny, mieniący się prawicą – a będący tak naprawdę układem partyjnych interesów dość wąskiej grupy działaczy, opierającej swoją władzę o aparat partyjny, który zawłaszcza państwo – i mający swoje oparcie w Kościele Katolickim. Niestety, Platforma Obywatelska też nie jest wolna od ponęt zdobywania stanowisk i władzy, a mając u boku Polskie Stronnictwo Ludowe – tendencje te są wzmacnianie.
Wiele napisano o politycznej korupcji, jaka panuje w Polsce, jej przyczynach w systemie wyborczym i zasadach finansowania sfery polityki przez państwo. Nie jest to jednak tematem tego artykułu.

(więcej…)

Sierakowski chce programu w TVP?

Opublikowany w Media, Państwo, PiS, Polityka, Popaprańcy by Azrael w dniu kwiecień 24th, 2008

Wojciech Olejniczak w wywiadzie dla Agnieszki Kublik, z „Gazety Wyborczej” powiedział, że Sojusz Lewicy Demokratycznej nie poprze PO i PSL w jego planach nowelizacji ustawy medialnej. Czyli, w przypadku, kiedy prezydent zawetuje ustawę – w głosowania przeciwko odrzuceniu veta, klub Lewica skupiający polityków tej partii wstrzyma się od głosowania. Czyli, pomimo tego, że Olejniczak uważa Urbańskiego i Czabańskiego za złych szefów mediów publicznych – to przyłoży rękę do tego, aby dalej mogli oni w spokoju działać i realizować zadania „zlecone”, przez PiS.

Olejniczak z rozbrajającą szczerością mówi, że Czabański to wielki szkodnik, że zniszczył Radio, i że jego partia nie podjęła żadnych stosownych kroków, aby samemu sprokurować projekt nowelizacji ustawy.

Problem jest stosunkowo prosty; Sojusz Lewicy Demokratycznej przyjął rolę taką, jaką kiedyś pełnił PSL - „obrotowego”, który zwraca się frontem ku temu, kto da więcej. A więcej proponuje pewnie Prawo i Sprawiedliwość, z którym SLD może się dogadać co do stanowisk w spółkach radia i telewizji. PO nie jest skłonne pójść (jeszcze) na taki układ – bo w planach ma przygotowanie nowej ustawy medialnej.

I tym sposobem SLD idzie ręka w rękę z PiS, konserwując układ zależności i podporządkowania mediów celom tej partii.

Co w tym wszystkim robi Sławomir Sierakowski?
Otóż Andrzej Urbański jeszcze w wakacje ubiegłego roku proponował młodemu guru lewicy samodzielny, duży program w TVP, w I lub II – oraz okienko publicystyczne w „trójce” - obecnie TVPInfo. Sprawa się przeciąga – ale nigdy nie została odłożona całkowicie.

Sierakowski doradza nieformalnie Olejniczakowi. Nieformalnie – ale skutecznie i wpływowo – co pokazał rozwód lewicy z demokratami.pl.

Czy decyzja Olejniczaka i jego stanowisko nie ma może czegoś wspólnego z „handelkiem” w sprawie programu Sierakowskiego? W TVP nie ma obecnie żadnego programu, w którym ważne problemy społeczne byłyby nagłaśniane z pozycji liberalnych obyczajowo. Sierakowski mógłby tą lukę zapełnić.
Jego ostatnie wypowiedzi na temat SLD nie są już takie kategoryczne – więc może jest coś w tym, że Olejniczak jeszcze kilkanaście dni temu chciał nowelizacji – i de facto przyspieszenia odejścia Urbańskiego z TVP – a teraz zmienił zdanie.

Straciłem już wiarę w zdolności polityczne i skuteczność Olejniczaka – teraz tracę resztki wiary w jego kręgosłup moralny…

Azrael

SLD droga na cmentarz

Opublikowany w LiD, Polityka, Polska, Popaprańcy, SLD, lewica by Azrael w dniu kwiecień 23rd, 2008

Lewica parlamentarna się podzieliła. Nie tylko parlamentarna – rozczłonkowanie partii, które się przyznają do idei lewicowych – jest porównywalne do tego, co się działo z polską prawicą, zanim znalazła się pod szyldem AWS. Może partii nie ma ich dużo, jak tamtych trzy- czteroliterowych partyjek, w których dominowały słowa konserwatyzm, prawica i Ojczyzna – ale ich skłócenie jest jeszcze większe, niż prawicy.

