Azrael – zwykłe pisanie

Tomistyczny realizm jest walką przeciw wszelkiej samodzielności umysłowej - Kołakowski

Artykuł przeciwnika

with 4 comments

Jak zapewne wiecie – jestem zdecydowanym eurokratą, uważam polską integrację z Unią Europejską i wzmacnianie naszych relacji ze wszystkimi krajami – za jak najbardziej celowe. Motywacje moje są dość osobiste – ponieważ uważam, że to może poprawić prawa jednostki i wolności osbistej. Opiszę to w następnym arrtykule.
Dlatego cała ta hucpa z zapisami w projekcie PiS ustawy o ratyfikacji – jest dla mnie nie do przyjęcia.

Okazuje się, że jest także nie do przyjęcia przez eurosceptyków. Jeden z nich zgłębił te propozycje i poddał je krytycy, obnażając ich pustkę i manipulację. Okazuje się, że wszystkie punkty tej propozycji kolidują z konkretnymi zapisami Traktatu Lizbońskiego, innymi aktami prawa europejskiego – i są tylko medialnymi, nic nie znaczącymi zapisami.

Dawno nie spotkałem się z tak dobrą, prostą – a jednocześnie sensowną analizą. Warto ją przeczytać – nawet jak się ma inne zdanie, niż autor, co do samej ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego.

——————————————————————————————————

Co są warte poprawki PiSu ?

Poseł PiS z Torunia Zbigniew Girzyński opublikował na swoim blogu, zgłoszone przez jego partię poprawki do projektu Ustawy o ratyfikacji Traktatu z Lizbony. Opublikował je bez żadnego komentarza, a szkoda bo wymagają komentarza. Skoro jednak poseł Girzyński tego nie zrobił (rozumie, nie przystoi mu krytykować własnej partii). To zrobię to ja. Poseł Girzyński, opublikował to co chce zapisać PiS w ustawie w punktach od A do I. Więc po kolei.

    W punkcie A, PiS chce zapisać takie oto słowa: “Rzeczpospolita Polska jest i pozostaje suwerennym państwem, którego decyzje mają źródło w woli Narodu dotyczy to w szczególności decyzji o przystąpieniu Rzeczypospolitej Polskiej do Unii Europejskiej i kształcie jej członkostwa w tej organizacji międzynarodowej, a także o ewentualnym wystąpieniu z niej”. I już na początku jest pewien problem … bo Polska jest państwem niesuwerennym już od 1.05.04 r. gdy wstąpiła do UE, przekazują jej wykonywanie praw suwerennych w wielu ważnych dziedzinach niech obrazkiem tej “suwerenności” Polski po 1.05.04 będzie fakt iż bez zgody Brukseli Polska nie może nawet obwodnicy wybudować … Potem tą suwerenność sobie jeszcze ograniczyliśmy przyjmując ENA, choć był on sprzeczny z Polską konstytucją (co orzekł TK i kazał zmienić Konstytucję, co też uczyniono), wchodzą do Schengen (zrzekliśmy się suwerennej polityki wizowej i azylowej).Traktat tylko ten stan utraty suwerenności utrwali i jeszcze bardziej pogłębi. Taka jest prawda … ale widać w PiS o tym nie wiedzą, nie znają też definicji suwerenności. Potem mamy coś o woli Narodu, cóż jakoś w sprawie Traktatu Lizbońskiego nikt w referendum się Narodu pytać nie chce. A znacząco zmienia on warunki naszego uczestnictwa w UE. Jest też o poprzednim unijnym referendum … i cóż tu nie można mówić o świadomej decyzji gdy propagandyści prounijni mieli 90 % czasu i kasy zaś eurosceptycy - 10 %. O świadomym wyborze można by mówić przy podziale czasu i funduszy pół na pół. A fragmencik o wystąpieniu z UE po prostu cudo … jest to tam zapisane, ale taka uwaga historyczna z USA też stany mogły wystąpić… niektóre nawet to spróbowały w połowie XIX w zrobić. A jak w ZSRR ładnie była opisana procedura występowania, a w ogóle tam to wszyscy byli woli i suwerenni…

