Tybet: Granie na fałszywych nutach

To, że rozruchy w Tybecie, autonomicznej części Chin, powinny wzbudzić zainteresowanie opinii publicznej, oraz wyraźne i jednoznaczne stanowisko – jest oczywiście zrozumiałe samo przez się. To, że sytuacja w Tybecie jest nie do rozwiązania przez instancje międzynarodowe, oraz przez nacisk polityczny na rząd Chin Ludowych – jest, jak mam nadzieję – równie jasne. Jak i to, że nikt, żaden rząd, nie chwyci się metod blokady ekonomicznej i restrykcji wobec Chin – bo to by za drogo kosztowało i nie tylko by Chin nie osłabiło – lecz wręcz odwrotnie – też jak mam nadzieję, nie wzbudza kontrowersji.
Igrzyska Olimpijskie w Chinach (dla przypomnienia – przyznane temu krajowi w 2001 roku…) są doskonałym momentem dla poruszenia tematu Tybetu – i wywołania zamieszek w tej części Chin.
Tylko naiwni – albo cyniczni – komentatorzy i obserwatorzy mogą stwierdzić, że rozruchy w Lhasie są spontaniczne i wybuchły bez ingerencji z zewnątrz. To właśnie udzielenie zgody, przez MKOL – i co za tym idzie – społeczność międzynarodową – na igrzyska w Pekinie – jest praprzyczyną tego, co się dzieje w ostatnich dniach.
Dalajlama – pieszczoch różnej maści organizacji walczących o prawa człowieka, sam w tej sytuacji zachowuje godną podziwu wstrzemięźliwość i zapewne doprowadza do białej gorączki różnego rodzaju „walczaków” o prawa człowieka. Nie dość, że kilka dni temu stwierdził, że Chinom się Igrzyska należą, to dziś wystosował wezwanie – nie tylko do władz chińskich – ale również do swoich rodaków, o to, aby zgodnie żyli z Chińczykami. I do tego jasno stwierdził, że Tybet – a przynajmniej on, jako duchowy przywódca narodu – nie walczy o niepodległość – lecz tylko o zachowanie autonomii. Dlaczego tak stwierdził? Bo wie z CNN – którą to stację trudno oskarżyć o to, że manipuluje – że rozruchy zostały zainicjowane przez Tybetańczyków.
Chiny są krajem totalitarnym. Zawsze były, i będą. Trzeba by trochę więcej poznać ich historię, dużo więcej, żeby zrozumieć. To państwo, nawet za czasów Mao – żyło według swojej, wielowiekowej tradycji. I zgodnie ze swoją tradycją cywilizacyjną. Aby to zrozumieć – trzeba by zgłębić – i zrozumieć, co nie jest znów takie trudne – nauki Konfucjusza. I trzeba może przypomnieć, że Tybet przed rokiem 1949, kiedy został zajęty przez Chiny – był państwem teokratycznym, feudalnym i poddany ścisłej kontroli centralnej.
Abstrahując od obecnej sytuacji w Tybecie – według mnie sztucznie i na zamówienie sprowokowanej – trzeba po raz kolejny powiedzieć – próby eksportu demokracji, tak jak ona jest widziana w Waszyngtonie i Brukseli, na grunt Dalekiego Wschodu (i krajów arabskich, czego dowody mamy co dzień, z Iraku i Afganistanu) – nie uda się. Te współczesne krucjaty, z zakłamanymi hasłami – a podyktowane czynnikami ekonomicznymi – i wykorzystujące „pożytecznych idiotów” z organizacji praw człowieka – ten eksport demokracji zachodniej – to tylko gra, która skończy się wraz z wygaśnięciem znicza olimpijskiego.
Próbuje się w tą zabawę o prawa człowieka w dalekim kraju, wplątać sportowców, wskazując im, jak mają postępować, wręcz wciskając im w ręce tabliczki z hasłem „Wolny Tybet” - o czym nie mówi nawet Dalajlama – polityczny i duchowy przywódca narodu. To nic innego, jako wywieranie na nich moralnego szantażu, próba uwikłania ich w zabawę, do której nie są ani stworzeni, ani do niej przekonani. Decyzja z przed ośmiu lat – była decyzją polityczną, idącą w dobrym kierunku (podobnie, jak było dokładnie 20 lat wcześniej, w przypadku Olimpiady w Seulu) – i to całkowicie wystarczy. To Międzynarodowy Komitet Olimpijski, organizacja niezależna – ma prawo do zjąceia stanowiska – a sportowcy są związani w tej sprawie Kartą Olimpijską – i postąpią zgodnie z jej zapisami i własnym sumieniem. I mam nadzieję, że nie poddadzą się manipulacji. Już sam fakt, że Igrzyska Olimpijskie są świętem pokoju – jest wystarczającą demonstracją.
