Perfidia prawna, czyli stan wyższej konieczności

Piotr Winczorek, konstytucjonalista, w wywiadzie dla Ewy Milewicz z „Gazety Wyborczej” wskazuje drogę wyjścia z pata, dotyczącego ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego.
Winczorek stwierdza, że Lech Kaczyński, na dzień dzisiejszy, kiedy podsunięto by mu ustawę według projektu Prezydium Sejmu – może, powołując się na artykuł 126. Konstytucji RP, mówiący o integralności państwa – odmówić podpisania dokumentów ratyfikacyjnych. Choć będzie to uznane za kuriozum – nie można go będzie pociągnąć do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu.
Jeżeli natomiast odmówiłby podpisania ratyfikacji, po przegłosowaniu jej w formie referendum – to i owszem – można już mu zarzucić łamanie Konstytucji – i wszcząć procedurę impeachmentu.
Istnieje jeszcze trzecia droga, droga w poprzek. Otóż, pomimo to, że wszyscy uważają projekt ustawy prezydenckiej za niekonstytucyjny – Sejm może go przyjąć i przegłosować. Na jego podstawie Lech Kaczyński ratyfikuje traktat. Wchodzi on w życie. A grupa posłów składa wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o niezgodności już przegłosowanej ustawy.
Trybunał Konstytucyjny może odrzucić całą ustawę. Ale nie musi. Podobnie, jak z ustawą lustracyjną, może orzec częściową jej niekonstytucyjność – i wnioskować w orzeczeniu tylko wprowadzenie w niej poprawek…
I co wtedy? Traktat działa. Ustawę można spokojnie „obrabiać”, Lech Kaczyński, pod groźbą łamania wyroku TK i samej Konstytucji, nie może odmówić podpisania noweli ustawy… i sprawa jest zakończona.
I tu oczywiście rodzą się pytania, dokładnie dwa pytania;
Pierwsze z nich brzmi, czy jeżeli do tej pory marszałek Bronisław Komorowski, który stanowczo twierdzi, że projekt Kancelarii Prezydenckiej jest niezgodny z Konstytucją – może ją dopuścić pod obrady. Choć – zawsze przecież może zmienić zdanie…
I drugie pytanie; Czy Sejm RP może posunąć się do kuglowania w ten sposób, przy jednej z najważniejszych spraw dla przyszłości Polski, jaką jest Traktat Lizboński? Czy wiedząc, że robi coś, co jest na marginesie prawa i dobrego obyczaju politycznego, może doprowadzić do ratyfikacji tak ważnego dokumentu?
Po wcale nie głębokim zastanowieniu mogę stwierdzić rzecz następującą.
Kultura polityczna i kultura tworzenie prawa, oraz prestiż naszego parlamentu są na tak dramatycznie niskim poziomie, że właściwie żadne „hocki klocki” wokół prawa stanowionego, już mu nie zaszkodzą. Gorzej już być nie może. Może tylko, w danej sytuacji obstrukcji politycznej jaką prowadzi Jarosław Kaczyński, dojść do całkowitej kompromitacji Polski na arenie europejskiej.
Jesteśmy w momencie, kiedy mamy coś, co w prawie jest określane stanem wyższej konieczności.
I teraz właśnie mamy taką sytuację wyjątkową, gdzie na rzecz dobra wyższego, jakim jest prestiż i pozycja Polski w Unii Europejskiej – należy poświęcić dobro naszego parlamentu.
Marszałek Komorowski powinien zasięgnąć rad prawników pod tym kontem, i po konsultacjach z szefami klubów PO, PiS i LiD – pójść tą drogą. Jest ona dość szybka, łatwa i skuteczna.
Oczywiście, z punktu widzenia sytuacji politycznej – co opisałem w dniu wczorajszym – referendum też nie jest złe, po doprowadzi prawdopodobni do marginalizacji Prawa i Sprawiedliwości. Tylko, że może przedłużyć proces ratyfikacji do późnej jesieni – co z kolei może zaburzyć równowagę traktatową w innych krajach Europy – na przykład w Irlandii i Wielkiej Brytanii.
Warto może więc jednak pójść skrótem – nie wbrew prawu – na rzecz interesu ogólnoeuropejskiego.
Azrael













traktat zostanie ratyfikowany na skróty - to dobrze dla naszego interesu w UE ale skutkiem ubocznym będzie “zwycięstwo PiS i LK i będą o tym krzyczeć nawet jak potem TK to prawnie wyprostuje i zostanie tak jak pierwotnie miało być …
Tylko R E F E R E N D U M !!!
