Biskup przeciwko związkom partnerskim

Kiedy biskup Kazimierz Nycz został w marcu tego roku nominantem na stanowisko arcybiskupa warszawskiego – media różnej maści zapełniły się artykułami pochwalnymi. Zachwytów nie było końca. Otwarty, proeuropejski, posługuje się zrozumiałym językiem. Ma dobre relacje z politykami, udziela się społecznie, jest wyczulony na biedę…po prostu – kryształ. Najbardziej mnie rozbawiła zamieszczona gdzieś informacja, ze jest taki wspaniały – bo sam chodzi po ulicy…
Były biskup diecezji kamieński-kołobrzeskiej, z korzeniami krakowskimi („przyboczny” kardynała Macharskiego), miał być rzeczywiście pasterzem dla wiernych Warszawy i odtrutką po esbeku Stanisławie Wielgusie.
Tylko, czy aby na pewno zasługuje na taki medialny rozgłos?! Tak – jest medialną lokomotywą Kościoła, do czego zapewne jest przygotowany.
Kilkanaście dni temu zasłynął ostrym protestem przeciwko zgłaszanemu przez minister Ewę Kopacz projektowi dofinansowania zabiegów zapładniania in vitro.
Natomiast dziś w nocy, w trakcie pasterki odprawionej w podwarszawskiej parafii św. Szczepana w Raszynie, można było usłyszeć, poza słowami pasterskimi – można było usłyszeć słowa, których nie da się inaczej odczytać, jak pouczenia polityczne;
“Bóg stał się dzieckiem, które potrzebuje rodziny - takiej rodziny, jaką Bóg ustanowił na początku stworzenia - “mężczyzną i niewiastą stworzył ich”, aby podkreślić ważność ustanowionej przez Boga instytucji jaką jest rodzina” - mówił abp Nycz.
[...]
“I stąd też nie wolno człowiekowi podejmować żadnych prób, aby związek sakramentalny mężczyzny i kobiety zastąpić wszelkim innym związkiem, jak czasami mamy tego przykłady we współczesnym świecie i we współczesnej Europie” – tak brzmiały słowa biskupa…
Jest czymś bezprzykładnym, aby biskup, pasterz wiernych występował przeciwko części swoich wiernych – bo geje też są członkami Kościoła Powszechnego. I mają prawo do miłości – i wzajemnej i miłości do Boga i bycia we wspólnocie. Jest obłudą mówienie wiernym, że w związkach partnerskich Boga nie ma…
Kościół ma prawo być pouczający i pryncypialny – ale czy ma prawo do pouczania rządzących?
Czy Kościół, który się nie rozliczył ze swoją przeszłością, także lustracyjną, który toleruje za ołtarzem biskupa Paetza, gdzie pazerność na dobra, pieniądze i przywileje coraz bardziej kuje w oczy, którego twarzą jest siejący nienawiść Tadeusz Rydzyk, gdzie Stanisław Wielgus, świadomy donosiciel, miał zostać biskupem warszawskim – ma prawo do mówienia politykom, czego nie powinni robić?
Ta wypowiedź Kazimierza Nycz i opinie innych hierarchów na tematy nauczania religii, metody in vitro, wskazują, że, Kościół rozpoczął krucjatę przeciwko państwu, jego obywatelom.
Kościół Katolicki w Polsce idzie na wojnę z państwem – i nie chodzi tu o sprawy prawne – lecz doktrynalne. Od kilku lat głównym obszarem zainteresowania Kościoła stały się obszary szeroko rozumianej obyczajowości, w tym seksu, małżeństw homoseksualnych, aborcji. Jest to prawo Kościoła do artykułowania swojego zdania w sposób jasny i otwarty. Ale zarówno w przypadku metody in vitro, jak i stosunku do związków partnerskich, mamy do czynienia z poświeceniem dobra społeczeństwa, obywateli i rodziny na rzecz ideologii katolickiej.
Wypowiedzi biskupów, w tym arcybiskupa Nycza – są szantażem wobec obywateli – w tym katolików. To jest krucjata, prowadzona przez niemoralną instytucję, niezgodna z poczuciem sprawiedliwości społecznej.
To nie jest tylko sprawa pomiędzy Kościołem a obywatelami, jest to przede wszystkim problem relacji pomiędzy demokratycznym państwem a kościołem instytucjonalnym. Problem, który jak widzę – będzie narastał.