Niektórzy komentatorzy także próbują, nieudolnie, zaatakować polski rząd, za mało radykalne stanowisko wobec sytuacja w Tybecie.
Jest ono takie, jakie powinno być. Polska stanęła w jednym szeregu z innymi państwami, przyjęła stanowisko prezydencji słoweńskiej UE w tej sprawie, wezwała Ambasadora ChRL do wyjaśnień – i wystarczy. Coś można zrobić więcej? Można – można zająć się Darfurem, można się spytać Amerykanów, dlaczego w Iraku i Afganistanie giną dziennie, od wielu lat, dziesiątki ludzi, można się spytać, dlaczego, jak to ktoś przytomnie zauważył – codziennie umierają, na całym świecie, z głodu, setki dzieci… można bardzo wiele – i nie tylko, że nikt nie pyta i nikt nic nie robi.
Deklaracja słoweńskiej Prezydencji UE w sprawie sytuacji w Tybecie;
“EU jest głęboko zaniepokojona napływającymi raportami o niepokojach w Tybecie i wyraża swoją najgłębsze współczucie i kondolencje rodzinom ofiar. UE pilnie zabiega o dalsze wyjaśnienia sytuacji od rządu chińskiego.
UE wzywa do powściągliwości wszystkie strony. Wzywamy chińskie władze do powstrzymania się od stosowania siły wobec zaangażowanych w niepokoje i wyzywamy demonstrujących do zaniechania przemocy.
UE podkreśla znaczenie swojego przywiązania do wolności wypowiedzi i pokojowego demonstrowania. Wzywamy chińskie władze do podejścia do demonstrujących zgodnie z demokratycznie i międzynarodowo uznanymi zasadami.
UE zdecydowanie popiera pokojowe porozumienie pomiędzy władzami chińskimi a Dalajlamą i jego przedstawicielami. UE wzywa chiński rząd do uwzględnienia obaw Tybetańczyków w odniesieniu do kwestii praw człowieka.
UE zachęca obie strony do podjęcia rzeczowego i konstruktywnego dialogu uwzględniającego osiągniecie trwałego rozwiązania możliwego do zaakceptowania przez wszystkich, które będzie w pełni respektowało
Na koniec, ku pamięci, z Konfucjusza;
„Nie wtrącaj się do spraw, którymi cię nie obarczono”
Azrael











[...] Original post by Azrael [...]
Polityka » Blog Archive » Tybet: Granie na fałszywych nutach
18 mar 08 at 12:53
Drogi Azraelu,
mam przyjemnosc nie podzieac calkowicie Twych pogladow na powyzej opisany temat. Sa one dla mnie niespojne i podyktowane relizmem politycznym ktory - wybach ale tak to odczuwam - graniczy z cynizmem. Niezaleznie od oceny obecnej sytuacji, nalezy nie zapominac ze to co sie zdazylo w 1949 roku bylo aktem agresji. Przechodzenie nad tymze faktem do pozadku dziennego jest sprzeczne z poszanowaniem prawa narodow do samostanowienia. Tybetanczycy maja prawo do wyboru. Wyboru obejmujacego wiecej alternatyw niz jedynie amerykanski model demokracji lub chinska okupacje. Skazywanie ich na jarzmo wynarodowienie i rezygnacje ze swej kultury w imie swietego spokoju jest cynizmem. Olimpiada w Berlinie w 1936 roku sie klania.
Osobiscie sadze ze pomysl na organizowanie olimpiady w kraju w ktorym stadiony sluza do organizowania pokazowych publicznych egzekucji jest nieporozumieniem.