Trzeba pokazać marginesowi społecznemu i patologii społecznej (czasowo pełniącej obowiązki prezydenta RP), gdzie ich miejsce. Tylko trzeba sprężać się w czasie, nie czekać do jesieni, ale robić to najszybciej jak można!!!
->Jolinek51
oczywiście, że traktat będzie ratyfikowany, ale jeszcze wcale nie powiedziane, że “na skróty”
ale gdyby nawet, to nie będizie skutków ubocznych w postaci “zwycięstwa PiS I LK”
Niemniej kilka punktów do swojej strategii (vide mój ostatni koment pod poprzednim wpisem Azraela) załapałby….
nio teraz koment przedostatni…. :)))
nie mozna ulegac pisowskiej holocie
tak jak nie nalezy negocjowac z terrorystami
pis juz pokazal, ze zadne umowy nic dla nich nie znacza
trzeba ich po prostu zmarginalizowac
i referendum jest dobrym sposobem zeby tego dokonac
i nic nie usprawiedliwi uchwalanie niekonstytucyjnego prawa
Polska jest w klinczu niedopracowanych niuansow konstytucyjnych. Kolejny raz widac niedoskonalosci w Ustawie Zasadniczej, niedostatki w paragrfach prawa cywilnego jak rowniez na glowie postawiony system wladztwa ustawodawczego i wykonawczego w Polsce. Chce sie powiedziec - gdzie kucharek szesc tam nie ma co jesc.
Ja mowie TAK DLA REFERENDUM, TAK DLA PRZYSPIESZONYCH WYBOROW PARLAMENTARNYCH, TAK DLA BEZZWLOCZNEGO ROZPOCZECIA EMPEACHMENTU WZGLEDEM LECHA KACZYNSKIEGO.
Czy na to zdobedzie sie PO i ich koalicyjni koledzy.Lewica ma przed soba szanse zaistnienia i co widac? Brak komentarza.
Polakom poki co uszy czerwienia sie od wstydu - nie pierwszy raz !
“co z kolei może zaburzyć równowagę traktatową w innych krajach Europy – na przykład w Irlandii i Wielkiej Brytanii”
Równowaga traktatowa - co przez to rozumiesz, Azraelu?
@panmodry - sądzę, że jest kilka krajów, takich właśnie jak Irlandia, gdzie Polski przykład może zahamować ratyfikację traktatu. Problemy z ratyfikacją nie pomagają także refomom różnych instytucji UE.
Ale jak taka droge na skroty wyjasnic na arenie miedzynarodowej?
“Nie, to nie tak jak myslicie, tak naprawde to my nie przyjelismy tego projektu, przeglosowalismy go zeby odrzucic za chwilke w TK”? Nie sadzisz, ze bardzo by to podwazylo nasza wiaryogodnosc?
Za wszelkie opoznienia i klopoty teraz odpowiedzialny jest osobiscie Kaczynski. Ale jesli w te gre wlaczy sie caly sejm? Czy w tym wypadku cel uswieci srodki?
Szanowni i Drodzy!
Pomału z tym referendum!
Jakiego polecenia (rozkazu, nauki, prośby - niepotrzebne skreślić) człowiek posłucha najchętniej? “Połóż się! Zostań w domu! Nigdzie nie łaź! Byłeś już w kościele, gdzie cię jeszcze niesie?”
I takie gadki mu w każdym kościele (rzymskim) będzie mu każdy proboszcz (rzymski) zasuwał. Wielu się oprze, to pewne. Ale ilu będzie takich, co zechcą obronić Najświętszą Panienkę i Świętą Polską Ziemię, co to Drzymała i Skrzteuski… przed pedałem, Żydem i Szwabem i to w dodatku NIE RUSZAJĄC DUPY Z PRZED TELEWIZORA? Oj, kurde, żeby ich nie chciało być więcej niż połowa, bo wtenczas adieu, Tusku (albo Auf Wiedersehen raczej), i cholera wie, czy nie jeszcze co gorszego. Mamy tę krzepiącą pewność, że po paru miesiącach ciągłego “połóż się!” będą tak ludzie chętnie wstawać, zwłaszcza, że na “TAK” nie będzie tym razem prostego hasła typu “F**k the duck!!!???”
