Azrael – zwykłe pisanie

Tomistyczny realizm jest walką przeciw wszelkiej samodzielności umysłowej - Kołakowski

Superpopapraniec

with 2 comments

Jedna z moich starych znajomych mawiała, widząc niektórych panów;
„O, popatrz, tego to ja mam w kalendarzyku zapisanego pod ch…” … i nie była to informacja aprobująca….

Ja tak daleko nie poszedłem, ale wprowadziłem kategorię „Popaprańcy”, a której zapisuję wyjątkowo pokręconych, idiotycznych, bezrozumnych polityków.
Dziś trafia do niej Józef Oleksy.

Piszę to z dużą przykrością. Z tą częścią SLD, dawniej SdRP , związaną z inteligencją, dziś obecną także w „Ordynackiej” – z racji pewnych zaszłości – sympatyzowałem. W przeciwieństwie do frakcji drugiej, tej z pod znaku Szmajdzińskiego, Millera, Janika, Dyducha i im podobnych. To ich głównie należy obwiniać za upadek lewicy – i to, że Kaczyńscy doszli do władzy.

Oleksego znam długo, bardzo długo. Nie osobiście, lecz z przekazów i informacji. Jeszcze z czasów kiedy był skromnym adiunktem na SGPiS, potem pracownikiem Ministerstwa Szkolnictwa Wyższego i wreszcie sekretarzem PZPR w Białej Podlaskiej.


Zawsze się wyróżniał na tle betonu partyjnego (jak zresztą wielu pracowników naukowych) korzystnie. Nie był to dogmatyk, nie twardogłowiec, raczej pragmatyk i taki „brat łata”. Ale zawsze był cwany i ambitny. Jednocześnie był mentorem wielu młodszych i raczej ich nie zostawiał w potrzebie.
Jak polityk w czasach III RP też zachowywał się dobrze, jego odejście po aferze „szpiegowskiej” było z klasą.
Zawsze kontestator, trochę mentor, trochę zdrowego rozsądku. I ambicji. Trochę pewnie za dużo tej ambicji. Cieszyłem się, kiedy wygrał sprawę lustracyjną i liczyłem, że wróci do szeregów partyjnych.

Ale co to zrobił ostatnio… cóż – dyskwalifikuje go całkowicie. I już nie chodzi nawet o same taśmy, choć trzeba przyznać że są i ciekawe i obrzydliwe jednocześnie.

To co on teraz robi – można porównać do czystego kabaretu. Wędruje od kamery do kamery, o redakcji do redakcji. Odpowiada na pytania, wszyscy go słuchają, zaczyn nawet witzować….
Dzień po sprawie, ba nawet w sobotę – był jeszcze trochę zakłopotany i pełen przeprosin. Teraz już nie – teraz zauważył, że może być elementem, a nawet podmiotem pewnej gry. Tak jakby nie te kilkadziesiąt lat działalności publicznej, lecz właśnie 3 godziny rozmowy z Aleksandrem Gudzowatym dawały mu pozycję Mentora polskiej sceny politycznej. Może z równą swobodą krytykować tych po lewej, jak i po prawej. Może wydawać osądy, opinie, dawać rady.
A on się w poważnych oczach – dalej ośmiesza. Bo taśmy są jakie są, nagrane są bez przerw, przeplotów – i jeszcze jest Bisztyga…
A o tym że się ośmiesza do końca – świadczy to ,że zgłasza się po niego Samoobrona….

Doktor marketingu międzynarodowego, były premier, marszałek Sejmu….

Jest to dla mnie ciężki wpis, ale
Farewell Józiu, farewell…

Azrael

Written by Azrael

marzec 26, 2007 @ 14:43

2 Responses to 'Superpopapraniec'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to 'Superpopapraniec'.

  1. i w moich oczach stracił ostatnio wiele:-/
    swoim głupim bełkotem w wywiadach zaprzepaścił cały swój dorobek i autorytet… nie bardzo rozumiem czemu teraz publicznie zaczął wylewać swe żale, przez co zrobił się taki tyci… (a mógł na pół roku w bieszczady pojechać…)
    może to przesilenie wiosenne… może czas na psychologa…

    MG

    26 mar 07 at 19:54

  2. Azraelu,masz ciekawe znajome…poznała,widziała…a potem tak od razu po imieniu…
    Widać wszyscy kiepscy byli; w tych albo innych sprawach…
    Zeby jeszcze tak polski elektorat miał właśnie tak dobrą pamięć i zdolność wczesnego rozpoznywania cienkich chu..ów!
    Przypomina się słynny bon mot pewnego guru,Żelaznego Kanclerza, o tym że ponoć wie,jak prawdziwy facet powinien skończyć…ale chyba nawet tego nie dopowiedział…
    Szkoda,że większość tzw.klasy politycznej różnych opcjii kończy lub skończy jak upadłe madonny…
    … to w jakim celu nieszczęsne dzieci muszą ciągle wkuwać w szkole dlaczego w Polsce były Rozbiory, skoro nic z tego nie wynika…

    qadam

    26 mar 07 at 20:25

Leave a Reply