Czy arcybiskup Głódź jest pijakiem?

Męczy mnie ten Palikot…
Przypomnijmy, dla porządku, że Janusz Palikot kilka dni temu zadał na swoim blogu kilka pytań pod adresem Lecha Kaczyńskiego. Dotyczyły one informacji, a właściwie plotek, że urzędujący prezydent nadmierną atencją darzy nie tylko Annę Fotygę, ale również czerwone wino (co może iść w parze…). Poseł PO spytał się czy problemy ze zdrowiem prezydenta i jego pobyty w szpitalu (do tej pory chyba 2.) nie są spowodowane nadużywaniem…wina, nie Fotygi…
I choć w dalszym ciągu twierdzę, że pytania Palikota, intencjonalne i bezpardonowe, nie licują z pozycją posła na Sejm RP – to problem jednak pozostaje.
Problem nie tyle samego picia lub nie picia Lecha Kaczyńskiego (choć że pije, to już jego brat sam przyznał) ale tego, jak ten temat lub inne tego rodzaju kontrowersyjne tematy są traktowane przez media.
Za życia Jana Pawła II nie można było pisać inaczej o nim, jak z nabożną czcią. O tym co pisze, co mówi, i jak wygląda, szczególnie pod koniec życia. Jak Jerzy Urban napisał o obwoźnym sado – maso w kontekście widoku schorowanego papieża – czyli napisał prawdę – to inni dziennikarze, publicyści rzucili się na niego. Podobnie również traktowano alkoholowe wybryki Aleksandra Kwaśniewskiego – nie wiadomo, czy z powodu ochrony majestatu, czy z tego, aby mu się nie narażać.
Dochodzę do wniosku, że polscy dziennikarze nie wydobyli się jeszcze z gorsetu tej poprawności politycznej i fałszywego spojrzenie na to, co jest, a co nie jest możliwe do powiedzenia. I tak – przecieki z IPN lub prokuratury, jak choćby stenogramy rozmów telefonicznych doktora Garlickiego są cacy – natomiast informacje o pijaństwie Lecha Kaczyńskiego i jego co poniektórych ministrów – już nie…
Ktoś przytomnie zauważył, że kolejność postępowania powinna być taka – prasa ujawnia – polityk wykorzystuje to w walce politycznej.
Palikot nie przekroczył granicy wolności słowa, miał prawo zadać to pytanie. Przekroczył granice dobrego obyczaju parlamentarnego – i jego partia i klub mogą go ukarać – naganą. Ale te pytania już padły i warto, aby dziennikarze teraz ten temat pociągnęli dalej. Żeby nie było tak jak ze sprawą picia Aleksandra Kwaśniewskiego w Charkowie.
W trakcie tej delegacji było kilku dziennikarzy z różnych mediów, którzy widzieli to samo – chwiejącego się prezydenta, co zresztą zostało uwidocznione na filmie i do czego w końcu się Kwaśniewski przyznał oraz to co było przed uroczystością i po niej – czego do tej poty nikt oficjalnie nie przyznał.
A stała się tam następująca rzecz, którą w grudniu 2006 roku opisała u siebie na blogu Janina Paradowska;
Bardzo ciekawe, że jak ją raz w telewizji w programie Pospieszalskiego zapytano,[red. Przełomiec] kto Kwaśniewskiego właściwie upił, to udawała, że nie wie, choć wszyscy dziennikarze, którzy tam byli, wiedzieli i opowiadali po całej Warszawie, że to biskup Głódź uczynił, ale on ma mocną głowę, a Kwaśniewski słabą, więc po biskupie widać nie było, a po prezydencie - było. Pili jednak obaj w takim miejscu. Dlaczegoż to osobę duchownego otoczono wówczas taką dziennikarską dyskrecją? Chyba nie z powodu braku odwagi? A może po prostu wszyscy są w spisku?
No właśnie – wszyscy atakowali Aleksandra Kwaśniewskiego – nikt nie śmiał „szarpnąć” byłego ordynariusza Wojska Polskiego, obecnie arcybiskupa Pragi…
Ten duchowny, zwany w środowisku wojskowych „Flaszką”, nie stroni od mocnych trunków. „Z lekkich win francuskich najbardziej lubi koniak…” jak napisał dawno pewien znany autor powieści lotniczych (Janusz Meissner).
