Zwarcie Kościoła z państwem

Kościoła Katolickiego znów pełno w mediach. Myliłby się jednak ten, kto myśli, że to z okazji zbliżająych się świat Bożego Narodzenia. Nie, ta „impreza” został dość dawno, także w katolickiej Polsce, zawłaszczona przez biznes, handel, marketing i wszechobecny szał zakupów. Clou doniesień prasowych dotyczy tego, ile Polacy wydadzą na Święta w tym roku, w rożnych zestawieniach – terytorialnych, podziały na jedzenie, prezenty i wyjazdy świąteczne – i tym podobne.
Zauważyłem, że Kościoła Katolickiego jest więcej i mówi się cały czas o relacjach pomiędzy nim, a państwem i rządem. Jest więcej tego rodzaju doniesień, niż za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości. Dlaczego tak się dzieje?
Otóż wynika to z tego, że Kościół poczuł, że traci swoją pozycję, wpływy i usiłuje medialnie rozdmuchać wokół siebie atmosferę, jakoby rząd Platformy i PSL i osobiście sam Donald Tusk działali przeciwko niemu. Nie dotyczy to tylko sprawa związanych ze środowiskiem Radia Maryja i imperium Tadeusza Rydzyka.
I z przykrością stwierdzam, że Donald Tusk cofa się pod tym naporem.
Zastanawiałem się, co i jak napisać na temat Tadeusza Rydzyka i gorącej (dosłownie i w przenośni – wszak chodzi o gorące źródła) atmosferze wokół niego i jego biznesu. A dzieje się dużo;
Okazuje się, że decyzja przyznania 27 milionów złotych dla fundacji „Lux Veritatis” na odwierty wód termalnych przyznana przez Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, był niezgodna nie tylko z procedurami tej instytucji – ale również na podstawie wadliwej ekspertyzy. Otóż, profesor Mariusz Orion-Jędrysek, do niedawna głównego geologa kraju, który pomylił na mapie lokalizację Torunia z Ciechocinkiem. Na podstawie tej opinii, już jako wiceminister ochrony środowiska, nadzorował operację decyzyjną przyznania środków z NFOŚiGW, dla projektu wierceń fundacji Rydzyka.
Pomyłka? Wolne żarty… nie można się aż tak pomylić, nie może tego zrobić geolog, nawet student geologii nie mógłby się pomylić przy czytaniu mapy. Tym bardziej, że media podały, że Komisja Dokumentacji Hydrogeologicznej, już w lutym tego roku, przed przyznaniem pierwszej transzy dotacji, wydała opinię negatywną co do prac prowadzonych na zlecenie fundacji Tadeusza Rydzyka.
To nie koniec problemów naszego redemptorysty. Otóż jego Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej może stracić prawie już pewną dotację unijną w wysokości 15,3 mln euro, z programu Infrastruktura i Środowisko, ponieważ jej wniosek okazał się niepełny. Kryteria, jakie będą brane pod uwagę, to między innymi uprawnienia do nadawania stopni naukowych doktora i doktora habilitowanego, a także jakie są prowadzone na danej uczelni programy kształcenia - licencjackie, magisterskie czy doktoranckie. I tu szkoła Tadeusza Rydzyka prezentują się dość mizernie.
Oczywiście – obie te sprawy zostały odebrane przez środowiska radiomaryjne jako atak „określonych sił w rządzie, działających na rzecz swoich lewacko – libertyńskich mocodawców w Brukseli” - jak to wykrzyczał profesor – filozof Bogusław Wolniewicz w programie TVN24. A to nic innego – tylko rozliczanie nie tylko Tadeusza Rydzyka, ale i Prawa i Sprawiedliwości z korupcji politycznej. Każdy trzeźwo myślący człowiek wie, że obydwie sprawy (plus dzierżawa ziem w Porcie Drzewnym, od Zarządu Gospodarki Wodnej, za 20% średniej ceny gruntów w Toruniu) to nic innego, jak rozliczenia za poparcie polityczne dla Prawa i Sprawiedliwości.
