Azrael – zwykłe pisanie

Tomistyczny realizm jest walką przeciw wszelkiej samodzielności umysłowej - Kołakowski

Tarcza – właściwe proporcje i interesy

with 5 comments

Sprawa tak zwanej tarczy antyrakietowej powraca od kilkunastu miesięcy periodycznie na polską scenę polityczną i rozpala polskich komentatorów politycznych i samych polityków - nawet swego czasu wybitny „specjalista” Andrzej Lepper był łaskaw się na ten temat wypowiadać.

Nazwa „tarcza antyrakietowa” jest pojęcie, błędnym, bo to jest tak naprawdę GPALS, czyli Global Protection Against Limited Strikes – co jest pojęciem szerszym. Warto o tym wiedzieć i zwrócić uwagę na znaczenie w całym systemie układów radarowych – które mają znaczenie dużo większe niż systemy rakietowe.

System tarczy antyrakietowej składa się z dwóch elementów – wyrzutni rakiet, która ma być zlokalizowana w Polsce i systemu radarowego – w Czechach. I obydwa te systemy mogą doskonale pełnić funkcje obronne, ataku… jak i szpiegostwa. O tym się nie wspomina – a to jest sprawa równie ważna.

Przez 16 lat swojej wolnej państwowości Polska realizowała, w ramach swojego dobrze rozumianego interesu projekt europejski W latach 90 miejsce Polski zostało osiągnięte przez członkostwo w Unii Europejskiej, NATO, przez budowę bezpieczeństwa paneuropejskiego, przez dobrobyt ekonomiczny, którego źródłem są inwestycje europejskie i wejście w system wspólnego rynku. . Odnosiliśmy znaczne sukcesy międzynarodowe – Polska była silnym partnerem dla sąsiadów. I był postrzegana jako państwo przyjazne i racjonalne.
Europa ma swoją własna strategię bezpieczeństwa.

Europejska strategia bezpieczeństwa opiera się na takich trzech podstawowych zasadach, po pierwsze, zapobieganie konfliktom, po drugie, rozwiązywanie konfliktów formie dyskusji i po trzecie, budowanie bezpieczeństwa w oparciu o relacje wielostronne. Także z partnerami z poza Unii – czyli Rosją i USA.
To są kwantyfikatory bezpieczeństwa – w tym także Polski. System obronny NATO- jak do tej pory – doskonale nas chroni.

Polska dyplomacja za rządów ekipy Kaczyńskich odwróciła ten wektor polityki zagranicznej i bezpieczeństwa i postawiła na spodziewany, lecz jeszcze nie istniejący sojusz strategiczny z ekipą George’a W. Busha. Piszę specjalnie – administracją Busha – bo nie wiadomo, jaka polityka zagraniczna i militarna będzie obowiązywała za elekcji nowego prezydenta – a będzie to już za niecały rok. Kongres amerykański już obciął środki finansowe na instalacje w Europie, czołowy amerykański ekspert wojskowy, Michael O’Hanlon, wyraził kilka miesięcy temu opinię, że decyzja o rozpoczęciu budowy tarczy w Polsce może odwlec się aż do zmiany w Białym Domu.

W ostatnich tygodniach nastąpiło znaczne ożywienie tematu negocjacji polsko – amerykańskich.

W Polsce gościliśmy Daniela Frieda, zastępcę sekretarza stanu USA. Jego wizyta to szybka odpowiedź na polskie żądania faktycznych renegocjacji polskich warunków przystąpienia do amerykańskiego projektu. Polacy twardo postawili nowe warunki;

Te warunki to tarcza – ale finansowana przez Stany Zjednoczone, oraz udostępnienie Polsce nowoczesnych systemów ochrony przeciwlotniczej, THAAD lub nowej generacji Patriot. Bo jak słusznie zauważył minister obrony Bogdan Klich – tarcza sama w sobie, bez dodatkowej osłony – zwiększa zagrożenie naszego kraju. To jest powrót do prawdziwych negocjacji – a nie stania „na kolanach” przed Amerykanami.

Rząd Donalda Tuska, głosami ministrów Klicha i Sikorskiego krytycznie się wypowiadał o stylu i warunkach negocjacji prowadzonych przez rząd Kaczyńskiego. Polskie władze uważają, że Polska powinna uzyskać od USA rekompensatę wobec ewentualnego zmniejszenia bezpieczeństwa kraju po zainstalowaniu elementów tarczy. Oprócz wspomnianych systemów i finansowania budowy tarczy – mówi się też o prawdziwie partnerskiej umowie militarnej z USA – choćby takiej, jaką ma Turcja.

