Jestem członkiem Partii Zagranicy

Nie wiem, kto wymyślił nazwą i określenie – zwolennik Partii Zagranicy, wręcz czasami nawet – agent Partii Zagranicy.
Na przeciwległym biegunie wymienia się inne partie – Partia Narodowa, Partia Patriotyczna, Partia Polski…
Oczywiście – genetyczni patrioci, (GP) którzy ssali to samo mleko, co Jarosław Kaczyński, jego brat i ich akolici – traktują to określenie w sposób pejoratywny. Bo należeć do Partii Zagranicy (PZ) – to znaczy być zdrajcą polskich interesów.
Ostatnio zrobiło się coraz głośniej o PZ, ze względu na ratyfikację Traktatu Lizbońskiego, która to sprawa podzieliła według naszych „patriotów” ludzi na tych, którzy popierają ostanie łamańce Jarosława Kaczyńskiego, oraz na tych, którzy nie rozumieją Wielkiego Stratega – czyli są zdrajcami polskiego interesu narodowego.
Ci obecni zwolennicy stanowiska Jarosława Kaczyńskiego, w wielu przypadkach liczą na to, że szef PiS „obali” traktat i znów Polska będzie „niepodległa”. Może nawet będzie chciał przygotowywać grunt do wyprowadzenie Polski z UE?
Bo pomimo wielokrotnie powtarzania, udowadniania, że Traktat Lizboński jest tylko uporządkowaniem prawa i procedur Unii Europejskiej – i nie zagraża polskiej państwowości i nie zagraża naszej suwerenności, bo sami już jej część za pomocniczość UE oddaliśmy – do genetycznych patriotów to nie dociera.
Partia Zagranicy ma się dobrze i się rozwija, z pożytkiem dla kraju. PZ ma zwarte szeregi, ma doskonałe zaplecze i wzrastającą pozycję na scenie politycznej. PZ została wykreowana i jest wzmacniania… przez polskich polityków. I to ze wszystkich opcji politycznych i od nieomalże samego początku, od roku 1989, roku odzyskania wolności i prawa decydowania przez obywateli o własnym kraju. Nie do przecenienia są sukcesy Prawa i Sprawiedliwości na tym polu, partia Jarosława Kaczyńskiego walnie się przyczyniła do tego, że Polacy wolą przewidywalną władzę w Brukseli – niż rząd w Warszawie. I zapewne potwierdzą to w referendum traktatowym.
I jest to zgodne z naszym interesem narodowym. Interesem, który jest także interesem europejskim.
Polscy GP nie zdają sobie sprawy z tego, że sami, przed niewieloma laty, też zapisali się do PZ. Że wybierając pewne opcje polityczne – i organizacje międzynarodowe – tworzyli przyczółki tej partii w Polsce.
Polska jest członkiem sojuszu obronnego NATO, jest członkiem wszystkich organizacji Unii Europejskiej. Jest członkiem innych organizacji politycznych i gospodarczych, do których akces jest potwierdzony kolejnym znaczkiem w legitymacji partyjnej. Nie przeszkadzało to GP, aż do niedawna, kiedy okazało się, że może to być przeciwko mitycznemu interesowi narodowemu i tak zwanej racji stanu.
Pojęcie „naród” to doktrynerska konstrukcja myślowa, służąca politycznym grupom interesu do kierowania państwem czyli milionami obywateli. A właściwie – do manipulowania nimi.
Główną korzyść z hasła „interesu narodowego” odnoszą właśnie te grupy nacisku, grupy interesu czy grupy aktualnie trzymająca władzę. I jak już pisałem – dotyczy to praktycznie wszystkich sił politycznych w Polsce. Interes narodowy, to ich interes, interes prywatny tej grupy, grupy partyjnej. Gdyby nawet ugrupowania partyjne chciały działać uczciwie w interesie wszystkich obywateli, to po pierwsze, nie potrafią zdefiniować, co tym interesem jest naprawdę, a co nie jest, po drugie, interesy poszczególnych przedstawicieli narodu są ze sobą sprzeczne, a najważniejsze jest to – że a trakcie sprawowania władzy – interes społeczny zlewa się z interesem własnej partii ugrupowania – jednostki nawet..
Prawdziwym interesem narodowym są równe prawa ekonomiczne i równe prawa dyskusji społecznej dla wszystkich. To między innymi mogą zapewnić regulacje prawne i organizacyjne Unii Europejskiej.