A sentencja Konfucjusza jest piekna. Jak w jej obliczu rozumiesz swoje tu pisanie?
rmstemero
18 mar 08 at 13:15
Aha, czyli niech pierdolone żółtki dalej mordują wszystkich którzy im się nie podobają, bo przecież na protestach można stracić kasę. Chciałbym żeby te komuchy zwinęły a potem rozstrzelały jakiegoś ważnego sportowca albo innego vipa, ciekawe co wtedy ci wszyscy siedzący u nich w dupach napiszą. Patrząc na ostatni cytat - pewnie ‘należało się, po co się odzywał’?
btd
18 mar 08 at 13:16
Co do wybuchu zamieszek — wyraźnie widać, że Olimpiada miała tu decydujące znaczenie. Jednak nie musi to oznaczać ‘zewnętrznej inspiracji’ — dysydenci (przynajmniej ci inteligentni) obserwują sytuacje na świecie i szukają dla siebie dogodnej chwili. Olimpiada to nie tylko sposobność do nacisku na władze w Pekinie, ale także ciążący na tych władzach przymus łagodzenia polityki wewnętrznej.
Dalajlama… zastanawiam się ile ma wspólnego z przywództwem Tybetu obecnie, będąc tak długo na demokracji i szukając rozsądnego kompromisu z Chinami. Może zbytnio na to patrzę z polskiej perspektywy, ale pamiętam jak łatwo zapomina się o starych, zasłużonych dysydentach, zwłaszcza gdy okazują za dużo rozsądku jak dla rozpalonych głów. I wtedy te rozpalone głowy przejmują przywództwo.
Stanowisko UE popieram!
pak4
18 mar 08 at 13:40
@rmstemero - nie widzę niespójności w tym, o czym piszę. Jest tu podana, owszem, cynicznie, wykładnia tego, jak się takie sprawy na całym Świecie odbiera - i jak się je wykorzystuje. Brutalnie można powiedzieć - dziś jest temat, bo jest na niego potrzeba, jutro już go nie będzie. Czy Świat wyciągnął wnioski z milionowych czystek w Rwandzie? Wątpię, teraz nikt nie wspomina o tym.
Nikt jakoś już nie mówi i nie wspomina o samostanowieniu Czeczenii, nikt nie mówi o Górnym Karabachu czy nikt nie zająknął się ostatnio o Abchazji.
Protesty, listy, rezolucje i manofestacje - robią się rutyną. Społeczność międzynardowa jest bezradna, tak jak jest bezradyn ONZ.
Azrael
18 mar 08 at 16:05
@btd - nie, oczywiście nie należy milczeć - można protestować. Tylko - proszę, spróbuj wywrzeć wpływ na polskim rządzie, aby podjął skuteczne działania wobec Chin. Co do samych form protestu w Chinach, w trakcie IO - będę popierał każdą formę - i będę oglądał zawody…
Azrael
18 mar 08 at 16:06
@azrael: daleki jestem od atakowania naszego rzadu, rownie daleki jestem od tlumaczenia tybetanczykom co jest dla nich najlepsze. Przed laty mialem sklonnosc do wyciagania wnioskow dotyczacych swiatowej polityki w oparciu o to co mi sie wydawalo sluszne lub niesluszne. Wyleczylem sie z tego na szczescie - bo moje “wydawanie” wynikalo przewaznie z informacji z drugiej reki czyli tego co podaly media.
Nie wiem jak jest w chinskim Tybecie. Wiem jednak ze kwestia przyzwoitosci jest stosowanie tej samej miary wobec roznych wydarzen. Wiem rowniez, ze aneksja terytorialna Tybetu nigdy nie zostala konsekwentnie potepiona. Cywilizowany swiat chetnie o Tybecie zapominal. Podobnie zreszta jak zapominal o wolnosciowych ciagotach Polakow w XIX wieku. Zdaje sobie sprawe ze sa to skomplikowane sprawy lecz aneksja Tybetu przez Chiny jest w swietle prawa miedzynarodowego nadal przestepstwem, na ktore nie powinno byc zgody.
Czy brak zgody musi byc rownoznaczny z propagandowa szopka slepych na jedno oko zawodowych antykomunistow to juz inna sprawa.
Fakt ze swiata nie interesuje los Tutsi oraz Hutu nalezy do innej kategorii niz niesprawiedliwosc wynikajaca z aneksji dokonanej przez panstwo uzurpujace sobie prawa do decydowania o losach cywilizowanego swiata (chocby w radzie bezpieczenstwa). Jesli sie na to zgodzimy w imie swietego spokoju - z czego ma wynikac nasze prawo do samodzielnego istnienia? Jako niepodlegle panstwo a nie czesc imperialnej Rosji?
rmstemero
18 mar 08 at 16:29
“…Nikt jakoś już nie mówi i nie wspomina o samostanowieniu Czeczenii, nikt nie mówi o Górnym Karabachu czy nikt nie zająknął się ostatnio o Abchazji…”
Znowu teza, ze brak zaangazowania w innych zapalnych punktow swiata, usprawiedliwia wstrzemiezliwosc w kwestii Tybetu. Blad logiczny, lewy sylogizm.