    Dalej w punkcie B, następuje coś co każe zadać sobie pytanie, nie tylko o to, czy w PiSie znajduje się jakiś prawnik, a choćby i student prawa. Bo tu odpowiedź mogłaby być tylko przecząca. Ale czy jest tam ktoś kto kiedykolwiek miał w ręce konstytucję RP lub może czytał gazety … bo i to jest kontrowersyjne. Oto co stworzył tam PiS (wg. wersji podanej przez prawnika posła Zbigniewa Girzyńskiego): “Przepisy Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, która jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej, z racji jej nadrzędnej mocy prawnej, korzystają z pierwszeństwa obowiązywania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i stosowania przez wszystkie jej władze publiczne przed postanowieniami umów międzynarodowych oraz aktów wydawanych na podstawie tych umów przez organizacje międzynarodowe, w tym przed Traktatem z Lizbony, Traktatem o Unii Europejskiej i Traktatem ustanawiającym Europejską Wspólnotę Energii Atomowej oraz przed każdym aktem powstałym na podstawie tych Traktatów lub obowiązującym na mocy tych Traktatów”. No i jest problem, bo o ile faktycznie jeżeli chodzi o zwykłe umowy tak jest. To z prawem Unii Europejskiej i wymienionymi traktatami sprawa ma się nieco inaczej … Już teraz bowiem UE i jej Trybunał twierdzi jakoby prawo europejskie stało w dziedzinach kompetencji Unii ponad prawem krajowym także rangi konstytucyjnej… a Traktat Lizboński wyraźnie tenże prymat prawa europejskiego nad krajowym potwierdza. Mogliby jednak w PiS doczytać to sobie, a nie głupoty wypisywać. Prezydent zaś mógłby czytać to co podpisuje … niektórzy czytają nawet zwykłe umowy na dostawę internetu… Aha jeżeli jakiś urząd w Polsce robiłby tak jak to pisze w punkcie B, to Polska narażałaby się na odpowiedzialność finansową z tytułu łamania prawa UE…W skrajnym zaś wypadku zawieszenie w prawach członka Unii.

    W punkcie C zapisano: “Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej zawiera odwołanie do chrześcijańskiego dziedzictwa Narodu, mające istotne znaczenie także w okresie członkostwa Rzeczypospolitej Polskiej w Unii Europejskiej”. Cóż będzie mieć takie samo znacznie, jak i całe polskie prawo z konstytucją włącznie po 1.01.09 tj. będzie je mieć o tyle o ile nie będzie to sprzeczne z byle europejską ustawa ramową (teraz dyrektywa) lub ustawą europejską (teraz rozporządzeniem). No, ale zapisać sobie można, a niech się naiwni cieszą … a my jeszcze pokażemy jak to bronimy tradycji chrześcijańskiej i cenimy tysiącletnie dzieje Polski.

    Potem następuje punkt D: “Podpisując Traktat z Lizbony, Państwa Członkowskie Unii Europejskiej odstąpiły od koncepcji ‘Konstytucji dla Europy’”. I znów coś z cyklu PiS sobie a rzeczywistość sobie … czy rzeczywiście jest tak jak stoi w punkcie D, Traktat Lizbońskie to de facto w 98 % Eurokonstytucja i nie tylko odrażający, brudni i źli eurosceptycy tacy jak Vaclav Klaus “Zmiany są jedynie kosmetyczne, podstawowy dokument jest ten sam” tak twierdzą, ale i prawdziwi Europejczycy. Oddajmy więc głos prawdziwy Europejczykom: Angela Merkel “Istota konstytucji jest zachowana. Taka jest prawda.”, Jose Louis Zapatero “Zachowaliśmy każdy istotny punkt konstytucji”, Valery Giscard d’Estaing “Ten tekst jest faktycznie powtórzeniem wielkiej części istoty konstytucji”, Andreas Fogh Rasmussen “Zniknęły wszystkie elementy symboliczne, zostało to co najważniejsze, sam rdzeń”. Tyle cytatów z Europejczyków. Więc wbrew temu co twierdzi PiS nikt z eurokonstytucji nie zrezygnował, tylko przepycha ją tylnymi drzwiami. A PiS udaje, że jest inaczej niż jest aby pokazać jak to nie łamie własnego programu gdzie zapisany ma sprzeciw wobec Eurokonstytucji.

