Umizgi Jarosława Kaczyńskiego do inteligenta

Nie czekałem, ale się doczekałem.
Jarosław Kaczyński rozpoczął odzyskiwanie inteligencji, próbując przedstawić coś na kształt programu, a może idei, coś na kształt programu walki o dusze… a wyszło – jak zwykle. I tego się spodziewałem. Znów mogłem się poczuć jak za dawanych, dobrych lat, czyli jak za czasów towarzysza „Wiesława”, dla którego inteligencja nie była pojęciem klasowym, bo pojęcie walki klas wykluczało taką klasyfikację, lecz była „warstwą”, w ramach zjednoczonego, ludowego społeczeństwa.
Zanim przystąpiłem do tej krótkiej analizy, postanowiłem sobie przypomnieć, jak kształtuje się poparcie dla towarzysza… pardon, Pana Kaczyńskiego, wśród inteligencji.
Biorąc pod uwagę wyniki ostatnich wyborów i przyjmując, że inteligencja to ludzie wykształceni, dobrze sytuowani, młodzi i w średnim wieku, mieszkańcy miast – czyli kształtująca się klasa średnia – otrzymałem dane, że Platforma Obywatelska wygrała w tym środowisku z PiS mniej więcej 2 : 1. Dodając do tego głosy oddane ma LiD – porażka PiS jest jeszcze bardziej znacząca. A sam wynik wyborczy PiS wśród inteligencji jest poniżej całościowego wyniku tego ugrupowania – i to dość znacznie.
Oznacza to ni mniej, ni więcej, że Prawo i Sprawiedliwość nie jest partią inteligencji.
Te uwagi należy uzupełnić o wiedzę na temat aktualnego stanu partii. Jest ona, jak ktoś ładnie napisał, partią monolitu. Partią jedności, partią jednej myśli. Ja bym to określił – partią jedynej słusznej myśli swojego wodza. Ostatnie wolne myśli inteligenta w tej partii, siedzą w ostatnim rzędzie ławy sejmowej, pod postacią Ludwika Dorna. Nie ma konserwatystów, nie ma nurtu liberalnego, nie ma żadnego nurtu ideowego w tej partii – jest tylko „ferment intelektualny”, emanujący z głów Brudzińskiego, Gosiewskiego, Putry, czy niepokojąco szybko upodabniającego się do reszty towarzystwa, młodego Mariusza Kamińskiego.
Przejdźmy do dostępnego nam materiału z konferencji “Polska inteligencja a życie publiczne po wyborach 2007″, zorganizowanej przez profesora Ryszarda Legutkę, w warszawskiej Akademii Muzycznej.
Otóż Jarosław Kaczyński widzi konieczność “przełamania kryzysu polskiej inteligencji”, “zburzenia murów” i nadania inteligencji nowej formuły.
I w tych krótkich słowach znajdujemy cały sens tego, o co Kaczyńskiemu chodzi. Jemu nie chodzi wcale o inteligencję, jako grupę społeczną, jako środowisko, które będzie popierało jego, jego program społeczny, program polityczny dla państwa i obywateli. Jemu w dalszym ciągu marzy się ukształtowanie „nowego człowieka”, nowego Polaka i inteligenta, który będzie myślał tak jak on, który będzie działał w ramach JEGO programu. Potwierdził to słowami, że istnieje konieczność przedstawienia nowej formuły polskiej inteligencji.
Kaczyński stwierdził, „że można myśleć inaczej, niż to jest w tej chwili powszechnie przyjęte, narzucane”, nie widząc jednocześnie, że to właśnie on próbuje narzucić nowe schematy myślenia, a właściwie – stare schematy, które już dawno przeszły do lamusy i myśli społecznej i doktryn politycznych.
Była słowa o kryzysie polonizmu, były hasła o utracie tożsamości i przynależności narodowej, bez uzasadnienia, na czym ma polegać ten kryzys i te zagrożenia. Kaczyński stawia się w pozycji tego jedynego, który m decydować, kto jest dobrym Polakiem.
