Azrael – zwykłe pisanie

Tomistyczny realizm jest walką przeciw wszelkiej samodzielności umysłowej - Kołakowski

Nasze zasady – wasza naiwność

with 11 comments

Marketing polityczny – to w dobie prymatu czwartej władzy, czyli mediów – główne narzędzie uprawiania polityki. Bez szeroko rozumianego marketingu, w skład którego wchodzi prosta reklama, public relations, techniki socjotechniczne – nie ma polityki. Media, prasa, telewizja od czasów Nixona i Kennedy’ego, a ostatnio też internet – jak z kolei pokazał przypadek Korei Południowej – to źródła i drogi sukcesu politycznego.

Zbliża się kampania wyborcza, a właściwie – już się zaczęła. Formalnie i nieformalnie.
Nieformalna kampania trwa zawsze, bo jak jakiś przytomny polityk PiS-u zauważył ostatnio w TV – dobra partia zaczyna kampanię zaraz po wyborach.
A formalnie – zaczęło ją Prawo i Sprawiedliwość, uruchamiając spoty wyborcze w telewizji i odsłaniając swoje billboardy. Z Jarosławem Kaczyńskim i hasłem - „Zasady obowiązują”.

Ładne hasło, nośne, takie dla oka, ucha i serca. Tylko – że nie dla rozumu. Ale cóż – patrząc jak Prawo i Sprawiedliwość usiłowała przejąć przez ostanie kilkanaście miesięcy elektorat Samoobrony i Ligii Polskich Rodzin – to nie o ludzi rozumnych temu ugrupowaniu i jego przywódcy chodzi.

W Sejmie na naszych oczach dokonuje się całkowita destrukcja podstaw projektu pod nazwą IV RP Jarosława Kaczyńskiego. Jego podstawy – do których się odwołuje to hasło na słupach reklamowych – czyli zasady moralne, przy sprawowaniu władzy – zostały już dawno zanegowane, przyjmując formę relatywizmu moralnego.

Jarosław Kaczyński stworzył swoją partię, Prawo i Sprawiedliwość pod kilkoma hasłami, miedzy innymi – odnowy moralnej, i powrotu do wartości chrześcijańskich, wręcz – katolickich.

Po raz pierwszy, jeszcze przed wyborami, Kaczyński złamał zasady uczciwości politycznej, decydując się a na udanie do Torunia, po głosy Tadeusza Rydzyka. Nie przeszkadzało mu to, że na księdzu katolickim ciążą oskarżenia o defraudacje finansów, zebranych od ludzi na ratowanie Stoczni Gdańskiej, nie raziło jego zaangażowanie w politykę. Cóż, dla realizacji celu, szczytnego celu przebudowy Państwa – możemy pójść na mały, zupełnie mały kompromis. Pierwszy kompromis. Wyborcy docenili – i te parę punktów procentowych przyznali.
Drugi kompromis (oczywiście – dla utrzymania zasad) – to była koalicja z Romanem Giertychem i Andrzejem Lepperem. Andrzej Lepper był, do czasu zawarcia porozumienia powyborczego, wrogiem i osobnikiem amoralnym, gorszym niż znienawidzona postkomuna. Nie będę tu przytaczał jednoznacznych i wzniosłych wypowiedzi na temat Andrzeja Leppera, wypowiedzianych przez Kaczyńskiego przez lata – można je znaleźć w Internecie.

I dalej już było z górki. Stosowaliśmy nasze „zasady” (tak, ot teraz w cudzysłowie to lepiej wygląda…) zupełnie otwarcie.
W myśl ich przestrzegania zlikwidowano Wojskowe Służby Informacyjne, między innymi oskarżając je o wpływ na struktury państwa, mediów. Powołano w ich miejsce inne, także do walki z korupcją.
Patrząc ostatnimi tygodniami na działania Centralnego Biura Antykorupcyjnego, a także śledząc liczne publikacje, przecieki prasowe, na różne inne działania służb podległych funkcjonariuszom PiS-u – widzimy jak otwarcie, jednoznacznie są one używane do działań niezgodnych z prawem i demokracją. Ale zapewne – zgodne są z „zasadami”

Pojemne „zasady” kazały Jarosławowi Kaczyńskiemu wzmocnić państwo. Stworzyć państwo solidarne, mocne, opiekuńcze, nastawione na potrzeby obywatelskie. A jakie mamy?

Na pewno nie obywatelskie, nastawione na wyzwolenie inicjatyw społecznych i samorządowych. Autonomia społeczna, w każdej dziedzinie życia publicznego, budził w Jarosławie Kaczyńskim niepokój. Jakakolwiek własna inicjatywa dowolnego środowiska, która mogłaby nie być poddana kontroli aparatu państwa – jest źle widziana.
Kolektywizm jest wartością nadrzędną i najlepiej go widać w systemie kontroli środków i ludzi.
Model państwa solidarnego, proponowany przez Kaczyńskiego, zmierza z powrotem do zabrania autonomii jednostki w społeczeństwie na rzecz domniemanego dobra wspólnoty, określonego przez jedynie słuszne, dogmatyczne projekty, zabrania i ograniczenia praw obywateli na rzecz praw narodu - nie narodu jako podmiotu - lecz jako pewnej retorycznej figury.