Azrael














Rewolucja Francuska by się przydała. Parę kleszych łbów by spadło pod gilotyną i nauczyłaby się ta mafia gdzie jej miejsce…
Azraelu: jak widać geje nie są wiernymi i nie powinni uznawać się za część kościoła katolickiego. Chyba każda wypowiedź na ten temat katolskich hierarchów o tym świadczy.
Mnie to wali, ale na miejscu gejów i innych ciągle potępianych pomyślałbym bardzoej krytycznie na temat instytucji która ciągle odmawia im prawa do życia w zgodzie ze sobą.
Nie rozumiem tego oburzenia na Kościół. Instytucja ta od początku (prawie) chciała rządzić nie tylko duszami, ale przede wszystkim światem doczesnym. Wysocy urzędnicy tej instytucji działają racjonalnie, zdobywają władzy tyle, ile tylko mogą. To nieprawda, że dopiero od kilku lat głównym obszarem zainteresowania Kościoła stała się obyczajowość, w tym seks. Zawsze tak było. Przecież to Kościół wbił nam do głowy, że kiedy słyszymy “grzesznica”, to nie myślimy: jędza, sekutnica, złodziejka itp, ale myślimy: puszczalska. Nie ma się zresztą czemu dziwić. Panowanie nad swoją rozrodczością, nad swoją seksualnością, bardzo poszerza wolność człowieka, a nie o to tej instytucji chodzi. Kościół odpuszcza tam, gdzie musi, dlatego współpracował (w taki czy inny sposób) z poprzednim systemem, ale gdy tylko widzi możliwość odzyskania jakiejś części władzy, natychmiat z niej korzysta. I to jest działanie racjonalne, dziwiłabym się, gdyby postępował inaczej. Pretensje powinniśmy mieć do rządzących za to, że dają się szantażować, że pozwalają urządnikom kościelnym decydować o życiu obywateli. Niech Kościół nawołuje swoje owieczki do czego chce, ale niech owieczki mają wolność wyboru, czy zastosują się do tych nauk, czy nie. O tę wolność wyboru powinno dbać demokratyczne państwo.
Mnie jedno gryzie. Mianowicie dlaczego kościół jest przeciwko seksowi pozamałżeńskiemu, skoro “Nasz Zbawiciel” przyszedł na świat w związku, w którym jego ojciec nie miał nic wspólnego z jego spłodzeniem? W ogóle, skoro nie doszło do konsumpcji, to w świetle prawa (nawet dzisiejszego) Miriam i Józef nie byli małżeństwem, a więc żyli w wolnym związku. Co więcej, Józef (z włoskiego “cornuto” - rogacz) miał pełne prawo i obowiązek (zwłaszcza wobec swojej najbliższej rodziny) zmazać z siebie hańbę i ukamienować przykładnie swoją wybrankę za cudzołóstwo.
a ja w kwestii technicznej - Azraelu, kiedy u Ciebie przestanie padać ten piękny śnieg? Bo mi strasznie mruga w oczach jak czytam.
Droga Klaro - byłoby trudno nie zgodzić się z twoim tokiem rozumowania, ale jeśli jednak jakaś instytucja włazi butami w życie prywatne - a państwo nie jest w stanie sobie z tym poradzić (z bardzo wielu przyczyn, których przytoczenie to temat rzeka) - to mamy prawo reagować - choćby sprzeciwem werbalnym. Mamy też prawo krytykować KK, który jak zapominają jego zagorzali obrońcy, jest instytucją pożytku publicznego, utrzymywaną w jakieś części z podatków ogółu obywateli - nie tylko tych wierzących, czy choć by nawet aprobujących działania władz KK. No więc razi mnie i wielu innych hipokryzja kleru - propagowanie pewnych wartości moralnych, które raz że nie przystają do obecnych warunków, a dwa to że przedstawiciele kK walczący o duchowość z materializmem nurzają się w nim z całym entuzjazmem, który daje fakt posiadania władzy, dochodów i przywilejów.
I jeszcze jedno Droga Klaro - nie byłoby tematu, gdyby biskup mówił to do wiernych zgromadzonych w kościele, a nie do narodu poprzez media elektroniczne, utrzymywane z w części naszych podatków - zgodnie z konsytują i warunkami koncesji, obowiązanych do zachowania neutralności światopoglądowej. Ciekawe czy Świadkowie Jehowy mogliby również głosić w podobny sposób swe słowo boże - min. to, że kościół Katolicji jest nierządnicą babilońską. A dokonywanie transfuzji krwi powinno być ze względów teologicznych zabronione.