Nie bez znaczenia jest to również, że Czesi, po wizycie premiera Donalda Tuska w Pradze – również usztywnili swoje stanowisko w tej sprawie.

Pytanie o zasadność tarczy w Polsce zostaje jednak cały czas aktualne - po co nam ten pasztet ?

Zwolennicy twierdzą, że da nam to dostęp do najnowszej technologii amerykańskiej i pozwoli na dalszą modernizację polskiej armii… Jak ? Czy Polska stanie się mocarstwem rakietowym ? Czy może polscy żołnierze będą obsługiwać rakiety ? Nie sądzę. Jesteśmy wprawdzie „znaczącym sojusznikiem” ale nie na tyle aby dawać nam do ręki brzytwę. Nie słychać aby polskie instytuty badawcze były zaangażowane w sam projekt tarczy, choćby tak Przemysłowy Instytut Telekomunikacji, pracujący dla Boeinga. Więc może najpierw przypilnujmy spraw bieżących - a potem łapmy króliczka. Amerykanie nie wypełniają także swoich zobowiązań w ramach offsetu za myśliwce F16, nie opłaciło się nam, w żadnym wypadku wsparcie ich w Iraku.

Są tacy, którzy twierdzą, że stacjonowanie wojsk amerykańskich w Polsce w związku z tarcza poprawi nasze bezpieczeństwo. Oczywiście, sprawa ma głównie znaczenie polityczne i tu patrzmy co zyskujemy…i czy zyskujemy. Także ekonomicznie.

Eksterytorializm bazy USA nie chroni Polski przed ewentualnym uderzeniem wyprzedzającym na najważniejsze cele, w tym stolicę. Zwiększa również zagrożenie atakami terrorystycznymi – a więc nie zwiększa bezpieczeństwa kraju, lecz go dramatycznie pogarsza! Umieszczenie tarczy w Polsce, czyni z nas cel dla muzułmanów być może najważniejszy w Europie – i nie muszą oni przyjechać z Iraku, Iranu czy Arabii Saudyjskiej – przyjadą z Unii – Niemiec, Holandii. I nie muszą strzelać w naszą stronę rakietami – mogą ładunki, także mikro jądrowe – instalować w dowolnym punkcie.

Amerykanie mają zwyczaj, że nawet hamburgery i wodę ściągają ze Stanów, więc nie należy liczyć na większe profity. Mówi się cały czas, że Polska miałaby partycypować w części w kosztach instalacji.

Najważniejszym jednak problemem jest sprawa naszych relacji z Rosją. Od samego początku tego projektu twierdziłem, że bez udziału Rosji w dyskusji na temat tarczy – nie ma szans na powodzenie – jak i na poprawę relacji dwustronnych Polski z naszym wschodnim sąsiadem. Podobne stanowisko przyjął również minister Radosław Sikorski – który realizuje też w tej sprawie wytyczne NATO.

Rosja ma w obecnej chwili doskonałe wyniki gospodarcze – musi ten trend utrzymać – a może to tylko zrobić, zmieniając strukturę gospodarki – z surowcowej na industrialną – bo tylko to może podnieść poziom życia Rosjan . Do tego potrzebne są Rosji inwestycje zagraniczne, w tym amerykańskie – czyli know – how, co Amerykanie mają zawsze. Polska MUSI z Rosją uporządkować stosunki – bo docelowo to tam jest dla nas największy rynek zbytu na nasze towary. Jeżeli nie wejdziemy tam, to nasze miejsce zajmą za kilka lat Chińczycy i Hindusi… 2 najszybciej rozwijające się kraje. Nie jest w naszym interesie dalsze psucie sobie tam układów. Ropa i gaz jednak będziemy czerpać z stamtąd, niezależnie od dalszych zakupów Ryszarda Krauze.

Polska może stracić na bezpieczeństwie bezpośrednio, ponieważ. Rosja grozi, że wycofa się z traktatu o ograniczeniu zbrojeń konwencjonalnych (CFE). Na podstawie CFE NATO ma prawo do wizytowania baz rosyjskich. Rosja grozi także umieszczeniem rakiet średniego zasięgu w rejonie Kaliningradu i na południu Białorusi.

Polskie relacje z Rosją są ważne – ale jeszcze ważniejsze są relacje na linii USA – Rosja. Kilka miesięcy temu, w trakcie europejskiej wizyty Busha w Polsce doszło, jak pamiętamy do znacznego zaostrzenia relacji pomiędzy Rosją a USA.