    Zbliżamy się do punktu D, ten co prawda w oderwaniu od rzeczywistości nie przebija punktu B, ale się do tego zbliża: “Traktat z Lizbony nie daje podstaw do wykładni, która dopuszczałby, aby w ramach instytucji Unii Europejskiej były podejmowane jakiekolwiek działania uszczuplające suwerenność Państw Członkowskich, godzące w ich narodową tożsamość lub szkodzące ich słusznym interesom narodowym”. A w Traktacie Lizbońskim, mamy podział kompetencji na przysługujące wyłącznie Unii Europejskiej, dalej na takie w których Unia się z państwami dzieli i dodatkowo Unia może sobie przejąć jakieś kompetencje od państw jeżeli uzna, iż służy to realizacji celów Unii (a oddać swoich nie może…). Jak wiadomo państwo nie może podejmować działań szkodzących realizacji celów Unii. Innymi słowy PiSowski niewiążący prawnie zapis, sobie a Traktat Lizboński sobie. Unia z samej swej istoty tą suwerenność ogranicza już teraz. A po 1.01.2009 jeżeli Traktat w życie wejdzie w ogóle stanie się ona fikcją i to zdanie z punktu D, temu nie zapobiegnie.     Dalsze punkty F-G jakie PiS chce dopisać do Ustawy upoważniającej Prezydenta do ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego, dotyczą Karty praw podstawowych Unii Europejskiej. Prawo i Sprawiedliwości oraz prezydent Lech Kaczyńskie deklarują się jako przeciwnicy tego dokumentu stanowiącego integralną część Traktatu Lizbońskiego. I aby się spod niego wyłączyć dołączyli się do Protokołu Brytyjskiego … i tu pojawia się pewien problem. PiS i prezydent Kaczyński głoszą jakoby w ten sposób Karta praw podstawowych UE, w ogóle w Polsce nie obowiązywała. Tak nie jest, PiS okłamuje tu swoich wyborców. Protokół Brytyjski dotyczy bowiem praw pracowniczych i ekonomicznych znajdujących sie w rozdziale IV Karty praw podstawowych, cała reszta zaś i w Polsce i Wielkiej Brytanii obowiązuje.

    Widać to, zresztą w punktach proponowanych przez PiS. Oto w punkcie F czytamy: “Karta praw podstawowych Unii Europejskiej w żaden sposób nie narusza prawa Rzeczypospolitej Polskiej do stanowienia prawa w zakresie moralności publicznej, prawa rodzinnego, a także ochrony godności ludzkiej oraz poszanowania fizycznej i moralnej integralności człowieka, co zostało potwierdzone w Deklaracji Rzeczypospolitej Polskiej dołączonej do Traktatu z Lizbony.” Jak wiadomo Brytyjczycy nie obawiali się o prawo w zakresie moralności, rodziny, ochrony godności człowieka … postęp na wyspach kwitnie w najlepsze i Unia temu dopomagać nie musi. Wyłączenie się więc od mogących zostać postępowo zinterpretowanych zapisów Brytyjczyków nie interesowało ich interesowała gospodarka i kwestie praw pracowniczych. Więc w protokole brytyjskim tego nie ma. Prezydent Kaczyński, nie potrafił/nie chciał wynegocjować wiążącego prawnie protokołu do Traktatu Lizbońskiego, złożył więc tylko nie wiążąca prawnie deklarację (podobną do tej jaką Polska złożyła do Traktatu Akcesyjnego, gdy tymczasem Malta wtedy wynegocjowała sobie wtedy protokół w sprawach moralnych). Kwestie moralności nie są więc wcale zabezpieczone, bo jak już nadmieniłem deklaracja nie jest prawnie wiążąca.