Mnie nie udało się wstawić tego śniegu, a ten ładny facet napisał, że to proste
Nie mam nic przeciwko do homoseksualistów
Drogi Khair el-Budarze, oczywiście, że mamy prawo o tym mówić, krytykować Kościół i jego urzędników, głośno protestować. Róbmy to. Pokazujmy kłamstwo Kościoła twierdzącego, że ma prawo mówić w imieniu 90% obywateli, bo tyle ma wyznawców. Mnie też pewnie zalicza do nich, bo jestem ochrzczona, ale zatwardziała ze mnie ateuszka i chodzę do kościoła tylko na śluby i pogrzeby znajomch, przez grzeczność. Ale od polityków żądajmy pokazania prawdy, np. przez wprowadzenie podatku kościelnego. Krytykujmy Kościół za narzucanie karykaturalnego języka, tych wszystkich nienarodzonych, dzieci poczętych itp (nawiasem mówiąc rodzi się na naszych oczach nowy zwrot, już nie ma stosunku, jest tylko “godny akt miłosny, w którym każdy ma prawo być poczęty” - rozbawiło mnie to do łez). Krytykujmy go za zawłaszczenie pojęcia “wartości”, już nie ma innych wartości, są tylko chrześcijańskie. Ale wymagajmy od polityków, żeby mówili normalnym jezykiem, a nie tą kartkaturą. Miejmy świadomość, że nie jest to jakaś nowa wojna Kościoła z państwem demokratycznym. Kościół robi to co zawsze, bierze ile może, ile mu pozwolimy wziąć. Nie ma co się dziwić Kościołowi. Czy Ty Drogi Khair el-Budarze postępowałbyś inaczej, będąc urzędnikiem takiej instytucji? Czy dziwimy się tepsie (czy też innej telefonii), kiedy mówi, że istnieje tylko po to, żebyśmy mogli w każdej chwili kontaktować się z babcią? Rozumiemy, że ten, kto wymyślił to hasło reklamowe, działał na korzyść instytucji w której pracuje. To urzędnicy państwowi muszą dbać o to, żeby państwo było neutralne światopoglądowo, żeby nie faworyzowało zadnej religi i żadnej nie finansowało ze wspólnej kasy. Niech wierni finansują swoich kapłanów, swoje świątynie. Jeżeli urzędnicy rządzący państwem tego nie zrobią, to nasze święte oburzenie niewiele zmieni. Choć zgadzam się z Tobą, że może nieco pomóc. Może pomóc uświadomić sobie urzędnikom, że jeśli nic nie zrobią, to mogą stracić posady.
Nie bardzo sie zgadzam w z argumentacja i zaprezentowana retoryka. Rydzyk,Wielguis Paetz nie maja nic wspolnego z prezentowanymi wypowiedziami bp.Nycza. Bledy i przekrecenia ktore sa czywiste nie odbieraja prawa do wypowiadania sie przez bpa w sprawach pryncypialnych z punktu widzenia Kosciola. Wypowiadanie sie przeciwko prawnemu, jeszcze raz podkreslam - prawnemu, zatwierdzaniu zwiazkow innych niz uznawane do tej pory nie wydaje mi sie niczym innym niz wypowiadaniem swoich pogladow i pogladow spolecznosci ktorej sie jest reprezentantem. Trudno to uznac za narzucanie czegokolwiek chyba ze uznamy ze Jego prawo do wypowiedzi jest czym innym niz reprezentowanie praw, obowiazkow i pogladow kazdej innej grupy spolecznej lub politycznej.
Krucjata, szantaz i wojna sa ciezkimi armatami ktore wytaczasz Azraelu przeciwko przekonaniom inne niz Twoje. Rozliczenie sie z przeszloscia jest czyms co nie tylko Kosciol nie potrafil rozwiazac. Cale polskie spoleczenstwo boryka sie z tym garbem i nie ma sprawiedliwego ktory wie jak go zrzucic. Kosciol to ludzie i nie sa oni inni niz cale spoleczenstwo. Przykladanie innych ocen moralnych do tej grupy nie pasuje w rozliczaniu sie z przeszloscia.