Najpierw była propozycja Busha o podjęcie współpracy technicznej przy samym projekcie tarczy – w Pradze;
Następnego dnia – sygnał z Rostocku, że Putin jest gotów udostępnić swoją stację radarową na terytorium Azerbejdżanu, jako element składowy systemu przeciwko Iranowi – Rostock
A dzień później, w dniu wizyty G. W. Busha w Polsce, na Helu u prezydenta Kaczyńskiego - prasa rosyjska (”Kommiersant”) spokojnie, bez zawziętości na temat tego projektu zbrojeniowego, doniosła, że rozmowy bilateralne pomiędzy USA a Rosją – trwają… od dawna.

Polska „twardo” wtedy negocjowała z USA temat zasad instalacji systemów w Polsce oraz amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa. Tylko, że okazało się, że siedzimy przy stoliku negocjacyjnym, próbujemy coś ugrać… ale karty – trzyma ktoś inny.

Polska nie jest partnerem w tej grze. Jest tylko statystą, pionkiem, przedmiotem, którym się manipuluje.

Rojenia co poniektórych polityków, że Polska bierze udział w grze globalnej, że zawiera z USA pakt o charakterze strategicznym – należy traktować jak niewczesne żarty.

Dla USA partnerem jest Unia Europejska i sojusz NATO. Zwrócił na to uwagę w trakcie swojej wizyty w Polsce Zbigniew Brzeziński, który powiedział w trakcie panelu dyskusyjnego w Gdańsku, że w interesie Ameryki nie jest Europa słaba, zależna, lecz zjednoczony kontynent, którego wartości Ameryka podziela, z potencjałem i wolą do odgrywania decydującej roli w Świecie. Jako głównych partnerów Ameryki Brzeziński wymienił Wielką Brytanię, Francję i Niemcy… Nie Polskę.

W trakcie samego panelu padły również jednoznaczne sformułowania, że Polska będzie dla USA wartościowym partnerem tylko jako element silnej, zjednoczonej Europy o że to powinno być dla naszego kraju “jasnym drogowskaz geopolitycznym”.

Próby stworzenia w Polsce jakiegoś układu strategicznego z USA, mając za sąsiadów Niemcy i Rosję – partnerów wielokrotnie silniejszych, przede wszystkim ekonomicznie – i odseparowanie się w kwestii polityki bezpieczeństwa od Unii Europejskiej – to brak realizmu, głupota polityczna. I na dodatek – jest to element osłabiający naszą pozycję w Unii Europejskiej.

Polska, biorąc pod uwagę swój interes długoterminowy – powinna zrezygnować z pomysłu tarczy antyrakietowej i powinna jak najszybciej wzmocnić swoje relacje z resztą kontynentu. Chyba że tarcza zostanie elementem systemu paneuropejskiego bezpieczeństwa.

Wchodzenie w układ WOJSKOWY ze Stanami Zjednoczonymi i występowanie w ramach jej strategii militarnej – która jest modyfikacją strategii z lat pięćdziesiątych – strategii odpychania zagrożenia od jej terytorium – jest błędem.Program tak zwanej tarczy antyrakietowej jest programem OFENSYWNYM, w ramach globalnego systemu parasola rakietowego USA. To nie jest system ochrony Polski, nawet Europy. Tym bardziej, że w momencie dynamicznego rozwoju programów kosmicznych w Chinach i Indiach – traci ona rację bytu. Czynnikiem kształtującym doktryny – jest co raz mniej sprawa broni atomowej. Sami Amerykanie przyznają, że tarcza służy do ochrony nie tylko terytorium USA – ale również wojsk amerykańskich w różnych miejscach globu. Czyli, mówiąc wprost – amerykańskich interesów i sfer wpływów.

Sojusz z USA, w sytuacji awanturniczej polityki Georga W. Busha, nic Polsce dobrego nie przynosi. Kaczyńscy chcieli wykorzystać sprawę tarczy antyrakietowej do zaakcentowania swojej niezależności wobec Europy i jej instytucji. Chcieli pokazać, że nasza niezależna, patriotyczna polityka zagraniczna może być prowadzona POD PRĄD trendom europejskim.

Na szczęście nowa ekipa rządowa podchodzi do tego tematu rozsądnie, pragmatycznie.

Amerykanom z administracji Busha się zaczęło nagle spieszyć. Nie dlatego, że ten system jest tak ważny – bo tego systemu, dla Polski – fizycznie jeszcze nie ma! Mało kto wie, ale nie ma jeszcze rakiet dwustopniowych, które miałyby się znaleźć w wyrzutniach na terytorium Polski. Wszystkie próby, które były do tej pory realizowane, na terenie samego USA, Alaski – były podejmowane z rakietami dalekiego zasięgu, trójstopniowymi…

Amerykanom się spieszy, bo chcą, aby po Bushu, który już powoli przechodzi jak marny, a nie wiadomo, czy nie najmarniejszy prezydent w historii Stanów Zjednoczonych – cośkolwiek zostało. Stąd ta nerwowość, stąd także działania administracji na Bliskim Wschodzie, wizyta Busha w Izraelu.