    Idźmy jednak dalej w PiSowskie punkty dotyczące Karty Praw Podstawowych . Oto punkt G, mówi w jaki sposób Polska miałaby zrezygnować z uczestnictwa w protokole włączającym stosowanie IV rodziału Karty praw podstawowych UE - dotyczącego praw socjalnych i pracowniczych (analogicznych, zresztą jak te znajdujące się w Polskiej Konstytucji i podpisanych przez Nas umów międzynarodowych z tego zakresu): “Istotnie wiążące ustalenia co do zakresu związania Rzeczypospolitej Polskiej Kartą praw podstawowych Unii Europejskiej zawiera Protokół w sprawie stosowania Karty praw podstawowych do Polski i Zjednoczonego Królestwa, dołączony do Traktatu Lizbońskiego, a jakiekolwiek ewentualne poszerzenie owego zakresu w przyszłości wymagałoby zachowania trybu, jakiego Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej wymaga w przypadku przekazania organizacji międzynarodowej kompetencji organów władzy państwowej w niektórych sprawach”. Potem wczytując się w punkt H, można stwierdzić, że PiS chyba na oczy nie widział tego z czego stosowania Polska na mocy protokołu się wyłączyła: “Protokół w sprawie stosowania Karty praw podstawowych do Polski i Zjednoczonego Królestwa, dołączony do Traktatu Lizbońskiego, uniemożliwia skuteczne pozywania Rzeczypospolitej Polskiej, osób fizycznych oraz osób prawnych w oparciu o przepisy Karty praw podstawowych, w tym w sprawach majątkowych dotyczących nieruchomości położonych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.” Akurat rozdział IV o tym nie traktuje, co do nieruchomości jak najbardziej będzie się można na KPP powoływać. Nie będzie się można na nią powoływać w kwestii praw socjalnych i pracowniczych przed sądami …

    A na koniec chcąc chyba pobić rekordy absurdy PiSowcy w punkcie I piszą: “W Deklaracji Rzeczypospolitej Polskiej dotyczącej Protokołu, o którym mowa wyżej, Rzeczpospolita Polska oświadczyła, że ze względu na tradycje ruchu społecznego ‘Solidarność’ i jego znaczący wkład w walkę o prawa społeczne i pracownicze, w pełni szanuje prawa społeczne i pracownicze ustanowione prawem Unii Europejskiej, w szczególności prawa potwierdzone w tytule IV Karty praw podstawowych Unii Europejskiej”. Tłumacząc z PiSowskiego na polski - Polska dołączyła się do protokołu brytyjskiego, wyłączając się spod zapisów rozdziału IV Karty praw podstawowych UE, po czym złożyła niewiążącą prawnie deklarację, że będzie ich jak najbardziej przestrzegać. Powstaje więc pytanie po co Polska przyłączała się do protokołu brytyjskiego ? Skoro zapisy spod, których się wyłączył chce stosować. I dlaczego PiS chce ustanowienia tak skomplikowanej procedury rezygnacji z protokołu brytyjskiego skoro prawa tam zapisane z powodu tradycji “Solidarności” nie budzą ich obiekcji ?

I to już koniec, wniosku końcowego nie będzie. Tekst i tak jest już obszerny. Niech wniosek wyciągną sobie sami czytelnicy. Co są warte poprawki PiSu i kogo ta partia chce oszukać za ich pomocą.

 

[Źródło: Jewropejczyk]

Written by Azrael

marzec 15, 2008 @ 19:00

4 Responses to 'Artykuł przeciwnika'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to 'Artykuł przeciwnika'.

  1. Może po prostu Ojciec Dyrektor nie załapie sensu manewrów dla pozoru i podniesie kolanko z grdyki Słoneczka PiS?

    PETREL

    15 mar 08 at 19:28

  2. Pełna zgoda, sensu w tych poprawkach zbyt wielkiego nie ma.

    Ale odnośnie punktu “B” sprawa wcale nie jest taka prosta. Zgodnie z konstytucją (art. 91) “umowa międzynarodowa ratyfikowana za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie ma pierwszeństwo przed ustawą, jeżeli ustawy tej nie da się pogodzić z umową.
    Jeżeli wynika to z ratyfikowanej przez Rzeczpospolitą Polską umowy konstytuującej organizację międzynarodową, prawo przez nią stanowione jest stosowane bezpośrednio, mając pierwszeństwo w przypadku kolizji z ustawami”
    . Tak więc umowy ratyfikowane za zgodą wyrażoną w ustawie oraz przepisy stanowione przez organizację międzynarodową (np. UE) mają pierwszeństwo w kolizji z polskimi ustawami. Ale - w ocenie TK - nie mają one pierwszeństwa przed polską konstytucją:

