Cynicy z Platformy

W wielu opiniach wyrażanych w mediach, także w opiniach prywatnych, można znaleźć opinię, że Platforma Obywatelska jest właściwie PiS-em bis. Że od partii Jarosława Kaczyńskiego różni ją głównie styl, forma działania i estetyka – a środek, to co znajduję się pod „pozłotkiem” jest bardzo zbliżone. To coś – to podobny cynizm i podobnie instrumentalne podejście do sprawowania władzy.
Właściwie, nie ma się czemu dziwić – każdy, kto choć trochę uważniej i racjonalniej patrzy się na politykę, rozumie jej uwarunkowania, wie, podobnie jak to uczynił wieki temu Niccolo Machiavelli, że polityka musi się dostosowywać do zaistniałych sytuacji, że nie uda się nigdy przekształcać istniejącej rzeczywistości do swoich planów i wyobrażeń - wręcz przeciwnie – istniejąca sytuacja ma być punktem wyjścia dla wszelkiej działalności politycznej. Co nie oznacza, że powinniśmy zamykać oczy na sprawy moralności, etyki w polityce – oraz nie rozliczać polityków za ich obietnice.
Niestety – po czterech miesiącach od zaprzysiężenia rządu koalicji PO – PSL – praktyka rządzenia nowej ekipy nie wygląda jednak najlepiej. Na dłuższą metę nie da się rządzić bezkonfliktowo, bez rozwiązywania lub eliminowania problemów. Mamy pięknie uśmiechy, doskonałe działania PR, osiągnięcia w sprawach zagranicznych, które odblokowały Polskę na arenie międzynarodowej – i narastające konflikty i problemy wewnątrz kraju. Widoczny jest brak konkretnych efektów, brak materiałów w formie projektów ustaw, rozwiązań systemowych, założeń, materiałów do dyskusji.
Donald Tusk zapomina o bardzo ważnej rzeczy. O tym, że kluczowe decyzje i projekty powinny być zarysowane i rozpoczęte w ciągu pierwszego roku działania rządu. Premier chce oprzeć siłę swoich rządów na społeczeństwie obywatelskim, na wzajemnym zaufaniu jednostki do państwa.
Jakiś czas temu zwróciłem uwagę, że Donald Tusk jest niekonsekwentny w działaniach. Dotyczyło to wtedy spraw związanych z metodą in vitro, która miała być finansowana ze środków państwa. Niestety – Tusk się z tego wycofał, co było dla mnie sygnałem, że oportunizm zaczyna zwyciężać nad planem społecznym. Tusk nie zrobił żadnego gestu w stronę milionów ludzi, dotkniętych tym problemem. Powinien wyraźnie zaakcentować swoje prospołeczne – i właśnie liberalne podejście do tego tematu. Powinien wprost potwierdzić, że według niego i jego formacji te zabiegi są jak najbardziej wskazane. Niestety - schował głowę w piasek – i ugiął kark przed hierarchami Kościoła Katolickiego. Tak się kompromisów nie robi – a na pewno nie ze społeczeństwem. Donald Tusk tą decyzją i opinią stracił na pewno kilka punktów w środowisku, elektoracie, który głosował na jego formację.
Problemy, które się pojawiają teraz – są jeszcze poważniejsze, ponieważ wskazują na to, że po pierwsze – Donald Tusk nie potrafi rozwiązywać problemów – po drugie – pozwala na nepotyzm polityczny, co jest nad wyraz groźne.
Niestety – szumnie dwa miesiące temu powołany tak zwany biały szczyt – skończył się totalną porażką. Porażką organizacyjną i prestiżową, można śmiało powiedzieć, że dwa miesiące zostały zmarnowane – a może i więcej, bo przecież, jeżeli nie uda się wprowadzić ustaw reformujących ochronę zdrowia pod obrady Sejmu jeszcze wiosną – to nie znajdą się one w plamach budżetowych na przyszły rok – nie mówiąc o aktach wykonawczych do tych ustaw. Pomysł na podniesienie składki zdrowotnej od 2009 roku – brzmi w ustach liberała jak ponury żart. Niepodpisanie protokołu z białego szczytu przez stronę związkową, oraz opinia Konstantego Radziwiłła, szefa Naczelnej Rady Lekarskiej, że ustawy proponowane przez Ewę Kopacza są do niczego – powinno skłonić Donalda Tuska do zdymisjonowania Ewy Kopacza już teraz – a nie dopiero jesienią.
