Azrael – zwykłe pisanie

Kto zabił inteligencję Warszawy ?

Opublikowany w Państwo by Azrael w dniu lipiec 31st, 2006

On ?

A może on ?

Azrael

Zwyczajny kaczyzm - część IV

Opublikowany w Państwo by Azrael w dniu lipiec 31st, 2006

Takie działania rządzącej wówczas PiS budzą w społeczeństwie oraz w siłach

opozycyjnych wyraźny sprzeciw.   LPR i SO wkrótce opuszczają koalicję i tworzą aktywną opozycję, najpierw parlamentarną, a po wyborach 2007 roku, rozpisanych według ordynacji 1 - 3 ( jeden głoś na PiS liczył się potrójnie )  - po za parlamentarną. Szefowie partii Bosak oraz Hojarska zawiązują ( poza związkiem małżeńskim ) koalicję PNL ( Przymierze Narodowo-Ludowe ). Część działaczy PiS, nie zgadzających się z linią braci Kaczyńskich emigruje, w tym były minister Dorn ( później premier pierwszego rządu izraelsko- palestyńskiego). Powstają również pierwsze ruchy chłopskie, animowane przez Janusza Maksymiuka, który przybrał pseudonim -  Jakub Szelki.

Czas utraty władzy zbliżał się. W marcu 2008 roku następuje pucz w łonie partii rządzącej PiS - na jego czele stoi przedstawiciel słuzb specjalnych, minister Wassermann. Wassermann, posługując się dokumentami przejętymi z archiwów służb specjalnych dawnego PRL udowadnia działania wywiadowcze najbliższych współpracowników braci Kaczyńskich i ich wiedzę o tym. Dotychczas najbliższy współpracownik, Edgar Gosiewski (ps. “Bułeczka” ) okazuje się agentem KRLD.

Doprowadza to do głębokiego kryzysu Państwa.

Również Kościół Katolicki, dotychczas wierny stronnik braci Kaczyńskich w osobie biskupa T. Rydzyka, występuje z ostra krytyką działań ówczesnych władz. Następuje okres rocznego ostrego kryzysu Państwa. Nasilają się ruchy ludowe Jakuba Szelki, z emigracji wracają przeciwnicy braci, w tym również działacze lewicy - Oleksy i Napieralski. Tworzy się front Narodowy, na czele którego staje J.M Rokita. Front ten skupia wszystkie demokratyczne ruchy i partie w tym również odłam KK pod

wodzą arcb. Pieronka. Odpowiedzią braci Kaczyńskich ( wówczas już noszących tytuły książece, nadane przez zdominowany przez ich zwolenników senat ) jest wprowadzenie w kwietniu 2009 roku stanu wyjątkowego i zerwanie umów międzynarodowych.

Polska zostaję odcięta od reszty Europy.

Front Narodowy, działający w podziemiu, wywołuje niepokoje społeczne i doprowadza do ogólnopolskiego strajku powszechnego - tak rodzi się Trzecia “Solidarność”, na czele której staje syn Lecha Wałęsy - Jarosław. Zyskuje on poparcie wszystkich sił demokratycznych kraju.

Po okresie załamania gospodarczego PiS pod wpływem Unii Europejskiej i mediacji ówczesnego wiceprzewodniczącego ONZ - Andrzeja Leppera, godzi się na rozmowy Okrągłego Stołu i w styczniu 2010 roku dochodzi do spotkania sił demokratycznych i partii rządzącej. Następują wybory we wrześniu 2010, pod nadzorem sił pokojowych OBWE i PiS oddaje władzę.

Jarosław Kaczyński udaje się na emigrację i osiada w Korei Północnej. Lech Kaczyński po wyborach prezydenckich 2011 roku - wygranych przez Jarosława Wałęsę - staje na czele nowej partii PiC

Pod kierownictwem nowego rządu - J.M. Rokity - Polska powoli odzyskuję pozycje międzynarodową.

Pomimo Jarosława Kaczyńskiego i jego inspiracji w działaniach Kremla w Polsce, kraj wraca do równowagi. W wyborach 2013 PiC nie wchodzi do Parlamentu i po udowodnieniu fałszerstw wyborczych - zostaje zdelegalizowany. Działa w podziemiu do 2017 roku. Tak kończy się okres kaczyzmu.

Azrael

[będzie dalej... ]

Kołakowski - o władzy

Opublikowany w Literatura, Polityka by Azrael w dniu lipiec 29th, 2006

  

    “… jeżeli czynimy dobro innym ludziom, to po to, aby sprawować nadzór nad ich życiem, a wiec zdobywać nad nimi częściową władzę, choćbyśmy nie byli świadomi tej utajonej motywacji. Wszystko w życiu jest zatem poszukiwaniem władzy i nic innego nie ma, a reszta jest samo oszukiwaniem.”

Czy tak jest naprawdę?

Były brytyjski kanclerz, gdy go w telewizji zapytano, czy chciałby być premierem, powiedział z niejakim zdziwieniem: “Przecież każdy chciałby być premierem.”. To mnie z kolei zdziwiło, ponieważ wcale nie sądzę, że każdy chciałby być premierem; jest mnóstwo ludzi, którzy bynajmniej o takiej posadzie nie marzą - nie dlatego, że i tak nie mają szans, że to “kwaśne winogrona”, ale dlatego, że uważaliby tę robotę za okropną: wielkie zawracanie głowy, ciężka odpowiedzialność, z góry wiadomo, że człowiek będzie bez przerwy wystawiony na ataki, że ośmieszanie, że będą mu przypisywali najgorsze intencje itd.

Czy więc nie jest prawdą, że “wszyscy chcą władzy”? To zależy od tego, jak daleko rozciągniemy sens słowa. W najszerszym znaczeniu władzą nazywamy wszystko, co pozwala nam wpływać na otoczenie - naturalne czy ludzkie - w pożądanym kierunku. Małe dziecko, które po raz pierwszy potrafi samo wstać albo zaczyna chodzić, zdobywa pewien zakres władzy nad swoim ciałem i widzimy, że się z tego cieszy; pewno też każdy wolałby mieć więcej raczej niż mniej władzy nad funkcjami, które mogą być kontrolowane, jak mięśnie i stawy. Kiedy nauczymy się obcego języka albo gry w szachy, albo pływania, albo jakiejś dziedziny matematyki, wolno powiedzieć, że nabywamy umiejętności, dzięki którym władamy pewnym zakresem kultury.

