Azrael – zwykłe pisanie

Tomistyczny realizm jest walką przeciw wszelkiej samodzielności umysłowej - Kołakowski

Szum kopiarek

with 5 comments

Gazeta „Dziennik” zamieściła informację, że w prokuraturach wrze. Nie tylko praca nad śledztwami, nie tylko przesłuchania i praca dowodowa, nie tylko narady nad trudnymi sprawami – lecz prokuratorzy przygotowują się do zmiany władzy. Prokuratorzy zamierzają odreagować dwa lata rządów i nadzoru nad ich działalnością ministra Zbigniewa Ziobro.

Pamiętamy wszyscy – te nagłe roszady prokuratorskie, szybkie awanse, powołanie specjalnego korpusu funkcjonariuszy, gdzie oczywiście – liczyły się sprawy zawodowe – lecz jeszcze bardziej – kręgosłup… nie, nie moralny – lecz polityczny. Powstała specjalna grupa prokuratorska – prawie 200 osobowa, taka creme de la creme korpusu… i nagle – wszystko się rozwala…Były takie specjalne przyczółki i zespoły – jak prokuratury rejonowe w Katowicach, Łodzi czy Warszawie, które dostawały zlecenia specjalne. A nad tym unosił się duch ministra, zmaterializowany często pod postaciami prokuratorów Barskiego i Engelkinga.

Jak donoszą zewsząd – prokuratorzy kserują dokumenty i materiały śledcze (co jest niezgodne z prawem), nagrywają rozmowy telefoniczne i zachowują SMS-y od swoich szefów., zbierają dowody na naciski z czasów ministra Z. Ziobro. Szum maszyn kopiujących wzmaga szum w samych prokuraturach…

Prokuratorzy chętniej niż zwykle komunikują się z mediami (jeszcze anonimowo) i politykami i wprost informują, że zbierają kwity na ingerencje polityczne w prowadzone przez nich śledztwa.

A nawet otwarcie już kontestują decyzje i opinie Zbigniewa Ziobro i Ministerstwa Sprawiedliwości.
I tak na przykład kolegium prokuratury katowickiej odrzuciło wniosek MS o przyjęcie do pracy dwóch prokuratorek, które po pracy w Prokuraturze Krajowej za rządów PiS – chciały wrócić na Śląsk – na wyższe stanowiska, oczywiście. I tak Agata Piasny i Natasza Faber-Borkowska parę miesięcy temu pracowały one w prokuraturach rejonowych – a wnioski ministerstwa były takie, aby pierwsza znalazła pracę w prokuraturze apelacyjnej, druga z kolei - w prokuraturze okręgowej w Katowicach. A kolegium powiedziało – nie…

Świetny prokurator krakowski, Marek Wełna, specjalista od śledztwa mafii paliwowej, nie ukrywa, że został odsunięty od prowadzenia śledztwa, ponieważ nie poddał się naciskom politycznym, które sugerowały, żeby przede wszystkim znalazł powiązania przestępców z politykami – oczywiście – lewicy.

Marek Wełna w piśmie skierowanym kilka miesięcy temu do Ministerstwa Sprawiedliwości napisał, że kierownictwo prokuratury kierowało śledztwa na poboczne tory., zlecano czasochłonne analizy, kompletnie nie przydatne dla toku postępowania. Miały za to służyć do niszczenia politycznych przeciwników.

Sprawa buntu prokuratorów w warszawskiej Prokuratorze Okręgowej – jest powszechnie znana. W niej toczą się najważniejsze śledztwa - prawa doktora Garlickiego i ministra sportu Tomasza Lipca.

Dwa dni temu 10 prokuratorów złożyło ostentacyjnie rezygnacje. Był to protest przeciwko Elżbiecie Janickiej, szefowej okręgówki i protegowanej ministra Ziobry. Są również podejrzenia, że była to także inicjatywa prokurator Marzeny Kowalskiej, szefowej Prokuratury Apelacyjnej – która był pomijana w drodze służbowej – nie była informowana o postępach w prowadzonych śledztwach. Zbigniew Ziobro zwolnił Janicką.

Zatrzymanie doktora Garlickiego – a następnie zajęcia dokumentacji szpitala MSWiA z Wołoskiej przez Centralne Biuro Antykorupcyjne – nagle zostało objęte szybkim dochodzeniem prokuratury. To też o czymś świadczy. Do tej pory – prokuratura odmawiała wszczęcia postępowania.

Dziwne to wszystko i daje dużo do myślenia – głównie samym prokuratorom i politykom. Należy bardzo poważnie się zastanowić, jak, jak to się mówi - „galwanicznie” odseparować korpus prokuratorów od sfery polityki. Bo sygnały o politycznych wpływach na działanie służb porządku – nie są ujawniane od dziś. Również poprzednie rządy, inne siły polityczne, mają tu sobie dużo do zarzucenia. Pamietam słynne słowa prokuarotora Kapusty w trakcie zeznań przed komisją Rywina…

Krzysztof Parulski, prezes Stowarzyszenia Prokuratorów RP, mówił nie raz otawrcie, że w czasach ministra Ziobry liczba sygnałów o naciskach politycznych na prokuratorów znacznie wzrosła. Tylko dlaczego sami prokuratorzy o tym milczeli? Czy etos zawodowy już nie funkcjonuje?

