Archive for marzec 16th, 2008
Znów Lech Kaczyński mnie obraża

Budynki kościelne zmieniają w ostatnich czasach radykalnie swoją funkcjonalność
A to są miejscem, w którym oficjalnie broni się pedofilów (list biskupa diecezji szczecińsko – kamieńskiej, Kamińskiego, do wiernych, w obronie księdza Andrzeja Dymera), to znów są sceną dla „patriotycznej” agitacji i „czyszczenia pola” z Żydów – oczywiście dla jego Jerzego Roberta Nowaka, innym razem z kolei – są miejscem, w którym mówi się o polityce i wygłasza polityczne deklaracje. Tak uczynił to dziś Lech Kaczyński, zajmujący stanowisko prezydenta kraju, w którym panuje rozdział państwa od Kościołów. W wolnych chwilach oczywiście, budynki służą wiernym do zadumy, modlitwy i spotkania z Bogiem.
Lech Kaczyński był dzisiaj w miejscowości Łyse, razem z żoną, Marią, z okazji obchodów Niedzieli Palmowej. Został tam poproszony o wypowiedzenie kilku słów. Dlaczego były to słowa o polityce, mówione od ołtarza – nie wiem, widocznie jest to bardziej nośne medialnie, niż słowa wypowiadane w Pałacu Namiestnikowskim.
Ku Unii Narodów

Jednym z haseł, jakie się pojawia najczęściej w dyskusji na temat ustawy o ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego – jest suwerenność Polski – oczywiście – jej utrata, która jakoby miała nastąpić, gdyby traktat został przyjęty definitywnie. I co ciekawe – nikt nie usiłuje tego tematu zgłębić, nikt nie stara się szerzej podyskutować, czy rzeczywiście Polska i jej Naród traci tą suwerenność – czy nie i czy może jednak coś na tym zyskujemy.
Pojęcie suwerenności jest dość skomplikowaną kategorią polityczno – prawną – i w przebiegu dziejów zmieniało swoje znaczenie i kontekst. Generalnie – nie można pisać i mówić, że we współczesnym świecie państwo ma pełną suwerenność – można tylko dyskutować – jak jej część została oddana we władanie innym, i czy zostało to zrobione dobrowolnie – i za jaką cenę, lub za jakie inne korzyści.
Generalnie – suwerenność narodu jest sama w sobie już ograniczona wewnętrznie, poprzez oddanie części prerogatyw rządzenie demokratycznie wybranym przedstawicielom. Jej wybrani reprezentanci, jak w przypadku Polski, w wyborach demokratycznych – sprawują władzę i decydują, jaka część suwerenności – a także wolności osobistej – musi zostać poddana kontroli państwa. Warto o tym pamiętać, że każdy obywatel państwa, jako członek Narodu – nie jest w pełni i nigdy nie będzie suwerenny.
Polska, jako państwo – nie jest i nie była nigdy w pełni suwerenna. Gdyby tak było – oznaczałoby to, że nie jest uczestnikiem życia międzynarodowego, w żadnym zakresie. Nie prowadzi kontaktów międzynarodowych, nie podpisuje umów z innymi krajami, ani organizacjami międzynarodowymi – ani o charakterze politycznym, ani gospodarczym, nie ma też relacji bilateralnych z innymi państwami.