Tak rozległe pojęcie władzy jest dozwolone, stąd też powstały teorie, wedle których wszystko w ludzkich poczynaniach podporządkowane jest pragnieniu władzy, wszystkie nasze motywacje pochodzą z dążenia do władzy w rozmaitych jej formach; o cokolwiek zabiegamy, zabiegamy naprawdę o władzę, to jest źródłowa energia ludzkiego życia. Ludzie pożądają bogactw, bo bogactwo daje im władzę, zarówno nad rzeczami jak i do pewnego stopnia - czasem znacznego - nad innymi ludźmi. Nawet seks może być tłumaczony w kategoriach władzy, czy to dlatego, że wydaje nam się, że posiadamy ciało drugiego człowieka, a przez to człowieka samego, czy to, że posiadając je wykluczamy innych z tego posiadania i przez to wykluczenie albo zubożenie innych dostępujemy satysfakcji władzy. Seks jest oczywiście dziełem natury przedludzkiej, ale cała natura według tych teorii jest przeniknięta tym samym dążeniem, które u ludzi przybiera inne, przez kulturę ukształtowane formy, ale u korzeni jest tym samym. Co więcej, nawet zachowania altruistyczne, przy pewnym wysiłku mogą być tak tłumaczone: jeżeli czynimy dobro innym ludziom, to po to, aby sprawować nadzór nad ich życiem, a więc zdobywać nad nimi częściową władzę, choćbyśmy nie byli świadomi tej utajonej motywacji. Wszystko w życiu jest zatem poszukiwaniem władzy i nic innego nie ma, a reszta jest samo oszukiwaniem.

Takie teorie w zamierzeniu demaskatorskie, mają pozór wiarygodności, ale tłumaczą bardzo niewiele. Każda teoria, która wyjaśnia wszystkie zachowania ludzkie jednym rodzajem motywów albo całość życia społecznego jednym rodzajem sprawczej energii, może sie obronić, ale to właśnie pokazuje, że wszystkie one są nieprzydatne i są w końcu filozoficznymi konstrukcjami.

Cóż nam to wyjaśni, gdy powiemy na przykład, że czy człowiek poświęca się dla bliźniego, czy go torturuje, jego motywacje są takie same, że więc nie ma prawomocnych pojęć, za pomocą których moglibyśmy oceniać te rzeczy czy wręcz je odróżniać ze względu na to, o co w nich chodzi, bo zawsze chodzi o to samo (teoria jest bardzo przydatna tym, którzy chętnie sobie powiedzą: nie mam co mieć wyrzutów sumienia z powodu moich łajdactw, bo wszyscy są tacy sami). Podobną pokusę umysłową odkrywamy w tych nurtach myśli chrześcijańskiej - dziś rzadkich, kiedyś potężnych - wedle których cokolwiek czynimy, czynimy zawsze zło, jeśli brak nam boskiej inspiracji, a jeśli ją mamy, z konieczności czynimy dobro. Stąd również wynika, że gdy tej inspiracji nie mamy, wszystko jedno, czy pomagamy bliźnim, czy ich torturujemy, pójdziemy do piekła, jak też poszli wszyscy poganie, choćby i najszlachetniejsi. W takich teoriach zawsze szuka się jednego wytrychu, który wszystkie drzwi otwiera, wszystko tłumaczy. Ale nie ma takiego wytrychu, kultura rośnie przez zróżnicowanie, przez powstawanie nowych potrzeb i usamodzielnianie się starych.

Jeśli teoria, wedle której nic w nas nie ma oprócz żądzy władzy, jest naiwna i mało co tłumaczy, to nikt nie zaprzeczy, że władza jest dobrem wybitnie pożądanym. Najczęściej, gdy mówimy o władzy, mamy na myśli sens węższy niż ten, o którym była mowa, mianowicie władzę, która polega na dysponowaniu środkami, za pomocą których możemy wpływać - przemocą lub groźbą przemocy - na zachowanie ludzi i regulować to zachowanie wedle zamierzeń władcy (jednostkowego czy zbiorowego). Władza w tym sensie zakłada obecność zorganizowanych narzędzi przemocy, a w dzisiejszym świecie - państwa.

Czy każdy z nas pragnie władzy w tym sensie? Na pewno każdy by chciał, by inni ludzie zachowywali się tak, jak on uważa za właściwe, a to znaczy: albo zgodnie z jego poczuciem sprawiedliwości, albo dla niego najkorzystniej. Stąd nie wynika jednakże, że każdy chciałby być królem. Jak Pascal mówi, tylko król pozbawiony tronu jest nieszczęśliwy, że nie jest królem.

Ponieważ wiadomo, że posiadanie władzy bardzo często - choć nie bezwyjątkowo - korumpuje ludzi, ponieważ ludzie, którzy przez długi czas cieszyli się jakimś znacznym zakresem władzy mają w końcu poczucie, że władza należy im się na mocy porządku natury, podobnie jak władza dawnych monarchów miała być z boskiego nadania, a gdy ją z jakichś powodów utracą, uważają to za katastrofę kosmiczną, ponieważ walka o władzę jest głownym źródłem wojen i wszelkich okropności świata, pojawiły się dziecinne utopie anarchistyczne, które znalazły na to wszystko zbawienne lekarstwo: zlikwidować w ogóle władzę. Co wiecej, utopie takie głoszą czasem tacy myśliciele, którzy nadają władzy sens najszerszy, powiadając na przykład, że władza rodziców nad dziećmi jest z natury rzeczy okropną tyranią: wynikałoby stąd, że gdy rodzice uczą dzieci ojczystej mowy, to sprawują nad nimi tyrańsklą przemoc, odbierając im wolność, i że najlepiej byłoby zostawić je w stanie zwierzęcym, by same sobie wymyśliły język, obyczaje i całą kulturę. Ale anarchizm mniej absurdalny ma na myśli zniesienie władzy politycznej: zlikwidujemy wszelkie rządy, administrację i sądy, a ludzie będą się cieszyli przyrodzonym braterstwem.

Na szczęście anarchistycznej rewolucji zrobić na zamówienie niepodobna: anarchia powstaje gdy z jakichś powodów rozpadają się wszystkie organy władzy i nikt nie panuje nad sytuacją; wynik musi być taki, że jakaś siła, która chce niepodzielnej władzy dla siebie - a zawsze są takie - skorzysta z powszechnego bezładu i demoralizacji i narzuci własny despotyczny porządek; najbardziej widowiskowym tego przykładem była rewolucja rosyjska - ustanowienie despotycznych rządów bolszewickich dzięki powszechnemu zanarchizowaniu społeczeństwa. Anarchizm praktycznie jest na usługach tyranii.