To nie pierwsza tego rodzaju próba „odzyskania inteligencji” – i nie ostatnia, po Jarosław Kaczyński zapowiada powołanie wielkiego kongresu polskiej inteligencji, oczywiście – pod auspicjami swojej partii.
Warto może sobie przypomnieć może, co nam do tej pory prezes Prawa i Sprawiedliwości proponował.
Na kongresie partyjnym w lecie 2006 roku, w Łodzi, Jarosław Kaczyński powiedział, że PiS nie jest nie jest partią antyinteligencką. Zaproponował, aby inteligencja włączyła się w tworzenie nowego państwa, państwa republikańskiego. Stwierdził, że do budowy tego nowego państwa jest konieczne stworzenie nowego inteligenta. Takiego, który będzie podzielał poglądy i ideały tworzonej z mozołem i w pocie czoła IV RP. Zapachniało to już wtedy ideą „nowego człowieka”, ze starych, dobrych czasów komunistycznych.
Dyskusja na tamtym kongresie toczyła się także w trakcie prac „programowych”. Kazimierz M. Ujazdowski, obecny dysydent i odszczepieniec, doszedł wtedy do odkrywczego wniosku, że silne państwo nie przeszkadza państwu obywatelskiemu. Jak to państwo obywatelskie się miało realizować – tego już nie znaleźliśmy w materiałach po tamtym kongresie. . Na obrzeżach obrad toczyły się dyskusje i debaty pisowskich ideologów, jeden z nich stwierdził, że polskie elity zostały kupione za mieszkania i przywileje – i tylko ta część, wierna PiS, jest bez skazy.
Już wtedy, w 2006 roku, widać było wyraźnie, że inteligencja była potrzebna tylko jako kwiatek do kożucha – uważano, że wyborów nie wygrywa się głosami inteligencji, lecz głosami tych, którym można sprzedać hasła bez pokrycia.
Program dla inteligencji, program dla młodzieży, wszystkie programy tworzone w głowie Jarosława Kaczyńskiego – to tylko słowa, beż żadnej zawartości intelektualnej, bez spójnej myśli przewodniej, to tylko mity.
Mitem w całości był program tak zwanej IV RP.
Ten projekt, budowany przez historyka – amatora, Kaczyńskiego, i niedowarzonego socjologa, Ludwika Dorna, był zbitką różnych teorii post piłsudczykowskich, endeckich, zabarwionych hasłami narodowo – katolickimi. Na to wszystko narzucona jest fascynacja Kaczyńskiego gaullizmem i podlane to jest sosem populizmu. A do realizacji tego „czegoś” mają służyć tanie socjotechniczne metody.
Prawdziwa inteligencja, która ma przygotowanie intelektualne – czegoś takiego nie „kupuje”. Dla niej ważne jest to, co w przyszłości – a nie wieczne oglądanie się za siebie i budowanie projektów społecznych na bazie starych, zgranych teorii politycznych, wielokrotnie przemielonych – i nie przystających do nowoczesnego państwa w Europie XXI wieku.
Na mit IV RP składały się inne, pomniejsze, takie jak mit taniego państwa, solidarnego państwa, państwa „oddanego” obywatelom. Były to wszytko tylko słowa, takie intelektualne wydmuszki, które po jakimś czasie śmierdziały populizmem i były strawne tylko dla wyborców Prawa i Sprawiedliwości i pozyskanego elektoratu Samoobrony i Ligii Polskich Rodzin.
Jednym z elementów walki ideologicznej była tak zwana „polityka historyczna”, zapisana już w programie wyborczym Prawa i Sprawiedliwości, jeszcze w 2005 roku. Ta polityka miała być jednym z fundamentów tworzenia IV RP. I był realizowana, miała wpływ zarówno na polską politykę zagraniczną, jak i na wewnętrzne relacje, szczególnie pomiędzy PiS a społeczeństwem.
Polityka historyczna została substytutem dyskusji o rozwoju Polski, epigonistycznie czerpała z różnych doktryn politycznych, tkwiących korzeniami w wieku XIX.
Prawdziwa polityka historyczna miała być realizowana także w innych sferach. Dotyczyła ona czasów współczesnych, tej wstrętnej III Rzeczpospolitej – oraz oczywiście – czasów PRL.