Zbigniewa Ziobro pogrąży jego buta… i prokuratorzy – to jest pewne.

Lewica i Demokraci już zapowiedzieli, że na pierwszym posiedzeniu Sejmu złożą wniosek o powołanie komisji specjalnej do spraw wyjaśnienia śmierci byłej posłanki SLD, Barbary Blidy.

Od samego początku, od dnia śmierci Barbary Blidy twierdzę, że za śmiercią posłanki stoją działania ministra Zbigniewa Ziobro (jako inspiratora wykorzystania osoby B Blidy do własnych celów politycznych PiS) oraz, że wyjaśnienie sprawy jest możliwe tylko w przypadku zerwania zmowy milczenia prokuratorów katowickich.

Kilka miesięcy temu, prokurator Emil Melka napomknął w wywiadzie z tygodnikiem „Przekrój”, że powodem jego odsunięcia, od prowadzenia sprawy mafii węglowej kryły się naciski, aby przedstawił zarzuty Barbarze Blidzie – do czego on nie widział przesłanek. Jednocześnie niedwuznacznie dał do zrozumienia, że sprawę może wyjaśnić tylko komisja śledcza.

Sprawa Barbary Blidy jest najważniejszą sprawą polityczną, jak ma miejsce od wyborów w 2005 roku.

Od samego początku tej sprawy, po otrzymaniu pierwszych informacji – postawiłem tezę, że odpowiedzialność polityczna za śmierć B. Blidy spoczywa na ministrze sprawiedliwości, Zbigniewie Ziobro i jego ludziach, pośrednio i bezpośrednio z nim powiązanych – zarówno w prokuraturach, jak i w ABW. . I że sprawa może być wyjaśniona tylko wtedy, kiedy prowadzący sprawę szeregowi prokuratorzy zdecydują się mówić. Mam nadzieję, że w tym przypadku zadbali jednak, aby akta tej sprawy zostały w stanie nienaruszonym

Kilka miesięcy temu,„Gazeta Wyborcza” opublikowała raport, dotyczący przesłuchania 4. prokuratorów prokuratury katowickiej, prowadzących tą sprawę oraz rzecznika prokuratury – prok. Tomasza Tadli.
W odpowiedzi na tą publikację, minister Zbigniew Ziobro zwołał wtedy 1,5 godzinną konferencję, na której próbował obalić tezy materiału autorstwa Wojciecha Czuchnowskiego i Piotra Pacewicza.

Konferencja Ziobry, przy współudziale jego podwładnego, zastępcy prokuratora generalnego Jerzego Engelkinga, miała podważyć materiał zgromadzony przez „GW” i wykazać jego nieprawidłowości i manipulacje.
Ja te materiały dość dokładnie przejrzałem i wyciągnąłem następujące wnioski;

1.Porażką Zbigniewa Ziobry było to, że te materiały w ogóle znalazły się w rękach dziennikarzy. Pełne, kompletne, bez skrótów, z przypisami. Oznacza to, że środowisko prokuratorskie już wtedy wiedziło, że manipulacje w tej sprawie są tak potężne, że należy się bronić, że należy pokazać światu cały mechanizm, który za tą sprawą stoi. I że należy sobie szykować furtkę i alibi.

2. Materiały opublikowane przez „GW” miały dość ograniczoną wiarygodność – mogłyby mieć większą, gdyby do nich dołączone były nagrania, które w trakcie tych przesłuchań były czynione. Nie było wtedy tych nagrań, nie wiadomo, czy publicyści „Gazety Wyborczej” mieli te nagrania do dyspozycji. Ale zapewne w materiałach śledztwa nagrania pozostały.

3. Materiały, przynajmniej wtedy, też nie były do końca wiarygodne z tego powodu, ponieważ nie zapomnijmy, że sprawa miała miejsce pomiędzy prokuratorami. Z jednej strony – byli to podwładni Zbigniewa Ziobry, z drugiej strony – też podwładni ministra to plus weryfikacja – ma kolosalny wpływ na to, co się tam znajduje. Widać samocenzurę zarówno ze strony pytającego – jak i zeznającego. Ale, jak sądzę – zostaną dokładnie zweryfikowane i uzupełnione przed komisją.

4. Ważne jest odczytanie materiałów pod kątem psychologicznym.
Otóż z tych materiałów wyziera poczucie odpowiedzialności za słowo, poczucie pewnej solidarności zawodowej, misji - ale także – poczucie strachu… Ci ludzie zdawali sobie sprawę z tego, że to jest coś, co może złamać nie tylko ich karierę zawodową, ale również życie ich i ich najbliższych…

5. Materiały, przesłuchania, same w sobie były zmanipulowane, całe to dochodzenie, przesłuchania – to manipulacja, która ma przynieść wrażenie, że się tą sprawę „wyjaśnia”. Dlaczego tak sądzę – z prostego powodu. Otóż wszystkich przesłuchań dokonywał ten sam prokurator z prokuratury łódzkiej, Rafał Sławnikowski, i nie dokonywał tego w jednym czasie, lecz przesłuchania są rozciągnięte na 20 dni czerwca!
Między tymi przesłuchaniami mamy wielkie dziury, w czasie których prokuratorzy katowiccy mogą się ze sobą kontaktować, przekazywać informacje… i ulegać wpływom swoich przełożonych, ulegać manipulacjom i sterowaniu!