Nie, władzy zlikwidować nie można, można tylko lepszą zastąpić gorszą albo czasami odwrotnie, Nie jest niestety tak, że gdy władzy politycznej nie będzie, wszyscy staną się braćmi; skoro interesy ludzi są skłocone z natury rzeczy, nie z przypadku, skoro niepodobna przeczyć temu, że nosimy w sobie pewne zasoby agresji, skoro potrzeby i zachcianki nasze mogą rosnąć w nieskończoność, to gdyby instytucje władzy politycznej cudem wyparowały, wynikiem byłoby nie powszechne braterstwo, ale powszechna rzeź.

Nie byłoby i nie będzie w dosłownym sensie “władzy ludu”: jest to zresztą technicznie niewykonalne. Mogą być tylko różne narzędzia, za pomocą których lud patrzy na ręce władzy i w stanie zastąpić ją inną … [...]

Kontrola ludu nad władzą nie bywa też bezbłędna, władza demokratycznie wybrana też podlega korupcji, jej decyzje są często sprzeczne z pragnieniami wiekszości, wszystkich zadowolić żadna władza nie potrafi itd. To są rzeczy banalne, znane wszystkim. Narzędzia kontroli ludu nad władzą nigdy nie są doskonałe, ale najskuteczniejsze co ludzkość do tej pory wymyśliła, by zapobiegać samowolnej tyranii, to to właśnie: utrwalać narzędzia nadzoru społecznego nad władzą i ograniczać zakres władzy państwowej do tego co naprawdę niezbędne, by ład społeczny był zachowany. W przeciwnym razie regulacja wszystkiego, co ludzie robią, to tyle co władza totalitarna.

Możemy zatem - i powinniśmy - organy władzy politycznej podejrzliwie traktować, sprawdzać jak najwięcej i w razie potrzeby na nie zawsze narzekać (a potrzeba jest prawie zawsze), nie powinniśmy jednak narzekać na samo istnienie, samą obecność władzy, chyba że wymyślimy inny świat, czego już wielu próbowało, ale nikt z powodzeniem.

Azrael

[źródło:K. Sidorczuk]

  

Zwyczajny kaczyzm - część III

Opublikowany w Kaczyzm, Polityka by Azrael w dniu lipiec 29th, 2006

Każda rewolucja jest za jakś grupą i PRZECIWKO  - jakiejś grupie ( społecznej )

Wielka Rewolucja Francuska walczyła z monarchią i w imieniu 3. stanu, Rewolucja Październikowa – z caratem, ustrojem feudalnym i w imieniu LUDU.Kaczyści, chcą uwiarygodnić swoje działania… walczyli z UKŁADEM.

Czym był ten UKŁAD ?

Po dojściu do władzy, k. poprzednie 16 lat demokratycznej Polski ocenili całkowicie negatywnie… stwierdzili , że ekipa rządząca jest wynikiem tzw. magdalenki, czyli Okrągłego Stołu. Zapomnieli oczywiście, że w tym przedsięwzięciu tez brali udział…

Potem oskarżyli o udział w Układzie po kolei

Media

Prawników

Biznesmenów

Bankierów

Przedsiębiorców

Wojskowych

Policjantów

Nauczycieli

Lekarzy

Inteligencję miast i wsi

Duchownych z Krakowa

I inną „łże elitę”

Nie pominąłem nikogo… ?

Nie… okazało się, że w UKŁADZIE JEST CAŁE SPOŁECZEŃSTWO !

Oprócz mamusi Kaczyńskich i Przemysława Edgara Gosiewskiego – wiernego Soroki..

I UKŁAD został zastąpiony… swoim UKŁADEM…

Populistyczna propaganda kaczystowska trafia na podatny grunt. Wbrew obiegowym opiniom, lansowanym przez modernistycznych i pro socjalistycznych politologów, takich jak Jerzy Robert Nowak, PiS nie koncentruje się w tym czasie tylko na idei rewanżu na wrogach braci K.,  I UKŁADZIE ale również prowadzi politykę zacieśniania przyjaźni z Kremlem oraz KRLD. We współpracy z innymi, lewackimi partiami, takimi jak zapomniana już dziś LPR i SO ( partia późniejszego szefa ONZ, Andrzeja Leppera ) skupia się na demagogii socjalnej. PiS licytuje się z partnerami tzw. Paktu Stabilizacyjnego a później Koalicji Bliżej Koryta ,wolą reform pseudo społecznych, wysokością proponowanych zasiłków ( becikowe, berecikowe, pytowe, dotacje do 12 i 17 dziecka oraz dodatki dla samotnych gejów ). W latach 2005 - 2008 ta demagogia socjalna jest ważniejsza od wątku nacjonalistycznego. Następuje nacjonalizacja majątku i tworzenie pręgierzy dla obcych kapitalistów na rynkach miast wojewódzkich

 

Azrael

[ będziemy ciągli dalej...]

Marzenia Romana

Opublikowany w Państwo by Azrael w dniu lipiec 28th, 2006

Wizje  

W dniu 11 listopada 1998 roku szedłem w manifestacji zorganizowanej przez Młodzież Wszechpolską. Pół tysiąca młodych ludzi karnym szeregiem wyszło z dziedzińca na Wawelu i przeszło przez Stary Rynek, ulicą Floriańską, aż wreszcie stanęło przed Pomnikiem Grunwaldzkim.

 Wchodząc na Rynek młodzież zaczęła skandować: “Wielka Polska”, “Wielka Polska”. Potężne hasło rozległo się wśród pradawnych kamienic. Przechodnie i turyści spoglądali na idących trochę jak na obudzonych śpiących rycerzy, którzy wyszli z gór. Miało się wrażenie, jakby tych pięciuset chłopców stanowiło jakiś relikt, burzący dobre samopoczucie mieszkańców królewskiego niegdyś miasta oraz licznie przebywających tu turystów. Przed samymi drzwiami restauracji u Wierzynka, gdzie wybite zostały ostatnio herby Lions Ciub i Rotary Ciub rozległo się gromkie skandowane hasło “Wiel-ka Pol-ska - Ka-to-li-cka”. Była to największa manifestacja

narodowa od roku 1939. Chłopcy z Młodzieży Wszechpolskiej na drugi dzień poszli do szkół, czy na Uniwersytet. W mieście życie toczyło się jak gdyby nigdy nic. Miałem wrażenie, że tłumy przechodzące przez krakowski rynek nie zdają sobie sprawy z tego, że pod pozorem coraz bardziej liberalnych zmian w Polsce, narasta jednak coraz silniejszy nurt całkiem odmienny od panującej poprawności politycznej. Tych kilkuset młodych ludzi nie stanowiło grupki epigonów kończącej się epoki, ale awangardę która przyniesie Polsce odmienną rzeczywistość w rozpoczynają­cym się XXI wieku. W historii naszego kraju zawsze istniały okresy, w których Ruch Narodowy był silny, a później następował czas jego osłabienia. Ta przemienność dziejów uchu Narodowego jest cechą omalże charakterystyczną dla siły politycznej, która w Narodzie Polskim istniała od początku.”