Wszelkie ustawy dezubekizacyjne, dekomunizacyjne, lustracja, które były kwintesencją polityki braci Kaczyńskich, miały na celu tylko jedno – takie pokazanie tamtych czasów, żeby wszystkim tym, którzy popierali rządy Prawa i Sprawiedliwości – wydawało się, że to nie oni w nich żyli, ale jacyś mityczni, inni ONI. To nic innego, jak szukanie wroga, wmawianie społeczeństwu, że to oni są wszystkiemu winni, także są winni temu, że została zbudowana po roku ’89 demokracja, oczywiście – zła demokracja.
Naukowcy, lekarze, środowiska prawnicze – to byli najwięksi wrogowie władzy PiS – i obiekt ataku.
Polityka historyczna, która przybrała formę propagandy, wmawiała tym odrzuconym, że to oni ta zła inteligencja, ci naukowcy, którzy się nie chcą poddać lustracji – to oni są winni temu, że w Polsce są takie podziały.
Polityka historyczna była narzędziem, które jednoznacznie się kojarzy się inteligencji z totalitaryzmem i próbą zapanowania nad jego poglądami.
Jarosław Kaczyński nie ma nic do zaoferowania polskiej inteligencji. Nic co by było dla niej ciekawe, frapujące, nic co by przyciągało świeżością
Polski inteligent, to człowiek znający języki, mieszkający w dużym mieście albo za granicą, czytający prasę zachodnią i posługujący się Internetem i patrzący w przyszłość. Dla niego ważniejszy jest skok cywilizacyjny własnego kraju i swój osobisty rozwój – a nie resentymenty i tanie programy budowane na wadliwych i pustych przesłankach.
Polski inteligent myśli samodzielnie i nie da sobie narzucić ciasnego światopoglądu, swoistej monokultury ideowej i umysłowej. Dla niego otaczający świat jest wielobarwny – i wie, że nie na podziału na białe – czarne, że wszystko da się zadekretować tylko według jedynie słusznej linii moralnej. Wolność umysłu i analizy – to rzeczy, które wyróżniają prawdziwego polskiego inteligenta. I dlatego – nie kupił on polityki historycznej, zaproponowanej przez ideologów Prawa i Sprawiedliwości, Krasnodębskiego, Legutkę czy Zybertowicza, nie kupuje manichejskiego spojrzenia na Polskę lat dziewięćdziesiątych.
Polski inteligent nie boi się Świata – bo w przeciwieństwie do doktrynerów pisowskich, zna go i rozumie i potrafi z niego zaadaptować dobre, pozytywne wartości – tolerancję, otwartość światopoglądową, poszanowanie dla innych ludzi, kultur, religii. Dla niego Polska jest dobrem wszystkich obywateli. Nie ma podziału na „onych” i „nas”, jaki chciał zaszczepić Jarosław Kaczyński. Polska to dla inteligenta jeden obszar społeczny, dla którego rozwoju będzie pracowała – bez oglądania się na podziały, sztuczne, jakie chciano nam wpoić przez dwa lata rządów Prawa i Sprawiedliwości. I wie, że przyszłość kraju i jego obywateli zależy od tego, jak sprosta wyzwaniom nowoczesności, cywilizacji. A tego PiS na pewno nie zapewni.
Pamięć jest ważna i u człowieka wykształconego jest ona pojemna. Nie zapomni polski inteligent „wykształciucha”, „łże elit”, „lumpenliberałów” czy tego, że chciano go wziąć w „kamasze”.
Prawo i Sprawiedliwość i Jarosław Kaczyński nie mieli, nie mają – i nigdy nie będą mieli programu dla polskiej inteligencji. To wymaga wykształcenia, wiedzy, zrozumienia prądów naukowych i otaczającego Świata.