Swiat jednak potrafi sie zmieniac azraelu.
Piszesz jak w 82-im roku japonski korespondent o stanie wojennym w pl. Nawet nie korespondent, tylko dziennikarz, ktory nosa zza swego biurka nie ruszyl. Pojedz, pogadaj z tybetanczykiem-studentem chinskiej uczelni, a zapomnisz o swoich spiskowych teoriach geopolitycznych.
skrb
18 mar 08 at 17:00
Jeszcze niedawno ekscytowaliśmy się niepodległością Kosowa. Teraz na tapecie sprawa Tybetu. Jakże inne podejście świata i ocena podobnych w charakterze dążeń małych grup narodowościowych.
Cytat konfucjański odbieram jako “nie wtrącaj się do nie swoich spraw”, co budzi sprzeciw w kontekście tematu artykułu. Ale pewnie źle go rozumiem. Jestem na bakier z filozofią a już szczególnie chińską. Pozdrowienia dla Autora i czytelników.
panmodry
18 mar 08 at 17:02
pak4 zgadzam się, że dla każdego polityka (a zwłaszcza dla tych, którym cieżko jest zaistnieć na forum miedzynarodowym) impreza tego typu jest doskonała okazją do zwrócenia na siebie uwagi, ale moim zdaniem naprawdę nie da się tego uniknąć. Przyjmując za kryterium wyboru miejsca na organizację światowych wydarzeń możliwość zaistnienia zamieszania na tle politycznym musielibyśmy z definicji zapomnieć o polowie świata.
Azrael, generalnie, wiara i pokładanie ufności w organizacje pozarządowe, które mają na celu (chyba jedynie) poprawienie samopoczucia i uciszenie sumienia tej części ludzkości, która nieuczestnicząc w przykrych problemach tego świata- a jednocześnie zdając sobie sprawę z ich istnienia- powołują system bezustannie rozwiązujący kwestie, którymi sami nie mamy czasu ani chęci się zająć - to zwykłe wygodnictwo. Jeśli poznamy bliżej schemat działania ONZ-u, ale nie ten z prospektów ani oficjalnych stron internetowych, tylko ten rzeczywiście funkcjonujący, codzienny, nie mający nic wspólnego z wishful thinking założycieli to dowiemy się, ze tak naprawdę pogubiliśmy się totalnie, a nadużycie i hipokryzja to określenie najlepiej oddające stan rzeczy.
Z drugiej strony pisanie o problemach tego świata zza wygodnego fotela spotyka się jedynie z krytyką. Bo przecież tyle już zostało powiedziane, a nic nie zrobione… Tylko czy ktoś, kto na codzień znosi trud pomagania/ratowania innych będzie miał jeszcze siłę na rozpisywanie się o teoretycznych podstawach swych działań? Wiem, że zazwyczaj ludzie ci - czytając co inni piszą na temat ich pracy musieliby nieustannie korygować wyobrażenia czy fałszywe opinie na temat “jak to tam jest”. Niektórym brak do tego chęci, wszystkim - czasu…
Wiślanka
18 mar 08 at 17:09
Nie wtrącaj się do spraw, którymi cię nie obarczono - Konfucjusz. Azraelu - jakież to piękne i jakie życiowe. A jakie proste! To naprawdę nie na głowy moralnych patriotów.
petrel
18 mar 08 at 17:31
@skrb, wiślanka - witam na swoim blogu
Azrael
18 mar 08 at 17:36
zawsze mam dylemat czy jestem gorsza, bo siedzę w domu i się tylko smucę, że Świat nie jest taki wspaniały, od tych co idę i protestują …. gdzieś w środku już wiem, że wszystko to manipulacja i gra na uczuciach nawet gdy trzeba krzyczeć naprawdę głośno, że świat za chwile zwariuje ….