Następny problem – to ustawa medialna. Jej największą zaletą – nie do przecenienia – jest oczywiście to, że w ogóle powstała i pozwoli na to, po perturbacjach z Lechem Kaczyńskim, bo zapewne ją zawetuje, aby zrobić porządki w TVP i Polskim Radiu – i pozbyć się, nawiązując do pewnej wypowiedzi – złogów pisowskich.
Tylko, że jest to początek tego, co należy zrobić. Problem nie tkwi w tym, że trzeba spacyfikować KRRiT oraz rady i zarządy TVP i PR – ale na tym, że trzeba rozwalić cały ten układ zależności polityczno – medialnych, jaki jest w tych dwóch instytucjach. A można to tylko zrobić w jeden sposób; Poprzez postawienie tej instytucji, umownie, w „stan likwidacji”, a na to miejsce należy zbudować zupełnie nową strukturę organizacyjną. Najwyższy czas przestać sobie wycierać gęby słowami „misja mediów publicznych”, spojrzeć na to realnie – i to co się da – sprywatyzować, to czego się nie da… też sprywatyzować, najlepiej przez giełdę, zachowując pakiet kontrolny dla rządu.
Mam nadzieję, że zapowiadana przez Iwonę Śledzińską - Katarasińską ustawa o sposobie finansowania mediów publicznych – będzie ustawą o ich restrukturyzacji i prywatyzacji. Przestańmy się czarować – w Polsce mediów publicznych po roku 1989 nigdy nie było, drugiej brytyjskiej BBC w Polsce nie uda się zbudować, a Platformie nie jest potrzebna telewizja jako narzędzie uprawiania polityki, jako agora dla jej politycznych działań. Donald Tusk ma wystarczające poparcie w mediach prywatnych, aby się starać i zabiegać o telewizję publiczną. Problem jest natomiast taki, że w obecnym układzie telewizja i radio publiczne może za jakiś czas zostać obszarem, w którym będzie się realizował zgniły duch nepotyzmu politycznego – od którego Platforma nie jest wolna.
Odgłosy, jakie dochodzą z Warszawy – są więcej niż niepokojące – są wprost alarmujące. Podejrzenia o ustawianie konkursów na stanowiska w spółkach komunalnych i miasta – a także spółkach skarbu państwa, pod działaczy Platformy Obywatelskiej – obciążają zarówno Hannę Gronkiewicz – Waltz, jak i wojewodę mazowieckiego, Jacka Kozłowskiego. Piszę się coraz częściej i otwarcie o czystym nepotyzmie, czyli zatrudnianiu i protegowaniu nie tylko członków partii – ale również członków własnych rodzin. I do tego mamy do czynienia z „krzyżowym” nepotyzmem. I tak na przykład w mazowieckiej jednostce wdrażania projektów unijnych, działającej przy urzędzie marszałkowskim, zatrudniani są gremialnie działacze Platformy Obywatelskiej – i członkowie ich rodzin – natomiast w spółkach podległych wojewodzie – można znaleźć działaczy PSL…
Te działania nie są już tylko groźne wizerunkowo dla Platformy Obywatelskiej. Brak nadzoru i kontroli może się przyczynić do wybuchu jakiejś afery finansowej.
Donald Tusk musi się temu przyjrzeć – i musi to zrobić nie przez swoich namiestników – tylko osobiście. Sprawa nepotyzmu politycznego nigdy nie kończy się dobrze, zawsze wcześniej, a nie później wypływa na wierzch. Pani Julia Pitera, która ma być odpowiedzialna za sprawy zwalczania korupcji – nie widzi tego albo nie chce widzieć, co się dzieje pod jej bokiem
Ze smutkiem muszę przyznać, bo wygląda to trochę na szowinistyczną uwagę – że Platforma Obywatelska ma największe problemy ze swoimi kobietami. Wszystkie opisane przeze mnie sprawy dotyczą działaczek PO. Coś w tym jest.
Donald Tusk, o czym pisałem już niejednokrotnie – powinien oprzeć swoje rządzenie na paradygmacie społecznym, na równowadze zaufania społecznego do niego i wzajemnie. Niestety, to co widzimy – nie wygląda najlepiej, wręcz dramatycznie różni się od zapowiedzi.
