Azrael – zwykłe pisanie

Tomistyczny realizm jest walką przeciw wszelkiej samodzielności umysłowej - Kołakowski

Tarcza czy miecz ?

with one comment

Kilka dni temu „Dziennik” podał informacje o tym że w trakcie wizyty zarówno Premiera jak i Prezydenta Polski ( pozwolą Państwo, że pominę nazwiska… ) w USA, we wrześniu tego roku, jednym z głównych tematów rozmów będzie sprawa ewentualnej lokalizacji w Polsce amerykańskiego systemu antyrakietowego, (GPALS, czyli Global Protection Against Limited Strikes ) zwanego popularnie - tarczą antyrakietową . Przypuszczalnie miejsce tej lokalizacji – to poligon w Wicku.

Pomińmy kwestie natury technicznej – czy w ogóle taki system z punktu widzenia obecnego stanu  technologii ma szanse funkcjonować – pojawiły się ostatnio informacje, że możliwość zestrzelenia rakiety balistycznej zarówno w locie wznoszącym jak i opadającym są nikłe – natomiast czas jej przebywania w przestrzeni kosmicznej – jest zbyt krótki na podjęcie decyzji proceduralnych oraz procedur uruchomienia samego, wielce skomplikowanego systemu przechwytu i zniszczenia.

Amerykanie złożyli nam „propozycję” – zrobimy wam dobrze, zainstalujemy Wam system – a w zamian Wy nam dacie w użytkowanie teren pod system… czyli wydzielicie z Polski obszar eksterytorialny USA. No jak Guantanamo…

Nawet nasz Wielki Prezydent nieśmiało się odezwał, że to temat trudny…

Po co nam ten pasztet ?

Zwolennicy twierdzą, że da nam to dostęp do najnowszej technologii amerykańskiej i pozwoli na dalszą modernizację polskiej armii… Jak ? Czy Polska stanie się mocarstwem rakietowym ? Czy może polscy żołnierze będą obsługiwać rakiety ? Nie sądzę. Jesteśmy wprawdzie „znaczącym sojusznikiem”  (sic!) ale nie na tyle aby dawać nam do ręki brzytwę… I na marginesie tych nowych technologii… coś słabo słychać o realizacji offsetu za samoloty F – 16… Nie słychać aby polskie instytuty badawcze były zaangażowane w sam projekt tarczy, choćby tak PIT pracujący dla Boeninga.   Więc może najpierw przypilnujmy spraw bieżących -  a potem łapmy króliczka…

Oczywiście sprawa ma głównie  znaczenie polityczne i tu patrzmy co zyskujemy…

Eksterytorializm bazy USA nie chroni Polski przed ewentualnym uderzeniem wyprzedzającym na najważniejsze cele, w tym stolicę. Zwiększa również zagrożenie atakami terrorystycznymi – a więc nie zwiększa bezpieczeństwa kraju, lecz go dramatycznie pogarsza ! Umieszczenie tarczy w Polsce, czyni z nas cel dla muzułmanów być może najważniejszy w  Europie – i nie muszą oni przyjechać z Iraku, Iranu czy Arabii Saudyjskiej – przyjadą z Unii – Niemiec, Holandii…

  Tarcza według aktualnych założeń Departamentu Obrony i doktryny wojskowej USA jest skierowana przeciw muzułmańskim krajom, posiadającym broń nuklearną – głównie Irak… ale jak sądzę – także USA ma na oku Chiny.

O Rosji ( Putina ) nie ma oczywiście   w tym kontekście mowy. Nawet minister obrony FRS, Sergiej Iwanow powiedział, że Rosja pogodziła się z amerykańskim projektem tarczy antyrakietowej – ale nie powiedział, że w Polsce…. I jak sądzę, bardziej w tej wypowiedzi zabrzmiała nie strategia wojskowa – lecz polityczna i ekonomiczna.

Rosja ma w obecnej chwili doskonałe wyniki gospodarcze – musi ten trend utrzymać – a może to tylko zrobić, zmieniając strukturę gospodarki – z surowcowej na industrialną – bo tylko to może podnieść poziom życia Rosjan . Do tego potrzebne są Rosji inwestycje zagraniczne, w tym amerykańskie – czyli know – how, co Amerykanie mają zawsze. Ci co znają historię sowieckiej Rosji, zapewne pamiętają , że np., rosyjski przemysł lat 20 i 30 ubiegłego wieku rozwijał się pod okiem i przy pomocy specjalistów amerykańskich – i amerykańskiej myśli technicznej. A co było potem….

