Archiwum dla luty 2007
Trzy słowa o TVP

1. Bronisław Wildstein
Wildstein nie był ani managerem, ani wizjonerem, ani nawet nie profesjonalnym administratorem. Niektórzy rozgrzeszają go, bo, prowadził telewizję „wojenną”, że w ramach tego zmasowanego ataku na rządy kolacji psiowskiej – starał się, aby programy informacyjne i publicystyczne były przciwwagą dla telewizji prywatnych, TVN i „Polsatu”.
I rzeczywiście – chyba od czasu stany wojennego nie było tak „ciężkiej” telewizji.
Od samego początku, szedł na kompromisy – także z samym sobą,, pozwalając na narzucenie zastępców.
To, że telewizja będzie zarażona wirusem politycznym – i to w najgorszym rodzaju – było wiadome.
Ale to, że Wildstein zatrudniał ludzi z klucza „znajomości”, było już tylko jego prywatnym błędem, tak samo jak to, że nie miał całkowicie wizji TVP. Ani wizji programowej w szerszym horyzoncie , ani wizji rozwoju firmy jako koncernu medialnego. Telewizja XXI wieku powinna być realizowana przez ludzi, którzy znają nowe media, nowe techniki przekazu – i potrafią patrzeć w perspektywie kilku lat. To jest rynek konkurencyjny.
2. Andrzej Urabański
Będzie mu łatwiej… bo i zadania ma ściślej określone. Nikt od niego nie będzie wymagał rewolucji. Został postawiony na czele koncernu medialnego Prawa i Sprawiedliwości (no, dla „ściemy”, nazywanego TV publiczną) i ma załatwić jedną rzecz – ciepły wizerunek Jarosława i Lecha Kaczyńskich, budowę nowej polityki historycznej, nowej, „rzetelnej” publicystyki, wzorowanej na zaangażowanych wzorach Jana Pospieszalskiego – i koniecznie dobra, lekka rozrywka… może Nina wróci, może Edward Mikołajczyk i coś na kształt „Studia 2”…
Nie czarujmy się – Urbański nie musi udawać… nawet nie musi mrużyć oczu, jak będzie mówił o „misji”, niezależności, rzetelnej informacji. Dostał stanowisko samodzielne – ale z nadania – i zrobi wszystko, aby koalicja rządowa dostała w najbliższych wyborach wystarczające wsparcie – a on zatrzymał stołek na Woronicza 17, budynek F… Miller, Leszek, też myślał, że się uda…
3. Jaka powinna być TVP?
a) Zacznijmy od góry – podstawą jest likwidacja Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji – i włączenie jej w struktury Urzędu Komunikacji Elektronicznej – i zostawienie temu ciału li tylko prerogatyw administracyjnych. Koniec z zadaniami politycznym, zresztą takie były wstępne założenia Prawa i Sprawiedliwości przed wyborami. Oczywiście – konieczne byłyby zmiany statutu, a później – podział – i częściowa prywatyzacja…
b) Koniec z bełkotem o misji…to ma być sprawna instytucja informacyjna, która ma mieć zadania SPOŁECZNE, EDUKACYJNE, POPULYZATORSKIE… ale nie misję, którą się starano pokryć wszelkiego rodzaju knoty… na marginesie – knot, pod nazwą „Polacy”… to nie jest polski pomysł, lecz format kupiony z Holandii… Radykalne zmiany w technice. TVP jest ostatnia poważną telewizją, która rejestruje program na taśmach, co nie pozwala na szybkie odtworzenie z archiwum… Kamery cyfrowe, a montaż na Betacamie….
c) Jasne i przejrzyste formy produkcji, karty produkcji dla każdego programu, karty oglądalności. Większość programów – jako zewnętrzne zespoły producencie, czyli – konkurencja i biznes.
d) Zmiany własnościowe
- Jedynka – państwowa, ale jako spółka publiczna, z pakietem kontrolnym państwa i tu tylko powinny iść opłaty abonamentowe.
- Dwójka – do prywatyzacji
- Regiony – telewizja informacyjna, ale wyraźnie odchudzona – w zamian za to, wyposażona w nowoczesny sprzęt.
- Programy tematyczne – jednolite kierownictwo – i połączenie ich z nowoczesnymi technologiami… konwergencja się kłania…
To tak na gorąco… ale, ale… ja wiem… to tylko są marzenia…
Ale mamy w rękach pilota… i może, dzięki staraniom Anny Streżyńskiej – niedługo ogólnie dostępny szerokopasmowy Internet….
Oby, oby…
Azrael
Trzy sztuki amunicji

“Gazeta Wyborcza” dziś doniosła;
Do Kancelarii Premiera przyszedł list z pogróżkami pod adresem Jarosława Kaczyńskiego. W kopercie były trzy sztuki amunicji i karteczka na której napisano: “Dla kota, dla twojej matki, dla ciebie”. Biuro Ochrony Rządu potraktowało sprawę bardzo poważnie.