Tusk i jego ekipa musi szybko zdefiniować po swojemu, na nowo funkcje i wartości rządzenia. I musi je jasno i precyzyjnie przedstawiać. Jest jasne, że filozofia rządzenia nie jest jeszcze całkowicie wykrystalizowana, ona zapewne będzie się zmieniać. Nie może pozwolić, aby praktyki, znane z czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości – ale także i poprzednich rządów – zapanowały nad jego rządami.
Jeżeli Donald Tusk chce oprzeć siłę swoich rządów na społeczeństwie, na wzajemnym zaufaniu jednostki do państwa, ale nie na funkcji podległości obywatela systemowi represji i nacisku – lecz na właśnie na wspólnie wypracowanym konsensie – musi prowadzić politykę transparentną i uczciwą. I nie chodzi tu wcale o media – lecz właśnie o partnerów dialogu społecznego. Jeżeli chce przekonać społeczeństwo do swojego projektu – musi to zrobić przykładem, zdecydowaniem i uczciwością Nie zrobi tego jednak nawet najlepszymi, najdłuższymi przemówieniami.
Premier obiecywał, że będzie delegował funkcjonalność i odpowiedzialność za państwo na szczeble niższe, do województw, do samorządów – czyli planowa decentralizacja i przywrócenie Polakom na nowo formuły państwa obywatelskiego – z wzięciem na swoje barki odpowiedzialności. Ale musi to być prawdziwie państwo obywateli – a nie państwo funkcjonariuszy partyjnych.
Azrael











Wraca trochę “nowe”. Premier gaduła, Pitera medialna fujarka, Gowin pokręcony katolicką moralnością, a każdy kręci swoje lody. Reszta to tylko dowcipy. PO sprawia wrażenie żywej tylko dlatego, że Jarosław co i raz im ostrogę w bok wbija. W przeciwnym razie już by usnęli.
Ale i tak jest lepiej. Wszak Premier nie ubliża rodakom, jego towarzystwo nie wywija intelektualnych młyńców o sile rażenia maczugi, a HGW rozpoczęłą w Warszawie duże inwestycje, które przez Najlepszego Prezydenta IV RP zostały zamrożone aż na 4 lata. Więc mimo krytyki pod adresem PO, twierdzę, że jest lepiej. PO zdecydowanie mniej przeszkadza.
No i Śledzińska-Katarasińska błysnęła wspaniałym poczuciem humoru w sejmowym zwarciu z PiSuarem i osobiście z Najlepszym Premierem IV RP. Ależ kobieta mi zaimponowała.
A dla wagi spostrzeżenia wyobraźcie sobie Sobecką z LPR w takiej sytuacji.
petrel
21 mar 08 at 12:09
Bo widzisz, Azraelu, na krótkim odcinku (4 miesiące), to czasami odcinek wygląda jak łuk koła i na odwrót. Jasne, że Twoim celem jest niedopuszczenie do tego, aby z prostej wytyczonej w Expose nie powstało koło, elipsa czy jakaś inna hiperbola. Dlatego patrzmy, oceniajmy, wyciagajmy wnioski, czy czasem już nie zaczęli kreślić jakichs krzywach zamiast obiecywanych prostych! Tylko bez pośpiechu, daj im trochę czasu, dość że Xero-Kurduple nie dają im spokoju, organizując wciąż nowe niepokoje społeczne.
Flogiston
21 mar 08 at 12:39
Azraelu,
Mogę się tylko zgodzić, że na razie nie widać na horyzoncie rychłej realizacji obietnic wyborczych. Ale może chociaż PO uczciwie i profesjonalnie popchnie proces prywatyzacji, może będzie się budowało trochę więcej autostrad, i może komisja Palikota coś rozsądnego zainicjuje.
Smacznego Jaja wszystkim życzę.
panmodry
21 mar 08 at 13:10
Czyli nie ma co liczyć na “dobicie” PIS-u przez PO, partia J. Kaczyńskiego zapewnia Platformie świetną zasłonę dymną. Wszyscy wciąż zwracają uwagę na występy Jarosława z bratem, Edgara, Joachima zamiast patrzyć co robi (a zwłaszcza czego nie) rząd.
Do tego wygląda na to, że na razie nie ma szans na to aby inna (nowa?) partia, mogłaby zagrozić pozycji PO na arenie politycznej - miejmy nadzieję, ze PIS nie wróci już do władzy.
golem_t
21 mar 08 at 13:38
Może, może…
Morze to jest głębokie i szerokie.