Jolinek51
18 mar 08 at 17:41
Nie do wiary! Skąd ten cynizm? Czy cynizm, czy także świadomie wyhodowany brak informacji, pławienie się w ignorancji? Azrael, niestety - reprezentuje wszelkie przejawy komsomolskiego bolszewickiego fanatyzmu, jakie można sobie jeszcze wyobrazić w XXI wieku. Zanic mu wolność - a gdzie indziej tak peroruje np. o “Karcie Praw Podstawowych”. Wszystko mu względne. Czy wiecie, że ok. 80 % mieszkańców Ch.R.L. jest przywiązana do ziemi, tak jak byli na Wschodzie Europy niegdyś chłopi pańszczyźniani? Nie wiecie tego i wzdychacie z podziwem na temat rzekomech sukcesów Ch. R. L. Chroń mnie Panie Boże przed wsyzstkim, co nie jest tradycyjnym wytworem rękodzięła chińskiego (jedwab, perły, porcelana). Nowoczesność znajdziecie nie w Ch.R.L. - tym gigaskansenie despotyzmu (z wyjątkiem Hong-Kongu) ale na Tajwanie, czy w Singapurze. Jako wstęp sugeruję zupełnie poważnie Rozdział 16 Anatolija Golicyna “Nowe kłamstwa w miejsce starych” [znajdzieciue łatwo w Sieci] i/lub wbicie do Google’a imienia i nazwiska polskiej ekspertki nt. Chin: “Hanna Shen”. Inaczej będziecie dyskutować o czym nie wiecie zbyt wiele…
West, John West
18 mar 08 at 17:47
Na jednym z blogów przeczytałem bardzo ciekawą sugestię. Otóż całe zamieszki były sprowokowane przed jeden z odłamów Komunistycznej Partii Chin który wykorzystał Tybetańczyków żeby osłabić pozycję konkurentów na odbywającym się zjeździe partii.
Jeden z liderów pochodził z tego rejonu/zrobił w nim karierę.
Biorąc pod uwagę znane nam gierki komunistów w PRL należy poważnie przyjąć taką interpretacje.
W tym kontekście wezwanie Dalajlamy należałoby rozumieć jako “nie dajcie się sprowokować bo znowu Was używają do własnych rozgrywek”.
A co do reakcji międzynarodowych to nie spodziewałem się niczego innego. Takie są smutne realia. Takie same zachowania były w Jałcie czy kiedy Budapeszt płonął w 1956, takie same były w wielu innych momentach historii. Darfur to tylko ostatni przykład choć nieco inaczej uwarunkowany.
Zgadzam się jednocześnie że Tybetańczycy mają prawo do samostanowienia a przynajmniej szerokiej autonomii, bo to co tam robią Chińczycy to typowa okupacja.
W obecnym stanie Chin i szerzej aktualnym układzie geopolitycznym jest to jednak całkowicie niemożliwe.
I nie wygląda na możliwe jeszcze bardzo długo - bo Chińczycy musieliby np. rozpętać i przegrać z kretesem wojnę (np. o Tajwan) żeby coś się w tej kwestii zmieniło (zmienił się militarny, gospodarzy i polityczny układ sił). Na przemiany polityczne wywołane przez rozwój gospodarczy w żaden sposób nie liczę - tu raczej realizuje się mniej maskowany scenariusz Rosyjski (a może zresztą to Rosja rozwija się wg scenariusza Chińskiego tylko że z większymi potknięciami po drodze)
A także złośliwością historii mogłoby się okazać że Tybet zacznie klepać całkowitą biedę z nędzą kiedy Chiny się od niego odseparują. To że tam jest teraz bieda z nedzą to wiadomo ale póki co Chiny jako Państwo wzrastające ekonomicznie dają im nadzieje w sferze ekonomicznej. To jest sytuacja nieporównywalna do ZSRR które chyliło się ku ekonomicznemu dnu, grabiąc ekonomicznie kraje nad którymi sprawowało “opiekę”.
Aspekt ekonomiczny ma tu kolosalne znaczenie - być może bardziej niż militarny.
p.s.
Taka mała dygresja - o ile tarcza nawet pięć razy większa nie ochroni USA przed Rosją o tyle potencjał rakietowy/nuklearny Chin jest poważnie redukowany przez tą tarczę.