Kaczyńskiemu to jednak jest jeszcze za mało. Zapragnął on włączyć w krąg swoich wpływów, dla realizacji „zasad” Kościół Katolicki. I dlatego jest on mocno promowany przez władzę, jest wzmacniany, wręcz zapraszany do współrządzenie krajem.
Kaczyński,dążył do zmiany Konstytucję Polski w ten sposób, aby zostały w niej zawarte bezpośrednie odwołania do wartości katolicyzmu. Bez oglądania się na otwartość światopoglądową, bez liczenia się z głosem innowierców i ateistów. Bo w kategorii „zasad” nie liczy się dal niego coś takiego, jak tolerancja światopoglądowa. Kaczyński chętnie przypomina polskie tradycje, tylko, że nie bardzo wiadomo, które z tych tradycji są najważniejsze.
Czy chodzi o Piłsudskiego? Dmowskiego? Czy może jakieś inne wartości? Okres „Solidarności”? Tak, to ostanie tak, poprzez realizację nowej polityki historycznej, w której nie ma miejsca dla Wałęsy, Mazowieckiego, Geremka, Bartoszewskiego – są tylko Gwiazda, Walentynowicz, Olszewski… „Zasady” pozwalają na szanowanie jednych, kosztem innych.

Nie lepiej jest ze stosowaniem zasad w innych dziedzinach, szczególnie w administrowaniu państwem. Tu dochodzimy do jednego z fundamentalnych składników „zasad” - czyli walki z układem. Bo walka z NIM miała być, obok lustracji – największym zadaniem tak zwanej IV RP. I co? No i nic…

Okazało się, że ten mityczny układ jest tak cholernie cwany, sprawny – że połknął nasze plany, „zasady”. Można śmiało napisać – zasymilował się.

Netzel, Glapiński, Skrzypek, Kownacki, Urbański… i wielu, wielu innych, tych moralnych i „profesjonalnych” weszło struktury tego układu – żeby go, oczywiście, od środka rozbić i realizować nasze „zasady” - i im się nie udało. Nawet układ nam podrzucał jaja kukułcze, takie jak Janusz Kaczmarek…

A w dziedzinie czystej ekonomii – tam gdzie mieliśmy realizować „solidarne państwo” - to już kompletna porażka… nawet jak miało być dobrze – to wyszło jak zwykle. Na przykład – na obniżce składki rentowej – zyskali oczywiście ci, co zarabiają więcej.

W sferze społecznej – w realizacji naszego programu przeszkadzali nam i lekarze i pielęgniarki, nauczyciele – nawet NSZZ „Solidarność” nie rozumie z tego, że „zasady” wymagają czasu – i weszła z nami w spór zbiorowy.

Tak właściwie można by bez końca.

Ja wiem, że na tym czarno – białym plakacie chodzi o pokazanie Genialnego Stratega, Największego Przywódcy Od Czasu Mieszka Pierwszego jak człowieka zasad, niezłomności, Jedynej Prawdy.

Tylko, że ci posługujący się rozumem – a nie podlegający tanim, socjotechnicznym zabiegom – wiedzą swoje;

Temu Panu przyświeca jedna zasada – zdobycie i utrzymanie władzy. Inne zasady – są tylko niepotrzebnym balastem.

Azrael

Written by Azrael

sierpień 22, 2007 @ 16:33

11 Responses to 'Nasze zasady – wasza naiwność'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to 'Nasze zasady – wasza naiwność'.

  1. Nasze zasady – wasza naiwność

    Marketing polityczny – to w dobie prymatu czwartej władzy, czyli mediów – główne narzędzie uprawiania polityki. Bez szeroko rozumianego marketingu, w skład którego wchodzi prosta reklama, public relations, techniki socjotechniczne – nie ma…

    www.wpigulce.net

    22 sie 07 at 17:01

  2. co tu dużo komentować, kolejny artykuł opisujący naszą szarą, nędzną rzeczywistość…

    nie mam już sił komentować, ani oglądać tego cyrku w TVN24…

    John Cooper

    22 sie 07 at 18:10

  3. Azrael pisze jakby wczoraj się urodził.
    Taka jest reklama - potrzebne są proste hasła, proste przekazy…

    O demagogicznych reklamach PO piałem wielokrotnie - nie wiem do czego one sie odwołują ale na pewno nie do rozumu.
    Nie dość tego można im zarzucić proste błędy logiczne (np. brak uwzgględnienia ponad) 1000% wzrostu cen między 1991 a 2007r. w Polsce - a to już obraża inteligencje wyborcy ( a podobno wyborcy PO sa inteligentni)…