A prawda jest taka, że owszem, mamy rząd o wiele lepszy od poprzedniego. Niestety, za cholerę nie wychodzi jednak na to, że to dobry rząd. Poza kilkoma osobowościami, nie prezentuje sobą zbyt wiele.
Co do nepotyzmu, gronkowiec - walec i Pitera powinny pomyśleć o innym zajęciu. Hania z ratusza niech szuka natchnienia w duchu świętym, a Julia wróci do działalności społecznej, bo to jej lepiej wychodziło. Co do PSL, w zasadzie było to do przewidzenia, ale nie oznacza to, że możemy to ignorować.
Co do “białego szczytu” opinie są podzielone, Azraelu. To, że związki zawodowe nie podpisały się pod tym wszystkim… szczerze mówiąc mnie to nie dziwi. Ostatnio miałem okazję wysłuchać postulatów “związkowego lekarza”, nota bene gorącego zwolennika byłego premiera - zjawiska biologicznego. Były one proste:
1. Przestać czepiać się lekarzy że biorą kasę od pacjentów
2. Przestać czepiać się lekarzy że prowadzą prywatną praktykę na państwowym sprzęcie.
3. W ogóle przestać czepiać się lekarzy, bo oni tak ciężko pracują.
4. Podwyżki, oczywiście, conajmniej o 100%
5. Ale tylko dla lekarzy, pielęgniarki się obijają i nie zasługują.
6. Lekarze powinni pracować jak wszyscy pracownicy budżetówki, do 15. Żeby starczyło czasu na prywatnych pacjentów.
Nawet postulaty górników przy tym wymiękają.
A co do organizowania przez Kaczyńskiego protestów, to już kiedyś mieliśmy wrogie siły inicjujące zamieszki celem obalenia jedynego słusznego ustroju i rządu. Nie przeceniałbym PiSu w tej materii, bo to niebezpieczna droga - raz dochodzimy do wniosku że nie warto słuchać protestujących bo “kaczka ich podpuściła”, a dwa z tego samego powodu bagatelizujemy sytuację. Jak tego cholernego kaczyńskiego nie będzie, nie będzie protestów, prawda?
Tymczasem jest to ten 3 rodzaj prawdy. Protesty nie rozniecił PIS, Kaczyński nie pociąga swoimi krótkimi łapkami za sznurki. Sytuacja jest bardziej złożona. To, że Kaczyńskiemu udało się “zagospodarować” niezadowolonych, to jedno. To, że jest ich tak wielu, to drugie. Problem trzeba rozwiązać, a nie twierdzić, że to wina PiSu i machać ręką. Stan służby zdrowia jest fatalny, podobnie innych dziedzin budżetówki. Co więcej, nie widać planu zrobienia z tym czegokolwiek…
Moja opinia jeśli chodzi konkretnie o lekarzy (bo trochę się po nich nachodziłem ostatnimi czasy) jest taka:
- Wprowadzić rynkowe ZASADY działania szpitali i przychodni. Niekoniecznie prywatyzować, niekoniecznie komercjalizować. Ale skończyć z bzdurą pt. “służba zdrowia”. Lekarz nie służy, on PRACUJE. Ma być rozliczany za pracę i stosownie do kompetencji opłacany. Jeśli są na niego skargi, fora ze dwora. Poza tym przychodnie czy szpitale nie powinny być prywatnym folwarkiem lekarzy. Jak chcesz robić USG swoim pacjentom, prosze bardzo, ale niech płacą, albo ty zapłać. Albo kup sobie sonograf za parę milionów i rób USG do woli, nawet własnemu chomikowi.
- Wprowadzić rynkowe zasady działania ubezpieczeń społecznych. Niech to do cholery będzie UBEZPIECZENIE a nie quasi - podatek zarządzany przez 3 instytucje które nawet swoim majątkiem dobrze zarządzać nie potrafią. Zamiast tego niech twoja kasa na składki zdrowotne idzie do ubezpieczyciela. A on jest zobowiązany nimi dobrze zarządzać. Ponieważ niestety w prywatnych ubezpieczeniach może być jakiś syf (w Polsce zdolni ludzie są), niech będą one jakoś koncesjonowane przez państwo, tak jak fundusze emerytalne. Ale niech działają jako ubezpieczenie a nie jako podatek…
jiima
21 mar 08 at 13:42
Azraelu,
co do większości kwestii się zgadzam ale w kwestii mediów publicznych myślę że PO z powodu idiotycznego przekonania “społecznego” że prywatyzacja to “straszne zło” nie może wprost pójść do celu z ustawą medialną. Lepiej posłuchać pomruków że niedorobiona etc. i powoli przepychać ustawy z poparciem LiD niezbędnym w razie weta niż co tydzień przy przełomowym projekcie mieć taką zadymę jaką teraz robi PiS w sprawie Traktatu. Bo to samo byłoby przy radykalnej reformie mediów, reformie służby zdrowia etc.