Interes narodowy nie jest kategorią ideologiczną, lecz prawną i gospodarczą. Umiejętność korzystania z praw własnych i Unii Europejskiej – taki interes nam Polakom zapewni, bez zadęcia pseudo ideologów nacjonalistycznych.
Podobnie jest z polską racją stanu.
Podstawowym elementem naszej racji stanu jest bezpieczeństwo. Rację stanu można wręcz sprowadzić do kwestii bezpieczeństwa. Ma ono dwie strony;
Jedna to zachowanie integralności państwa i jego substancji prawno - organizacyjnej. Unia na to pozwala, bo zostawia wielki obszar regulacji prawu polskiemu.
Druga to rozwój substancji państwa i społeczeństwa.
W drugim przypadku racja stanu gwarantuje nie tylko bezpieczeństwo militarne, które polska ma zapewnione przez struktury NATO, lecz także pewność i stabilność rozwoju. Czynnik bezpieczeństwa sprzężony jest z sytuacją polityczną i społeczną Polski, a także stabilnością ekonomiczną. Sytuacja międzynarodowa tak się ukształtowała, że nie zagraża nam obecnie z niczyjej strony agresja lub interwencja zbrojna. Nawet biorąc pod uwagę napięte stosunki z Rosją. Polska nie jest celem agresji, nie grozi nam ponowna satelizacja. A jeśli potrafimy Polityka zagraniczna państwa musi stwarzać przesłanki skutecznie chroniące nas przed narzucaniem nam czegokolwiek z zewnątrz. Ale wymaga to stabilnej sytuacji z Unią Europejską. Tą może dać szybka ratyfikacja Traktatu Lizbońskiego. Unia Europejska jest teraz także naszym największym gwarantem rozwoju gospodarczego, tylko ścisła integracja z jej strukturami pozwala na podtrzymanie wzrostu produktu krajowego.
GP zaraz się odezwą w tonie następującym – a co z naszą suwerennością, co z prawem do samostanowienia, czy wszytko musimy oddać Eurokołchozowi, jak go pieszczotliwie nazywają?!
Suwerenność to kategoria polityczno – prawna – i w przebiegu dziejów zmieniało swoje znaczenie i kontekst. Nie można pisać i mówić, że we współczesnym świecie państwo ma pełną suwerenność – można tylko dyskutować – jak jej część została oddana we władanie innym, i czy zostało to zrobione dobrowolnie – i za jaką cenę, lub za jakie inne korzyści. Tak jak stało w przypadku Polski, która dobrowolnie podpisała następną iterację Traktatu z Maastricht – czyli Traktat Nicejski.
Warto sobie to uświadomić, że Polska, jako państwo – nie jest i nie była nigdy w pełni suwerenna. Gdyby tak było – oznaczałoby to, że nie jest uczestnikiem życia międzynarodowego, w żadnym zakresie. A jak wcześniej wspomniałem – jest członkiem szeregu międzynarodowych organizacji, na rzecz których oddaliśmy duża część naszej suwerenności. Dobrowolnie.
Przed rokiem 1989, Polska nie była krajem suwerennym. Jest to oczywiste, większość naszych interesów była scedowana (niedobrowolnie) na innych uczestników życia międzynarodowego. Stopień samowładztwa – czyli samodzielności politycznej przy podejmowaniu decyzji o charakterze zarówno wewnętrznym, jak i zagranicznym – był mocno ograniczony. W wyniku przemian Okrągłego Stołu nie można powiedzieć, że nasz kraj odzyskał 100% suwerenności – on uzyskał tylko jej inny zakres, zakres dla Polski bardziej satysfakcjonujący. Do czasu, kiedy nie okazało się, że Polska w myśl interesu swojego i swoich obywateli – musi znów tą wolność ograniczyć – i przystąpić do wspólnoty państw Europy. I wzmocnić Partię Zagranicy.
Na koniec napiszę jeszcze, że oprócz tego, że jestem członkiem PZ – jestem także patriotą – nie, oczywiście nie genetycznym – tylko świadomym
Patriotyzm współczesnego Polaka to nie tylko flagi, opowieści, piosenki powstańcze. To jest myślenie o swoim kraju, w różnych kategoriach społecznych, i próba wpływania na to, aby rozwijał się on jak najlepiej, aby jego obywatele żyli spokojniej, pewniej i mogli zaspokajać swoje potrzeby materialne i duchowe w sposób, taki, jak im to odpowiada.