Trzeba sobie również zdać sprawę z tego, że Kaczyński nie rozumie i nie umie posługiwać się metodami nowoczesnymi współczesnego polityka – i inteligenta. Że metoda pisania programów, odwoływania się do starych projektów, pomysłów, resentymentów – skazuje go z góry na porażkę. Kaczyńskiemu i jego otoczeniu, jego partii brakuje po prostu zrozumienia, że inteligencja to także kwestia umiejętności nawiązywania relacji społecznych, na tworzeniu nowych kanałów komunikacji, na umiejętności przezwyciężania stereotypów i negatywnych emocji. Kaczyński nie widzi w dalszym ciągu, że zbudował sobie tak ogromny elektorat negatywny, właśnie wśród młodej inteligencji, klasy średniej, tego środowiska, które będzie kształtowało przyszłość Polski, że jego szanse na odbudowę poparcia są minimalne.
Polska inteligencja posługuje się rozumem – ale również emocjami. A Jarosław Kaczyński wzbudza emocje negatywne. I nie wiem ile i jak mocno chciałby walić głową w mur, jak przyznał na tej konferencji w Akademii Muzycznej, to to go odróżnia od Piłsudskiego, że tamten miał ideę, wizję, charyzmę i miłość do Polski – a Kaczyński ma tylko pustą zbitkę pojęciową w głowie.
Z Jarosławem Kaczyńskim u steru, Prawo i Sprawiedliwość ma małe szanse powrotu do władzy. Bez niego – jeszcze mniejsze.
To tragedia tej partii. Ale nie Polski.
Azrael













[...] Original post by Azrael [...]
Polityka » Blog Archive » Umizgi Jarosława Kaczyńskiego do inteligenta
marzec 2, 2008 at 12:09
PiS i inteligencja to klasyczny oksymoron.
Piłsudski, na którego powołuje się prezes, takiego osobnika wykopałby za drzwi.
vannelle
marzec 2, 2008 at 12:35
PAnie Jareczku ! Wal się Pan lewą ręką, a mnie i moją klasę społeczną zastaw Pan w spokoju, chociem tylko lumpeninteligent.
Lehoo
marzec 2, 2008 at 12:53
czytam od dłuższego czasu polskie blogi
od lewa do prawa
wpisy i dyskusje pod nimi
i odnoszę wrażenie, że polska inteligencja ma się coraz lepiej
mam nadzieję, że moje chciejstwo nie ma wpływu na to wrażenie
bo może to trochę wynik mojej ewolucji
ale widzę stały wzrost ilości wpisów i komentarzy przedstawiających własny, przemyślany przez siebie punkt widzenia oparty na własnej wiedzy, nie na narzuconej z góry linii myślenia
dotyczy to również tych, z którymi się nie zgadzam
bo z tak artykułowanymi poglądami można merytorycznie dyskutować
dobrze dla inteligencji, że internet jest – platforma do wymiany poglądów
niestety nie dla PiS – to jeden z powodów ich klęski
więc róbmy swoje…..
myślenie ma przyszłość
myślenie nie boli
w tym nadzieja dla Polski
Przyczynek
marzec 2, 2008 at 13:19
taka techniczny problem (nie pierwszy raz)
))))
wysyłam koment
WordPress mówi, że wystąpił błąd, radzi odświeżyć stronę i wysłać jeszcze raz
więc to robię
WordPress karci mnie za powtarzanie się
Przyczynek
marzec 2, 2008 at 13:25
Po nowym “inteligencie” o najwyższych standardach polonizmu, wyznaczonego przez wielkiego geniusza Mazowsza – tow Jarosława K. przyjdzie czas na ukształtowanie także nowych postaw patriotycznych – patrz Pawka Morozow i towarzysz inteligent Terlecki – lustrator własnego ojca. Potem przyjdzie pora na ukształtowanie nowego ludowego człowieka – na obraz i podobieństwo towarzysza Jarosława K – spieprzaj dziadu.