I tak właśnie się realizuje korupcja polityczna, o jakiej mówiono przez dwa lata rządów Jarosława Kaczyńskiego. To jest właśnie takie „życie po życiu”, pokazanie na żywej tkance interesów Tadeusza Rydzyka.
Sprawy toruńskie – poza wymiarem właśnie korupcji politycznej – to jednak margines. Bardziej interesuje mnie zachowanie Donalda Tuska wobec nacisków Konferencji Episkopatu Polski w sprawach ogólnospołecznych, czyli in vitro, oraz religii na maturze.
Kilka dni temu pojawił się list Konferencji Episkopatu Polski, skierowany do posłów i senatorów, nawiązuje do dyskusji, odnoszącej się do refinansowania zabiegów in vitro przez państwo. Wspomniała o tym minister zdrowia Ewa Kopacz, zaraz po powołaniu rządu, później wsparł ją premier Donald Tusk.
List ten, podpisany był przez biskupa Kazimierza Górnego, Przewodniczącego Rady ds. Rodziny, oraz Andrzeja Rębacza, Dyrektora Duszpasterstwa Rodzin KEP.
List KEP świadczy o tym, że w obronie swojej pozycji jedynego drogowskazu moralnego, Kościół Katolicki w Polsce jest gotów na wojnę ideologiczną z państwem – i nie chodzi tu o sprawy prawne – lecz doktrynalne. Jest on także, podobnie jak wypowiedzi hierarchów, szantażem wobec obywateli – w tym katolików. To nic innego, jak dbałość o ideologię, kosztem ludzi, którzy borykają się z poważnymi problemami osobistymi.
Podobnie jest z maturą z religii – czyli z wiary.
Religia to przedmiot szczególny, trudno go porównywać z innymi przedmiotami uczonymi w szkole. Zresztą to, czego dzieci są uczone – trudno nazywać prawdziwą nauką. Nie jest to ani religia, nie jest to także religioznawstwo, nie jest to też nauka etyki katolickiej czy filozofii chrześcijańskiej. Jest zestaw mniej, czy bardziej formułek i klapania pustych formułek.
To nie jest koniec ingerencji polskiego Kościoła Katolickiego w sferę życia społecznego i politycznego, z jakim mamy ostatnio do czynienia. Nie da się ukryć, że decyzja rządu, że Polska 13 grudnia 2007 roku przyłączy się do tak zwanego protokołu brytyjskiego w sprawie Karty Praw Podstawowych – nie wynika tylko ze niepokoju o veto prezydenckie, którego nie można będzie zwalczyć, lecz z powodu zakulisowych działań kościoła.
Kościół zaprzągł do tej krucjaty swoich katolickich, ortodoksyjnych publicystów, takich jak Tomasz Terlikowski.
Pisze on między innymi;
Każdy odrobinę myślący obserwator rzeczywistości wiedział przecież, że nie ma i nie może być zgody Kościoła na zapłodnienie in vitro. Procedura ta wiąże się bowiem z zabijaniem nienarodzonych, a na to nie ma i nie będzie zgody biskupów czy wierzących katolików. Cel, jakim jest skonstruowanie nowego dziecka nie uświęca środków jakimi jest likwidacja dla jednego, dwójki czy trójki dzieci - kilkunastu innych. Reakcja Episkopatu była więc oczywista, podobnie jak wcześniejsze wypowiedzi świeckich. Była one zresztą tym bardziej jasna, że w Polsce i tak katolicy poszli na ogromny kompromis, godząc się na to, by dopuszczalne były moralnie złe zabiegi zapłodnienia in vitro. Pomysł, by finansować je z ich podatków trudno więc odczytać inaczej niż jako prowokacje
Kościół Katolicki ma prawo wypowiadać się w sprawach społecznych i prawnych. I dobrze, że dyskusja na temat metody in vitro w Polsce się toczy – bo może warto o tym rozmawiać w kontekście podpisanej przez Polskę w roku 1997, a nie ratyfikowanej do tej pory, Konwencji Bioetycznej Rady Europy. A w niej znajdziemy zapisy, na podstawie których można sprawę zapłodnień in vitro rozwiązać w polskim prawodawstwie. Mówienie i pisanie o kompromisie, jak to czyni Tomasz Terlikowski – jest próbą zamknięcia dyskusji, dyskusji o sprawach społecznych, prawnych, do jakich władza jest zobowiązana. Nie ma tematów tabu, zamkniętych i poddanych kontroli – czy nawet szantażowi Kościoła.