Oczywiście ta droga może się okazać równie zabójcza, gdyż elektorat zacznie masowo odpływać - póki co w niebyt ze względu na brak alternatyw - i będzie woda na młyn PiS że nie realizują obietnic że ustawy mdłe - i co gorsza będą mieli w tym kontekście racje.
Najgorsze jest to że aktualny układ sił w parlamencie plus prezydent oznacza wg mnie po ostatnim Traktatowym cyrku że w tej kadencji NIE UDA SIĘ przeprowadzić żadnych zasadniczych reform ustrojowych a to jest prawdziwa tragedia. Straciliśmy dwa lata a teraz wygląda na to że stracimy kolejne cztery…
Co gorsza brak radykalnych zmian ustrojowych, oznacza niemożność zrealizowania kluczowych obietnic wyborczych co oznacza w następnych wyborach 30% frekwencji (jak dobrze pójdzie) i stagnacje wyników z niewielkimi przesunięciami.
Chyba że Platforma jak ostrzegasz nie dopilnuje swoich cwaniaczków z aparatu i nawykręcają takie afery że PiS zdobędzie 2/3 w następnych wyborach…
Wybór miedzy dżumą a cholerą…W mojej ocenie tylko radykalny rozłam w PiS (nadzieję należy zawszę mieć) i powstanie rozsądnego propaństwowego ugrupowania z rozłamowców PiS pozwoliłby przełamać ten impas.
pozdrawiam i mimo wszystko Wesołych Świąt.
RMPL
21 mar 08 at 13:45
“Pomysł na podniesienie składki zdrowotnej od 2009 roku – brzmi w ustach liberała jak ponury żart.”
W ustach kogo? Tusk ostatecznie pozbawił Lud złudzeń odnośnie swojej liberalności w trakcie kampanii wyborczej. Piękne obietnice o wolnym rynku w służbie zdrowia, cięciach podatkowych i w ogóle mokry sen umiarkowanego liberała, a niestety, w obliczu Oczekiwań Ludu wszystko to spełzło na niczym. Zaczęło się wycofywanie, prostowanie i cały ten polityczny, ale łatwy do przewidzenia bull-shit. Cztery miesiące, póki co jest tylko normalnie - ale to nie było trudne po PiSie. Niestety, za mało, żeby oddać na PO mój głos.
PS. Czemu Blair czy Thatcher potrafili “podpaść” Ludowi w imię jego przyszłego dobra, a u nas jakoś nikt się ku temu nie pali? Nie w smak polskim politykom sława Reformatorów i Zbawców Gospodarki? :>
kurak
21 mar 08 at 14:30
PO od PiS odróżnia to, że ta druga partia nie chciała odpowiadać na oczekiwania społeczeństwa, gasić konflikty itd., bo były im one na rękę. Ta pierwsza nie robi tego, bo nie potrafi.
A sam Tusk naoglądał się chyba za dużo “Ekipy”, serialu zrobionego przez Agnieszkę Holland, gdzie wszystko przychodziło tak lekko i ładnie wyglądało, opozycji nie było, a byli studenci podpowiadają z Brukseli, że zamiast upadającej firmy, można stworzyć eksperymentalną produkcję biopaliw.
“Pomysł na podniesienie składki zdrowotnej od 2009 roku – brzmi w ustach liberała jak ponury żart” - z tym, że PO jest partią chadecką, daleko jej do liberalizmu, który zresztą nie zapewni w Polsce nigdy wygranej w wyborach, bo takiego elektoratu jest ok 12-15%.
Daniel
21 mar 08 at 16:23
Mowi się, (żródła dobrze poinformowane), o początkach Altzheimera u prezydenta, więc coś w dopytywaniach Palikota jest na rzeczy. No i inaczej należy traktować zachowania delikwenta.
jotbe_x
21 mar 08 at 17:03
Cynizm Tuska mnie nudzi
Piotr
2 sie 08 at 14:21