Khair el-Budar
marzec 2, 2008 at 14:54
Pamięć, jeśli nie jest zaburzona, przechowuje bardzo bardzo dużo informacji. Rozum podpowiada jak je wykorzystać. Na szczęście Jarosław Kaczyński jest już byłym premierem. Mam nadzieję, że nigdy, przenigdy, nie otrzyma już możliwości wciągania nas w chorą IV RP.
fizyk
marzec 2, 2008 at 15:23
I uwierzyć, że PiS zaczynał jako partia inteligencka. Potem jednak stwierdził, że tak się nie da wygrać wyborów i oborał kurs na ciemnego luda. Z jakieś dwa tygodnie temu dwóch gości radia Tok FM (nie pamiętam nazwisk) sformułowało dwie tezy: po pierwsze każdy ma w rodzinie i/lub wśród bliskich przyjaciół kogoś, kto popiera PiS oraz że niewielka grupka inteligencji, która ciągle popiera PiS łudzi się, że ta partia powróci do pierwotnej formuły, że ten idiotyzm, który prezentują od mniej więcej 2004 roku to tylko dla władzy. (to dopiero dziwne zestawienie – inteligent, który łudzi się, że PiS porzuci elektorat populistyczny).
“Ostatnie wolne myśli inteligenta w tej partii, siedzą w ostatnim rzędzie ławy sejmowej, pod postacią Ludwika Dorna.” – nie zgodzę się, ostatnie wolne myśli odeszły wraz z Zalewskim. Dorn jest tak wepchnięty pod but prezesa, że ta jego wolta była niczym innym jak rozkazem Jarosława Kaczyńskiego dla zmniejszenia wydźwięku decyzji Zalewskiego i Ujazdowskiego.
Daniel
marzec 2, 2008 at 17:16
->Khair
oszywizda, że standardy polonizmu i inteligencji wyznaczać według własnej miary będą… i robili to cały czas
póki przy władzy nie są – nie jest to niebezpieczne
a po konferencji w sprawie inteligencji jakoś spokojniejszy się czuję
że im do Władzy – coraz dalej
niezależnie co Wielcy Bracia wymyślą
standard polonizmu jest jeden
czujesz się Polakiem – no to nim jesteś, niezależnie ot tego, czy twa skóra jest biała, czarna czy zielona, niezależnie od tego kim był i co robił twój ojciec czy dziadek
standard inteligenta
też nieskomplikowany (choć wcale nie łatwy w realizacji):
zdobywać wiedzę i myśleć swoimi zdaniami
inteligentowi nikt nie narzuci “nowej formuły”
Przyczynek
marzec 2, 2008 at 20:17
->Daniel
mam inną dornową teorię
jego status w partii, to coś co z Sulejówkiem ma podobieństwo
i ma nadzieję na objęcie przywództwa w PiS-ie
Przyczynek
marzec 2, 2008 at 22:36
Szanowny Azrael i blogowicze!
przed jakimkolwiek ustosunkowaniem sie do tekstu drogiego nam autora ( widac swiezosc po urlopie ), siegnalem do kilku zrodlowych informacji na temat inteligencji, inteligentnosci i zwiazku z intelektem a czesciej jego ilorazem. I coz widze?
Iloraz inteligencji danego osobnika wcale nie musi byc wprost proporcjonalny do poziomu jego intelelktu, zdolnosci percepcyjnych. Powinno sie wprowadzic rozroznienie pomiedzy czlowiekiem wyksztalconym a posiadaczem dyplomu poswiadczajacego rzekome wyksztalcenie.
Nien bede sie wypowiadal na temat ostatnich wystepow publicznych Jaroslawa KAczynskiego, gdzy czasami patrzac na ten obraz widze bardziej wymowne krociutkie ruchy rak mowiace ( nie wiem narodzie co mowie, ale musze cos mowic), widze spiecie nerwowe i chec wyrzucenia z siebie prywmitywnego zartu, ironii i krytyki. Widze bardzo mizerny intelekt z ograniczonymi zdolnosciami percepcyjnymi i ten model stara sie pozyskac sympatei inteligencji szeroko rozumianej? Dobry zart ! no nie tymfa wart.