W przesyłce były trzy pociski – jeden do pistoletu maszynowego kałasznikow, jeden do kbks-u i jeden do pistoletu P64, służbowej broni w policji i wojsku. Do tego kartka.
Dlaczego pocztą?!
Azrael
Książęta Kościoła

Lud się rzuci do księgarń, aby zdobyć nowe dzieło, na półkę…
Po fantasty, „Kodzie. Leonarda da Vinci” ,”Świadectwie” kardynała Dziwisza, pamiętniku o Janie Pawle II – mamy następną książkę pod tytułem „Księża wobec bezpieki”, księdza Tadeusza Isakowicz- Zaleskiego.
Tym razem jest to książka szpiegowska, kryminał – ale także pozycja historiograficzna. ..
Nie będę jej omawiał – bo ukazała się dziś rano… a tym bardziej, że wiadomo mniej więcej, co można tam znaleźć.
Temperatura dyskusji wokół niej, dywagacje i wielość opinii jest wystarczająca. Każdy będzie mógł sobie w niej znaleźć – co będzie chciał. Jedni rzucą się na nazwiska, drudzy będą czytać przypisy, jeszcze dla innych będzie ona świadectwem bohaterstwa Kościoła wobec bezpieki – dla innych – wprost przeciwnie – dowodem na „powszechne” uwikłanie księży we współpracę ze służbą bezpieczeństwa PRL. A i tak – tak zwani fachowcy – skupią się na nazwiskach – kto, z kim – i czy daleko był od Karola Wojtyły lub Stanisława Dziwisza…
Wojna z Europą?

Jarosław Kaczyński nie jest budowniczym. To znaczy – nie potrafi budować na podstawie planu konstrukcyjnego – lecz wprost przeciwnie – poprzez destrukcję i rewolucję. To burzyciel. Każda struktura, która stoi naprzeciw jego, a nie jest jego pomysłem lub nie akceptuje jego działań – jest potencjalnie jego przeciwnikiem.
Do tego należy dodać jeszcze coś, co można nazwać, eufemistycznie – podejrzliwością. Choć absolwenci kierunków lekarskich, gdyby im dać plik stenogramów wystąpień i wywiadów Jarosława Kaczyńskiego – nazwaliby to inaczej. Myślę, że analitycy polityczni za granicą powinni prowadzić badania z cyklu DSM (Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders) wobec Kaczyńskiego. Bo prowadzenia analiz racjonalności jego postępowania – mija się z celem.
Kilka dni temu wysnułem przypuszczenie, że sprawa Doliny Rospudy nie jest ograniczona do terytorium Podlasia, nawet Polski. Że jest to szerszy temat, który może być elementem rozgrywki dotyczącej naszego uczestnictwa w Unii Europejskiej.
Słucham i czytam Kaczyńskiego uważnie. I radzę to robić innym.
Bye Bronisław