I jakoś nikt z dziennikarzy nie próbuje nawet rozpracować tego tematu. Ciekawe – obecność pijanego Głódzia nad grobami w Katyniu nie przeszkadzała.
Kończąc ten wątek, właściwie tyleż o politykach i wolności mediów, co o zakłamaniu – warto przytoczyć zapis o wolności słowa, z Karty Praw Podstawowych, niestety nie podpisanej przez Polskę. Mógłby to być dobry element kontroli – i swobody wypowiedzi;
Artykuł 11
Wolność wypowiedzi i informacji
Każdy ma prawo do wolności wypowiedzi. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe.
Szanowana jest wolność mediów i ich pluralizm.
Azrael














ja też chcę taką kartę moich praw podstawowych!
a Rodzice mi wszystkiego zabraniają!
Pan napisze o mnie co?
ja tam nie wiem. Dwojakosc miar ktorymi mierzymy postepki, poglady i mysli jest w istocie irytujaca. Rozumiem rowniez ze irytuje Cie nietykalnosc tzw. duchownych w Polsce. Ja bym jednak jednak zastanowil sie czy wobec niewiarygodnego nawalu spraw waznych oplaca sie otwierac kolejny polemiki z palestrinstwem tego swiata. Zagadnienie rownosci obywateli wobec prawa jest bez watpienia wazne. Ilosc swietych krow irytujaca. Ale tak miedzy nami: nie sadzisz ze to ognisko po prostu musi sie wypalic? Mamy obecnie interesujaca konstelacje polityczna: brak jakiejkolwiek postepowej liberalnej lewicy, dwie silne partie proklerykalne i najwidoczniej odzwierciedla ten podzial rowniez mentalny krajobraz w naszym kraju. Jestesmy republika proboszczow, zakrystii i procesji. O wiele ciekawsze wydaje mi sie pytanie: dlaczego tak jest?
Poprawność polityczna jeszcze ujdzie, zwłaszcza że i tak nasza poprawność a amerykańska to jak niebo i piekło. Grosze jest to, że nasi dziennikarze są leniwi - nie drążą tematów, nie zadają trudnych pytań, nie naciskają, aby uzyskać odpowiedzi (dla przykładu, gdy wyszła sprawa Andrzeja Leppera i odralniania gruntów, ani jeden nie zająknął się, skąd Kaczmarek miał niby informację o sprawie, kto i jakim prawem mu powiedział).
A na Palikota można się rzucić tylko za styl w jakim zadawał pytania. Miał do nich prawo, ale mógł to zrobić w jakiś bardziej delikatniejszy sposób, np. pisząc list otwarty do kancelarii prezydenta z zapytaniem na czemu pałac wydaje tyle na alkohol, dlaczego prezydent tak często znika i czy jedno z drugim nie ma nic wspólnego - od razu inny wydźwięk.
Zgodnie z zasadami higieny sanitarnej komunalnej dla uczestniczacych w pochówku lub ekshumacji jest przewidziane podanie alkoholu etylowego w celach odkażajacych.
Ocena ryzyka zawodowego grabarza została wykonana metodą RISK SCORE dla tzw. higieny komunalnej.
Etanol, czyli spirytus C2H5OH to najstarszy środek antyseptyczny na tzw. “trupi jad”.
Metoda RISK SCORE jest metodą trójparametrową, w której szacuje się skutki zdarzenia S, ekspozycję na zagrożenie E i prawdopodobieństwo wystąpienia zdarzenia P. Parametry S i E szacowane są na 6 poziomach, prawdopodobieństwo wystąpienia zdarzenia P szacowane jest na 7 poziomach.
->rmstemero
co to znaczy “czy się opłaci”? i niby komu?
a polemika z palestrinostwem trwa od dłuższego czasu i niech trwa, bo czasem dochodzi się do wspólnych wniosków.
Ognisko w którym płoną zagadnienia równości obywateli wobec prawa i obecności świętych krów w społeczeństwie samo z siebie sie nie wypali, bo paliwo ciągle będzie dodawane.