Niektórzy – jak choćby Jarosław Gowin – mówią - nie ruszajmy tego tematu, nie rozpętujmy nowej wojny ideologicznej. Zostawmy to tak, jak jest. Dlaczego? Czy dlatego, że tak jest lepiej i wygodniej? Czas sobie wyraźnie powiedzieć, że dyskusja światopoglądowa na tematy dobra społecznego musi się toczyć stale.
Z dużą przykrością stwierdzam, że Donald Tusk nie potrafi sobie z tą nawałnicą poradzić, tak jak powinien zrobić to szef rządu państwa, w którym relacje z Kościołem są już od dawna uregulowane, zapisane w Konstytucji i Konkordacie. Poszanowanie autonomii obu INSTYTUCJI jest wskazane i pożądane – szczególnie w demokracji. Już słychać ze środowisk rządowych, tym z ust samego Donalda Tuska, że sprawa in vitro nie jest przesądzona. Niepokoi mnie to bardzo.
Rząd Donalda Tuska ma w obecnej chwili olbrzymie poparcie społeczne, nie tylko ze względu na dobre publicity, ale ze względu na kredyt zaufania społecznego. To jest ten moment, kiedy można jeszcze i powinno się w sposób jednoznaczny i jasny ustawić relacje społecznie – w tym z Kościołem Katolickim. Zdaję sobie sobie sprawę, że wyzwania, przed jakimi stoi koalicja, modernizacja państwa, uzdrowienie ochrony zdrowia i polskiego szkolnictwa i oczywiście – unormowania relacji międzynarodowych, wymagają zapewnienia szerokiego poparcie społecznego i spokojnych relacji wewnętrznych.
Ale nie może to dokonywać się kosztem dobra obywateli i kosztem utrzymania wpływów Kościoła na struktury państwa.
Azrael











Liberalizm zakłada ograniczenie roli kościoła w życiu społecznym. Nie oczekuję od Tuska natychmiastowej laicyzacji wszystkiego, ale uważam jego działania w tej sferze za wskaźnik: czy mamy liberałów, czy nieco łagodniejszy PiSbis z ludzko uśmiechniętą twarzą.
Episkopat nie wykazał się tolerując kukułcze jajo w Toruniu
( choć pojedyńcze głosy rozsądku bywały), więc prosił o zbryzganie szambem jakie z tego w końcu wyniknie.
Zwłaszcza, że wciąż prosi, zmierzając ku konfrontacji.
Może i nie czas teraz na nią, ale kiedyś Polacy muszą zrozumieć: żadna masoneria nie dorówna zakulisowym działaniom Kościoła i jego materialnej pazerności.
Kto Boga w sercu nie ma - w kościele Go nie znajdzie.
I nie bez powodu relatywizm moralny to odkrycie kleru.
No jak nazwać tą sytuację: największy posiadacz w kraju, symbolicznie tylko uczestnicząc w utrzymaniu Państwa, żąda decydującego głosu w sprawach jego przyszłości? Obywateli, także rzymskich katolików, traktując wyłącznie jako argument przetargowy.
Juzwa
21 gru 07 at 13:01
Mnie na razie wystarczy jeśli dobiorą się do d..py dotąd nietykalnemu ojcowi dyrektorowi - episkopat (czyt. para mafię) niech zostanie do załatwienia dla następnego rządu.