Homos maja prawo do milosci tak samo jak kazdy z nas. Ale to nie znaczy ze tego prawa im sie odmawia poprzez niesformalizowanie takich zwiazkow. Chyba ze uwazasz ze rejestracja prawna sankcjonuje lub uswieca uczucie.
@Ichlip
Sprawa nie dotyczy tylko tego zagadnienia, ale wszelkich działań, które blokują prawa wolnego wyboru jednostki. Tego rodzaju wypowiedzi, jak Nycza czy Życińskiego na temat in vitro - to próba ingerencji w sferę państwa i jego prawa. Nie chodzi tylko o zagadnienia rejestracji - ale o prawo do pełni praw obywatelskich. A brak możliwości zawierania związków przez homoseksualistów - to ograniczenie tych praw…
lchlipie, a czy uwazasz ze rejestracja prawna sankcjonuje lub uswieca uczucie pary heteroseksualnej?
@Klara
Chyba wszyscy sie zgadzamy ze zadna rejestracja nie sankcjonuje uczuc (poza rozwodami orzekajacymi de facto ich zanik), rowniez heteresoksualnych.
Jezeli idziemy ta droga to mozesz mi wytlumaczyc dlaczego nie sankcjonowac zwiazkow poligamicznych? Czyz nie jest prawem jednostki dokonywac wyboru z kim i jak ukladam swoje zycie? Czy musimy sie godzic z ograniczeniami ktore narzuca nam spoleczenstwo wymuszone rozwojem spolecznym, uwarunkowaniami w jakich zyjemy i regulami narzuconymi przez historie czy kulture? Czy mozna to nazwac ograniczeniem praw jednostki? Sprawa conajmniej dyskusyjna. Dla mnie pojecie wolnosci nie wiaze sie tylko i wylacznie z prawem do czegos. Zawiera rowniez narzucone albo pochodzace z wlasnego wyboru reguly obowiazujace roznorodne grupy spoleczne.
[...] Biskup przeciwko związkom partnerskim [image] Kiedy biskup Kazimierz Nycz został w marcu tego roku nominantem na stanowisko arcybiskupa warszawskiego – […] [...]
@Klara
Zaden zwiazek formalny nie sankcjonuje uczuc (poza rozwodem ktory stwierdza ich zanik) z tym sie chyba wszyscy zgadzamy.
Jezeli idziemy ta droga to dlaczego nie sankcjonujemy zwiazkow poligamicznych? Dlaczego odmawiamy prawa do wolnego wyboru jednostki i decydujemy o wyborach ktore moze ona podejmowac? Czy mamy prawo i dlaczego?
W calej dyskusji o wolnosci wyborow widac jak duzo mowimy o nalezacych nam sie prawach a jak coraz mniej o obowiazkach ktore rowniez nam sie przynaleza. Jak je wypelniac zachowujac rownowage wyborow. Jak pogodzic to ze coraz wiecej chcemy i mozemy z tym co powinnismy i co jest konieczne do funkcjonowania i rozwoju w grupach spolecznych w ktorych sie obracamy.
Witam
Jestem pierwszy raz na tym blogu. Nie chcę podejmować dyskusji dotyczącej tego posta, tylko wrzucić parę innych słów.
Dlaczego się fatyguję? Bo lubię Kołakowskiego, którego cytat umieszczony jest w nagłówku tego blogusia – tylko to przyciągnęło moją uwagę. Na pewno nie „cudowny” tytuł bloga Azrael - zwykłe pisanie. Swoją drogą jak można mieć tak pretensjonalny nick ? - no chyba, że tak na podwórku na autora wołali :).
Blogów antyklerykalnych, antypisowskich , antyradiomaryjnych itp w sieci pod dostatkiem. Łatwo krytykować coś w środowisku, które samo jest temu nieprzychylne. Brawa murowane. Poza tym łatwo też pisać anty-cośtam, gorzej wyjść z pozytywną informacją.
Jest tylko jedno ale – po co mieszać do tego kołakowskiego i tomizm ? Rozumiem, że ludzie pokroju Azraela, którzy zakładają instytucje (blogi, gazety, stowarzyszenia) anty-cośtam, mają kłopoty z akceptowaniem odmiennych opinii i stanów, no ale jak się w „kto i po co” deklaruje racjonalistą, to wypadałoby przynajmniej próbować.