 

Dodajmy do tego marszu pochodnie…

Spływające flagi z emblematem…

Trybunę z Romanem i w cieniu z Maciejem…

I tą siłę, siłę, prawdziwą… niezłomną.. i wierny Wierzejski u stóp…

Siła.. siła…na 2 % sondaży wyborczych…

Azrael

[źródło: "Lot Orła", powieść fantastyczna Romana Giertycha]

Jeszcze o ordynacji…samorządowej

Opublikowany w Państwo by Azrael w dniu lipiec 28th, 2006

Kilka dni temu pisałem o projekcie zmian w ordynacji samorządowej…

Warto jej założenia skonfrontować z szerszym spektrum zagadnień.

Zauważmy pewną prawidłowość w słowach polityków PiS. Ich głównym sformułowaniem jest PAŃSTWO. Praktycznie każda decyzja czy choćby propozycja polityczna motywowana jest  chęcią naprawy, usprawnienia, odnowy PAŃSTWA. Rzadko kiedy pada słowo OBYWATEL a już praktycznie słowo samorząd, bez kontekstu WYBORY  - nigdy.

System blokowania list, dający silną pozycje koalicji rządzącej, zmusza nie tylko PO do szukania sojuszników i partnerów na listach… Zmusza również do tego… małe samorządy lokalne !

I o ile koalicja PiS – SO – LPR jest naturalną koalicją WŁADZY – to koalicje małych komitetów wyborczych będą sztuczne… W skrajnym przypadku może się okazać, że jedne silny radny na, powiedzmy 15. zorganizuje wokół siebie komitet, który dostanie 8 miejsc w Radzie… a więc zwycięstwo.

Nic podobnego – ponieważ tak sztuczna koalicja PO PIERWSZEJ SESJI Rady się rozpadnie na mniejsze, zwalczające się grupy, lub za tzw. frukta, zasili koalicje rządzącą… , którą cementuje władza państwowa.

A więc Rada samorządowa będzie niczym więcej jak dodatkiem władzy państwowej…

Mam wobec samorządów wiele zastrzeżeń, w szczególności jeżeli chodzi o ich rolę społeczną i zdolności zarządzania majątkiem gmin i miast,  a także zdolnościami pozyskiwania środków z różnych projektów unijnych. Ale wszędzie, gdzie samorządy dobrze działały… partie nie miały nic do powiedzenia…

Nowa ordynacja tak więc to nie tylko machloja przeciw PO… to zamach na samorządna Polskę – to realizacja długofalowego planu ZAWŁASZCZANIA PAŃSTWA przez braci Kaczyńskich

Mam na to jeszcze jeden przykład – nowa próba reorganizacji PKP i próba całkowitego przerzucenia kosztów przewozów regionalnych na barki samorządów. To może je dobić !

Zobaczymy co będzie po wakacjach parlamentarnych… A na razie AKCJA OBYWATELSKA !

Azrael

Zwyczajny kaczyzm - część II

Opublikowany w Kaczyzm, Państwo by Azrael w dniu lipiec 28th, 2006

2. Historia kaczyzmu

  

Historia k. łączy się trwale z postaciami J i L. Kaczyńskich , według siebie najwybitniejszych  i najbardziej pokrzywdzonych przez UKŁAD polityków i mających ( nieuprawnione ) skłonności do tego aby być ideologami.  J. i K. Kaczyńscy trwale zapisali się w historii Polski, jako specjaliści od demontażu sceny politycznej, począwszy od roku 1992, aż na roku 2017 kończąc.

Najpierw byli twórcami operetkowej partii pod nazwą PC ( Porozumienie Centrum ), którą po kilku latach zlikwidowali ( z powodu licytacji kanapy, na której się znajdowała ).

Następnie weszli w skład formacji postsolidarnościowej AWS ( Akcja Wyborcza Solidarność ), ale ponieważ zajmowali w niej poślednie miejsca, w związku z tym zasiadali w ławach poselskich na ostatnich miejscach i nie było ich widać, pomimo uszytych poduszek z moheru.

Po likwidacji AWS bracia K. Założyli partię PiS ( Prawo i Sprawiedliwość ) przemianowaną później na PiC ( Poruta i Cienkość ) Partia działała do roku 2017 ( od 2013 w podziemiu ) Jej składnikami były różne odrzuty, nazywane „partiami prawicowymi”, takie jak ZChN ( Zjednoczenie Chrześcijańsko – Narodowe ), Porozumienie Prawicy ( PP ) i Chrześcijańska Unia Jedności ( skrótu nie będę podawał… )

Partia PiS w roku 2005, po ostatnich wolnych i demokratycznych wyborach w III RP zdobyła niewielką ilością głosów władzę w 460 miejscowym parlamencie, zwanym wówczas Sejmem.

Hasłem przewodnim kaczystów była „odnowa moralna Państwa”, „Państwo socjalne” i „Państwo Solidarne”.

Kaczyści obiecywali narodowi polskiemu stabilne i rozwojowe rządy, rozliczenie z przeszłością komunistyczną i szybki rozwój Państwa, w tym spadek bezrobocia ( najwyższego w Unii Europejskiej ).  Zaowocowało to między innymi powołaniem, oczywiście w ramach „Taniego Państwa” nowych struktur nadzoru, takich CBA ( Centralne Biuro Antykorupcyjne, przemianowane później na Centralne Biuro Ścigania Majątku Leszka Balcerowicza, Aleksandra Kwaśniewskiego Leszka Mellera i Ludwika Dorna ) oraz centralnego urzędu nadzoru finansowego – znanego pod nazwą CUŚ – Centralny Urząd Ścigania Leszka Balcerowicza.

Program gospodarczy k. Był skupiony na jednym haśle – ODZYSKIWANIE ! Potem to hasło zostało uzupełnione o DOPŁACANIE. Najpierw odzyskano Spółki Skarbu Państwa – energetyczne, paliwowe, przemysł cięzki i spożywczy. Nowe kadry, głównie ze słynnej uczelni toruńskiej arc. Rydzyka i nie mniej słynnego Uniwersytetu im. Renaty Beger w Przasnyszu pozwoliły na CAŁKOWITE odzyskanie tych gałęzi przemysłu, a następnie – po wyjęciu całości dywidend– na DOPŁACANIE  do nich przez Skarb Państwa… Odzyskanie Ministerstwa Finansów zaowocowało powiększeniem dziury budżetowej, również pod wpływem dr Leppera i Romana Giertycha do tzw. dubeltowego bauca.

Inne hasło – „Państwo Solidarne” zostało za to wdrożone, można powiedzieć – w całości.