Co ciekawe USA ma więcej obszarów konfliktu interesów z Chinami niż z Rosją. To Chiny sprzedają nowoczesne technologie rakietowe krajom uznawanym przez USA za bandyckie. Do przemyślenia…
pozdrawiam
RMPL
18 mar 08 at 18:07
Azraelu: myślisz, jak zawsze, z zimnym racjonalizmem; podzielam twoje stanowisko. Nie chce mi się gadać zbyt dużo na ten temat. Kto zna angielski - niech zajrzy tu: http://www.michaelparenti.org/Tibet.html . Powinno wystarczyć. A przy okazji: ChRL ma ustrojowo tyle wspólnego z komunizmem, co ja z baletem klasycznym. Ichnie władze to w większości miliarderzy, klasyczni kapitaliści. Prof. Walicki słusznie zauważa, że jest to państwo autorytarne - bardzo przypominające pod wieloma względami XIX-wieczną Japonię z jej otwraciem się na technologiczne nowinki Zachodu przy zachowaniu żelaznej dyscypliny Cesarstwa. Świat bowiem nie jest taki prosty, jak się wielu wydaje…
Bogdan Miś
18 mar 08 at 19:42
Chiny są krajem totalitarnym. Zawsze były, i będą.
Trochę mnie kategoryczność tego ni sądu, ni prognozy przeraża… Pal licho, czy w Chinach zmieni się za mojej kadencji życiowej…. ale trzeba chronić ludzi przed pewnikami, które zwalniają ich od myślenia i od kwestionowania absurdalnych chorych porządków…. Spójrz na “braci”, czym skutkuje kategoryczność w ich postawie.
Serdeczności
jah
18 mar 08 at 20:12
Jasne, Chiy były, są i będą państwem totalitarnym, rządzonym przez miliarderów. Dlatego my, ludzie cywilizacji zachodniej, mamy pełne prawo zapomnieć o ludziach rozjeżdżanych czołgami, zamknąć oczy i nie widzieć strzelania do tłumu naiwnych Tybetańczyków, którzy chcieliby decydować sami o sobie, mamy prawo denuncjować młodych ludzi, którzy naiwnie uwierzyli, że internet, to wolność słowa. W końcu wszystkim nam się to opłaci. Zarabiają państwa, zarabiają wielkie korporacje, a i nam maluczkim coś skapnie. Jak inaczej moglibysmy kupić myszkę do komputera za 10 złotych, płyty CD po 50 groszy, a majtki na bazarze po złotówce. Dlatego wysyłamy naszych chłopców i dziewczęta, żeby brali udział w szlachetnej rywalizacji na stadionach, na których jeszcze wczoraj dokonywano publicznych egzekucji. Wystarczającą demonstracją jest to, że nazwiemy Igrzyska Olimpijskie świętem pokoju. Swoj ą drogą śmieszna nazwa. Może i baron de Coubertin miał taką intencję, ale teraz to już jest tylko biznes, wielki biznes.
Klara
18 mar 08 at 23:05
@Klara - rozumiem twoje rozgoryczenie - ale to jest, niestety, brutalna prawda o Świecie.
Pozdrawiam
Azrael
19 mar 08 at 0:28
Azraelu drogi: rozgoryczenie Klary jest mi blizsze niz byc moze sadzisz. Pytales przyjacielu o brak spojnosci w tekscie? Wynika ona wg. mnie z braku jasnego rozroznienia pomiedzy tym co jest, tym co byc powinno, tym co byc moze i tym co wydaje sie ze jest.
Podzielam Twoje spojrzenie na brutalnosc swiata i rzadzacych nim mechanizmow ale nie wynika z tego bynajmniej ani przyzwolenie na to aby tak bylo ani tez rezygnacja. Nie ma zadnej antynomii pomiedzy diagnoza, prognoza a zyczeniami wyzdrowienia. Z faktu ze ludzie, ktorych politycznych pogladow nie podzielam wzywaja do bojkotu igrzysk wcale nie wynika dla mnie automatycznie koniecznosc bezczynnosci, lekcewazenia czyjegos nieszczescia lub nawet zgody na dostrzeganne bezprawie. Awanturnictwo polityczne nie powinno wplywac na nasze oceny rzeczywistosci - rowniez w tym sensie ze nie powinnismy sie “automatycznie” przeciwstawiac. Tak sadze i nic na to nie pomoge.
A co do brutalnej prawdy o swiecie: w poznym neolicie ludozerstwo bylo norma. To ze sie obecnie nie zjadamy zawdzieczamy nie medrkom ktorzy wzruszali ramionami i mowili ze taka jest rzeczywistosc lecz tym ktorzy na te rzeczywistosc sie nie godzili. Z faktu ze jest jak jest wcale nie musi wynikac ze jest dobrze, ze tak byc musi albo ze powinno.
Moc pozdrowien, Klara.
rmstemero
19 mar 08 at 18:15
Zastanawiam się nad tym od dłuższego czasu:
Na co Chinom Tybet?!
cutebellatrix
19 mar 08 at 18:41