Khair el-Budar
21 gru 07 at 13:12
Najbardziej mnie śmieszy postawa typu “nie ruszajmy tej sprawy (np. aborcji, zapłodnienia in vitro, religii w szkołach) bo przecież został w niej wypracowany kompromis”. Ale jaki to jest kompromis?! W istocie jest to sytuacja, w której Kościół zyskuje wszystko, co chce. Zdanie drugiej strony nie jest uwzględniane w ogóle. W związku z tym mówienie o istnieniu kompromisu zakrawa na kpinę.
quakeblog
21 gru 07 at 13:18
Do “Donaldu Tusku” powinno w końcu dotrzeć, że chodzenie na pasku episkopatu nie przysporzy mu zwolenników. Radiomaryjni i tak na niego głosować nie będą, a pozostali coraz bardziej mają dość szarogęszenia się “czerwonych beretów”. I jeśli, jak fama niesie, ma zamiar startować w wyborach prezydenckich, to powinien przestać się łasić do kawalerów w koloratkach.
Pozdrawiam przedświątecznie, T.
Teodora
21 gru 07 at 16:06
Myślę, ze za IV RP Kościół w Polsce osiągnął apogeum posiadania i wpływów. Podporządkował sobie każdą niemal dziedzinę życia, co w połączeniu z ostatnimi ,,ofiarami” PiSu z tytułu poparcia w wyborach, czyni go hegemonem politycznym, gospodarczym i-z natury rzeczy-duchowym. Zamordyzm (właściwy totalitaryzmom) pod przykrywką obrony wartości chrześcijańskich oraz obskurancka ideologia, zgubna w dłuższej perspektywie czasu dla żywotnych interesów kraju, musi doprowadzić do przełomu. Pierwszych symptomów przesilenia jesteśmy właśnie obserwatorami.
Tusk nie chce być sterowany pilotem Radia Maryja czy innych Łagiewników. Chwała mu za to. To znaczy zyskuje sympatie rodaczek i rodaków zamiarami-traci poprzestaniem na tychże.
Rewolucję-jak wywodził wzięty kiedyś kabareciarz-przeprowadza się po to, by nadwyżki produkcyjnej nie zżerał pasożyt społeczny tylko ci, co ją wytwarzają. Co się dzieje w Polsce z nadwyżką? Przykłady. Katecheza kosztuje skarb państwa (podatników) 1,5mld. zł. Ziemia-ponad 10tyś. parafii jest właścicielem ok. 400tyś. ha. gruntów(dane szacunkowe). Z innej beczki. Negatyw w szpitalu na fragmencie etatu otrzymuje 2tyś. zł.-pielęgniarka od 800 do 1200zł. Każdy sukienkowy świadczący posługę w izbie celnej (w randze księdza dziekana) zgarnia 6tyś zł. plus dodatki (stopień, staż). Wiele województw przekazuje 99% środków instytucjom kościelnym jakimi dysponuje na renowację i odnowę zabytków. Sam PKN Orlen w jednym tylko roku 2001 zasilił Kościół sumą 54mln. zł. Itd, itp. Za te pieniądze lud pracy goniłby psa do Częstochowy, chociażby boso i po szkle.
Oto nadwyżka produkcyjna, z którą nie wie co zrobić otumaniony naród. Czyni to rękami swoich wybrańców, którzy z Pańskiego Stołu chcą zjadać chociażby okruchy (jak z obrazu Goi). Legitymizują w ten sposób swoje wpływu cedując władzę na hierarchów kościelnych.
Zbyt daleko zaszła klerykalizacja kraju, by starczyło jednej kadencji Tuska na wyzwolenie kraju spod okupacji watykańskiej. Aby życie w stendhalowskiej konwencji pomiędzy czerwonym i czarnym przeobrazić w normalność. Do tego potrzebna jest rewolucja-pal diabli ewolucję. Potrzebny wstrząs społeczny, obudzenie kraju z letargu wywołanego dymem kadzideł i święconą wodą. Stać nas na to. Obojętnie, kto zapali lont Tusk, Palikot czy sam Belzebub.