O jakiej inteligencji mozemy mowic? raczej o czlonkach PiS-u ulokowanych na pewnych uczelniach w Polsce, ktorzy tworza tzw. beton uniwersytecki, miernosc naukowa zeby nie pwiedziec beztalencie. Niestety w naszych polskich wyzszych uczelniach jest bardzo duzy procenta tzw. betonu. A skad sie on bierze? Moja odpowiedz jest pod dyskusje i nastepujaca:
1.poziom kandydatow na studia coraz nizszy. To ofiary stalych reform szkolnictwa (systemu edyukacji, zmian programowych).
2.prywatne uczelnie – ucieczka miernej kadry naukowej dla stworzenia sobie warunkow dla tzw. rostu w hiuerarchi naukowej najnizszym kosztem rzeczlowej i merytorycznej pracy naukowej, plus wyzsze dochody.
3.Zbyt duzo studentow co powoduje koniecznosc odejscia od pwenych zakresow programowych uszczuplajace wartsoci edukacyjne.
4.zancznie uszczuplone srodki finansowe i brak bodzcow i stymulacji rozwojowej.
5.w tlumie beznadzieji marnuje sie autentyczne talenty.
6.Dochody najmlodzszej kadry naukowej i dydaktycznej ( asystenci, doktoranci ) ponizej minimum socjalnego . ( sam bylem tego przykladem dlaetgo zrezygnowalem z dalszego udzialu w tzw. robieniu kariery naukowej w Polsce ).
7.Ilosc i jakosc prac naukowych publiokowanych rocznie w Polsce – na co .,.in. sygnowanych jest rocznie 2 mld zlotych z budzetu narodowego.
Odpowiadajac sobie na powyzsze pytania widzimy iz w istocie jest gdzie Jaroslawowi KLaczynskiemu znalezc posluch, lecz czy ta druga strona tego pragnie ? Czy chec z trzy lata powrotu na Urzed Premiera nie przeslania Kaczynskiemu ostatki zdrowego rozsadku?
Juz sie wypowiadalem w kilku miejscach polskiej inteligencji, narybek ewentualnych nastepcow na najwyzszych stanowiskach panstwowych nie nalezy do budujacego optymizm.Konkludujac wyrazam nastepujaca opinie.
1. Tusk na Prezydenta – NIE! , niech pozostanie Premierem!
2. Obaj Kaczynscy na out polityki i to dozywotnio.
3. Macierewicz i Ziobro przed Trybunal i wyroki za dzialanosc na szkode Panstwa min. 25 lat w Sztumie.
5.Koniecznosc zmian konstytucyjnych ,zreformowania systemu parlamentarnego w tym i samego Sejmu i Senatu.
6.Zbadanie przyczyn obnizenia poziomu edukacji i kwalifikacji kadry naukowo-dydaktycznej w polskicj wyzszych uczelniach. to problem rangi panstwowej, problem przyszlosci Polski.
Takimi jak J.Kaczynski raczej nie zaprzatac sobie glowy – to absolutnie puste miejsce!
Zapraszam do dyskusji
Roman Strokosz
marzec 2, 2008 at 22:51
Pojęcie ,,inteligent” zawarował PiS dla spolegliwych prof., dr., oraz spin-magików od socjotechniki. Reszta to lumpenproletariat i nasermaterialiści. Uczepieni mankietów ważniejszego brata przedstawiani są jako klasa, wszelka inna swołocz-to warstwy społeczne (wykształciuchy, łże-elity, ścierwojady) z metkami homosovieticus.
Porównując pobieżnie dorobek klasy i warstw nie można nie zauważyć, że przewartościowanie obu przez PiS jest chamskim zabiegiem, wcale a wcale nie służącym genetycznym patriotom. To nie pomyłka lecz świadomy zabieg skłócenia społeczeństwa. Bo czy kadzidło dla swoich a gest Kozakiewicza dla drugich, służy integracji gruntownie zantagonizowanego społeczeństwa? I czy kogokolwiek przekonuje?