Tomistyczny realizm to piękny system, który w interesujący sposób stara się wyjaśnić jak największy kawałek świata – tak jak i wiele innych systemów pozbawionych estetyki i fundamentów tomizmu. Żaden myślący człowiek XXI wieku nie będzie się obawiał systemu filozoficznego (po takich umysłach jak Popper, Paul Feyerabend, Derrida). To jest pewien rodzaj spojrzenia na rzeczywistość (uważam, że wcale dobry), który ma nadawać jej sens. Nadawanie sensu światu to podstawowa działalność człowieka – jak można się tego czepiać ?
Teraz Kołakowski: Po pierwsze z tym panem to kler się teraz lubi (patrz Tygodnik Powszechny), po drugie w czasach gdy tak zaciekle wrzucał na katoli był marksistą – jako racjonalista Azrael nie powinien kibicować tej sekcie. W „Czasie ciekawym, czasie niespokojnym” tak Kołakowski prawi o swojej młodzieńczej twórczości: Nie pamiętam tych artykulików i bynajmniej nie chcę ich czytać. W pierwszych latach, kiedy coś publikowałem, pisałem rzeczy, które nie tylko były niemądre, bo o to mniejsza, ale były krzywdzące. (…) bardzo mi przykro o tym myśleć. W innym miejscu używa w odniesieniu do swoich prac słów: bzdury okropne, haniebne. Nie chodzi tu o to by wykazać, że Kołakowski to głupek, bo tak nie jest. To wielki człowiek, tym mądrzejszy, że potrafi przyznawać się do swoich błędów, czego życzę i Azraelowi. Życzę też dobierania cytatów w mniej losowy sposób.
@szymon
Widać, że jesteś tu po raz pierwszy i widać, że nie zadałeś sobie trudu przeczytania niczego poza ostatnim postem. Może gdybyś to uczynił nie wyskakiwałbyś z tego typu szybkimi ocenami - anty-blog, anty-to, anty-tamto. Byłoby także miło byś nie oceniał cudzych nicków jako pretensjonalne. Jest to kwestia osobistych zapatrywań właściciela nicka i ma pełne prawo nazywać się jak zechce. Tak jak z cudzych nazwisk, tak i z cudzych nicków śmiać się nie należy. Podstawy dobrego wychowania obowiązują również w sieci. Z Twoim zdaniem o Kołakowskim nie polemizuję - każdy sobie może uważać co mu się żywnie podoba.
Azraelu wstydz sie! Wywod “pod publiczke” (wiadomo homoseksualistow popieraja ludzie postepowi, przeciwko sa “mohery”), nieprecyzyjny i tendencyjny.
Piszesz:”Jest obłudą mówienie wiernym, że w związkach partnerskich Boga nie ma…” - a przeciez w przedstawionym przez Ciebie cytacie z wypowiedzi arcybiskupa Nycza nic takiego nie ma. Abp Nycz mowi tylko, ze zwiazki “inne” nie zastapia tradycyjnej rodziny i to chyba prawda? Mowi: “związek SAKRAMENTALNY mężczyzny i kobiety” - a to znaczy malzenstwo i rodzina. Geje niech sobie zyja razem, kochaja sie po swojemu ale po co udawac ze to to samo, co rodzina i zwiazek heteroseksualny. To nie to samo.
Nie oceniam, nie potepiam ale to naprawde nie jest to samo:)
Gejow nie lubie za agresje z jaka usiluja narzucic innym swoje pomysly na zycie. W Ameryce Polnocnej mnostwo jest przykladow kiedy mlodzi ludzie, jeszcze w szkole, pokazuja sie w mediach i mowia “jestem dumny z tego, ze jestem gejem i mam partnera” . Wychodza na ulice w “paradach rownosci” gdzie i bardzo mlodzi i bardzo starzy pokazuja plakaty, symbole zabawki nawiazujace do seksu. Nie do milosci, nie do wspolnoty dusz, nie do partnerstwa - do stosunkow seksualnych.
Tak wiec ostroznie: tolerancja piekna rzecz ale ktos, kto prosi o tolerancje powinien tez na nia zasluzyc.
I wstyd Azraelu, ze wchodzisz z tym tematem wlasnie w te bardzo rodzinne swieta Bozego Narodzenia - to koniunkturalizm niegodny Ciebie.