Abulafia
21 gru 07 at 16:41
@Abulafia
Z czym ten Palikot miałby teraz wystąpić? A może w czym? W sutannie
Moon 5
21 gru 07 at 17:05
Abulafia ma rację. Tyle tylko, że nie chodzi o żaden wstrząs, a zwykły i jak się wydaje nieuchronny, proces laicyzacji społeczeństwa i wymierania pokolenia bogoojczyźnianego. Przestrzegam gorących krytyków Donaldu Tusku, jeśli chodzi o brak spektakularnych działań przeciwko nadmiernej pozycji KK. Niestety pole premiera w tym względzie jest obecnie bardzo ograniczone – (silna opozycja, silne oddziaływanie KK, duże możliwości medialne mafii kościelnej, wielkie możliwości finansowe tej organizacji). Nie wiem na ile szczery jest Donaldu Tusku, wiem tylko tyle, że nawet Olejniczak w obecnej sytuacji, będąc na miejscu Donalda, raptownie zapomniałby o dotychczasowym rozdzieraniu szat wobec klerykalizacji życia społecznego i politycznego w naszym pięknym, poje*anym kraju – W sumie za rządów SLD czarnym wcale źle się nie żyło, o czym zbyt szybko zapomnieli w ostatnich czasach zwolennicy tzw. „lewicy” . Propaganda i mniej lub bardziej szczere chęci, nijak się mają do rzeczywistości i możliwości. Niestety musimy więc uzbroić się w cierpliwość i czekać na procesy samoistne z tą pocieszającą myślą, że niedługo „pustki w kościołach zajrzą klerowi w oczy”. Amen i Allah Akbar.
Khair el-Budar
21 gru 07 at 17:14
Moon 5
Palikot nie wygląda na teoretyka fizyki jądrowej, na rewolucjonistę-tak. Podejrzewam, że nie z własnej inicjatywy miesza w kotle polskich czarnoksiężników. Zlecono mu ruszenie fundamentów ideologii Kościoła, którego podstawą są m. in. wartości chrześcijańskie w randze paragrafu prawa świeckiego-wykonał. Zatrzęsło. Na razie depozytariuszami tychże wartości. Gmaszyska nie nadwerężyło, ale pokazało, że ciała niebieskie są grzesznymi śmiertelnikami, z krwi i kości jak my, co potwierdzili zgrzytaniem zębów.
Czego więcej od rzecznika Ziemian wymagać?
Abulafia
21 gru 07 at 19:39
Nie będzie pustek w kościołach… Księża udzielają chrztów, Pierwszej Komunii, ślubów, pogrzebów (”Nikosiowi” biskup gdański wyprawił pogrzeb), więc mają władzę. Nie jesteśmy krajem protestanckim…
Moon 5
21 gru 07 at 21:15
Wiesz, doprawdy coraz mniejszej liczbie ludzi te wszystkie ceremonialne ceregiele są potrzebne do życia, zwłaszcza że księża golą owieczki aż miło i tylko to im w głowach. Skoro ksiądz traktuje pogrzeb czy ślub jak interes to jak ma to traktować wierny?
Nonchallance
21 gru 07 at 21:28
We wioskach, w miasteczkach i niektórych mało- i wielkomiejskich blokowiskach księża dalej rządzą. Jeśli raz opanują jakiś teren, łatwo go nie opuszczają…
Moon 5
21 gru 07 at 21:58
Pozdrawiam, T.
Teodora
21 gru 07 at 23:06
Jeszcze troche wody uplynie w Wisle i sami najbardziej wierni dojda do wniosku ze cos tu nie tak.
Valdo
21 gru 07 at 23:41
Spoko, spoko, stare mohery pozdychają, a nowe oszołomy, nawet tutaj czasem widoczne są coraz mniej liczne. Kwestia czasu i ta zaraza stanie się mało widoczna.
btd
22 gru 07 at 8:37
W ostatnich dwóch akapitach sam sobie odpowiedziałeś. Najkrócej rzecz ujmując, (w)prowadzenie słusznej (naszym zdaniem) polityki wobec KK skutkowałoby znacznym spadkiem poparcia społecznego, które jak widać ma dla Tufka wartość nadrzędną, zwłaszcza w kontekście kandydowania na urząd prezydenta.