Klasa nie ma klasy-takiej, by mogła prezentować lub inspirować. Warstwy wykształciuchów może ją posiadają, ale pozbawione głosu nie mogą nikogo reprezentować, a tym bardziej inspirować. Pierwszym brak samodzielności, drugim-odwagi; jedni deklasują się, drudzy-rozwarstwiają. Jednym słowem chwast polskiej inteligencji. Średnia wieku tych z lewa i tych z prawa tak koło 50-ki, tytuły uzyskane jeszcze za wrażego ancien regime’u . Pytam, co to za inteligencja, która pozwala trwale zaburzonemu osobnikowi wycierać sobą jego buty i gębę? Czyżby w ramach pokuty? Zakompleksieni przypiętymi łatkami homosovieticus boją się być Polakami? A co z samodzielnym myśleniem i braniem odpowiedzialności za kraj? Co z etosem IQ?
Ani ja warstwa, ani klasa. Żywioł zdeterminowany przez geny wspomagane memami po przyjściu na świat. Do genów nie mam zastrzeżeń-wybrały z puli jak mogły najlepiej. Co do memów-bez używania słów powszechnie uważanych za wulgarne-nie mogę nic cenzuralnego powiedzieć. Bo jeśli ich mać ma rodowód katolicyzmu albo kaczystowskiej falangi, to nasermater im. Nie życzę sobie, aby memy porośnięte w piołun, mech i szalej kształtowały moją świadomość. Wolę już klasowy obornik i rozwarstwiony kołchoz. Chociaż nie o tym marzę.
Żeby nie było tak poważnie-zasłyszany kawałek.
Zaburzony mówi do Perona;
–Podaj Martyni.
–Z lodem-pyta Peron.
–Tym razem bez loda.
Abulafia
marzec 2, 2008 at 23:24
Uwielbiam Wikipedie. Moze nie jest zawsze najbardziej obiektywnym i kompletnym zrodlem wiedzy o swiecie. Odzwierciedla ona jednak poziom naszej wiedzy o nas. I tu przejdzmy sobie do inteligencji.
Dziwna rzecza jest ta inteligencja. Jako pojecie ma dwa znaczenia, jest to albo okreslenie szczegolnej sprawnosci umyslowej (np. sztuczna inteligencja, inteligencja plynna badz kognitywna) lub tez jest to niezbyt precyzyjne pojecie warstwy spolecznej w XIX wiecznej Rosji i kilku panstwach bedacych pod jej wplywem.
Nie bez kozery znajdziemy w Wiki definicje pierwszego pojecia w kazdym z ponad 120 jezykow Wiki. Inteligencja jako warstwa zdefiniowana jest w wydaniu rosyjskim, ukrainskim, polskim, czeskim i bulgarskim. A w angielskiej wersji brzmi to np. tak:
The intelligentsia (from Russian:[1][2] интеллигенция from Latin: intelligentia) is a social class of people engaged in complex mental and creative labor directed to the development and dissemination of culture, encompassing intellectuals and social groups close to them (e.g., artists and school teachers). The term has been borrowed from the Russian language, a transliteration of “интеллигенция”. Initially the term was applied mostly in the context of Russia and later Soviet Union, and had a narrower meaning based on a self-definition of a certain category of intellectuals.
W niemieckiej dla odmiany tak:
Das Wort Intelligenzija (russisch интеллигенция) steht für die gesellschaftliche Kategorie der Intelligenzler-Berufsgruppen, vornehmlich in Russland bzw. der UdSSR; abhängig von genaueren Begriffsabgrenzungen ergeben sich wesentliche Unterschiede zum Konzept des Intellektuellen. Auf Deutsch werden auch die synonymen Begriffe russische Intelligenz oder schlicht Intelligenz verwandt, auch die englische Transkription Intelligentsia wird manchmal in deutschen Texten benutzt.
Erfunden wurde der Begriff in den sechziger Jahren des 19. Jahrhunderts vom russischen Publizisten Pjotr Dmitrijewitsch Boborykin.
Francuz natomiast dowie sie ze:
Dans sa signification initiale, intelligentsia correspond une certaine classe d’intellectuels en Pologne et en Russie au XIXe siècle.
Pozostanie dla mnie zagadka, dlaczego to rosyjskie pojecie to zrobilo w naszym kraju az taka kariere. Niektorzy siegaja nawet do pism Karola Libelta aby uzasadnic istnienie tego wytworu mysli publicystycznej carskiej Rosji w naszym kraju.