Materiały opublikowane przez „Gazetę Wyborczą” wskazują na następujące rzeczy;

- Nacisk na prokuratorów Balasa, Głucha, Wolnego i Kaczmarczyk – Suchanek – ze strony ich przełożonych – był ogromny. Szczególnie ze strony prokuratora okręgowego – Krzysztofa Głucha, który na bieżąco, w sposób niespotykany – kontrolował ich działalność. I to właśnie ten człowiek jest następnym elementem układanki ogniwem, które ma prowadzić do wyjaśnienia tej sprawy. Nie wiem, czy już był przesłuchiwany, czy nie – ale to on jest tym, który posiada wiedzę, mogącą wskazywać na wpływ ministra Ziobry na przebieg dochodzenia, śledztwa i sposób zatrzymania Barbary Blidy.

- Prokurator Głuch łączy prokuraturę katowicką z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego, z Ocieczkiem i Śliwińskim, jako drugim, jeszcze ważniejszym elementem tej układanki. To właśnie w tej części sprawy należy się doszukiwać głównych elementów wpływów Zbigniewa Ziobro. Zarówno Ocieczek jak i szef ABW – Bogdan Święczkowski – to przyjaciele Zbigniewa Ziobro z początków jego kariery – i to oni mieli dokonać spektakularnych zatrzymań. Jak wiemy – Święczkowski w dniu dzisiejszym składa rezygnację ze stanowiska – i zapewne Zbigniew Ziobro będzie usiłował go rzutem na taśmę umieścić w Prokuraturze Krajowej – gdzie ten będzie praktycznie nieusuwalny.

Na dzień przed publikacją materiałów przez „Gazetę Wyborczą” napłynął jednak wyraźny sygnał ze środowiska prokuratorskiego, że nie udało się go spacyfikować nowej władzy.
Było to oświadczenie Stowarzyszenia Prokuratorów RP o nie poddawaniu się naciskom politycznym – jest znakiem wielce wymownym – i wcale nie przypadkowym. To był sygnał do wszystkich tych, prowadzących z nadania Ziobry sprawy przeciwko Kwaśniewskiemu , Millerowi czy Kaczmarkowi – aby nie dali się wmanewrować. I nie pomogą już pacyfikacje i przesunięcia, zastraszanie prokuratorów – sprawa wyszła na światło dzienne.

Rozgrywka z Ziobrą – i pokazanie mechanizmów wykorzystania aparatu represji dla celów politycznych – będzie wielkim testem dla rządu Donalda Tuska. I nie chodzi o rewanżyzm – tylko tak jak w przypadku sprawy Rywina -pokazanie mechanizmów i motywów działań politycznych.

Azrael

Written by Azrael

październik 31, 2007 @ 16:51

5 Responses to 'Szum kopiarek'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to 'Szum kopiarek'.

  1. Po prostu część prokuratorów liczy na podlizanie się nowej władzy i szukają na siłę haków na Ziobro.
    Zapewne nie bedą to bomby lecz kapiszony które Wyborcza nagłośni…

    A wiadomo PO boi się popularnego ministra który wygrał z ich kandydatem z Krakowa i może jeszcze wielu kandydatów PO powalić w wyboirach.

    Co do Blidy co tu wyjaśniać - logika mówi że bała się ujawnienia przekrętów z aferą węglową i się zabiła.
    Nikt jej nie torturował więc sama jest winna swojej śmierci…

    PO nie będzie zbyt chętne komisji bo mogą wypłynąć kwestie z Jarucką i Cimoszewiczem…

    Palestrina2005

    31 paź 07 at 18:08

  2. ludzie jedzą obiad,albo odpoczywają, a palestrina na posterunku

    gogol

    31 paź 07 at 18:44

  3. [...] Original post by Azrael [...]

  4. [...] Original post by Azrael [...]

  5. @palestrina

    najwieksze bomby na Ziobre wyciagnal sam Ziobro. Nikt wiecej nie musi sie starac. Postepownie tak ublizajace praworzadnosci a i inteligencji nie wymaga juz zadnych dopowiedzen. Teraz wystarczy sie temu przyjrzec z punktu widzenia prawa i sprawiedliwosci. Z malych liter i bez cudzyslowu.
    Przy okazji Pan minister doprowadzil do sytuacji, w ktorej odbydowanie autorytetu wymiaru sprawiedliwosci wymagac bezie dluugiej i zmudnej pracy. Tak wiec, faktycznie, idz cos zjesc i nie martw sie o to, czego boi sie PO. Kazdy sie czegos boi, ale Ziobry to juz nawet Krauze sie nie musi bac ;-))

    beatrix

    31 paź 07 at 21:53

Leave a Reply