    “Sama koncepcja i model prawa europejskiego stworzyły nową sytuację, w której obowiązują obok siebie autonomiczne porządki prawne. (…) Występowanie względnej autonomii porządków prawnych, opartych na własnych wewnętrznych zasadach hierarchicznych, nie oznacza braku wzajemnego oddziaływania. Nie eliminuje też możliwości wystąpienia kolizji między regulacjami prawa wspólnotowego a postanowieniami Konstytucji. Ta ostatnia sytuacja wystąpiłaby wówczas, gdyby miało dojść do nieusuwalnej sprzeczności pomiędzy normą Konstytucji a normą prawa wspólnotowego i to sprzeczności, której nie można eliminować przy zastosowaniu wykładni respektującej względną autonomię prawa europejskiego i prawa krajowego. Sytuacji takiej wykluczyć nie można, ale może ona - z uwagi na wspomnianą już wspólność założeń i wartości - pojawić się wyjątkowo. Taka sprzeczność nie może być w polskim systemie prawnym w żadnym razie rozwiązywana przez uznanie nadrzędności normy wspólnotowej w relacji do normy konstytucyjnej. Nie mogłaby też prowadzić do utraty mocy obowiązującej normy konstytucyjnej i zastąpienia jej normą wspólnotową ani do ograniczenia zakresu stosowania tej normy do obszaru, który nie został objęty regulacją prawa wspólnotowego. W takiej sytuacji do polskiego ustawodawcy należałoby podjęcie decyzji albo o zmianie Konstytucji, albo o spowodowaniu zmian w regulacjach wspólnotowych, albo - ostatecznie - decyzji o wystąpieniu z Unii Europejskiej. Decyzję tę winien podjąć suweren, którym jest Naród Polski, lub organ władzy państwowej, który w zgodzie z Konstytucją może Naród reprezentować.
    Normy Konstytucji w dziedzinie praw i wolności jednostki wyznaczają minimalny i nieprzekraczalny próg, który nie może ulec obniżeniu ani zakwestionowaniu na skutek wprowadzenia regulacji wspólnotowych. Konstytucja pełni w tym zakresie swą rolę gwarancyjną, z punktu widzenia ochrony praw i wolności w niej wyraźnie określonych, i to w stosunku do wszystkich podmiotów czynnych w sferze jej stosowania. Wykładnia „przyjazna dla prawa europejskiego” ma swoje granice. W żadnej sytuacji nie może ona prowadzić do rezultatów sprzecznych z wyraźnym brzmieniem norm konstytucyjnych i niemożliwych do uzgodnienia z minimum funkcji gwarancyjnych, realizowanych przez Konstytucję. Trybunał Konstytucyjny nie uznaje więc możliwości zakwestionowania mocy obowiązującej normy konstytucyjnej przez sam fakt wprowadzenia do systemu prawa europejskiego sprzecznej z nią regulacji wspólnotowej.
    (Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 11 maja 2005r, K. 18/2004).

    Pozdrawiam i przepraszam za przydługi cytat.

    Quake

    16 mar 08 at 1:29

  3. Jestem przeciwny uszczuplaniu suwerenności RP. Służy to bowiem dominacji silnych, np. dominacji rosyjsko-niemieckiej na kontynencie europejskim. Zależy na tym Rosji, która podobnie jak w I poł. XIX w., gdy istniało kilkadziesiąt państw i państewek niemieckich, dąży do atomizacji Europy (powstawanie nowych quasi-państw, najlepiej z silnym garnizonem rosyjskim, np. w Kosowie, ale także gdzie indziej na Bałkanach i nie tylko) - w myśl zasady ‘divide et impera’. Nasza przyszłość w przeciwstawieniu się tej atomizacji, w sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi. Precz z totalitaryzmami i post-totalitaryzmami. Dlatego powinniśmy wspierać Braci, obalić w wyborach Tuska (wygrał tylko z 6% przewagą zawracając w głowie niedoinformowanym), owszem przyjąć Traktat, ale na naszych warunkach, w innym wypadku zmieść Traktat w referendum ludowym. Niezorientowanym polecam dzieło: Anatolij Golicyn “Nowe kłamstwa w miejsce starych”, wydała: Słuba Kontrwywiadu Wojskowego, Warszawa 2007 r., str.559; książka dostępna w SKW lub w sieci (łatwo znaleźć przez Google’a). Golicyn pokazuje konsekwencję w dezinformacji strategicznej Kremla na drodze do podporzadkowania sobie Europy (i świata). Pozdrawiam.

    West, John West

    16 mar 08 at 10:52

  4. W książce Golicyna brakuje 26ego rozdziału. Ktoś wie dlaczego? Dysponuje nim ktoś?

    Bronek

    26 mar 08 at 20:06

Leave a Reply