Jest tylko jeden powód, dlaczego należy płakać po Bronisławie Wildsteinie.
Tym powodem jest to, że, przynajmniej chwilowo, jego miejsce zajął Andrzej Urbański.
Wildstein nie był ani managerem, ani wizjonerem. Nie zrobił w tej telewizji niczego takiego, co byłoby fundamentem rozwoju lub kierunkiem rewolucyjnych zmian.
Od samego początku, szedł na kompromisy, już po kilku tygodniach pozwolił sobie na wsadzenie do zarządu ludzi z układu politycznego. Ale jego największą naiwnością – albo nazwijmy to inaczej – oportunizmem – było to, że wierzył, ze pozwoli mu się prowadzić niezależną telewizję.
Wildstein przychodząc MUSIAŁ wiedzieć, że decydując się na prezesostwo, w takim układzie, szczególnie wiedząc jak dokonała się zmiana w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji – oczekiwać się będzie od niego konkretnych działań – politycznych.
I on te działania uczynił. Pozbył się dziennikarzy, najlepszych twarzy, które wyemigrowały do TVN, czyli Kamila Durczoka i Moniki Olejnik, zastępując icj niewydarzonymi publicystami, do zadań specjalnych – czyli na przykład Anitą Gargas. A takie knoty, jak „A dobro Polski?” to już żegnam z wielką przyjemnością.
Największym problemem TVP było właśnie położenie publicystki. Jeżeli chodzi o programy informacyjne – te zostały jednak na niezłym poziomie. Tylko, czy to nie tak, jak w przypadku „Wiadomości” nie zasługa „starego” Grzegorza Kozaka?
Próby zmian profilu TVP3, to nic innego jak podążanie za tłumem innych stacji. To dobry kierunek – tylko że zbyt powolny. Wyniki ekonomiczne nie są doskonałe – zmiany strukturalne – zbyt wolne.
Telewizja, tak zwana publiczna, jest oceniana z punktu widzenia swojego oddziaływania… nie, nie edukacyjnego, nie misyjnego i nawet nie informacyjnego – lecz w dalszym ciągu politycznego.
Opinia Igora Janke, że został przełamany monopol jednej opcji światopoglądowej – jest prawdziwa.
Tylko że nie dodał – na rzecz innego. Nominacja Urbańskiego – tylko to potwierdza.
Azrael
Blogowy łańcuszek
No niech będzie… jedziemy z tym łańcuszkiem.
Trzeba napisać 5 rzeczy o sobie… nie wiem jakich – ale takich, które mogą Cię przybliżyć…
Zostałem zaproszony przez jaha – i równolegle przez Pawła Wimmera…
1. Moje ulubione rzeczy
a. Film – „Dawno temu w Ameryce” – dlatego tak mnie ucieszył Oskar dla Morricone…
b. Kobieta (obok córki) – widać na zdjęciach na blogu…
c. Drużyna piłkarska – FC Barcelona
d. Miasto – oczywiście – Barcelona
2. Jestem fanem pierogów – prawie każdych – poza z owocami
3. Pierwszy komputer PC zobaczyłem na oczy w grudniu 1986 roku… słynne XT… a pierwsze szkolenie informatyczne – przeprowadziłem w tydzień po zobaczeniu tegoż komputera…
4. Dochodzenie do świadomości, że jestem ateistą – trwało kilkanaście lat… i zakończyło się czymś w rodzaju iluminacji… czego i Wam życzę…
5. Największe marzenie – oprócz normalnej Polski – to spędzić 3 miesiące na zwiedzaniu Nowej Zelandii…
Trochę do niespójne… ale jestem jednak indywidualistą i nie lubię zbyt dużo mówić o sobie
Zapraszam
Futrzaka
Septe
Agnieszkę
Guzika
Azrael
Intelektualny samokanibalizm

Egzaltowane panienki zachwycają się stylem pisania Macieja Rybińskiego. Że taki lekki, a dosadny. Że na poważny temat – a językiem wysublimowanym podane rzeczy.
Jednak Rybiński – nie jest ani lekki, ani przyjemny, ani tym bardziej intelektualny. Jego „opadnięcie” w „Fakcie” nie jest chyba przypadkowe.
W dzisiejszym dziennik.pl znalazłem tekst jego artykułu, zamieszczonego właśnie w tym tabloidzie.
Pan Rybiński dostał zapewne zadanie – napisać dla prostego ludu, zwanego w tzw. IV RP – „ciemnym ludem” o Rospudzie, oczywiście – że jest to wymysł ekologów. Przy okazji, sierżancie Rybiński – dowalicie Unii.
I Rybiński pisze, bo tak trzeba, i stosuje tanie chwyty.
Nawet, na pierwszy rzut, protest ekologów mu się podoba, ale zaraz wysuwa wniosek – że nie znają oni ideologii, na którą się powołują, autorstwa między innymi Petera Singera. Rybiński zna – ale zupełnie przypadkowo przytacza te argumenty na temat jego filozofii, o rzekomych konotacjach faszystowskich, które już zostały obalone dano temu. Rybiński przytacza stare zasłyszane opinie, ubierając je w mentorski ton. Nie rozumie – bo zapewne nie przeczytał tego – że filozofia Singera mówi właśnie o człowieku jako elemencie przyrody, który nie może wywyższać się nad inne gatunki. To co dla niego jest antycywilizacyjną ideologią – jest właśnie nowoczesnym spojrzeniem na rolę człowieka w przyrodzie.
Nie odnosi się w swoim artykule zupełnie do czynników o charakterze prawnym – bo są one niewygodne, i zaciemniają jasną, klarowną i błyskotliwą myśl o przewadze człowieka nad żuczkami i żabkami. Pojęcie ekosystemu, jako wartości, która powinna być chroniona dla dobra całej Polski i jest wartością nie tylko jej obywateli, lecz także Europy – jest zbyt trudne – dla niego i jego czytelników.
Rybiński przytacza kontekst przepisów ogólnoeuropejskich tylko z tego powodu, że ponoć normy paneuropejskie są przystosowane do industrialnego i wybetonowanego środowiska Europy Zachodniej. Nie widzi, że te normy mogą właśnie być dla Polski ratunkiem – a może ich nadzieję, także gospodarczą – dla zachowania środowiska w stanie nienaruszonym.
Redaktor pisze w prostej gazecie – dla prostego ludu…
Tylko dlaczego sam siebie tak degeneruje?!
Azrael
Żądam referendum!