Wzmocnione hasła ”Państwo” nastąpiło kosztem samorządów, na barki których przerzucono finansowanie wszystkich nie rentownych przedsięwzięć gospodarczych, zabierając im w zamian środki finansowe, nie mówiąc o dotacjach z funduszy strukturalnych UE. Natomiast druga część hasła „solidarne” zostało zrealizowane przez SOLIDARNE  rozdysponowanie wszelkich stanowisk centralnych i regionalnych pomiędzy koalicjantów…

 

Azrael

[ 3. ciąg nastąpi..w tym o UKŁADZIE]

Redaktor Jerzy Giedroyc

Opublikowany w Państwo, Polityka by Azrael w dniu lipiec 27th, 2006

Dziś mija 100. rocznica urodzin Redaktora - Jerzego Giedroycia

Oto wspomnienie o nim

Jedność przeciwieństw

BOHDAN PACZOWSKI

  Jerzy Giedroyc był jednym z największych polskich mężów stanu XX wieku – wieku, który jak ktoś powiedział, zabiera teraz swoje skarby, a który także dzięki niemu stał się wiekiem świetności polskiej kultury. Jego śmierć kończy epokę i nie chce się uwierzyć, że już go nie ma, tak bardzo wydawał się niezniszczalny w swojej nieustającej trosce o Polskę, w niestrudzonej pracowitości, pomimo coraz bardziej pesymistycznych wniosków. Było w nim coś z ponadczasowej postaci dobrego gospodarza, który nie ulega żywiołom i niezależnie od klęsk czy urodzajów, wciąż podejmuje swój trud od nowa. 

A więc nigdy już nie będzie z nim popołudniowych rozmów przy stole zarzuconym pismami i książkami, na przepojonej światłem werandzie. Zaledwie zamykałem żelazną furtkę ogrodu i wychodziłem na pustą Avenue de Poissy, myślałem o tym, co niosłem w sobie, prócz wdzięczności. Każde spotkanie z Giedroyciem zobowiązywało. Pomimo mrocznych nieraz konkluzji, dodawało życia, zachęcało do pracy nad sobą. Potrafił słuchać tego, co mówią inni, był nieśmiały i małomówny, co niektórzy brali za wyniosłość, umiał przyznawać się do własnych błędów i z zażenowaniem zmieniał temat, ilekroć próbowało się wspomnieć o jego zasługach. Siła wewnętrzna, wielkość wizji i dokonane dzieło nie przeszkodziły mu w zachowaniu skromności.

 Uczył sztuki łączenia przeciwieństw, nie mającej nic wspólnego z łatwym kompromisem. Wszystko, co dotyczyło Polski, było dla niego zawsze w rozmowie najważniejsze, niezależnie od tego, czy chodziło o Sejm, czy o otwarcie małej biblioteki w najmniejszej miejscowości, o przekupstwo, marnotrawstwo, waśnie polityczne, czy o drobne nadużycia. Ale właśnie dlatego, że dla Polski żył, że walczył całe życie o jej niepodległość i że chciał ją widzieć lepszą, światłą, dobrze rządzoną i żyjącą w zgodzie z sąsiadami, był bezwzględny w wytykaniu jej wad. Dawał tym przykład wierności własnej linii, wytrwania w tym, co się raz wybrało, i zarazem uczył patrzeć trzeźwo i krytycznie. Łączył w sobie romantyczny płomień ze szkiełkiem mądrości, udowadniając całym sobą, że napięcie etyczne i skuteczność polityczna nie zawsze muszą być niemożliwymi do pogodzenia przeciwieństwami, a połączenie delikatności, skromności i tolerancji ze stanowczością dawało mu autorytet podobny autorytetowi Jerzego Turowicza, choć tak wiele ich różniło. Na totalitarne wyniesienie kultury dla podpierania propagandy politycznej odpowiadali zresztą obaj podobnie, przeciwstawiając systemowi zniewolenia wolną myśl polityczną, ożywioną niezależną kulturą. 

W „Autobiografii na cztery ręce”, którą zawdzięczamy Krzysztofowi Pomianowi, wyłowić można cechy, jakie Jerzy Giedroyc najbardziej cenił u spotykanych w życiu ludzi. 

 Były nimi tolerancja, lojalność, ambicje polityczne z pohamowaniem ambicji osobistych, wierność w przyjaźni, dyskrecja, ofiarność, zdolność nawiązywania przyjacielskich stosunków z ludźmi, wytrwałość w walce do końca, wtedy nawet, gdy sprawa jest przegrana, i w ogóle sympatia do spraw przegranych, zachowywanie zasad przy zmianie poglądów, wyobraźnia polityczna, nie przykładanie bezwzględnych miar polityczno-moralnych w osądzie dzieł literackich, zdolność do organizowania grup ludzi, talent łagodzenia konfliktów, gospodarność, szybkość podejmowania decyzji, umiejętność otaczania się ludźmi inteligentniejszymi od siebie, zwięzłość i oszczędność w formułowaniu myśli, odwaga i przekora, wdzięk i wyobraźnia.

Ostani akapit detykuję “nowym rządzącym” - choć, gdyby żył - pewnie szybko zostałby zaliczony do “łże elit”

Inne wspomnienia o Jerzym Giedroyciu - “Tygodnik Powszechny   

Azrael   

Liga życie ci ułoży…

Opublikowany w Kaczyzm, Polityka by Azrael w dniu lipiec 27th, 2006

Nie myj się w niedzielę !

Uśpij psa !

Koniec z telefonami a Internet to diabelskie narzędzie…

Książeczka tylko do nabożeństwa…

A i do kina też nie pójdzisz !

Liga z Cymańskim ci życie ułoży !

“W galeriach handlowych są kina. Nie będzie można iść w niedzielę na seans” - dopytywała się Izabela Marczak z “Dziennika”.

“Niedziela to jednak dzień święty i należałoby ją jakoś inaczej uczcić niż chodzeniem do kina. Odświętnie się ubrać, iść na spacer, być z rodziną” - odpowiedział poseł Cymański.

Wczoraj “Dziennik” poinformował, że posłowie LPR przygotowali projekt ustawy, która przewiduje, że otwarte [ w niedzielę ] mają być tylko sklepy zatrudniające nie więcej niż dziewięciu pracowników. Nowe przepisy mają wejść w życie jeszcze w tym roku.

Oznacza to, że zakaz pracy obejmie m.in. nauczycieli, księgarzy, hydraulików, a nawet weterynarzy. Ci ostatni nie będą mogli pracować, bo nie ratują życia ludzi. W projekcie ustawy nie uwzględniono m.in. usług telekomunikacyjnych, pocztowych, czy pracy w mediach.