    Ciekawe jak do rozumu będzie sie odwołuwać LiD/SLD - czy moze w ten sposób że Towarzysze Kwasniewski, Borowski, Miller, Kalisz, Szmajdziński wszyscy kiedyś członkowie totalitarnej partii - PZPR - chcą bronić demokracji?
    Szkoda że tak późno moi panowie z SLD, szkoda że wczesniej - gdy nie było wolnych wyborów jak teraz, gdy była cenzura w mediach, gdy bito opozycjonistów, gdy mordowano księdza Popiełuszko - wy sobie siedzieliście w PZPR i byliście częścia totalitarnego reżimu…

    Palestrina2005

    22 sie 07 at 18:19

  4. Palestrina ale pisowscy urzednicy też siedzieli w totalitarnej PZPR. Możemy podawać przykłady i na najwyższych szczeblach i w terenie. Teraz sie nawrócili i są cacy, tak? Po dwóch latach rządów PiS naprawde ta SLD nie wydaje mi sie taka zła. Cholera mów to człowiek, który w latach 80-tych z komunistami, niepowiem co by zrobił. Jak widzę pisowskich partyjniaków to jak bym widział gminnych i zakładowych aparatczyków PZPR, ale tych mniej rozgarnietych. Te same klimaty tylko okraszone katolicyzmem.

    Yah

    22 sie 07 at 18:40

  5. Witam Wszystkich, ja tu nowy (międląc w rękach czapkę - maciejówkę uśmiecha się nieśmiało, schylając głowę w progu)
    Widze, że można tu spotkać Palestrinę (tą samą co na forach GW?)
    Mam do Ciebie następujące pytanie. Co konkretnie proponujesz zrobić z byłymi czlonkami PZPR?
    i dlaczego “znikasz” pana Kryże w PiSie, a masz za złe Borowskiemu? Czy sądziesz, że “nawrócenie” na demokrację, jest dane tylko członkom PiSu?

    kmdr_rohan

    22 sie 07 at 19:00

  6. Część kmdr - miłego czytania…

    Azrael

    22 sie 07 at 19:38

  7. @kmdr_rohan - nie zadawaj Palestrinie pytań, na których nie ma szablonu odpowiedzi.

    Khair el-Budar

    22 sie 07 at 20:13

  8. @kmdr_rohan

    zanim rozpoczniesz wymiane pogladow z Palestrina, zwaz ze tenze odpowieduialny jest na tym blogu za resort folkloru. Zadane przez Ciebie pytanie jest jednak interesujace. Ja bym je rozszerzyl. Co zrobic z czlonkami partii sojuszniczych zjednoczonych pod sztandarem socjalizmu w tzw. froncie jednosci narodu? Z oficerami i generalicja tzw. LWP? Z milicjantami, zomowcami i ormowcami (na oko okolo miliona luda?) Z czlonkami ZMS, ZMW i czerwonego harcerstwa? Z uczestnikami pochodow pierwszomajowych? Z tymi ktorzy bezwstydnie swietowali swieto 22 lipca? Z tymi co to spiewali Miedzynarodowke na akademii ku czci? Z ta czescia kleru ktory popieral i donosil? I przede wszystkim z ich potomstwem? Co zrobic z calym tym krajem?

    rmstemero

    22 sie 07 at 21:08

  9. Przed chwilą wysłuchałem Wildsteina, który oświadczył, że szukanie haków jest normalne! Hipokryzja do kwadratu - bo przecież ten osobnik jest wielkim piewcą lustracji i rozliczenia służby bezpieczeństwa - która to instytucja zajmowała się wynajdywaniem haków.

    Serdecznie życzę panu Wildsteinowi, aby mnie osobiście nigdy nie spotkał…

    Khair el-Budar

    22 sie 07 at 22:03

  10. A pamiętacie Państwo tę zupełnie oczywistą oczywistość, ze największą aferą III RP była inwigilacja prawicy, czyli Porozumienia Centrum? Kaczki - bliźniaczki poszły znacznie dalej, inwigilują wszystkich, od lewa do prawa.

    Klara

    22 sie 07 at 23:01

  11. @khair: czy mam przez to rozumiec ze miales co do kregoslupu moralnego Wildsteina jakiekolwiek mwatpliwosci ktore obecnie zostaly rozwiane?
    @klara: pamietamy. Pamiec selektywna jest jednak najwidoczniej nadobnym uzupelnieniem bezwstydu. W tym szalenstwie jest metoda. Prymitywna ale zawsze.
    @azraeel: rozczulil mnie Twoj Video-watek. Sprobuj sobie wyobrazic jak to funkcjonuje na polskiej wsi z dodzwanianym laczem rwacym sie co 45 sekundy. Przy szybkosci 1,4 kB/s :-)

    rmstemero

    23 sie 07 at 8:51

Leave a Reply