Dzisiejsze media podały,
Według ustaleń “Dziennika” marszałek Sejmu dostał od premiera zielone światło na szukanie parlamentarnego poparcia dla zmiany art. 30 konstytucji.
Brzmi on teraz tak: “Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela”. Po zmianie to zdanie zaczynałoby się od słów: “Niezbywalna godność człowieka od chwili poczęcia”. W zamian za to Jurek zobowiązał się nie popierać zmiany art. 38, w którym do sformułowania “prawna ochrony życia” część posłów PiS chciała dopisać “od poczęcia”. Jak dowiedział się nieoficjalnie “Dziennik”, marszałek obiecał również podjęcie się negocjacji w tej sprawie ze wszystkimi klubami parlamentarnymi. Kompromis Jurka i Kaczyńskiego oddala groźbę rozłamu w PiS, o której gazeta ta pisała w zeszłym tygodniu.
Czy zostanie w tej sprawie rozpisane referendum?
To właśnie, nie sprawa błota pod Augustowem – jest problemem, który powinien być rozstrzygnięty w formie referendalnej.
Czy tak będzie? Wątpię.
Dlaczego? Bo chrześcijańscy dogmatycy zrobią wszystko, aby przeforsować swoją wolę, w imieniu podległości dla organizacji w której działają i która wymaga od nich konkretnych działań w sferach publicznych.
Dość dla działań Opus Dei!
Polska jest krajem, w którym jest konstytucyjny rozdział kościoła i państwa.
To jest podstawowa norma, której powinniśmy się trzymać.
Azrael
[źródło: Onet]
Aktyw robotniczy 2007

Obejrzałem sobie spotkanie z Doliny Rospudy – ekologów i mieszkańców Augustowa. Twarde, gdzie argumenty wyczerpały się po 5 minutach. Bo nie ma dyskusji i nie może być dyskusji na poziomie najniższym, czyli na śniegu. I jedna strona i druga nie była przygotowana.
Czysta demagogia .
Ale nie ma się czemu dziwić. Jeżeli premier rządu używa zagrywek demagogicznych, a za taki należy uważać pomysł referendum, który w tym przypadku nie jest forma realizacji demokracji, lecz formą plebiscytu konkretnej siły politycznej – to nie ma się co dziwić mieszkańcom, którzy czują siłę lokalnej władzy, wspomaganej marszałkiem Putrą – mechanikiem ze znajomością prawa.
Okrzyki i twarze – skądś znajome… okrzyki pod adresem „Gazety Wyborczej” i „Ekolodzy do domu”, i jeszcze cos o darmozjadach…
A mnie przypomniały się historie o aktywie robotniczym roku 1968… który też ad hoc zwołany – krzyczał podobnie… i te same twarze, te same miny i zacięcie…
Tylko zamiast krzyży – pałki mieli…
Ciekawe – czy obrońcom symboli religijnych nie przeszkadzają te krzyże w rękach protestujących pod Augustowem?
Dla mnie – to nadużycie dla celów walki politycznej… ale cóż, może cel uświęca WSZYSTKIE środki…
Azrael
Rewolucja w błazeńskiej czapce