___________________________________________________________

Otwieram tajną wypożyczalnię płyt DVD - razem z kolegą weterynarzem…

To już nie jest nawet paranoja…

Azrael

[źródło: Onet ]

Mierna ale wierna

Opublikowany w Państwo, Polityka by Azrael w dniu lipiec 27th, 2006

MSZ ma nadzieję, że premier szybko zorientuje się w sprawach resortu  Według “Rzeczpospolitej” na pierwszym posiedzeniu rządu Jarosława Kaczyńskiego głos zabrała szefowa MSZ Anna Fotyga. Po kilkunastu minutach premier przerwał: - W ogóle nie rozumiem, co pani mówi, proszę trochę jaśniej. 

O tym zdarzeniu pracownicy MSZ opowiadają z nadzieją, że nowy szef rządu szybko zorientuje się w sytuacji w resorcie i wpłynie na brata, którego zaufaną osobą jest Anna Fotyga.

 Z rozmów “Rz” z polskimi dyplomatami wyłania się niepokojący obraz “odzyskanego” przez PiS resortu spraw zagranicznych. Anna Fotyga została ministrem 9 maja. Niemal od dnia nominacji w MSZ zaczęły się nawarstwiać nierozwiązane sprawy. Powód? Pani minister ma duże kłopoty z podejmowaniem decyzji. - We wszystkim wietrzy spisek i szuka drugiego albo trzeciego dna. Jeżeli chce się wywołać jej reakcję, najlepiej przedstawić problem odwrotnie, niż w rzeczywistości wygląda - mówi rozmówca “Rz”. - To czyni ją bardzo podatną na manipulacje.

MSZ-owskie korytarze już ochrzciły Fotygę przezwiskiem “Pani za godzinę”. - Niemal każdy, kto

wchodzi do jej gabinetu, niezależnie czy ze sprawą ważną czy błahą, słyszy, że odpowiedź dostanie za godzinę - opowiada urzędnik MSZ gazecie. 

Z krytycznymi opiniami nie zgadzają się przedstawiciele Kancelarii Prezydenta. - W MSZ traktują Annę Fotygę jako ciało obce, dlatego jest tak szkalowana. Jeżeli prawdą miałoby być, że w ciągu miesiąca popsuła doskonale działający mechanizm resortu, to tylko źle świadczyłoby o MSZ. A ona musiałaby być osobą niezwykle skuteczną, mówi wysoki rangą urzędnik z otoczenia prezydenta Kaczyńskiego.

Kto będzie odbudowywał politykę zagraniczną ? Olek Kwaśniwski

 

Azrael

 

[źródło" PAP] 

 

Zwyczajny kaczyzm - część I

Opublikowany w Kaczyzm, Polityka by Azrael w dniu lipiec 26th, 2006

Kaczyzm ( od zbitki Kaczyńscy i - izm ) specyficzny rodzaj ideologii totalitarnej, istniejący w Polsce w okresie początku XXI w.,charakteryzujący się ksenofobią, apologią bezprawia i bezwzględnością wobec prawdziwych i urojonych przeciwników.

 1. Geneza kaczyzmu   

K. jest skrajną ideologią powstałą jako produkt społeczeństwa postkomunistycznego i ideologii demokratycznej, interpretowanej w sposób wulgarny, stanowiący pewien rodzaj herezji.   K. powstał i rozwijał się wyłącznie w Polsce.   

U jego podstaw należy rozpatrzyć rozpad struktur państwa, wynikający z przemożnego wpływy rozgłośni arcb. Rydzyka i jego wpływu psychodelicznego na szerokie rzesze opuszczonych przez Kościół Katolicki wiernych.  Inną, równie ważną przyczyna rozwoju tej skrajnej ideologii było gwałtowne ocieplenie klimatu – i związane z tym – wysychanie stawów – naturalnego miejsca lęgowego kaczek…  

Gwałtowna zmiana  świata i upadek dotychczasowych pojęć skłaniały do poszukiwania nowych idei, dającym masom poczucie namiastki egzystencji.

Zagubione w Polsce masy ludzkie - wyrwane ze starych struktur i pozbawione wszelkich wartości - szukały nowych systemów normatywnych w kaczyzmie,

szczególnie popularnym po okresie obalenia niezależności finansowej Polski, w wyniku zawłaszczenia przez rządzącą wówczas partę  Rodzina SamoPisu finansów państwa.

Azrael

 [ciąg nastąpi]

Panie Sellin, kiedy Pan się poda do dymisji ?!

Opublikowany w Media, Państwo by Azrael w dniu lipiec 26th, 2006

Wiceminister kultury przyznaje: nie o takie osoby w mediach publicznych mi chodziło. Wciąż jednak wierzy, że będzie dobrze.

 

i dalej…

Tymczasem zerwanie z takimi praktykami zapowiadał w październiku na łamach „PB” Jarosław Sellin, wiceminister kultury, który forsował nowelizację ustawy medialnej PiS.

— W mediach centralnych Samoobrona przygarnia ludzi z czasów Roberta Kwiatkowskiego, czyli czasów najbardziej ponurych w historii telewizji. Martwi mnie to, że ludzie związani z Samoobroną biorą ich za swoich — mówi Jarosław Sellin.

Jak dziś pamiętam, jak Pan Sellin opowiadał, jakich to znakomitych fachowców będziemy mieli najpierw w KRRiT, a potem w mediach. Miał listę 60. nazwisk wybitnych ludzi mediów.

Jarosław Sellin - niewinny !

Informacja z ostaniej chwili, z Radia Kielce;

Rada Nadzorcza rozgłośni postanowiła, że zarząd będzie dwuosobowy. Obok Janusza Knappa jego członkiem będzie Norbert Gross, obecnie przewodniczący świętokrzyskiej Samoobrony.

I już na koniec Pan Sellin;

— Moja rola jako wiceministra kultury skończyła się na przeforsowaniu zmian w ustawie medialnej. O ostatecznych składach rad nadzorczych i zarządów zdecydowały inne czynniki — w dużej mierze uzgodnienia polityczne — przyznaje Jarosław Sellin.

 Klasycznie - zrobić smród i zadzierając głowę do góry udawać że to nie ja.

ILE JESZCZE TAKIEGO SMRODU NAM ZOSTAWIĄ !

Azrael 

[źródło:Puls Biznesu]

Jestem przeciwnikiem lustracji

Opublikowany w Kościół, Państwo, Polityka by Azrael w dniu lipiec 25th, 2006

 

Tak, jestem przeciwnikiem takiej, pełnej, powszechnej lustracji

Zawsze byłem i będę, niezależnie od tego jaka ustawa, jakie prawo i jaki rząd będzie do tej lustracji dążył.