Pisałem o lewicy już wystarczająco dużo – i dalej twierdzę, że pójście w stronę radykalizmu społecznego, czyli skręt w lewo, ku elektoratowi „opuszczonemu, zdradzonemu” w wyniku przemian społecznych po roku 1989 – to droga donikąd, droga ku gettu politycznemu. Słusznie wczoraj w programie TVN 24 Jerzy Urban zauważył, że jak się skręca tylko w lewo – to pojazd zaczyna się kręcić w kółko…

Impuls do rozstania się lewicy dał Wojciech Olejniczak, postawiony pod ścianą przez swojego konkurenta do stanowiska szefa Sojuszu Lewicy Demokratycznej, sekretarza generalnego, Grzegorza Napieralskiego. Jest to dość dziwne, ponieważ Olejniczak to człowiek namaszczony przez Aleksandra Kwaśniewskiego, który od ideałów doktrynerskiej lewicy odszedł już dawno. Rozpad LiD był jednak rzeczą logiczną, z punktu widzenia jego pozycji w partii i nacisków aparatu partyjnego SLD, która nie potrafiła się zintegrować – i zgodzić – z działaczami Partii Demokratycznej. Ci zresztą za bardzo zintegrować się nie chcieli – etos „S” służy im jak etola, mająca podkreślić ich wyjątkowość – tylko, że jest ona już mocno wyleniała i podszyta pustką – pustką elektoratu i znaczenia na scenie politycznej.

(więcej…)

Ustawa medialna: układ kontratakuje

Opublikowany w Media, Polityka, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo, demokracja by Azrael w dniu kwiecień 23rd, 2008

W Sejmie będzie się toczyła ostra debata na temat ustawy medialnej – jak należy sądzić, nie tylko w sprawie zwolnienia emerytów i rencistów z płacenia abonamentu – lecz również o kształt mediów publicznych.
A jest się o co bić. I nie chodzi tu wcale o formułę organizacyjną tych mediów i ich rolę społeczną, jak się próbuje to przedstawić – lecz o pieniądze, wpływy, synekury i panowanie nad rynkiem.

TVP, mniej może Polskie Radio – stacza się coraz niżej, jeżeli chodzi o jakość produkcji, jej znaczenie opiniotwórcze – i także oddziaływanie społeczne i realizację misji. Ilość środków, jakie są pompowane w tego molocha – nie przekłada się na żadną wartość – ani intelektualną, ani edukacyjną – ani tak zwaną „misyjną”. Jest zresztą ciekawie, kiedy się zapyta doświadczonych, starych dziennikarzy, publicystów o to, czym jest ta misja mediów publicznych – to niestety poza sloganami o „wyższej kulturze”, oddziaływaniu społecznym, konieczności edukacji społeczeństwa – nie wiele więcej można usłyszeć. W tle lecą ryki z programu „Przebojowa noc” i okrzyki Doroty Rabczewskiej.

W 2007 roku w TVP wpompowano ponad 500 mln złotych z abonamentu, a z reklam telewizja otrzymała ponad 1,25, mln. Jak te pieniądze zostały wydatkowane – tego nie wiemy, bo Andrzej Urbański utajnił audyt zlecony przez ministra Aleksandra Grada – i nie chce przedstawić rozliczeń z działalności. Kuriozum jedyne w sobie – jedyny właściciel nie może prowadzić nadzoru nad swoją spółką. Obrońcom mediów publicznych jakoś to nie przeszkadza…

(więcej…)

Cejrowski pokazał palec (środkowy)

Opublikowany w Polityka, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo by Azrael w dniu kwiecień 22nd, 2008

Wojciech Cejrowski to pajac. Nie dlatego, że chodzi w kwiecistych koszulach do telewizji, boso, i popija stale, demonstracyjnie yerba mate (product placement ?).