Słynny Stańczyk to miał złote życie. Nie dość, że jak na tamte czasy wyjątkowo długie – to jeszcze dodatkowo – miał tylko trzech władców, których musiał rozmieszać. I nie miał konkurecji, bo akurat ci królowie, których musiał zabawiać i czasami pouczać – należeli do najlepszych w historii Polski.
W obecnych czasach – nie miałby tak lekko – bo i rządy inne, i obyczaje – i już rządzący błaznów nie potrzebują – sami sobie dają radę, wymieniając się rolami… a to są władcami… a to za chwilę – błaznami. I tymi drugimi – częściej.
Poczet błaznów – tych na „poważnie” i nie wiedzących o tym – jest pokaźny, że wymieńmy tylko Przemysława E. Gosiewskiego, Marka Kuchcińskiego czy Złotustego – Cymańskiego – tylko z jednej partii…
Inni przesławni to oczywiście Wojciech Wierzejski (którego sztuki publiczność nie doceniła – vide przegrana w wyborach samorządowych w Warszawie, z zawodowym zadymiarzem Waldemarem Frydrychem), czy błaźni mimo woli – Lipiński i Mojżesowicz, którym role dublerów braci Marx w filmie „Noc w hotelu sejmowym” – zupełnie nie wyszły.
Role indywidualne – to jedno. Gorsze jest to, że to, co ma w założeniach być poważne, ma być procesem prowadzonym na serio – staje się błazenadą, burleską – i w końcu – tragifarsą.
Pan łaskawie ludu się zapyta…

Pewnie Jędrzej Kitowicz pięknie by opisał, jak to Pan nasz wielki łaskaw był w imieniu partyi swej lud zapytać raczył, czy mu brukowaną drogę wybudować….
Nie ma Kitowicza – zapewne nadworny trefniś, Marcin Wolski kiedyś opisze czyny, a dziele „O IV Rzeczy Pospolitej, bywszej i niechwalebnej” i królowi Jarosławowi, jedynowładcy u stóp złoży…
Referendum – obok wyborów – kwintesencja demokracji… ostania forma władztwa społeczeństwa w demokracji przedstawicielskiej. Już podnoszą się głosy – jakiż to z Jarosława demokrata.
Ale się przypatrzmy.
Prawo do godnego życia
Zastanawiałem się 2 dni, czy napisać na temat sprawy 32-latka z Jastrzębia – i jak napisać.
Bo sprawa nie jest jednoznaczna i akurat sytauacja tego mężczyzny nie jest dobrym przykładem na temat roztrząsania sprawy zezwalania na odebranie sobie życia – lub zgody na podjęcie działań osób trzecich na pozbawienie życia innej osoby. Ten człowiek nie chce swojej śmierci – jest bardziej pełen życia niż wielu zdrowych. To krzyk człowieka, którego polska służba zdrowia – a więc także polskie społeczeństwo – nie traktuje jak PEŁNOWARTOŚCIOWEGO obywatela. On nie chce umierać – on chce, aby jemu i jego rodzinie zapewnić godziwe życie i opiekę. To dyskusja nie na temat życia i śmierci – lecz opieki zdrowotnej, w tym opieki paliatywnej.
Eutanazja. Słowo to, w tym kraju, pseudo katolickim – jest wyklute i spostponowane.
Eutanazja to według wiki; – zadanie śmierci osobie nieuleczalnie chorej umotywowane skróceniem jej cierpień.
i
Eutanazja jest dzielona na bierną określana jako ortotanazja i czynną jako zabójstwo z litości.
Już sama definicja ma kontekst społeczny – co dla mnie, indywidualisty i człowieka, który nie poddaje się naciskom ideologicznym i religijnym – jest nie do przyjęcia.
Broniąc swojej niezależności, który wynika ze samoświadomości, uważam, że człowiek ma pełne prawo do dysponowania tą świadomością i swoim ciałem w sposób dowolny, jeżeli nie narusza prawa do takiej samej postawy u innego człowieka. Czyli moja autonomia powinna być nieograniczona, jeżeli nie narusza autonomii i wolności innego człowieka. Tak samo, jak z prawem własności, które jest w demokracji święte, moje prawo własności do dysponowania swoim ciałem, nie powinno być niczym ograniczone.
Moja świadomość jest ograniczona sprawnością mojego mózgu, i to od jego sprawności zależy, czy jestem człowiekiem, czy nie. I to ja mam prawo decydować o swoim losie.
Jeżeli setki ludzi na całym Świecie odbierają sobie życie, oznacza to, że wynikało to z ich świadomości. Mogła ona ulec zaburzeniom, mogła zostać poddana presji osób trzecich – czyli innej świadomości, w skrajnych przypadkach = presji społeczeństwa.
Wiele się mówi o prawie do życia, w kontekście życia poczętego. Dlaczego jednak nie mówi się o prawie do godnego życia w tak skrajnych sytuacjach, w jakiej się znajduje Janusz Świtaj? Czy ten, w pełni ukształtowany i świadomy człowiek nie ma prawa do godnego życia? Dlaczego?
Uchylam się od zagadnień moralnych w sprawie eutanazji – bo wchodzą one w obszar dyskusji o dogmatach. Dogmatach religijnych i społecznych. To są problemy nierozwiązywalne.
Mówi się o leczeniu – leczeniu zastępczym, leczeniu uporczywym, czy przedłużającym życie.
Tylko nikt nie jest wstanie precyzyjnie określić, kiedy i gdzie zaczyna się agonia…
Agonia tego człowieka zaczęła się tak naprawdę, kiedy się obudził 14 lat temu po wypadku. Najprawdopodobniej, gdyby był świadomy – nie dałby się podłączyć do respiratora. Gdyby lekarze nie mamili go złudnymi obietnicami – pewnie by nie żył…
Uważam, że problem eutanazji nie powinien podlegać żadnym regulacjom prawnym, to powinien być obszar decyzji indywidualnej.
Są oczywiście sprawy dzieci, nieuleczalnie chorych, ze śmiertelnymi chorobami, czy ludzi pozostających w śpiączce… ale to są te tematy, które wymykają się spod kontroli.
We Francji działa Stowarzyszenie na Rzecz Godnej Śmierci. Warto się zastanowić, czy prawo do własnej śmierci nie powinno być tylko i wyłącznie w naszych rękach.
Bo w prawie do godnego życia zawiera się prawo do godnej śmierci…
Azrael
Policja polityczna