Dlaczego ?

Bo mam takie, a nie inne poglądy na sprawiedliwość tzw. społeczną – bo jestem przekonany, że w Polsce ta społeczna sprawiedliwość przesiana przez formułę przebaczenia według polskiego modelu katolicyzmu, doprowadzi do zniszczenia wielu ludzi.

Bo uważam, że anatema społeczna dotknie, za sprawą tego nowego projektu WSZYSTKICH, których teczki są nie pełne, nie jednoznaczne, okłamane i sfałszowane.

Może ten mój pogląd wynika z tego, że ani mnie, ani moich bliskich ubecja i lustracja nie dotknęła…

Więcej – okazało się, że w środowisku studenckim w którym działałem, o czy dowiedziałem się po latach od prorektora swojej uczelni – to „studenci” oficerowie SB chronili młodzież… No ale to była Warszawa.

Wiem, że zbrodnie dokonane przez SB są ogromne. I w latach przed I „Solidarnością” i po.

Świadczy choćby o tym lista i dokonania departamentu „D” IV Wydziału SB, ujawnione przez Katolicką Agencję Informacyjną.

Zbrodnie należy ścigać, osądzać i karać – jak to zbrodnie. Ale przed sądem, za pomocą prawa karnego.

Zastanawiałem się co napisać na ten temat – i jak to czasami bywa, ktoś, w tym przypadku osoba o odmiennych poglądach, zrobił to tak doskonale, że warto go przytoczyć – i w wielu punktach się z nim zgodzić

Jest to senator Jerzy Piesiewicz i jego komentarz w „Rzeczypospolitej” , z dnia 22 lipca 2006 – przytaczam w całości’

______________________________________________________________________

Musimy sobie uświadomić, jaki cel chcieliśmy osiągnąć za pośrednictwem lustracji. Chodziło o to, żeby osoby, które współpracując z tajną policją, zdradzając przed nią przyjaciół, szkodziły sprawie walki o niepodległość lub o prawa ludzkie i obywatelskie, czy też po prostu pomagały władzy krzywdzić ludzi. A także o to, aby ci, którzy tych tajnych agentów werbowali - funkcjonariusze bezpieki - nie mogli pełnić funkcji publicznych. I to jest zrozumiałe i usprawiedliwione.

Nowa ustawa jednak wszystkich, o których w archiwach tajnej policji zachowały się jakiekolwiek dokumenty, wrzuca do jednego worka. I mówi im: idźcie do sądu, żeby zajął się tym, co mówią o was ludzie dookoła, bo przeczytali wasze teczki, idźcie i brońcie się przed udostępnionymi opinii publicznej pomówieniami bezpieki. Spotkało was to, bo chcieliście być wolni, bo chcieliście żyć godnie, być przyzwoici, i dlatego przyszła do was tajna policja, zrobiła wam rewizję, podsłuchiwała was i fotografowała, otwierała wasze listy i opisywała to.

A teraz my to ujawnimy i róbcie, co chcecie. Idźcie do sądu cywilnego i udowodnijcie, że akta tajnej policji są fałszywe, przeinaczają rzeczywistość, że brukają życiorysy wasze, waszych bliskich i przyjaciół. Musicie zrobić to sami. Jesteście poza prawem zwykłych obywateli, bo urodziliście się wcześniej.

To jest numerus clausus. To jest nieetyczne i prawnie niedopuszczalne.

Tak nie jest w ustawie Gaucka, na którą powołują się autorzy obecnej wersji ustawy.

W niemieckim prawie jest pryncypialna zasada: nie wolno używać dokumentów tajnej policji bez zgody pokrzywdzonego. Więcej, grozi za to kara trzech lat więzienia. Status pokrzywdzonego musi być podstawą takiej ustawy! Lustracja ma oddzielić dobre od złego, białe od czarnego. Ale ponieważ jest też mnóstwo odcieni szarości, musi być sąd lustracyjny odwołujący się do procedury karnej. Można zmniejszyć niebezpieczeństwa związane z domniemaniem niewinności przez rozciągnięcie możliwości wznowienia postępowania na niekorzyść osądzonego z sześciu miesięcy do np. pięciu czy ośmiu lat.

Nie mówię tu o ujawnianiu byłych tajnych współpracowników bezpieki ani upublicznianiu ich teczek. Chociaż i w odniesieniu do nich uważam, że ujawnienie dokumentów może nastąpić dopiero po prawomocnym zakończeniu procesu. Zawsze byłem zwolennikiem ujawnienia agentów i funkcjonariuszy tajnej policji. Poprzednia ustawa, której byłem współautorem, wymaga wielu zmian. Ale muszą być zachowane prawne standardy. Powierzenie kontroli lustracji sądom cywilnym zamiast karnym jest nieprofesjonalne. Powinno być normalne postępowanie kontradyktoryjne, według procedury karnej, bo przed sądem cywilnym może się okazać, że uczciwy człowiek nie zdoła się usprawiedliwić, ponieważ będzie tysiąc punktów widzenia.

Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, ile procesów zostanie uruchomionych w sądach pracy, a także pomiędzy zwykłymi ludźmi, i jaki zakres odpowiedzialności materialnej może dotyczyć Skarbu Państwa, jeżeli ta ustawa wejdzie w życie.

Trzeba demaskować ubeków i konfidentów, trzeba ujawnić dokumenty, które opisują historię łajdacką. Natomiast nie wolno prześladować tych, którzy byli prześladowani.

Rewolucje zaczynają umierać, gdy zaprzeczają zasadom, o które walczyły. A przecież na początku chodziło o godność.

___________________________________________________________________

  Muszę dodać do tego jeszcze klika spraw;

Ustawa została uchwalona nie zgodnie z dyrektywami Unii Europejskiej…

Kto zapłaci kary unijne i kto zapłaci za, być może, tysiące wygranych pozwów do Strasburga ?  

Czy nowe kierownictwo Instytutu Pamięci Narodowej z NOMINACJI Prawa i Sprawiedliwości to najpewniej jest ta ostania, niezawisła i apolityczna instytucja powołana do decydowania o wartości takiej a nie innej teczki ?

Lustracja została znacznie rozszerzona, obejmuje co najmniej 10 razy tylu ludzi, co ustawa poprzednia. Mają zostać lustrowani „ludzie zaufania publicznego”.

Więc zadaję pytanie – czy dyrektor szkoły jest osoba BARDZIEJ godną zaufania niż BISKUP ordynariusz, czy nie ?!

Kościół ( sprawa Isakowicza- Zaleskiego ) nie może dać sobie rady z auto lustracją… dlaczego mu nie pomóc ?!

A może tworzy się swoisty sojusz władzy z Kościołem, tym razem PONAD  nową ustawą lustracyjną ?