Nie tylko jest pajacem ze względu na poglądy, ciemnogrodziane, katolskie i homofobiczne. Cóż – ma do tego całkowite prawo, tym bardziej, że głosi je od dawna i konsekwentnie. Jest pajacem, bo to co zapowiada motywuje tym, że jest to protest przeciwko przyłączeniu Polski do UE. Na tym niemalże samym oddechu powiedział, że zrzeka się obywatelstwa polskiego, bo w Ekwadorze są mniejsze podatki…

Cejrowski chętnie przyjmował hołdy, jako przedstawiciel zdrowego, katolickiego i konserwatywnego jądra narodu, który nie boi się mówić prawdy, za co zresztą był dość ostro sekowany w latach 90 i z początku XXI wieku w mediach.

Prawda jest taka, że chodzi o kasę, czego zresztą specjalnie nie kryje, bo podatki ponoć są tam mniejsze. Będzie zarabiał na książkach i w telewizji w Polsce – podatki będzie płacił tam (jeżeli jest umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania, czego nie jestem pewien).

Jest faktem, że większość roku Cejrowski spędza poza Polską – właśnie w Ameryce Południowej, bywa też w USA, z wykładami i odczytami o Ameryce Południowej (której jest autentycznym znawcą).

Mnie jego emigracja ani grzeje, ani ziębi. Problem jest tylko z tymi, dla których przez lata Cejrowski robił za naczelnego obrońcę wartości chrześcijańskich, kogoś, kto bezkompromisowo nie boi się bronić „ciemnogrodu”.

Jest jeszcze kilka śmiesznych spraw, w związku z oświadczeniem Wojciecha Cejrowskiego o wyjeździe do „wolnego kraju”, Ekwadoru.

(więcej…)

Platforma: kołtunizm vs. eudajmonizm

Opublikowany w Kościół, Państwo, Platforma, Polityka, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo, demokracja by Azrael w dniu kwiecień 22nd, 2008

Czy Platforma Obywatelska jest partią pluralistyczną, wielowątkową? Jeżeli ktoś miał wątpliwości – to działania i wypowiedzi niektórych z jej członków powinny to rozwiać. W tej formacji znajdzie się miejsce i dla krakowskiego polityka, któremu się wydaje, że żyje w czasach „Teczki Stańczyka” i modernisty, który uprawia politykę w wersji popowej.

Janusz Palikot to człowiek i polityk, który ma zdolność do kontrolowanych prowokacji, właśnie bardziej w stylu pop, niż politycznych. Przynosi to jednak zamierzone efekty, ponieważ stymuluje poglądy i poprzez ekstrawaganckie stawianie pytań i zachowanie posła – wywołuje konkretne, pożądane przez niego reakcje przeciwników politycznych.

Jego polityczny perfomance z koszulką z napisem „Jestem gejem” miał wskazać na to, że każdy może i powinien w Polsce czuć się dobrze i być tolerowany – gej, Żyd, inne osoby marginalizowane z różnych względów. Zadając pytanie o zdrowie Lecha Kaczyńskiego na swoim blogu – wywołał dyskusję o tym, jaki margines życia prywatnego może – a jaki tylko powinien – być skrywany przez osobę publiczną. Właśnie przez osobę, która pracuje dla państwa, wręcz mu służy – i co do zdrowia której powinniśmy posiadać wiedzę. Nie dla potrzeby prywatnej ciekawości - lecz dla dobra społeczeństwa i państwa.

Palikot jest niebezpieczny – ale nie dla obywatela, nie dla państwa i jego porządku publicznego – ale dla kołtuna, któremu zadanie trudnych pytań burzy jego sztuczne poczucie bezkarności i wywyższenia ponad społeczeństwo.

Lech Kaczyński zgodził się na wydanie oświadczenia o swoim stanie zdrowia, w formie publicznej opinii lekarzy.
I wreszcie wszyscy się dowiedzą, czy zachowania Lecha Kaczyńskiego mają racjonalne podłoże w jego stanie zdrowia, czy może jednak są przyczyną cech wrodzonych i nabytych w trakcie jego kariery życiowej.

Palikot oczywiście stosuje zabieg i formułę prowokacji także w swoich utylitarnych celach, dla zapewnienia sobie publicity, ale jednocześnie działa w interesie publicznym, nagłaśniając przy okazji działania swojej komisji sejmowej, która ściga urzędnicze patologie. A że realizuje swoje poczucie hedonizmu, jako miłośnik życia – to jest to wartość dodana.

(więcej…)