Dzisiejszy „Dziennik” doniósł – o tym, że policjanci mają donosić….
Policjanci zbierają haki na ekologów
Do walki z obrońcami Doliny Rospudy włączyła się policja. Komendant główny polecił policjantom rejestrować i rozpracowywać ekologów na terenie całego kraju – dowiedział się DZIENNIK. Pod lupą mają znaleźć się działacze i organizacje “zagrażające rządowemu programowi obwodnicy w Dolinie Rospudy”.
Ustaliliśmy, że pismo z sygnaturą WK-II-146/2006 dotarło do 16 komend wojewódzkich i Komendy Stołecznej w ostatnią środę. Podpisał się pod nim szef policji Konrad Kornatowski. Zgodnie z wolą komendanta głównego funkcjonariusze mają rejestrować ekologów w policyjnych bazach danych. Ich nazwiska znajdą się tam obok niebezpiecznych kibiców, złodziei, gwałcicieli i morderców.
Patrzę na działalność ekologów z pewnym dystansem, ponieważ mam w pamięci ich działania, a może działania pseudo ekologów w Warszawie, choćby w sprawie” Złotych Tarasów” w Warszawie, gdzie korzystajać z kruczków prawnych, doprowadzili do chwilowego zablokowania inwestycji. .
Ale to jest polityczna działalność wobec legalnych, zarejestrowanych organizacji i fundacji.
To jest nic innego, jak polityczna inwigilacja działalności społecznej i politycznej, działania żywcem przejęte z czasów komunizmu.
To jest działalność w stylu esbeckim.
Zamiana Ludwika Dorna na człowieka ministra Zbigniewa Ziobro, Kaczmarka, oraz następnego prokuratora, obecnego szefa policji Kornatowskiego, to sygnał, że aparat ścigania ma być wykorzystany nie dla zapewnienia spokoju i bezpieczeństwa, lecz dla celów represji politycznych.
Po sygnałach z przed kilku tygodni o próbach inwigilacji posłów Platformy Obywatelskiej w Małopolsce – to kolejny przykład na to, że pacyfikacja wymiaru sprawiedliwości i aparatu represji – przynosi efekty.
Czekam na wypowiedź Janusza Kochanowskiego – RPO.
Azrael
[źródło: Dziennik]
Wywiad