Tak na marginesie, nie rozumiem, dlaczego mu tak na tej prezydenturze zależy (jeżeli zależy). No chyba że chodzi o to, żeby się nie narobić, na nic nie odpowiadać a być - przynajmniej na papierze - pierwszą osobą w państwie. Wystarczająco dobrym kandydatem PO na prezydenta byłby np. Komorowski.
McBor
22 gru 07 at 9:31
Lucius Domitius Ahenobarbus, zwany także Neronem miał podobne zdanie jak btd.
Niestety, nie wyszło.
A przecież miał łatwiej…
Juzwa
22 gru 07 at 9:38
Bajki Henia, patrzącego na świat przez rurę od barszczu (słowa Drzymały-Siedleckiego), były swego czasu jedynym lekarstwem na naszą słowiańską duszę i serca. Z czasem wprowadzenia środków psychotropowych i nasercowych przez medycynę, włożono dzieła Sienkiewicza na właściwe im miejsce-między bajki.
Neron zszedł ze świata w 68r. Był to czas, kiedy nie znano jeszcze żadnej ewangelii, chrześcijaństwo łapało równowagę na nocniku w katakumbach, a Jezus nie miał statusu boga. Rzym był politeistyczny-tolerował wszelkie formy kultu, w tym także nową sektę zwolenników Chrestosa (T. Swetoniusz).Uprzedzenie do judeochrześcijan wynikało z imperialnych zakusów cezarów, których ofiarą padło i państwo żydowskie (liczne powstania przeciw rzymskim okupantom).
Kiedy spłonęło 10 z 14 dzielnic Rzymu w 64r. wyciszenie wrzeń mieszkańców Wiecznego Miasta dawało tylko znalezienie kozła ofiarnego. Padło na nielubianych, acz tolerowanych, judeochrześcijan. Dodajmy, że ze względu na prymitywny sposób budowy mieszkań dla biedoty w tamtych czasach (gł. Zatybrza), Rzym świecił często łunami pożarów.
Prześladowania ogarnęły wszystkie elementy wrogie kulturze Rzymu. Były odreagowaniem społeczności na pożogę pozbawiającą najczęściej całego dorobku życia, także utratę bliskich. Zrzucanie odpowiedzialności za ,,sacco di Roma” na Nerona pięknie się wpisuje w martyrologię Kościoła. Z samego cezara czyni quasi Hitlera. Tyle w tym prawdy, co w końskim moczu piwa-sama piana.
Przepraszam, że rozwlekle. Ale na pytanie; Czy przestanie pan bić swoją żonę-nie da się odpowiedzieć; Tak lub Nie.
Abulafia
22 gru 07 at 12:03
Odczepcie się od Nerona - to, że facet lubił rocka i miał fantazję nie znaczy, że był podlec. Swetoniusz wraz z Tacytem byli po prostu passe. Zresztą o autentyczności wzmianki o prześladowaniu chrześcijan przez Nerona napisano całe tomy, i większość historyków kwestionowała ten fakt. A to, że Neron był cool świadczy fakt, że po jego śmierci pojawiało się wielu uzurpatorów podszywających się pod niego, którzy zdobywali niemały poklask, o czym wspominali w/w nobliwi historycy, samemu sobie przecząc pisząc kilka rozdziałów wcześniej jakiego to potwora znosił “biedny lud rzymski”.
Khair el-Budar
22 gru 07 at 14:49
Tać ja nie btd Neronem mianuję, tylko odnoszę się do kwestii czasu i widoczności.
A jak już o przypisaniu spalenia Wiecznego Miasta Neronowi, to wynika to z zastosowania zasady “cui bono”- warto i dziś o niej pamiętać, zwłaszcza jak nie widać motywu.
Juzwa
22 gru 07 at 17:38
ja w to raczej nie wierzę, żeby wogóle Tusk postarał się postawić jasno granicę wpływów klechom, nie wiem czy Azraelu spojrzałeś na strone trybuny ale tam znalazła się informacja o tym, że z budżetu państwa pójdą środki na kolejne bezguście z kongresówki znane inaczej jako Świątynia Opatrzności bożej.
Piotr
22 gru 07 at 20:09