Porównanie do ogniska niezbyt właściwe. Ogień można zgasić skuteczną gaśnicą, albo oliwy doń dolewając by się szybciej wypaliło.
A po co?
Niech równomiernie płonie ogniko dyskusji na temat: dlaczego tak jest?
Nawet jeśli ktoś swoje ziemniaki w nim upiecze. I czemu nie? Kocham ziemniaki w ognisku pieczone.
-jaronwoj
fajne…
ale kto grabarzem jest i kogo … ;)))))
Przyczynek - krótka odpowiedż
Pytanie kto jest grabarzem
Kto czyni posługę
Kto reprezentuje
Jaki jest poziom toksyn
Przynajmiej z przekazu z cmentarza wiadomo kto był pochowany.
@rmstemero - fakt, to jest pytanie - ale to jest problem na doktorat. Dlaczego po 18 latach polskie społeczeństwo tak narawdę się cofnęło? Dlaczego nie wykształciło się naprawdę społeczeństwo obywatelskie. Przecież się mówiło, że to co się udało - to obudzenie idei samorządności…
Ciekawe. A co do lewicy - czy inaczej - socjademokracji - to się może za to wezmę…
Pozdrawiam
INFORMACJE
poki co, to Palikot bazowal na korytarzowych dowcipach - trudno to nazwac informacjami
@przyczynek,
mysle ze sie nie zrozumielismy. Kwestai “oplacalnosci” lub tez “nieoplacalnosci” wydatkowania energii na odbierane jako jalowe dyskusje wynika u mnie - jak przypuszczam - z depresyjnego momentu i przeswiadczenia, ze prz yograniczonych zasobach (czas, ilosc slow , ktre mozna poswiecic na potyczki slowne, uwaga czytajacych, chec percepcji tematow odbieranych jako trudne) jak rowniez mnogosci tematow waznych jest rzecza istotna skupienie sie na tych ktore sa dla nas najwazniejsze. Masz jak sadze racje ze jest to uproszczenie i sformulowanie niejasne. Postaram sie poprawic.
Ponadto sadze ze wiele partykularnych zagadnien rozwiazaloby sie “przy okazji” gdybysmy sie zdobyli na glebsza refleksje nad stanem umyslow naszego spoleczenstwa i przyczynami tego jak jest. Poswiecamy duzo czasu na objawy chooroby zapominajac ze aby ja uleczyc musimy wiedziec wiecej na temat jej przyczyn. Ale moze sie myle.
Porownanie z ogniskiem istotnie nieszczesliwe. wynika ono z tego ze mieszkajac przez wiekszosc roku poza granicami kraju ze zdziwienie stwierdzam ze niektore toczone w Polsce obecnie debaty przypominaja do zludzenia kociokwik w niektorych krajach zachodnioeuropejskich w latch 50tych i 60tych. A tenze postrzegam jako wypalone ognisko. Wierz mi jest rzecza fascynujaca porownywanie obecnego dyskursu w Polsce do analogicznych sporow w Niemczech oalbo Francji w tamtych czasach. Dzis pewnych pytan w tych karajach nawet nie zadaje a pewne rodzaje oburzenia lub argumentacji postrzegane sa powszechnie jako infantylne i smieszne.
[...] Original post by Azrael [...]
->rstemero
tak
mamy kilka dekad do tyłu w przeprowadzeniu istotnych debat. A one są konieczne. Społeczeństwa - jak człowiek. Nie zrozumie się pojęcia całki, jeśli nie zrozumie się najpierw tabliczki mnożenia.
I tak jest nieźle.
Mamy kilka dekad do tyłu. Za Mieszka I - było kilka wieków.
I fakt - zwalczanie skutków zapominając o przyczynach jest nieustającym błędem rządzących - vide stworzenie kolejnej kosztownej instytucji mającej korupcję ścigać - CBA zamiast zajęciem się nic nie kosztującym, poprawianiem korupcjogennego prawa.
Co do zdobycia się na głębszą refleksję nad stanem umysłów….
No dobra - załóżmy - zdobyliśmysię się.
Ty, Azrael, szanowni Dyskutanci na tym blogu…
no i co dalej?
przepaszam, rmstemero miało być….polska język trudna…
@przyczynek: a dalej moj drogi to bedzie tak samo tylko troche inaczej. Pzdr.