I dlatego Azrael – zastanowmy sie czasem wszyscy razem jakiego jezyka uzywamy i do jakiego nasze postrzeganie swiata jest pochodna kalek jezykowych powielanych mniej lub bardziej bezrefleksyjnie od dziesiecioleci. Nie wiem o co walczy Kaczynski. Wiem, ze w Polsce nie istnieje zadna inteligencja jako samozwancza warstwa spoleczna mimo iz gomulkowska mantra o inteligencji pracujacej w sojuszu z ludzmi pracy miast i wsi nadal pokutuje. Sa ludzie wyksztalceni i niewyksztalceni. Sa rodacy glupi i pozbawieni wyobrazni oraz madrzy. Sa obrotni i nieporadni, odwazni i przestraszeni. Sa otwarci na swiat i zyjacy na wlasne zyczenie z klapami na oczach. Za drzwiami z napisem Inteligencja nie ukrywa sie nic. Pokoj jest pusty. Nie ma zadnych wspolnych cech ktore uzasadnialy by stosowanie tego kwalifikatora do opisu polskiego spoleczenstwa. Poza checia udzialu w dyskusji obojetnie na jakikolwiek temat.
rmstemero
marzec 3, 2008 at 10:45
Bardzo mi blisko do poglądów rmstemero (w ramach autoreklamy: popełniłam tekst w podobnym duchu merrygoround.blox.pl). PiS ewidentnie próbuje podzielić budżetówkę, szczególnie akademicką, wydzielając z niej grupę ideologów IVRP. Tylko tyle i aż tyle, bo jednak do krakowskiej akademii muzycznej zjechało podobno 500 osób. Niestety. Są to ludzie, którzy jakiś wpływ na kształtowanie młodych ludzi mają. A z Krakowa, nawet przy bardzo pobieżnym wysłuchaniu relacji, można było wyłowić kilka groźnych akcentów. Np. o obronie polonizmu. Strasznie mi to zabrzmiało w rocznicę pamiętnego 1968. Pozdrawiam.
never6
marzec 3, 2008 at 21:27
zjazd “inteligencji PiS” odbył się oczywiście w Warszawie, nie Krakowie, gdzie zdaje się planują zwołać jeszcze większą ideologiczną fetę. n
never6
marzec 4, 2008 at 0:13
Mnie również budzenie nastrojów nacjonalistycznych wydaje się wyjątkowo obrzydliwe, w dodatku dziwnie mi współgra z wędrówką po kraju niejakiego Nowaka, profesora ponoć.
Muszę też przyznac rację Rmstemero. Kiedyś dostałam na tym blogu od niego po łapach za tę “inteligencję”. Trochę się po cichu do siebie śmiałam z takiego “czepiania” się nomenklatury. Dla mnie był to wygodny jednowyrazowy skrót na określenie ludzi wykształconych (przy tym myślałam raczej o stanie umysłów, niż o formalnym wykształceniu), ciekawych świata, otwartych, bez narodowych kompleksów. Kiedy słuchałam fragmentów wystąpień Kaczyńskiego i innych mówców na tym zjeździe, doszłam do wniosku, że nie miałam racji, to stare, gomułkowskie rozumienie terminu “inteligencja” wcale nie zanikło. Kaczyński wzorem naszych poprzednich władców usiłuje wyodrębnić jakąś klasę ludzi wykształconych, idących w zgodnym szyku i krzyczących “wodzu, ty nasz prowadź”, a to nie ma nic wspólnego z moim rozumieniem terminu “inteligencja”.
Tak więc Rmstemero, kłaniam sie, przepraszając za te uśmiechy.
Klara
marzec 4, 2008 at 0:21
@never6: gdy czytam o zjezdzie “inteligencji PIS” nie moge powstrzymac sie od usmiechu. Przypomina mi sie maslo beztluszczowe i szynka z drobiu. Jakos tak.
@klara: alez madame, po lapach? Ja? Jesli odniosla Pani takie wrazenie to ja powinienem przeprosic. Co niniejszym czynie.
Pozdrowienia
rmstemero
marzec 5, 2008 at 11:13