@Nonchallance
Zauważ tylko, że ja lubię kołakowskiego…
lchlipie, poligamia była dozwolona w wielu kulturach, a w niektórych krajach jest dozwolona nadal. Właściwie nie pełna poligamia, a poligynia, bo poliandri nie było (jeżeli była to w niewielkich, zamkniętych społecznościach i nie ma to wpływu na doświadczenie ogólnoludzkie). Wszyscy wiemy, że tam gdzie była poligynia, kobiety nie miały równego statusu z mężczyznami, a więc połowa ludzi była upośledzona pod względem prawnym. Nie można więc porównywać związku dwojga dorosłych ludzi , równych wobec prawa, z tamtym rozwiązaniem. I nie ma tu nic do rzeczy, czy jest to związek heteroseksualny, czy homoseksualny.
Nikt nie twierdzi, że wolność jednostki jest nieograniczona. Wolność jednego człowieka jest ograniczona wolnością drugiego człowieka. Powinniśmy mieć wolność wyboru, ograniczoną tą żelazną zasadą.
Nikt nie kwestionuje również naszych obowiązków, i jako jednostek i jako społeczności, wobec współobywateli. Mamy na przykład obowiązek opieki wobec wszystkich słabych, starych, w jakikolwiek sposób upośledzonych, wszystkich tych, którzy nie z własnej winy nie radzą sobie w życiu. Mamy również obowiązek upominać się o to, żeby wszyscy współobywatele, niezależnie od orientacji seksualnej, pochodzenia, płci i wyznania, mieli równe prawa.
Wm’ie, a ja nie potrafię powiedzieć czy lubię gejów. Mogę lubić bądź nie lubić jakiegoś Wojtka, albo Marka. Jeżeli to człowiek przyzwoity i kulturalny, to go lubię, niezależnie od jego orientacji seksualnej, a jeżeli to wulgarny prostak, to go nie lubię, również niezależnie od tego czy to gej czy nie. Myslę, że nawet jezeli ma się złe doswiadczenia z jakąś grupą gejów, nie można za nie obwiniać wszystkich.
Czesc Azrael!
Uderzyles w stol i nozyce sie odezwaly ,z bardzo daleka
wyraznie widac,jestesmy cholernie tolerarancyjni ,zasciankowi
i otwarci na innosc! Ciesze sie ze zyje od dawna w normalnym kraju gdzie wszyscy znaja swoje prawa
lacznie z kosciolem i jego slugami.Mam nadzieje ze
nastepne pokolenia to zmienia.
Ps. Przechodzac do Onetu uwolniles zbyt wielu trolli!!
pozdrawiam -tumba
Chciałbym wtrącić moje 3 grosze na temat aktualnych stosunków państwo- Kościół.
Ze zdumieniem przyjąłem informację, że po trzech latach starań Kościół Katolicki dostał właśnie prezent świąteczny: 30 milionów dotacji na Świątynię Opatrzności Bożej. Konkretnie pieniądze idą nie na świątynię ale na - cytuję ustawę budżetową - “dofinansowanie przedsięwzięć w sferze kultury i dziedzictwa narodowego, w tym na budowę muzeum prezentującego wkład kościoła katolickiego w dzieje Polski w kompleksie Świątynnym Opatrzności Bożej”. Szczegóły są tutaj:
http://wiadomosci.onet.pl/1459700,2677,kosciol_doi_panstwo,kioskart.html
Tak więc czego nie dał rady zrobić PiS, to udało się zrobić liberalnej Platformie Obywatelskiej…
Wyniki tego głosowania są tutaj:
http://orka.sejm.gov.pl/SQL.nsf/glosowania?OpenAgent&6&5&199
Każdy może sobie sprawdzić którzy posłowie głosowali za przyjęciem takiego rozwiązania. I pomyśleć, że PO jednocześnie głosi konieczność zmniejszania wydatków publicznych! Normalnie ręce opadają! Ta sprawa wyjątkowo źle rokuje innymi kwestiom spornym na linii państwo - kościół. IMHO wszelkie problemy będą zamiatane pod dywan albo załatwiane po myśli Kościoła
No ładnie. Całe obecne na głosowaniu po zagłosowało za wyjebaniem 30 mln w katolskie błoto. Ze znanych jedynie schetyna i sikorski byli nieobecni. Ciekawe czy celowo, czy przez przypadek?