Polska MUSI  z Rosją uporządkować stosunki – bo docelowo to tam jest dla nas największy rynek zbytu na nasze towary. Jeżeli nie wejdziemy tam, to nasze miejsce zajmą za kilka lat Chińczycy i Hindusi… 2 najszybciej rozwijające się kraje. Nie jest w naszym interesie dalsze psucie sobie tam układów. Ropa i gaz jednak będziemy czerpać z stamtąd, niezależnie od dalszych zakupów Ryszarda Krauze.

Polska jest członkiem NATO – USA oczywiście jego najważniejszym składnikiem. Ale czy naprawdę kontakty bilateralne z Niemcami, Francją czy Wielką Brytanią nie są ważniejsze niż z USA ? Polska, powtarzam to po raz kolejny – nie powinna się odwracać od Europy i jej partnerstwa. Nasze stosunki powinny być tu priorytetem

Tak więc dlaczego ten temat jest tak ważny ? Być może coś na ten temat miałby do powiedzenia minister Radosław Sikorski… ale nie powie, bo go zapewne wiążą klauzule tajności – być może nie tylko polskie…

Ta polska chęć dostania tej „zabawki na terytorium Polski wynika z czego innego.

Jedną z cech uprawiania polityki przez braci Kaczyńskich jest potrzeba wroga, z którym się walczy. W warunkach krajowych tym wrogiem jest oczywiście szeroko rozumiany UKŁAD. Ale te poszukiwanie wroga przesuwa się również na politykę zagraniczną. Patrząc wstecz, ilość konfliktów z Unią Europejską i z poszczególnymi państwami ( głównie Niemcami ), oczywiście jest większa niż za czasów…kiedy w tej UE nie byliśmy.

Są to konflikty na różnych szczeblach i w różnych segmentach, od sprawa Eureco i UniCredito zaczynając, na „kartoflach” kończąc.

Warto się również przysłuchać co zarówno Lech jak i przede wszystkim Jarosław Kaczyńscy mówią o współpracy z Unią i jej instytucjami. Poza zdawkowymi hasłami, oraz stale podnoszoną sprawą nowej dyskusji na temat tzw. Konstytucji Europejskiej i zapisów o wartościach – nie ma żadnych innych konstruktywnych wniosków na temat rozszerzenia tej współpracy, także z poszczególnymi członkami  Unii. A Jarosław Kaczyński, w swoich ostatnich oficjalnych, programowych referatach, mówi wprost tylko u Unii jako dostawcy pieniędzy.

Unia powoli staje się dla naszych rządzących wrogiem… przeszkodą w prowadzeniu nowych rozwiązań prawnych dających Kaczyńskim władzę na lata…

Drugim elementem jest coś co można nazwać POLITYKĄ NARODOWĄ. Anna Fotyga nie przypadkowo została ministrem Spraw Zagranicznych. Bo politykę zagraniczną, tak jak wszystko w państwie chce trzymać w ręku Jarosław Kaczyński przy udziale brata. A ponieważ nie zna się na tym, nie rozumie wszystkich korzyści płynących z integracji europejskiej – prowadzi coś, co można nazwać właśnie tym mianem.

Sojusz z USA, według mnie  w sytuacji AWANTURNICZEJ  polityki  Georga W. Busha, nic Polsce dobrego nie przynosi. Kaczyńscy chcą wykorzystać sprawę tarczy antyrakietowej do zaakcentowania swojej niezależności wobec Europy i jej instytucji. Chcą pokazać, że nasza niezależna, patriotyczna polityka zagraniczna może być prowadzona POD PRĄD trendom europejskim. Gramy kartą, która wygląda na jokera, a może się okazać dla Polski Czarnym Piotrusiem. ? Jarosław Kaczyński, niestety, prowadzi politykę, tak jakbyśmy byli co najmniej mocarstwem na skale Europy. A wynika to z kompleksów i własnych i fałszywie pojętej „misji narodowej” i braku jakiegokolwiek szerszego horyzontu.

I tu rodzi się pytanie – czy ta polityka patriotyczna i anty unijna jest dobra ? Czy może jednak kwestii współczesnego patriotyzmu nie należy rozumieć jako zapewnienia Polsce, społeczeństwu pewnego bezpieczeństwa i stabilnego rozwoju w Europie ?

Za wcześnie może na formułowanie pytania – czy Polska zostanie w Unii Europejskiej czy nie… ale odstani rok wskazuje, że politycznie oddalamy się od Europy – i od sąsiadów też.

Tak więc TARCZA czy MIECZ w rękach braci Kaczyńskich ?

Azrael

  

Written by Azrael

sierpień 30, 2006 @ 8:27

One Response to 'Tarcza czy miecz ?'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to 'Tarcza czy miecz ?'.

  1. [...] Pisałem o tym w dość obszernym artykule, poruszając także kwestie wpływu tej decyzji na stosunki polsko – rosyjskie [...]

Leave a Reply