 

Azrael

     

Ławeczka się skończyła…

Opublikowany w Państwo, Polityka by Azrael w dniu lipiec 24th, 2006

Jak podał dzisiejszy „Dziennik”

Lech Kaczyński i Aleksander Kwaśniewski wspólnie zajmą się polską polityką zagraniczną. Ta niespodziewana współpraca będzie na razie dotyczyć stosunków polsko-ukraińskich.

Aleksander ma na Ukrainie i pozycję i doświadczenia i sukcesy – takie jakich Kaczyńskiemu Lechowi Aleksandrowi brak

Krawczyk, doradca ds. międzynarodowych ( pożal się… ) oczywiście próbował sprawę przykryć kołderką, gaworząc, że jeśli Aleksander Kwaśniewski zwróci się do prezydenta Kaczyńskiego z propozycją współpracy w sprawach polsko- ukraińskich, zostanie ona “bardzo poważnie i życzliwie” rozważona.

Ale widać, że ławeczka kadrowa, a minister ( pożal się… ) Fotyga jest jej główną postacią – urwała się nagle…

Oj, jak ministrowie napisali pisemko, to już nawet nie ma do kogo się zwrócić… Może dr Lepper ?

Tak dobrze sobie w Brukseli radzi…

Azrael

Quod tibi fieri non vis, alteri ne feceris

Opublikowany w Biznes, Państwo, Polityka by Azrael w dniu lipiec 24th, 2006

Jak mówi stara maksyma…

Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe

Oto jak następują zmiany w tzw. państwie prawa, tzw. IV RP

________________________________________________

Niedawno ośmiu prezesów państwowych uzdrowisk otrzymało jednego wieczoru za pośrednictwem faksu decyzję ministra skarbu o zwolnieniu ich z funkcji. W podobnej sytuacji znalazła się Krystyna Filińska, od sześciu lat kierująca Uzdrowiskiem Świnoujście - czytamy w “Rzeczpospolitej”.

Dyrektorzy państwowego radia o zwolnieniach dowiadywali się przez telefon. Do niektórych dzwonił sam prezes Czabański. - Ta decyzja nie była w żaden sposób uzasadniona (…), a z prezesem Czabańskim nigdy do tej pory się nie spotkałem - mówił “Presserwisowi” Kamil Dąbrowa, dotychczasowy szef Radia Bis. Jego następca Jacek Sobala błyskawicznie zwolnił kilku autorów popularnych wśród słuchaczy programów. Jedna z prezenterek radia, Ola Kaczkowska, na zebraniu zadała Sobali kilka pytań o wizję radia. - Po zebraniu dowiedziałam się, że nie zgadzam się z nową linią programową radia i “moja rezygnacja została przyjęta do wiadomości” - opowiada Kaczkowska. 

 W warszawskim Cefarmie równocześnie wysłano faksem zwolnienie prezesa Jerzego Barańskiego i wyłączono komórki zatrudnionych przez niego dyrektorów. Po kilku dniach i oni stracili pracę - napisała “Rz”.  W PZU pracę straciło jednego dnia 12 dyrektorów. Do dziś nie wyznaczono jeszcze wszystkich następców. Żadne ze zwolnień wręczanych dyrektorom nie zawierało uzasadnienia. Jednej z wyrzucanych osób powiedziano tylko, że jest związana z Eureko (zagraniczny inwestor w PZU skłócony ze Skarbem Państwa), a to powoduje konflikt interesów. - To skandaliczne tłumaczenie. Eureko i PZU łączy umowa o współpracy strategicznej - tłumaczy Michał Nastula, prezes Eureko Polska.  

Jeżeli chodzi o formę zwolnień, nie lepiej wygląda sytuacja w samym Ministerstwie Skarbu Państwa. W ostatni czwartek kwietnia 14 dyrektorów resortu zamkniętych zostało w jednym z gabinetówgmachu przy Wspólnej w Warszawie, po czym dyrektor generalna wyrzuciła ich z pracy.  Decyzje o zwolnieniach zapadają błyskawicznie. W żadnym z przypadków nie udało się ustalić, kto układa listy. Na przykład w PZU nad zwolnieniami głosowano na porannym zebraniu zarządu. Po ogólnikowych wyjaśnieniach prezesa o braku zaufania do niektórych dyrektorów, o ich niekorzystnym wpływie na biznes - przystąpiono do głosowania.  Z informacji “Rzeczpospolitej” wynika, że za zwolnieniami głosowali: prezes Jaromir Netzel i Jolanta Strzelecka, która w zarządzie PZU była zaledwie od dwóch dni.

Jeszcze szybciej działała Monika Nowosielska z Ministerstwa Skarbu. 27 kwietnia o godz. 14 otrzymała nominację na stanowisko pełniącej obowiązki dyrektora generalnego, a godzinę później wyrzuciła kilkunastu wieloletnich pracowników resortu z pracy. Co ciekawe, Nowosielska trafiła na stanowisko dyrektora, wygrywając konkurs na specjalistę w biurze kadr, czyli szeregowego pracownika - czytamy w “Rz”.  O tym, że wykonywanie poleceń nowej władzy może być opłacalne, świadczy też przypadek Tomasza Kiewisza, głównego kadrowca PZU, który wręczał dyrektorom zwolnienia. Dzień po zwolnieniach awansował. Teraz jest dyrektorem zarządzającym grupy PZU.  Gwałtowne zmiany kadrowe mają fatalny wpływ na pozostałych pracowników firm. - Przez pierwsze tygodnie nowy prezes nawet nie miał czasu spotkać się z pracownikami. Część osób szuka nowej pracy. Odchodzą najlepsi - mówi jeden z rozmówców “Rzeczpospolitej”. Po zwolnieniu prezesa Zakładów Azotowych Kędzierzyn odszedł również szef marketingu. Działo się to w trakcie wiosennego szczytu w sprzedaży nawozów.  

Ministerstwo Skarbu do dzisiaj nie może podnieść się z szoku po “reorganizacji”. Część pracowników szuka nowego zajęcia. Według informacji “Rz” niektórych z nich nowe władze resortu namawiały do “dobrowolnych” odejść: - Powiedziano mi, że lepiej, żebym sam złożył wypowiedzenie, bo inaczej zostanę zwolniony dyscyplinarnie. Kiedy zapytałem, za co, dowiedziałem się, że jest “teczka donosów” na mój temat - opowiada pracownik resortu.

________________________________________________________

Łamiąc Kodeks Pracy, łamiąc wewnętrzne procedury Ministerstwa Skarbu, łamiąc zasady kultury.

Ale wahdełko się odbije…

Bo

Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe

Azrael

[źródło: Nowy Przemysł]