Ja nie umiem ocenić tego, bo tutaj są dwie racje.
[...]
Ja nie chciałabym nikomu tutaj narzucać żadnych działań, ani też decyzji. Mogę powiedzieć jedno, najważniejsze jest żeby taka decyzja była przemyślana. Mam nadzieję, że jest przemyślana.
Powiem tak: decyzja musi być tu przemyślana, mam nadzieję, że jest przemyślana. Mam nadzieję, że i pan minister Szyszko i wojewoda, który wydał tą decyzję mają świadomość tych okoliczności wszystkich i myślę, że tutaj powinna być jeszcze pewnego rodzaju akcja informacyjna.[...]
Tam wejdą geodeci, to wszystko będzie jeszcze trwało. Ja mam nadzieję, że pan minister Szyszko jest człowiekiem, który ma wielkie doświadczenie, jest ministrem, był ministrem jest ministrem, wojewoda, który tam ma świadomość tego, co się wydarzy i jest jakby najbliższy mieszkańcom, też ma tę świadomość i jak mówię – wzywam do debat przed decyzjami. Debaty po decyzjach są niezwykle niszczące.
[...]
Ja nie chciałabym komentować tego, co napisał „Dziennik”, dlatego, że mogę powiedzieć jedno, że zaproszenie dla prezydenta Busha do Polski jest zaproszeniem otwartym. Publicznie po wizycie prezydenta w Stanach Zjednoczonych…
[...]
Pani redaktor, to jest rzeczywiście – myślę, że prezydent miał świadomość tego, choć nie jestem tutaj pewna, ponieważ no tam są nazwiska, nie stanowiska.
[...]
Pani redaktor uchylę się od tej wypowiedzi ponieważ spraw ambasadorów się nie komentuje.
I tak cały czas, w ten deseń…
Wywiad Moniki Olejnik z szefową gabinetu Lecha Kaczyńskiego, Elżbietą Jakubiak, w Radio ZET dziś rano…
Anna Fotyga przy tej Pani – to ma coś do powiedzenia…. takiego pustosłowia – wynikającego z pustomózgowia… nie słyszy się często…
Azrael
Partia Olechowskiego i Kwaśniewskiego

Kilkanaście tygodni temu dowiedzieliśmy się, że Aleksander Kwaśniewski, który wychodzi z długiego cienia, spotkał się z Andrzejem Olechowskim. Media, jak to media – zaczęły węszyć za nową partią, w której obydwaj politycy mieliby znaleźć swoje miejsce.
Kwaśniewski zapowiedział powrót do polityki – w marcu. Do jakiej – nie wiadomo… Czy do dawnego SLD – który tak naprawdę nie jest jego tworem, lecz Leszka Millera, czy do mgławicy politycznej, zwanej LiD-em. Politycy tego bytu bardzo by chcieli, aby Kwaśniewski ich zasilił – i usiadł obok nich w prezydium… jako piąty lider.
Tylko – po co?! Jako piąty lider? O, naiwni…
Kwaśniewski nie może wrócić na krajową scenę polityczną tylko po to, aby wejść w swoje stare buty lewicowe i zacząć się babrać w bagnie, jakie zostało stworzone przez kilkanaście miesięcy populistyczno – socjalistycznej koalicji, zafundowanej nam przez Jarosława Kaczyńskiego. On już nie jest politykiem lewicowym – był przez 10 lat prezydentem, który przetrwał kilka rządów – i z każdym, w ten, czy inny sposób się dogadywał. Jest też człowiekiem, który doskonale rozumie trendy polityczne i wie, ze dogmatyczne trzymanie się idei politycznych, zakorzenionych w XIX i XX wieku – nie ma sensu w nowoczesnym państwie. Wystarczy popatrzeć na Wielką Brytanię, i jej tzw. trzecią drogę, gdzie socjalna retoryka była realizowana przez liberalne działania ekonomiczne. Paradoks? Nie, duch czasów, gdzie okazuje się, że dla poprawy sytuacji ekonomicznej kraju i bytu społeczeństwa – należy rozluźnić gorset państwa.
Kwaśniewski jeszcze z jednego powodu nie wróci do LiD, lub jeżeli wróci – to tylko pod warunkiem jedynowładztwa. Bo zna historię AWS – i wie, czym taki federacyjny twór się może skończyć….





