Archive for listopad 29th, 2007
Przekupa z Pałacu

Jako stary warszawiak (duchem… ) jeździłem lata temu na „Pragie” , na słynny Bazar Różyckiego. Tam się kupowało „eleganckie” rzeczy, których w społemowskich sklepach nie było.
Jednym ze stałych widoków były baby – przekupki, zachwalające towary, nachalnie, ale skutecznie. Szczególnie wryła mi się w pamięć taka jedna, sprzedająca gorące pyzy. Darła się jak stare prześcieradło, na pół bazaru, aż się głos odbijał od okolicznych domów z czerwonej cegły…
I dziś przeżyłem deja vu…
Michał Kamiński, wywijający papierem z faksu, na którym minister Sikorski przepraszał, że nie może się pojawić na spotkaniu u prezydenta – toż to dokładnie tamta przekupka od pyz… takoż samo tłusty, czerwona na twarzy… tylko tamta miała milszy głos…
Nie ma dla mnie znaczenia – i nie powinno mieć znaczenia dla nikogo, także dla tak zwanego autorytetu Lecha Kaczyńskiego – że fax dotarł o godzinie 16.03.
Faktem jest natomiast to, że przekupka Kamiński, tylko dla zaistnienia w mediach – zwołuje konferencję, na której ujada, niczym głodny brytan, bredzi coś o braku kultury Sikorskiego, krzyczy, że faks, który przyszedł po spotkaniu – to skandal i podważanie prestiżu, atakuje pośrednio Donalda Tuska – i do tego kpi z prac Rady Ministrów. Oczywiście – nie widzi, jak ośmiesza w tym swoim występie Lecha Kaczyńskiego. A właściwie urząd prezydencki…
Dzisiejsza nominacja Fotygi i popisy Kamińskiego – to kolejne elementy wojenki, jaką Kaczyński (i jego brat) zamierzają toczyć z nowym rządem. Jako żywo przypomina to… tak znienawidzonego Lecha Wałęsę! Kaczyński zapomina, co i rusz, że tak zwana Mała Konstytucja z 1992 roku została ZNIESIONA w 1997 – i Lech Kaczyński może się przyglądać najwyżej, co rząd, całkowicie umocowany i odpowiedzialny zapisami ustawy zasadniczej, robi w MON, MSWiA oraz MSZ.
Lech Kaczyński mimowolnie wkłada buty innego Lecha. Przekupka Kamiński natomiast próbuje grać rolę i kapciowego Wachowskiego i prawnika Falandysza… Tylko, że pomimo postury – nie ten wymiar…
Azrael
Błotny think tank

Zajmuję się pisaniem komentarzy politycznych na swojej stronie internetowej, na blogu, od maja 2006 roku, czyli 1,5 roku. Dla zabawy, przyjemności, relaksu - oraz, jak się przekonałem, dla kilkuset stałych czytelników. I ci czytelnicy, praktycznie z całego Świata, bo nawet z Sydney, Kapsztadu i Santiago de Chile - są największą wartością. Nie pisanie moje - tylko właśnie czytelnicy. Wspierający, czytający - i w swej ogromnej masie - nie komentujący. Ale w wielu przypadkach - oczekujący na moje prywatne opinie. To jest ten motyw, prawdziwy motyw pisania bloga.
Od mojego szanownego kolegi, guru html i webmasterstwa, Pawła Wimmera, dowiedziałem się, że powstała platforma blogowa, pod nazwą Salon24. Zajrzałem, założyłem konto - i pierwszy post puściłem dokładnie 17 października 2006 roku. Śmiało mogę twierdzić, że jestem jednym z najstarszych autorów na tym portalu.
Pacynka z pałacu

Anna Fotyga, według przecieków, jakie uzyskała „Rzeczpospolita”, ma otrzymać nominację na stanowisko szefa kancelarii Lecha Kaczyńskiego.
Informacja z tych, jak się to mówiło w slangu tak zwanej IV RP – porażających.
Fotyga ma zostać, przynajmniej formalnie, szefową i Michała Kamińskiego, który zajmuje się wizerunkiem medialnym obecnego prezydenta, i Macieja Łopińskiego, szefa jego gabinetu, oraz ministra Draby, który zajmuje się kwestiami prawnymi.
Zadaniem Fotygi, jak się przypuszcza, będzie tworzenie ALTERNATYWNEGO ośrodka kształtowania polityki zagranicznej. Dla kogo i czego alternatywnego – nie trudno zgadnąć.
Sukcesy Anny Fotygi z czasów jej szefowania MSZ są znane szeroko – są równie porażające, jak jej oczy, zawsze szeroko otwarte i zdumione.