Ja bym się nie zakładał, że takie referendum to my sobie w cuglach…
coraz częściej słyszę o drodze “na skróty”; Kuczyński, premier w tokfm coś takiego zasugerował, a teraz Azrael; Karski już zaciera ręce (”mięknie”); podzielając wszystkie zastrzeżenia wobec referendum, mimo wszystko wolałabym, aby PO się zdecydowała; i żeby wyraźnie potwierdziła wolę negocjacji KPP pzdr n
Przyczynek napisałam to kontekście wpisu Azraela ….
masz rację …. też uważam, że cokolwiek braciszkowie robią to dla siebie i by utrzymać władzę …. mieć władzę by móc straszyć i swoje urojenia realizować …..
Myślę że warto przeczekać święta. Posłowie i senatorowie PiS rozjadą się do domów wysłuchają od rodzin żeby nie dali z siebie robić idiotów a może nawet że już czas powiedzieć prezesuniowi papa. Skoro dziś “młode wilki/agenci smith”
zaczynają się łamać to po świętach może być już kompletny krach w PiS. Jeżeli nie to nie ma wyjścia trzeba robić referendum.
Natomiast z nowymi wyborami byłbym bardzo ostrożny, jak już pisałem twardy elektorat PiS pójdzie bo jest zdyscyplinowany a elektorat PO z października to “pospolite ruszenie” a tego się co 3 miesiące nie zwołuje… tak to było jest i będzie. W rezultacie pomimo spadku poparcia PiS paradoksalnie może nawet odzyskać parę miejsc w Parlamencie a może nawet zdobyć przewagę w Senacie. Myślę że JK świetnie o tym wie i bardzo liczy na wybory teraz. Może się przeliczyć ale obawiam się że jednak nie.
Znacznie bardziej mi się podoba rozpad PiSu w ramach obecnego parlamentu. Jeżeli rozsądna rzeczywiście propaństwowa część tej partii (nadal wierzę że nie jest to jednolita wataha ograniczonych aparatczyków) wsparłaby reformy ustrojowe i dałaby uzyskać konstytucyjne 2/3 to by było coś wartego tej całej zadymy. Niech sobie wtedy prezes obszczekuje murek a prezydent blokuje - ot sprawnie się będzie odrzucało kolejne weta aż albo prezydent się zreformuje albo ustąpi ze względów zdrowotnych(trwała upośledzająca dyspepsja na tle nerwowym) i papa.
p.s.
Nie znam się na konstytucji ale chyba nie ma czegoś takiego że prezydent odmawia podpisania ustawy i kropka ? To chyba musi być weto a weto parlament może odrzucić i prezydent podpisać musi? Czy aż tak niejasną mamy konstytucje że wprowadza takie Liberum Veto by Mały Foch ?
pozdrawiam
@ Walden.
Odpowiednia agitacja, ze brak odrzucenie w referendum traktatu, spowoduje WSTRZYMANIE DOPLAT DLA ROLNIKOW, a pamietajmy ze najwiecej z doplat korzysta kosciol RZYMSKI, spowoduje ze ksieza na plecach beda nosic OWIECZKI na glosowanie. Odpowiednia agitacja czyni cuda, z czego bez skropulow korzysta PiS.
Ta trzecia droga “w poprzek” jest interesująca. Aczkolwiek w pierwszej chwili PiS sprzeda ją marketingowo swojemu elektoratowi jako zwycięstwo. Elektorat antyPiSowski tego marketingu raczej nie kupi, mam nadzieję.
W przypadku korzystnego dla euro-zwolenników werdyktu Trybunału Konstytucyjnego zyski watahy IVRP zostaną zniwelowane.
Natomiast gdyby PO zastosowało jednak ‘twardy’ kurs licząc na pęknięcie w obozie Kaczyńskich i zebranie wystarczającej liczby głosów aby przegłosować rekomendację ratyfikacji to byłby chyba suboptymalny rezultat batalii o zatwierdzenie traktatu z Lizbony. I koszty finansowe byłyby niskie(bez referendum), i termin krótki, i dobry przykład dla np. Irlandii,i parę punktów więcej z wiarygodności dla partnerów z EU, no i oczywiście skokowa erozja mocy dwubraciowej formacji. Miodzio.
Ale ryzyko tego “twardego scenariusza” jest oczywiście wielkie.
Niemniej wolałbym aby nie było żadnego zakulisowego nieetycznego (vide afera z pokoju Renaty Beger) przeciągania posłów na słuszną stronę. Niech sami dojdą do właściwych wniosków.
Where we tonight shall camp?….The top blogs of the day. the newest report , see and reply me some comments. Thanks.