To jest tylko możliwe przy zapewnieniu Polsce pełnego bezpieczeństwa politycznego i ekonomicznego na długie lata. Dlatego włos się jeżył, kiedy patrzyłem na polską politykę zagraniczną czasów rządu Jarosława Kaczyńskiego na te łamańce, na tą strategię, która prowadziła kraj do marginalizacji w Unii Europejskiej.
Partia genetycznych patriotów usiłuje, poprzez blokowanie ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego, znów wprowadzić nasz kraj na tą ścieżkę.
Ale Partia Zagranicy – współpracy z Unią Europejską – nie pozwoli na to.
Jak się nie uda w Sejmie – załatwimy to w referendum. Jest nas po prostu więcej – i lepiej wiemy, co Polsce jest potrzebne.
Azrael













nio
nic dodać, nic ująć
a Jaro z grubej rury wali:
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,5040395.html
zwariował gostek?
nie
to następny sygnał dla elektoratu radiomaryjnego
“Jak się nie uda w Sejmie – załatwimy to w referendum. Jest nas po prostu więcej – i lepiej wiemy, co Polsce jest potrzebne.”
Wiesz, Azraelu, jak ktos tak mowi to mi sie skora marszczy na plecach. Niezaleznie od tego, kto mowi. Nie sadze, aby byl to jezyk, ktorym mozna dojsc do porozumienia z tymi, ktorzy mysla inaczej. Tym bardziej, ze sa na ogol przekonani, ze tez wiedza lepiej. Dalej juz tylko krok do ulubionego zajecia czyli waaaalki…
cóź powiedzieć…
jak mawia Poeta (z partii, co w II RP zagranicy)
dlatego nie śmiejmy się z Jaro K.
on tak musi.
z Głowy.
ps.
>> beatrix17
ma trochę racji: ale z nieco innego (imo) powodu: referendum KOSZTUJE
(= tak, jak i Wybory do tzw. Sejmu)
to PO CO wybieraliśmy Tych Durniów; źeby teraz demokrację bezpośrednią?!?
po co „Oni”?
(= skoro sie dogadac nie umieją; za NASZE pieniadze, nasi PRACOWNICY…)
[...] to w referendum. Jest nas po prostu więcej – i lepiej wiemy, co Polsce jest potrzebne. to PO CO wybieraliśmy Tych Durniów; źeby teraz demokrację bezpośrednią?!? po co „Oni”? (= skoro [...]
dla mnie zawsze było najważniejsze, że nad tym co czynią w swej niefrasobliwości prawnej nasi posłowie lub rząd czuwa prawo UE …. przymusowe poprawianie i dostosowywanie do norm UE naszego prawa to moja nadzieja na lepsze życie moich dzieci i wnuków ….
tak sobie pomyślałam, że PiS robi kontrolowany (przewidywany) rozłam w stanowisku w sprawie traktatu … wypuścił młodych i mniej znaczących na przyczółki zgody …. oj chyba J.K. dostał sygnał, że zrobił swoje i można podpisać (z ciężkim sercem) ten traktat bo społeczeństwo im nie daruje …..
@jolinek51
to jest prawdopodobne. PiS daje bogu świeczkę i diabłu ogarek
Z tego co pamietam to byl to Sir Samuel Johnson ktory w debacie z Boswellem sformulowal to przepiekne zdanie: “Patriotyzm: ostatnie schronienie lajdakow”.
I tak juz pozostalo. Zascianek, przerazony ze smrod onuc, pielgrzymki, procesje i polskie piekielko zawisci i nieudacznictwa, zamulona woda w ktorej umieja plywac krzykacze nie potrafiacy nic innego moze wyschnac wyciagaja z zanadrza patriotyzm w wydaniu narodowo-socjalistycznym i zaczynaja nim wymachiwac jak cepem ku uciesze gawiedzi. Ile tego zascianka jest? Czy jest nas wiecej? To jest dobre pytanie, ciekaw jestem Azrael na czym opierasz swe kalkulacje i szacunki.
No to wyjedżdzaj w świat. Bruksela, Moskwa, Hawana, Phenian, a może pobliski Mińsk. Wszędzie tam, gdzie można zabrać ludziom lokalnym - ich wolność. Polecam: http://www.abcnet.com.pl i sw.katowice.mojeforum.net Nota bene - chłoptasie i dziewczęta - oba fora, to fora ludzi dzięki którym może wypisywać wszystko, co wam przyjdzie do głowy; bo nie myślicie przecież, że dostaliście to jako… prezent od jakiejś Zagranicy!