Możemy przy tym swoje „ugrać”. Tylko pytanie zostaje otwarte – czy nam się to na pewno na dłuższą metę opłaca?

Azrael

Written by Azrael

styczeń 17, 2008 @ 20:22

5 Responses to 'Tarcza – właściwe proporcje i interesy'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to 'Tarcza – właściwe proporcje i interesy'.

  1. [...] Original post by Azrael [...]

  2. Jest jaszcze jedno “ale”.
    Wpuszczając Amerykanów na nasze terytorium, pozwalając na wyłączenie spod naszej jurysdykcji terenu, na którym zostaną umiejscowione stosowne instalacje i ich obsługa, stawiamy się sami, na własne życzenie, w sytuacji czegoś w rodzaju kolonii USA. Niezależnie od tego, czy będą tam stacjonować boys z US army, czy tańsi i wygodniejsi, bo mogący łatwo “zniknąć” gdzieś np. na Filipinach, najemnicy, będzie to dla naszych obywateli najbardziej realne zagrożenire. Ponadto wiadomo, jak trudno pozbyć się raz wpuszczonych do naszego kraju “sojuszników”. Już to przecież przerabialiśmy.
    Takiej decyzji nie powinien podejmować rząd, jakikolwiek by on nie był, lecz wszyscy obywatele w referendum.
    T.

    Teodora

    17 sty 08 at 21:12

  3. Warto dodać, że program budowy tzw. tarczy antyrakietowej może ze sporym prawdopodobieństwem spaść z agendy nowej administracji amerykańskiej po wyborach prezydenckich. Demokraci krzywo patrzą na finansowanie obrony antyrakietowej i w razie porozumienia w sprawie dyslokacji elementów układu w Polsce i Czechach możemy zostać z ręką w nocniku jeśli wybory wygra HRC lub Obama. To dodatkowy argument za przedłużaniem negocjacji z Amerykanami. To Republikanom zależy na tarczy, nie nam.

    A zagrożenie ze strony Iranu jest, w mojej opinii, absolutnie dęte. Sam fakt zaistnienia tarczy byłby sukcesem propagandowym Busha, a zdolność śledzenia celów w przestrzeni powietrznej i kosmicznej nad Europą Wschodnią z terytorium Czech armia amerykańska kupuje w ciemno jako dodatkowy bonus.

    Pzdr, pw

    Polar Wombat

    17 sty 08 at 21:13

  4. Azraelu,
    Bardzo dobrze uargumentowany wpis, pod ktorym podpisuje sie obiema rekami.
    A tak na marginesie, nie rozumiem dlaczego Polacy tak bardzo “kleja” sie do amerykanow, szczegolnie teraz, podczas prezydentury najgorszego chyba prezydenta. Kanada jest bardziej uzalezniona ekonomicznie od USA ale potrafila powiedziec NIE dla Irackiej awantury Bush’a. Afganistan tez jest teraz wypominany, zginelo juz okolo 80 Kanadyjczykow, ale to misja NATO i jest tez inaczej oceniana. Kanada tez w przeszlosci byla “zapraszana” do budowy systemu wczesnego ostrzegania w Arktyce, ale nic z tego na szczescie nie wyszlo.
    Pozdrowienia,

    Kanadol

    17 sty 08 at 21:43

  5. Należałoby jeszcze zadać pytanie: dlaczego USA zmieniły strategię? Jeszcze latem 2001 roku Stany Zjednoczone chciały budowania tarczy natowskiej, która miała chronić wszystkie państwa Paktu, a także zastanawiali się nad rozszerzeniem jej na Rosję i Japonię i Chiny. Teraz ma być to tylko i wyłącznie amerykański system obronny, którego nawet Brytyjczycy nie chcą.
    Drugie pytanie należałoby zadać zwolennikom tarczy, którzy bardzo często podnoszą argument, że będzie ona również chronić Polskę: Jak ma chronić, skoro zasada działania opiera się na zestrzeleniu wrogiej rakiety w najwyższym punkcie, a więc, jakby z dajmy na to z Iranu strzelali w Warszawę, to najwyższy punkt będzie jakoś w okolicach Morza Czarnego?

    Daniel

    18 sty 08 at 10:53

Leave a Reply